Myśli samobójcze

Inne zaburzenia.

Avatar użytkownika
przez Czarownica_Akara 14 lip 2006, 22:58
"zastanawia mnie tylko, na ilu innych forach psychologicznych czarownica zalozyla takie watki? ile wrazliwych ludzi szantazowala? dark angel powiedzial jej kilka slow prawdy, to oczywiscie nazwala nas glupkami, wiem, prawda boli, a jak..."===> Jesteś podły wiesz??i nawet nie wiesz jak mnie to boli co piszesz. To tak jakbym ja ci powiedziala, że pewnie wcale nie masz nerwicy, bo co ty o niej wiesz, pewnie nic, zwykle zero z Ciebie, ktore potrafi sie tylko nad sobą użalać. A głupini Was nazwałam, nie by kogokolwiek obrażać... poprostu ręce mi opadają, że ktoś kto jedzie ze mną na tym samym wózku mówi, że szantażuję ludzi!!To mnie człowieku podaj do sądu!!! G. o mnie wiesz!! a takie teorie możesz sobie wiesz gdzie wsadzić. Dziekuje ludziom ktorzy choc troche chcieli mi pomóc. Teraz już naprawde czuje sie jak śmieć i prosze, zapomnijcie o tym i juz. Choc coniektorzy pewnie tez wezma to za szantaż. :/ Przepraszam i dziekuje.
" Wlasna, wolna i swobodna wola stanowi
najkorzystniejsza korzysc, w skutek ktorej
diabli biora wszystkie systemy i teorie "

F. Dostojewski
Posty
228
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 19:39
Lokalizacja
Wrocław

przez eliss 14 lip 2006, 23:09
oj czarownico nie przejmuj się nim/nimi
Nic dla Ciebie nie znaczy to co ja napisałam?
Zastanów się - jest tylko pare osób - ze trzy? które napisały Ci coś nieprzyjemnego - moim zdaniem zupełnie błędnego. Natomiast osób, które chcą dla Ciebie dobrze i nie mówią Ci głupot jest dużo więcej :)
Wiesz tyle się napisałam dzisiaj chociaż dopiero się zapisałam na to forum i może nawet nie będę z niego specjalnie korzystać skoro jest tu niemy zakaz pisania o swoich problemach (więc po co komu takie forum?).
I wiesz mnie też pare razy wyśmiano i olać to ;) Nie przejmuj się nimi - przecież dobrze wiesz, że źle Cię zrozumieli, a właściwie po prostu w ogóle Cię nie rozumieją. Ale Ty przecież wiesz co myślisz czy czujesz - po co Ci zdanie innych w dodatku nielicznych. Jak już tak koniecznie chcesz przejmować się cudzym zdaniem to przejmuj się tymi licznymi dobrze Ci życzący wypowiedziami. Nawet na logikę ich jest więcej więc chyba są ważniejsze, no nie ?:)
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
14 lip 2006, 02:11

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 14 lip 2006, 23:21
eliss no jasne...zrzuć cała wine na mnie...a co tam.....A ja napisze kolejny watek o tym jak sie wieszam....bede wtedy ok. Napiszę w odstepach czasowych, bede opisywał to jak przygotowuje sznur, jak zakładam go na szyję....tylko pomyśl...przecież to jest CHORE!!! Naucz sie czytac posty...bo narazie jestes zaslepiona tym, że próbujesz udowodnic że jesteś madrzejsza....nie przeinaczyłem Twoich słów.....nawet Cie nie zacytowałem.....Napisałem wprost...."Jakiego pocieszenia oczekujesz?" Skoro takie w stylu "...nie rób głupstw, życie jest piekne...", czy podobne wydaja Ci się puste....Nie chodzi mi o sama osobe Czarownicy....ale o jej post...post opisujacy pokolei to co robi, że podcina sobie nadgarstki, to ze krew płynie...... Przecież to jest straszne i obrzydliwe!!!! Po 2-óch stronach pocieszeń, wsparcia (w koncu każdy pisząc post oddaje cząstke siebie) Czarownica pisze takie "coś"......
I nie, nie chodzi mi o rzadne zawstydzenie kogokolwiek, czy ponizenie.....nie wkładaj mi takich słów do ust (bo jezeli chciałbym kogos ponizyć...zrobiłbym to w bardziej brutalny sposób).....
Co do czytania twoich postów...musze powiedzieć, że mam z nimi problemy....piszesz długie zdania, 5000 nawiasów...że mozna stracic wątek...
Nie jestem psychologiem i nigdy nie byłem......wiec nie porównuj mnie do takiej osoby....Jestem zwykłym inernautą.....którego wkuzyła relacja z próby samobójstwa....gdyby nie ten post pewnie nie zabrałbym zdania w tym temacie.....
Spotkałem się już z podobną sytuacją. Gdzie osoba próbowała popełnic samobójstwo i pisała o tym innym.....I moge Cię zapewnić....to nie jest miłe, kiedy ktos sie tnie....A ty nie mozesz nic zrobić!!!! Bo jesteś tylko zwykłym smiertelnikiem, który nie ma mocy teleportacji....nie mozesz nic zrobić....siedzisz po drugiej stronie monitora i czekasz....czekasz....
Więc nie wciskaj mi kitu kobieto....że taki post Czarownicy jest ok....że ona jest ofiarą.....bo próbuje sie zabić....Nie, to my jestesmy ofiarami takiej osoby....siedząc po drugiej stronie, zastanawiamy sie co mozemy zrobić!!! Czy zrobiliśmy wszystko!!! Nerwy osiągają bardzo wysoki poziom....a tu juz krótka droga do ataku...i załamania....
Dlatego nie lubię takich historii...bo wiem ile szkod moga narobić, dlatego mam taką postawe, a nie inną....nie mozna obarczać kogoś (a w szczególności kogoś obcego) takim cięzarem.....
Więc nastepnym razem, kiedy zachcesz napisać mi odwet pełem pogardy i nienawiści...przeczytaj jeszcze raz mój post i poszukaj w nim sensu....bo widzę że niestety.....u Ciebie na czytaniu sie konczy.....
Pozdrawiam!!!!
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Eva 14 lip 2006, 23:29
A ja mysle ze czarownica powinna jak najszybciej znalesc sie przepraszam za stwierdzenie w szpitalu pod czujnym okiem lekarzy . Nie rozumiem jak w takim stanie mozna komus proponowac tylko psychoterapie jak do niej nic nie dociera .Jestem przekonana ze jej rodzina załamuje rece bo nie moga sobie z nia poradzic , jest w takim stanie ze tylko leki moga jej na tym etapie pomoc. A to co wypisuje to ja rowniez uwazam za straszne bo ludzie ktorzy zaczynaja chorobe po przeczytaniu takich postow przestrasza sie jeszcze bardziej nerwicy. Wiesz eliss bez obrazy ale moze soproboj do niej dotrzec przez prywatne i dostepne komunikatory, bo ty masz wizje pomocy czarownicy ,ale kazdy ma prawo na swoj sposob jej pomagac i jesli tylu ludziom sie nie udało.... to zycze tobie powodzenia i duzo cierpliwosci . Wiesz nie znam DarkAngela ale rozumiem go po trochu bo ja tez straciłam cierpliwos skoro do kogos wyciagam pomocna dłon a ktos w zamian mi pisze z detalami jask własnie podcina sobie zyły.Sory ale moze jestem zbyt głupia zeby to zrozumiec tylko po co ona to robi? moze na rodzinie juz nie robi efektu to jej stale demonstrowanie tego jak cierpi ,a moze ona juz to polubiła ? bo ja nic nie rozumiem skoro chce pomocy to wiadomo ze tu tylko mozna pisac .A zeby ja zrozumiec to chyba trzeba z nia troche przebywac i wtedy popatrzec dlaczego to robi . Przepraszam wszystkich ktorzy moga czuc sie urazeni tym co napisałam ,ale w tej chwili to czuje i tak pisze . Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

przez eliss 14 lip 2006, 23:55
DarkAngel, i znowóż jesteś taki wszechwiedzący i nieomylny. Guzik mnie obchodzi czy Twoim celem jest poniżenie kogoś, ale ślepy zauważy jakie to daje skutki to co piszesz. I nie porównuje Cię do żadnego psychologa (i to Ty umiesz choćby czytać?). Piszę dużo bo taki mam styl, zdania znowu aż tak kilometrowe nie są, aczkolwiek przyznaję, że cała treść jest bardzo długa. Podaj mi jeden przykład gdzie są trzy nawiasy czyli coś w tym stylu: (((...))). Myślę, że trzy nawiasy to moje maksimum i to rzadkie ;) no ale mogę się mylić. W każdym razie możesz nie czytać i tak zależy mi na tych ludziach, którzy to rozumieją co piszę, a nie na takich jak Ty. No i wiesz mógłbyś wymyślić coś lepszego niż czepiać się długości zdania bo to trochę tak wygląda jakby Ci brakło argumentów. Nie wiem z iloma książkami zdarzyło Ci się zetknąć, ale zaręczam Ci, że nawet w książkach przechodzą rzeczy stylistycznie niby nieprawidłowe. I to jest fajne - różnorodność ludzkich stylów. Szkoda, że Tobie nie daje to przyjemności.

Napisałeś wcześniej w poście w ten spośob, że ja ją namawiam do tego cięcia - na serio Ty umiesz czytac? (nie wspomnę tu już o rozumowaniu)
Wszystko musi tyczyć się tylko Ciebie? kogo Ty tak bronisz-piszesz o innych internautach, a tak naprawdę w kółko wszystko wraca do Ciebie. Kogo bronisz? tak samo jestem internautą - i co? mnie też bronisz? A ja Ci powiem, że nie potrzebuję takiej obrony. Jak włączę telewizor i zobaczę trupa to też się od tego nie załamuję i nie potrzebuję zaprzeczać istnieniu nieprzyjemnych rzeczy żeby żyć. Jak Ty się tak wszystkiego boisz to faktycznie masz poważny problem.
OK napisz wątek o wieszaniu - nikt Cię nie potraktuje poważnie bo będziesz kłamać - może zastanów się, że skoro nie założyłeś tego tu wątku to może nie miałeś takiej potrzeby, a ona miała, więc uszanuj to.
I zrozum wreszcie, że jak ktoś coś takiego pisze to nie po to, żeby badać Twoje reakcje czy żeby wywierać na Tobie jakieś wrażenie czy żeby Cię obarczać jakąś winą - co komu po Twoim poczuciu winy??
A pisząc, że też możesz założyć taki post o wieszaniu itd. to sam się ośmieszasz. Pokazujesz, że właśnie takie rzeczy Ci przychodzą do głowy (Tobie! a przypisujesz je czarownicy!)- byle odegrać się na innych - obcych - tylko po co? ja tego nie rozumiem, ona (czarownica) tego nie rozumie i na pewno jeszcze masa osób – super, że Ty siebie rozumiesz, jeśli faktycznie się rozumiesz.
Pewnie oblegasz różne fora na temat depresji, załamania, tego i tamtego.. co Ci podleci - i wszędzie pewnie piszesz, że wszystko to masz lub miałeś i tylko siłą woli to zwalczyłeś, a ludzie którzy cierpią po prostu nie mają silnej woli i w ogóle nie powinni przyznawać się jak mają jakiś problem. Straszni są tacy ludzie jak Ty - byle z daleka.
Ty faktycznie raczej powinieneś się bać, że ktoś w Twoim towarzystwie czy po zetknięciu z Tobą popełni samobójstwo... więc może faktycznie masz rację tak się bojąc :) z tymże nie przenoś tego na innych bo większość ludzi potrafi więcej zrozumieć.

[ Dodano: Sob Lip 15, 2006 12:10 am ]
Eva napisał(a):bo ludzie ktorzy zaczynaja chorobe po przeczytaniu takich postow przestrasza sie jeszcze bardziej nerwicy.


No, ale samobójstwa zdarzają się wśród ludzi z nerwicą i bez nerwicy. Można mieć depresje i chcieć się zabić, albo można poważnie chorować fizycznie i nie móc już znieść bólu.

A jak się ma nerwicę to wcale nie znaczy, że się ktoś będzie od razu zabijać więc nie ma co się tak bać. Nie sądze, żeby komuś przyszło do głowy po przeczytaniu takiego wątka, że to jest fajny pomysł i choć nie planował to popełni samobójstwo.

I to forum chyba powinno służyć różnym ludziom, którzy mają jakieś problemy. Tak naprawdę taki wątek może czytać ktoś kto nie ma tyle śmiałości co czarownica i nie napisze własnego wątku, a jeśli w tym przeczyta coś co go podbuduje to przecież będą pozytywy.
Przecież zawsze tak jest że dopiero zetknięcie się ze śmiercią czy to cudzą czy własną naprawdę człowieka wystrasza i budzi myśli typu 'czy jednak nie chcę żyć?' więc jak mówię nie sądze by to mogło mieć negatywne następstwa tego typu, że kogoś zachęci. Uważam, że wręcz przeciwnie.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
14 lip 2006, 02:11

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 15 lip 2006, 00:33
Eliss ale Ty jesteś pusta!!!! W głowie się nie miesci!!! Nie piszę tu o jakis morderstwach pokazywanych w telewizji, czy o których słysze w radiu....ale o realnej osobie, z która poniekad miałem kontakt...tu na forum...Mógłbym Ci podac nicki takich osób których dotknęła podobna sytuacja (w tym również mnie).....ale nie zrobie tego....(pisze z duza iloscią osób z forum i jakos nie zauwazyłem aby ktos narzekał). W przciwieństwie do Ciebie, nie traktuje osób jak rzeczy.... Dlatego jak widze że ktos praktycznie na moich oczach sie tnie....musze zareagowac...To ludzka cecha...chyba że jesteś robocikiem zaprogramowanym aby pisać dużo słów, ale tylko słów...Zdań ładnie przybranych w słowa, ale pustych.....Nie powiedziałem nigdzie że nie mam problemów...zawsze zaznaczam, ze jak kazdy człowiek mam mase problemów (naszczęscie już nie z nerwicą), ale sie nie tnę, nie wieszam się i nawet nigdy o tym nie pomyslałem.....Są ludzie którym naprawdę los zgotował prawdziwa "niespodzianke"..mówie tu o kalekach, prawdziwych kalekach...kims kto jeźdi na wózku i bedzie jeździł do końca zycia, lub kims kto nigdy nie podniesie sie z łóżka...nasza nerwica to pestka w porównaniu z ich problemami...ale oni chca zyc....naszą chorobe da sie wyleczyć, ich nie.....samobójstwo jest prawdziwym poniżenim dla takich takich osób...ich "wada" bedzie im utrudniac bytowanie do końca zycia.....więc czym jest nerwica w porównaniu z poważniejszymi chorobami....Pewnie niejeden chory na raka, czy tez inwalida chetnie by sie z nami zamienił.....
I co Cie tak poruszyło? Ja napisałem tylko ze mam problemy z czytaniem twoich postów.....bo jak zaczynam to wiem o co chodzi, ale pod koniec trace wątek.....Widze ze masz jakis kompleksik....Bo sie rozpisałas na ten temat...
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

przez atrucha 15 lip 2006, 02:37
DarkAngel napisał(a):Nie jestem psychologiem i nigdy nie byłem......wiec nie porównuj mnie do takiej osoby....Jestem zwykłym inernautą.....którego wkuzyła relacja z próby samobójstwa....gdyby nie ten post pewnie nie zabrałbym zdania w tym temacie.....
Spotkałem się już z podobną sytuacją. Gdzie osoba próbowała popełnic samobójstwo i pisała o tym innym.....I moge Cię zapewnić....to nie jest miłe, kiedy ktos sie tnie....A ty nie mozesz nic zrobić!!!! Bo jesteś tylko zwykłym smiertelnikiem, który nie ma mocy teleportacji....nie mozesz nic zrobić....siedzisz po drugiej stronie monitora i czekasz....czekasz....(...)...siedząc po drugiej stronie, zastanawiamy sie co mozemy zrobić!!! Czy zrobiliśmy wszystko!!! Nerwy osiągają bardzo wysoki poziom....a tu juz krótka droga do ataku...i załamania....
Dlatego nie lubię takich historii...bo wiem ile szkod moga narobić, dlatego mam taką postawe, a nie inną....nie mozna obarczać kogoś (a w szczególności kogoś obcego) takim cięzarem.....



1000 myśli biega mi po głowie.. Napiszę tylko,że w pełni zgadzam się z tymi słowami. Nie ma to odniesienia co do samej Czarownicy,ale do tego typu sytuacji.
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

przez eliss 15 lip 2006, 03:58
DarkAngel napisał(a):Eliss ale Ty jesteś pusta!!!! W głowie się nie miesci!!!


Cóż jedno Ci powiem na ludziach to Ty się nie znasz nic, a nic.
A to że spotykasz osoby podobne do Ciebie z którymi dobrze Ci się konwersuje to chyba nic dziwnego i o niczym nie świadczy bo raczej każdy ma szereg osób, do których dociera i które rozumieją co ta osoba ma do powiedzenia. To są po prostu ludzie podobni do Ciebie.
Ludzie podobni do mnie - o umyśle podobnym do mojego - doskonale mnie rozumieją. Nie odkrywasz świata pisząc, że masz znajomych, którzy Cię rozumieją. Na pewno nie są to osoby mojego pokroju, czy pokroju czarownicy.

Tylko powiedz mi co to ma wspólnego z byciem pustym?? Ty jesteś bardzo powierzchowny, rozumujesz w bardzo prosty sposób - jak jest problem to nie mówić o nim - bez żadnych niuansów. Czarownica ma większą głębię - do nej Twoje słowa nie dotrą bo nigdy jej nie zrozumiesz. I tak samo mnie.
Tylko wiesz mógłbyś napisać coś innego niż 'pusta' bo to jest po prostu bez sensu. Mógłbyś mnie nawet nazwać głupią i to by miało większy sens bo jeśli w Twoim mniemaniu taka jestem to w odniesieniu do Twoich poglądów jako, że moje są odmienne miałoby sens - bo możesz moje uważać za głupie. Jednak określenie pusty nie jest takie subiektywne. Można kogoś nie lubić, ktoś może irytować ale i tak będzie można powiedzieć, że nie jest pusty (jeśli nie jest) bo to generalnie nie jest subiektywne. No chyba, że Ty nie potrafisz zauważać u ludzi, których nie lubisz dobrych cech - jeśli tak jest to możesz użyć dowolnego wyrażenia i w nie wierzyć -jedna obraza mniej czy więcej. A czy potrafisz wyjaśnić na jakiej podstawie odkryłeś moją pustość? Bo ja potrafię wytłumaczyć dlaczego uważam, że jesteś powierzchowny.

I Ty mi piszesz, że ja traktuję ludzi jak rzeczy? To by było śmieszne gdyby nie było tak żałosne - to Twoje zaślepienie. Ty faktycznie traktujesz ludzi wspaniale :) - zmieszasz kogoś z błotem i to ma być ta Twoja pomocna dłoń? Boże chroń przed taką pomocą.

I znowu jej piszesz o kalekach itd. Słuchaj ja już pisałam, że w ten sposób to każdemu można powiedzieć, że ktoś ma gorzej. Jednak jeśli przychodzi do lekarza ktoś np. z zakarzeniem bakteryjnym i ten lekarz może mu pomóc i podać antybiotyk to powinien mu podać lek czy też powiedzieć, że chory nie ma się co przejmować bo na świecie są ludzie z gorszymi schorzeniami? Te Twoje metody terapii są naprawdę super :)
Jak by wszyscy mieli takie podejście to od razu można by przestać komukolwiek pomagać bo są tacy co moją gorzej więc trzeba się cieszyć, że się ma lepiej.

Czyli jednym słowem nie dość, że zrugałeś czarownice to jeszcze piszesz takie rzeczy, że ona ma się uciszyć bo Ciebie to TAK interesuje, że poprostu jej problemy psują Ci nastrój. Oj to smutne. Piszesz, że nie masz już nerwicy więc jesteś w lepszej niż ona sytuacji, ale zamiast ją pocieszyć i tak piszesz jej żeby przestała bo dołuje nastrój.
To Twoim zdaniem ona nie ma prawa prosić o pomoc w trudnej sytuacji? Są różne stany psychiki - może ona akurat nie potrafiła inaczej - może w tej chwili było jej tak ciężko, że nie potrafiła nawet zastanowić się gdzie by mogła pójść, gdzie szukać specjalisty itd. Jesteś taki pomocny to może lepiej poradziłbyś jej jakieś kroki, dał jakieś telefony i adresy skoro tak dobrze znasz się na wychodzeniu z nerwicy, albo chociaż jakiś plan działania. Najłatwiej zrobić tak jak Ty czyli kazać jej milczeć. Tylko to nie jest pomóc wielki empato.

I powiedz jaki ja kompleks mam? Z czym związany? Chciałam jej pomóc i myślę, że chociaż tyle to dało, że ona teraz wie, że nie wszyscy mają ją za pozerkę czy śmiecia. Może dzięki temu, że Ty mnie atakujesz, a mi to że tak powiem mi to wisi ;) może ona dzięki temu zobaczy, że ma wybór choćby w kwestii doboru znajomych i nie powinna się przejmować, że znajdą się tacy ludzie, którzy ją wyśmieją i skrytykują.
I jeśli właśnie to jej tyle da to uważam, że to było warto. I jeśli ktoś przypadkowy - ktoś inny niepewny własnej osoby, własnych racji, własnego postępowania - przeczyta to wszystko. I jeśli tą osobę to zachęci do obrony własnego zdania to to też będzie dla mnie pozytywny efekt. I mam nadzieje, że to zaistnieje.

Śmiesznie, że piszesz o tej pustości w sytuacji kiedy tak łatwo Cię przejrzeć. Zachowujesz się właśnie jak taka osoba, która niby to pomaga innym (przynajmniej w to wierzy), a tak naprawdę robi ludziom potrzebującym wyrzuty, że źle się zachowują, że w ogóle źle, że narzekają.
Aż dziw, że miałeś nerwicę i tak mało rozumiesz. No chyba, że wydawało Ci się, że ją masz.

Słuchaj zastanów się i napisz jakieś sensowny wyzwiska pod moim adresem jak chcesz bo te co tutaj padły to jak kulą w płot. I prawdę mówiąc to co piszesz nie rusza mnie nic a nic. Choć wierz mi jeśli ktoś mnie krytykuje mając rację to rusza mnie to bardzo. Bo nie jestem ideałem więc nie udawje, że nie mam wad i błędy też popełniam.
Np. teraz wydaje mi się, że chyba za dużo napisałam w pierwszym poście, ale zrozbiłam tak dlatego, że chciałam dać czarownicy pare rad - może za bardzo je zbiłam i może ktoś je nieco zbyt mocno odczytać.

To, że Ci odpisuje wynika z tego, że nie lubię kiedy ktoś przekręca moje myśli i intencje. I nie chce też aby czarownica, czy osoby, które to wszystko przeczytają pomyślały, że nie warto bronić swojego zdania. Świat się nie kończy na takich jak Ty. Ona znajdzie kogoś kto ją zrozumie i mam nadzieję że będzie to pierwszy psycholog na którego trafi. I mam nadzieję, że będzie dążyć do podniesienie jej samooceny, którą Ty tutaj sprawnie jej demolujesz.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
14 lip 2006, 02:11

Avatar użytkownika
przez Eva 15 lip 2006, 09:17
Eliss ale tu na forum moga tez wchodzic ludzie ktorzy tylko czytaja ,nie maja odwagi nic napisac .Jak wytłumaczysz zasady nerwicy takiej osobie jak przeczyta relacje na zywo ( prawie) z takiej ucieczki od zycia. Przeciez niejedna osoba rowniez straci chec do walki bo zobaczy ze inni tez sobie nie radza . To chyba cos sie ma do sugestii. Wiele osob zaczyna ranek wchodzac na forum i czytajac posty bo czuja sie bezpieczniej i razniej nam w grupie i o to tu chodzi. Wszyscy jestesmy bardzo wrazliwi i to co czytamy to dociera do nas ,kazde czyjes załamanie .Owszem sa ludzie z nerwica ktorzy czuja sie na tyle dobrze ,ze po przeczytaniu strwierdza ze czarownica jest w strasznym stanie emocjonalnym ,ale sa tez ludzie ktorzy tez sie tak czuja jak ona i co z nimi? jak to czytaja moga ,ale nie musza zrobic cos podobnego - zrezygnowac z walki bo jak sa w takim stanie to nie wiem jak było z toba ale ja nie słuchałam dobrych rad tylko w swoich najgorszych chwilach rowniez miałam wszystkiego dosc . Znam wiele osob ktore tak samo uwazaja to sa osoby ktore znam osobiscie nie tylko z internetu. Wiem ze chcesz dobrze ,ale wszystkim nie dasz rady dogodzic ,a kazdy tez ma prawo do swojego zdania . Pozdrawiam

[ Dodano: Sob Lip 15, 2006 8:20 am ]
Jeszcze ,ale moze sie myle to juz Cie przepraszam czuje w tobie agresje w Twoich wypowiedziach . Nie rozumiem dlaczego jednym pomagasz a na innych rzucasz sie z pasja . Przepraszam za to stwierdzenie ale tak czuje.
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

przez eliss 15 lip 2006, 11:05
Eva napisał(a):Jeszcze ,ale moze sie myle to juz Cie przepraszam czuje w tobie agresje w Twoich wypowiedziach . Nie rozumiem dlaczego jednym pomagasz a na innych rzucasz sie z pasja . Przepraszam za to stwierdzenie ale tak czuje.


no rozumiem, że możesz tak czuć bo faktycznie jakoś nie czuję sympatii do DarkAngela, a to z tego prostego powodu, że wątek założyła osoba wołająca o pomóc - w takim, że tak powiem bardzo delikatnym stanie ducha, natomiast DarkAngel potraktował ją bardzo ostro. I to we mnie budzi po prostu poczucie bronienia jej interesów. Nie lubię takiej znieczulicy. To się może nawet samej czarownicy nie podobać, no ale to jest to co czuję więc tłumaczę Ci swoje pobudki. Wydawało mi się, że te posty innych osób choć delikatne (mało osobiste czy dogłębne - wcześniej użyłam określenia slabo pomocne, ale wyjaśniałam już o co mi dokładnie chodziło, bynajmniej nie o to że marne) to jednak miały dobry wydźwięk i dla czarownicy i dla innych osób, które w przyszłości przeczytałyby ten wątek. Ktoś inny podłamany by na niego wszedł, przeczytałby o jej stanie ducha, przeczytałby reakcje ludzi i może by pomyślał 'nie jest źle, nie jestem jedyny tak mocno załamany i ludzie tego nie wyśmiewają, a wręcz troszczą się więc i dla mnie możliwa jest pomoc'. Natomiast w sytuacji kiedy posta walnął DarkAngel no to niestety wszystko straciło taki pozytywny wydźwięk, zaczął karcić czarownicę itd. Tak się po prostu nie robi. Zniszczył dobre chęci tych wszystkich osób.

Ja się przeciw takim rzeczom buntuję bo uważam je za niesprawiedliwe i wredne więc chciałam pocieszyć czarownicę żeby nie wzięła sobie tego do serca. Napisałam, że on nie ma racji itd. co można poczytać oczywiście za złe słowa w stosunku do niego.
Tylko najgorsze z DarkAngelem jest to, że on krytykuje, przekręca cudze wypowiedzi (i to niesamowicie!) i nie argumentuje tego co ma komuś do zarzucenia. No i w zasadzie nie da rady w ten sposób z nim się dogadać.
Wiesz wolę atakować czy nie zgadzać się z kimś kto moim zdaniem robi coś złego i pomagać (próbować przynajmniej pomóc) osobie, która wydaje mi się wartościowa i potrzebująca, niż po prostu tylko krytykować tak jak właśnie np. on.
To jest tłumaczenie na Twoje pytanie - być może doprowadzi ono do kolejnej wymiany zdań z DarkAngelem, ale zauważ, że ja w tej chwili nie napisałam niczego atakującego, czy krzywdzącego, bo nie zauważyłam nic poza krytyką z jego strony w tym wątku. To są moje odczucia i moje wytłumaczenie konkretnie dla Ciebie.

Mam nadzieję, że jeśli chodzi o Ciebie to nie poczułaś się atakowana bo Ciebie w żadnym momencie nie atakowałam bo piszesz konkretnie o co Ci chodzi zarówno jeśli chodzi o Twoją prywatną opinię jak i uwagi do mnie. Mogę się z Tobą nie zgodzić w jakiejś sprawie, ale przynajmniej zachowujesz się dorośle i można nawet nie zgadzając się z Tobą jednocześnie rozumieć Twoje argumenty.

[ Dodano: Sob Lip 15, 2006 11:25 am ]
Jeszcze odnośnie postu Evy bo myślę, że warto żebym odpowiedziała bo uważam, że ten post był dobrze napisany – nikogo nie ranił, nie atakował, przedstawiał po prostu poglądy autorki łącznie z konkretnymi argumentami.

Wiem, że forum jest o nerwicach, ale nerwice są różne i ludzie są różni. Chęci samobójcze nie pojawiają się jedynie u znerwicowanych, a i wśród ludzi z nerwicą są tacy, którzy wcale nie chcą się zabić. Ten wątek jest wątkiem jednym z wielu. Nie myślałam w ogóle o tym żeby komuś tłumaczyć nerwicę w tym wątku, czy posługując się tym wątkiem. No i też właśnie wydaje mi się, że nie każda osoba z nerwicą ma myśli samobójcze więc akurat tego Twojego zdania nie rozumiem o tym tłumaczeniu zasad nerwicy. Natomiast do tego, że można komuś zasugerować chęć samobójstwa to niezbyt jestem przekonana.

Spróbuję napisać pare słów od siebie dlaczego napisałam w taki sposób w jaki napisałam zwłaszcza tego pierwszego posta. Niestety będzie to długie jak to zwykle u mnie bywa, ale to tylko dlatego, że chcę w pełni ustosunkować się do Twojego postu i wyjaśnić Ci skąd bierze się moje zdanie, że samobójstwo jednej osoby nie zachęca drugiej do takiego czynu. I spróbuję też wyjaśnić moje argumenty odnośnie tego mojego ‘pocieszania’ (może udanego, a może niewłaściwego)

Chodzi mi o to, że w chwilach kiedy ja osobiście nie miałam ochoty dłużej żyć to naprawdę rzeczą, która mnie najbardziej utwierdzała w chęci samobójstwa były właśnie teksty typu 'życie jest piękne'. I wiem, że nie jestem jedyną osobą, która w takich chwilach reaguje 'alergicznie' na tego typu teksty. Nie mówię, że na wszystkich to źle działa, ale na sporą część na pewno. I jest to zrozumiałe dlatego, że w tej chwili kompletnego załamania ta załamana osoba naprawdę nie jest zadowolona ze swojego życia i z samej siebie i naprawdę jest jej przykro i głupio, że mnóstwo osób z otoczenia widzi w różnych rzeczach sens, a ona tego sensu dostrzec nie jest w stanie. Jak człowiek się załamuje do tego stopnia, że myśli o śmierci to właśnie ma świadomość tego, że nie radzi sobie z rzeczami z którymi inni sobie radzą, że nie ma tego szczęścia, które inni mają. I taką osobę to bardzo boli kiedy ludzie jej jeszcze to powtarzają – oni dostrzegają sens, a ona nie. I ona się tym bardziej zastanawia, że skoro tak to już na pewno jest z nią coś nie tak. Koniec końców wydaje mi się niewłaściwe powtarzanie takiej osobie, że życie jest super bo dla niej ono nie jest super. Jakby ta osoba ‘czuła’ te słowa to by nie miała chęci na samobójstwo. Idąc dalej widać więc, że po prostu trzeba by tą osobę jakoś wyciągnąć z jej dotychczasowego życia - czasem to jest bardzo proste. Czasem chodzi tylko o to, że dana osoba zbyt długo przebywa w otoczeniu, które źle na nią wpływa.
No i moim zdaniem, to co by do mnie osobiście przemówiło w takiej sytuacji to właśnie trochę inne niż takie typowe argumenty. Moim zdaniem trzeba po prostu pomóc w takiej chwili dostrzec tej osobie jej własną wartość, jej indywidualność i to że są różne ciekawe drogi, którymi mogłaby pójść. I żeby mogła nimi pójść dla siebie - dla swojej przyjemności, żeby dostrzegła, że życie może dla niej osobiście być ciekawe i jednocześnie nie ma żadnego obowiązku zachowywać się tak jak ktoś jej każe, czy wykonywać jakichś obowiązków, czy nie musi np. od razu poświęcać się pomaganiu innym itd. Myślę, że powinno się takiej osobie pokazać pare odprężających rzeczy, po prostu jakąś rozrywkę - jakąś książkę, film, jeśli ma ochotę np. rysować to dobrze żeby np. tym się zajęła. Żeby się wyciszyła i dogodziła sobie spełniając swoje zachcianki.
No i jeszcze jedno co uważam to, że w sytuacji kryzysowej zanim przyjdzie czas na to by taka osoba po prostu w ogóle zgodziła się na to, że ma prawo do tych przyjemności i do polubienia siebie - w sytuacji kryzysowej przez którą rozumiem właśnie takie już kompletne zdecydowanie na popełnienie samobójstwa. Uważam, że powinno się przypomnieć tej osobie szereg negatywnych aspektów samobójstwa. Bo pomyśl sama - kiedy jesteś załamana to czy w takim skrajnym stanie będzie Ci pomagać kiedy ktoś Ci będzie mówić, że tak naprawdę to życie jest super? Moim zdaniem to wtedy się jeszcze pogarsza bo człowiek myśli, że już na pewno do niczego się nie nadaje skoro niczego nie umie dostrzec i wszystko marnuje. Natomiast chwila zastanowienia nad tym, że samobójstwo to nie jest ani prosta, ani przyjemna sprawa i jeszcze może skończyć się kalectwem - coś takiego może nie jest przyjemne, ale jednak zniechęca do samobójstwa.

To było w kwestii wytłumaczenia moich intencji. Poza tym przyznaje, że chyba za dużo chciałam przekazać w tamtym poście i nie każdy mógł to odczytać tak jak chciałam żeby to było odczytane (choćby kwestie ostrożności w zażywaniu leków).

Jeszcze jedna sprawa - jak chcecie możecie zlikwidować ten wątek. Z tymże uważam, że byłoby sensowne skonstruowanie takiego wątku. Może nie tak dramatycznego, ale takiego żeby osoba, która faktycznie jest bliska samobójstwa i zajrzy na ten wątek żeby po pierwsze jakoś ją to zniechęciło do samobójstwa, po drugie pocieszyło (wiem, że to akurat jest najtrudniejsze) i żeby ktoś napisał jakieś rady typu jakieś kroki gdzie taka osoba może się udać. Może jakieś telefony, adresy - tego typu sprawy. Może ktoś by mógł opisać jak sam postąpił w takiej sytuacji, ale myślę, że najlepiej by wyszło gdyby było to wszystko dość ogólnikowe i podane jakby na chłodno. Tak żeby np. nie sprawiło, że ta osoba potrzebująca pomyśli, że jest śmieszna ze swoimi problemami czy coś w tym stylu. To by mógł być taki wątek wspólnie skonstruowany przez szereg osób, wygładzony i w formie już ogólnie zatwierdzonej (bo dobrze by było żeby pare osób jednak się wypowiedziało czy im się podoba) mógłby on zaistnieć na forum jako taka 'instrukcja w razie potrzeby'. I oczywiście mam na myśli taki wątek, który kiedy byłby już zakończony-ta instrukcja skonstruowana, to już nikt nie mógłby się tam dopisywać. Po prostu żeby to było dla ludzi którzy nie wiedzą gdzie mogą szukać pomocy i co robić.

Zresztą nie wiem, może nie mam racji co do tej instrukcji SOS.

Ja osobiście kiedy pisałam te posty chciałam żeby czarownicy zrobiło się lepiej i jednocześnie świadomie pisałam je na ogólnym, a nie jako prywatne maile, bo myślałam, że może kogoś innego kto tylko to czyta, a jest w podobnej sytuacji jak ona - to że jemu to też pomoże. Mi by to pomogło, wiem, że paru innym osobom też. Ale może jest cała masa osób, którym się to nie podoba. Myślę, że najlepszą tego miarą byłaby wypowiedź czarownicy, tylko że to co mi się nie podoba w tym wszystkim to to, że zaczynamy to wszystko tak rozważać, rozpracowywać, a to jest przecież jej post i właściwie ta cała uwaga powinna skupić się na podbudowywaniu jej czy jej pomocy. A postów jednak trochę jest na forum więc wydaje mi się, że ten jeden mógłby służyć właśnie tej jednej osobie.

No i prawdę mówiąc mnie nigdy nie zachęcało do popełnienia samobójstwa takie opisywanie jak to sobie ktoś żyły podcina, właśnie raczej mnie to zniechęca. O i mogę dać jeszcze jeden ciekawy przykład. Kiedyś rozmawiałam na chacie z jednym chłopakiem – rozmawialiśmy wielokrotnie, nie to że raz - on myślał o samobójstwie i to nie pierwszym już w jego karierze. Ja w zasadzie wtedy też o tym myślałam i chodzi o to, że dopóki tylko on mówił o samobójstwach to jakkolwiek starałam się go pocieszyć to nie dawało rezultatów, natomiast jak ja zaczęłam mówić o swojej chęci to on nagle zaczął mnie przekonywać jakie to jest bez sensu i mi to odradzać. Koniec końców to jest przykład na pare rzeczy. Po pierwsze dla załamanych bardzo ważne jest to żeby mogli uwierzyć (żeby mieli podstawy uwierzyć), że ktoś ich traktuje poważnie. Akurat w tym przypadku on uwierzył w moje intencje bo spostrzegł, że faktycznie go rozumiem skoro także mam takie myśli. On się wtedy bardzo otworzył, a wcześniej jak rozmawialiśmy w różne inne dni traktował mnie prawie wrogo czy obojętnie. A druga sprawa, którą to pokazuje to to, że nawet osobę która ma samobójcze myśli chęć samobójstwa u innej osoby bardzo łatwo zniechęca do zadawania sobie śmierci. To jest też może przez to, że nagle widzi się, że nie jest się samemu, że chociaż jedna osoba czuje podobnie. I to daje wiarę w siebie, że może ma się rację, że jest źle, ale przynajmniej to nie jest ułuda, to nie jest szaleństwo bo ktoś inny także to czuje. W każdym razie jeszcze raz chodzi mi o to, że nie wydaje mi się żeby to mogło kogoś stymulować do samobójstwa - taki post czy kontakt z osobą chcącą właśnie popełnić samobójstwo (właśnie w sensie w najbliższym czasie).

Prawdę mówiąc jestem już trochę zmęczona tymi postami. Jeśli komuś coś co napisałam poprawiło samopoczucie bardzo się cieszę. Tylko szkoda, że tak wielu osobom wręcz na odwrót.

Wydaje mi się, że jest pare osób na tym forum, które mają doświadczenie tego typu, że wiedzą gdzie załamana osoba powinna się udać, jakie sprawy pozałatwiać żeby uzyskać pomoc. Myślę, że mogłyby one to wypunktować i napisać w tym wątku i dziwie, że nikt tego nie zrobił bo chyba to by była niezła wskazówka dla czarownicy. Ja rozumiem, że są jakieś reklamy różnych poradni itd. ale może z własnych doświadczeń ktoś by jej właśnie takie rzeczy napisał. Albo polecił jakiegoś sprawdzonego psychologa (jeśli mieszka w tym samym mieście co ona).
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
14 lip 2006, 02:11

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 15 lip 2006, 14:04
eliss napisał(a):Wydaje mi się, że jest pare osób na tym forum, które mają doświadczenie tego typu, że wiedzą gdzie załamana osoba powinna się udać, jakie sprawy pozałatwiać żeby uzyskać pomoc. Myślę, że mogłyby one to wypunktować i napisać w tym wątku i dziwie, że nikt tego nie zrobił bo chyba to by była niezła wskazówka dla czarownicy. Ja rozumiem, że są jakieś reklamy różnych poradni itd. ale może z własnych doświadczeń ktoś by jej właśnie takie rzeczy napisał. Albo polecił jakiegoś sprawdzonego psychologa (jeśli mieszka w tym samym mieście co ona).


I tu Eliss sie z Toba zgodzę......Czarownica potrzebuje pomocy, fachowej pomocy.....I również apeluję, aby pomóc czarownicy dotrzeć do odpowiedniego lekarza który zajmie się tą sprawą.....
Eliss powiem jasno o co mi konkretnie chodzi.......Tu na forum, nie ma psychologów, psychiatrów....Każdy stara się jak moze....I słusznie zauważyłas że słowa w stylu "życie jest piekne" ludziom z depresja nic nie dają, bo dla nich wszystko traci sens. Mi te słowa pomogły, bardzo pomogły.....zaczałem w zyciu szukac celu...który dawałby mi siłę i radosć......Ale ja miałem tylko nerwicę.....
Ale wracajac do wątku...wiekszośc z nas nie miało w życiu stycznosci z kimś kto próbował odebrac sobie zycie.....i dlatego ten fakt moze być tak przerażajacy....ja przed nerwica nie miałem kontaktu z takimi osobami, wiedziałem że istnieją, że takie sytuacje maja miejsce.....ale to było obok mnie....(może dla Ciebie to codzienność, ale dla mnie nie). Dopiero gdy zachorowałem, dostałem sie na to forum...zaczałem mieć stycznosc z takimi osobami.....
Wczoraj obejrzałem sobie programik o chorych na depresje i musze powiedzieć, że takim osobom (moim zdaniem) forum jak nasze nie pomoże.....one straciły sens życia, dlatego chca zakończyć swój żywot w taki a nie inny sposób....Zamykają się w sobie i trudno jest do nich dotrzeć....tu moze tylko pomóc dobry specjalista i odpowiednio dobrane leki....
Wracając do mojego pierwszego postu....to masz rację moze za mocno potraktowałem czarownicę, ale nie dla tego że chciałem źle. Poczułem się jakkbym przeżywał de ja vo. Moim zdaniem nie powinno być takich postów....Post czarownicy wywołał u mnie dreszcze na plecach, poczułem się naprawde okropnie, pomyslałem "Dlaczego nikt jej nie pomoże?" Ale z drugiej strony, nikt z nas nie mógł jej pomóc.....
Zauważ ile osób próbowało dac jej wsparcie.....W każdym poscie jest odrobina serca autora, kazdy dał czarownicy cząstke siebie....i finał był taki, że czarownica opisała swoją próbe samobójstwa.....Jak się poczuły osoby które próbowały jej pomóc? Napewno nie ciekawie....Chodzi mi tylko o to że taki opis moze wyżądzic wiecej szkody niz pozytku (wiem powtarzam się).
W koncu nikt z nas nie jest psychologiem, a problem czarownicy nas przerasta, jej potrzebna jest inna pomoc.....pomoc specjalisty. Jesteśmy tylko zwykłymi ludźmi, a net to nie jest poradnia psychologiczna, a to forum miejscem do opisywania swojej próby samobójczej........Nie mam nic przeciwko jej wczesniejszym postom.....To ze planowała sie zabić, że nie mała sił.....rozumiem takie posty....i że są wynikiem chwili zwatpienia. Ale tego ostatnigo nie rozumiem wogóle....nie wiem jaki miła w tym cel....skoro i tak chciała sie zabić...chciała nam pokazać że jednak to zrobi? Nie wiem, nie znam jej.....ale jedyna mądrą rada dla czarownicy jaka moge dać to znalezienie dobrego lekarza, bo w necie napewno sie nie wyleczy...
Dlaczego nazwałem Cie pustą? Nie dla tego ze jesteś głupia, czy coś podobnego...ja krażę wokół tylko tego jednego, ostatniego postu...Nie podoba mi się i nie widzę sensu zamieszczania takich treści tu na forum....A Ty...odnosisz moje wypowiedzi do wszystkich wcześniejszych jej postów.....przecież zawsze zaznaczam, że ten otatni post to przesada!!!!
Nie bedę już odpisywał, bo naprawdę meczy mnie pisanie do tak opornej materii jaka jesteś Ty....Która zamiast chcieć zrozumieć, szuka odwetu...bo została urazona jej duma. I naprawdę nie obchodzi mnie, czy mnie lubisz, czy nie i czy moje posty Ci wiszą. Masz swoje przekonania, ja mam swoje i nie znajdziemy zrozumienia....a ta rozmowa moze trwać przez najbiższy rok, a ja nie chce tracić życia....tłumacząc Tobie moje przemyslenia........Bo w końcu jestes madrzejsza.....Jednak moje zdanie jest takie i nie zmienie go......Takie posty jak ostatni post czarownicy.....są chore!!!!
Pozdrawiam!!!
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Avatar użytkownika
przez didado1 15 lip 2006, 15:42
xxx
Ostatnio edytowano 12 mar 2008, 19:17 przez didado1, łącznie edytowano 1 raz
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

przez ania30 15 lip 2006, 19:31
tez tak sądze jak didado bo samej mi sie nie chcialo ich czytac bo byly za długie. :D
życie jest piękne
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
07 cze 2006, 18:48
Lokalizacja
polska

przez wojtek_112 15 lip 2006, 20:32
Dlaczego niektóre posty są puste?tylko ja tak mam?
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
04 cze 2006, 17:10

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do