Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?

Avatar użytkownika
przez Candy14 18 lip 2014, 16:07
ezeli ktos mial w zyciu taki moment ze chcial umrzec i postrzegal ja jako wybawienie...to potem juz smerc nie straszna
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?

Avatar użytkownika
przez monapayne 18 lip 2014, 16:09
Mnie przeraża śmierć ciała. Ale jako starość. To chyba nie za dobrze. Jak będę w innym stanie psychicznym to mi się zmieni.
Na razie więc nie jestem z tym pogodzona, każdego dnia mnie to boli. Jako, że mózg to też część ciała i samopoczucia i starzeje się on, to tez mnie boli. Zwłaszcza, że na razie nic nie robię, by podtrzymać jego kondycję. A kondycję duszy podtrzymuje się zdrowym ciałem i umysłem.
"Słowo trauma z greki oznacza ranę, a wie pan jak jest sen po niemiecku? Traum. Rany rodzą potwory"
was: robot
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1351
Dołączył(a)
24 lip 2013, 15:12

Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?

Avatar użytkownika
przez Pieprz 18 lip 2014, 16:11
Candy14 napisał(a):ezeli ktos mial w zyciu taki moment ze chcial umrzec i postrzegal ja jako wybawienie...to potem juz smerc nie straszna

Nie prawda, ja tak miałem a teraz boję się śmierci.
Uwag, z racji problemów technicznych mam 2 konta, drugie jest do rozmów na PW.
Avatar użytkownika
Offline
Król Balu
Posty
16632
Dołączył(a)
28 mar 2012, 13:31
Lokalizacja
Trójmiasto

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?

Avatar użytkownika
przez Candy14 18 lip 2014, 16:12
robotnica, Ty to akurat masz jeszcze kupe lat zeby sie tym martwic :D A kiedy cialo zaczyna sie zmieiac to wierz mi ze nie jest to takie staszne jezeli lubisz siebie. Mnie najbardziej zmienila sie twarz... patrze czasami w lustro i nie poznaje siebie ale mysle wtedy walic to.. nie mam wplywu wiec nie ma sensu sie martwic
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?

Avatar użytkownika
przez monapayne 18 lip 2014, 16:30
Candy14, no mi też twarz się najbardziej zmieniła, ciało nie. I w przyszłości chyba też ciało mi się za bardzo nie zmieni. Figura... nie zmienia mi się od 14 roku życia za bardzo ; p Nie lubię zmarszczek na twarzy. No, ale to nikt chyba nie lubi. Moje zmarszczki to są głównie nad łukami brwiowymi, takie sowie.
"Słowo trauma z greki oznacza ranę, a wie pan jak jest sen po niemiecku? Traum. Rany rodzą potwory"
was: robot
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1351
Dołączył(a)
24 lip 2013, 15:12

Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?

przez Nastia 18 lip 2014, 17:03
Mushroom napisał(a):
Candy14 napisał(a):ezeli ktos mial w zyciu taki moment ze chcial umrzec i postrzegal ja jako wybawienie...to potem juz smerc nie straszna

Nie prawda, ja tak miałem a teraz boję się śmierci.

U mnie też się to zupełnie nie zgadza. W moim przypadku to nie moment, a raczej stan niemal permanentny, ale jak wychodzę z depresyjnego zobojętnienia i zaczynam lubić życie to pojawia się przerażenie śmiercią - moją, najbliższych.
Offline
Posty
381
Dołączył(a)
23 kwi 2014, 18:46

Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?

Avatar użytkownika
przez monapayne 18 lip 2014, 17:08
A ja akurat mam różnie. Nie wiem jak będę miała w przyszłości, ale wolalabym się nie bać śmierci, bo chciałabym robić w życiu takie rzeczy, które o śmierć fizyczną mogą się ocierać dość blisko.

Rok temu bałam się śmierci ważnych dla mnie osób i siebie. Po prostu wiedziałam, że mogę umrzeć, bo mogę zachorować, bo przecież śmierć jest tak blisko, wystarczy, że wyjdę na ulicę itd.

Teraz np. nie boję się śmierci, nie boję się zaniedbania swojego ciała. Niczego się nie boję, mam bardzo mało uczuć. Rozsądkiem bardziej się kieruje, choć to też często trudne, bo po prostu ... staje się niebytem.
"Słowo trauma z greki oznacza ranę, a wie pan jak jest sen po niemiecku? Traum. Rany rodzą potwory"
was: robot
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1351
Dołączył(a)
24 lip 2013, 15:12

Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?

przez abrakadabra xx 18 lip 2014, 17:55
Candy14, to dobrze że czujesz się młodo, wizja nadchodzącej nieuchronnej śmierci wydaje się być gdzieś tam daleko w przyszłości.

U mnie jest tak że czasami wolę ten beznadziejny depresyjny stan, np. kiedy piłem, wtedy miałem wyebane całkowicie. Teraz znowu nie jestem niczym zamulony i odczuwam zwiększony lęk, więc czasem się trochę za dużo nad tym zastanawiam. Jak pojawia się lepsze samopoczucie rodzą się w głowie na nowo nadzieje, nowe wyobrażenia siebie w sytuacjach sprawiających radość a nadzieje to niepewność czy aby na pewno mi się uda, czy mam jeszcze na tyle siły. Najgorsze są te wahania nastrojów i ciągłe bicie się z myślami czy warto jeszcze żyć. Mnie najbardziej boli to że nie mogę pogodzić się ze stanem mojego umysłu, zmarnowanego życia i świadomość tego jaki byłem kiedyś i kim teraz mógłbym być. Jak człowiek jest zdrowy i szczęśliwy wtedy myśli o śmierci nie trwają zbyt długo, bo nie ma czasu na zmartwianie się.
Ja chciałbym jeszcze w życiu doświadczyć takiego bezgranicznego zatracenia się w radości z życia choć na kilka lat a później umrzeć niespodziewanie i bezboleśnie w nieświadomości :D

A z drugiej strony jestem ciekawy przyszłości, może powstanie nowa generacja leków i jeszcze doświadczę nieznanego. Może załapię się jeszcze na nieśmiertelność, he he, odpłynąłem trochę ;)
Ostatnio edytowano 18 lip 2014, 18:03 przez abrakadabra xx, łącznie edytowano 1 raz
abrakadabra xx
Offline

Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?

Avatar użytkownika
przez Candy14 18 lip 2014, 17:56
Nastia, widocznie kazdy ma inaczej... u mnie od paru lat dobrze a nadal nie boje sie smierci. Moze dlatego ze juz duzo w zyciu zrobilam rzeczy na korych mi zalezalo
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 18 lip 2014, 18:05
ja się pogodziłem a nawet ucieszyłem że zostało mi prawdopodobnie 10-15 lat życia a jak dożyje do 50-tki to moje serce będzie już takim wrakiem że nic nie będę mógł robić. Wypadałoby wykorzystać jakoś te ostatnie lata życia tylko brak mi odwagi no i przydałby się jakiś zastrzyk finansowy np na podróże zagraniczne. Jedne z czym bym się nie pogodził to starość i to taka jak np ma teraz mój ojciec jeszcze pare lat temu był sprawny i zdrowy a teraz ledwo zipie isię porusza z trudem mimo że prowadził bardzo zdrowy styl życia jest tak chudy że niedługo zniknie nie chciałbym żeby to stało się ze mną a przy moim trybie życia i neurotyzmie to pewnie koło 50-tki będe wrakiem.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17058
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?

przez abrakadabra xx 18 lip 2014, 18:05
Candy14, no tak, spełnienie daje ci ten spokój.

-- 18 lip 2014, 18:12 --

Zobaczcie jak można manipulować (celowo lub nie) umysłami ludzi, facet założył temat o śmierci i ile teraz ludzi o tym rozmyśla, może to mieć konsekwencje w podejmowaniu przyszłych decyzji naszych i nie tylko...

-- 18 lip 2014, 18:21 --

stłumiona filozofia spuszczona z łańcucha :D
abrakadabra xx
Offline

Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?

Avatar użytkownika
przez monk.2000 18 lip 2014, 18:28
Niby traktuję śmierć jako nadzieję, czasem mam myśli, że nie chciałbym żyć bardzo długo, po prostu z pozoru na świecie jest wiele możliwości, ale one i tak kiedyś się kończą. Od kiedy miałem romans z szachami, próbując rozbudować umysł, zrobiło mi się natręctwo na punkcie kombinatoryki. W szachach liczy się warianty, nawet jest obliczona maksymalna liczba ruchów w szachach możliwych do zrobienia. Także w dobie szybszych komputerów nawet szachy zostaną rozwiązane, nie będą zagadką, bo poznane zostaną wszystkie ruchy. Wizja że życie na Ziemi też jest ograniczona pewną liczbą kombinacji, może sporo większą niż w królewskiej grze, ale jednak, powoduje, że widzę konieczność śmierci. Inspirując się różnymi wizjami w kulturze przewiduję dwie możliwości, albo jakieś nowe życie, albo coś co nie przemija. Zauważam w sobie tendencję do szukania tej jednej rzeczy która nie przemija i na podstawie tak głęboko zakorzenionego pragnienia stwierdzam, że takie coś może istnieć i warto tego szukać.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?

Avatar użytkownika
przez lonsdale 18 lip 2014, 20:54
mnie bardzo krempuje co sie dzieje z ciałem po śmierci, przemiany, gnicie, robactwo... Chyba sie skremuje bo chce tego uniknąć
zespół natręctw; paroksetyna 60 mg, doraźnie diazepam 5 mg, fajki i kawa ogromne ilości

ściany mają uszy, ludzie to pluskwy, wiem to, część z nich jest jak szczury, co robią szczury - węszą, szklanka przy uchu życie na podsłuchu, i nawet nie wiesz kiedy już ziomek leżysz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
15 lip 2014, 11:34
Lokalizacja
klimaty Południowo-Wschodnie

Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?

przez liven 19 lip 2014, 00:25
Ferdynand k napisał(a):wolałbym nie
dla mnie zgoda na śmierć to głupota gdyby były istniały zabiegi medyczne które by mi przedłużyły życie to bym zrobił wiele by to dostać


chyba pszalałeś, aż tak ci tu dobrze?
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
17 lip 2014, 20:27

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do