Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez monis 14 sie 2007, 23:43
Aga_1826 napisał(a):szczerze pisząc raz sie udaje raz nie Crying or Very sad

Już jest dobrze że się wogole udaje...Z czasem będzie lepiej...zobaczysz ja przynajmniej tak mówie.Spróbuj w to wierzyć
Daria Sz. napisał:
małe kroczki, nie narzucam sobie zbyt wiele. Ważne, żeby wstać z łóżka...


i to juz cos trzeba wierzyc w to ze jak sie zrobilo cos tak znikomego dla kogos a dla nas to ciezkie zadanie to warto sie mobilizowac i robic , powtarzac te czynnosci az dojdzie sie do stanu ze beda one dla nas smieszne.. jescze kiedys bedziemy sie smiac z tego jakim trudem dla nas bylo np zrobic sobie herbate.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Dodaj do swojej listy przyjaciół Numer GGNumer GG

Zgadzam się w 100% :D :D :D

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:45 pm ]
Coś mi się źle zacytowało ale to nic...
Najgorsze 24 godziny...
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
01 sie 2007, 09:23

przez Aga_1826 15 sie 2007, 17:06
Okej Postaram sie uwierzyc ;)
"Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście,"
"Nigdy nie zapomninaj najpiękniejszych dni Twego życia! Wracaj do nich, ilekroć w Twoim życiu wszystko zaczyna sie walić."
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
08 sie 2007, 20:33
Lokalizacja
Lubelskie

Jak sie Leczyć

przez Quenne 15 sie 2007, 19:10
Cześć....
W skrócie...
Zawsze miałem dobre życie... Zdarzyło sie troche złego ale też miałem dobre chwile....Z pracą zawsze dobrze praktycznie zawsze osiągałem zamierzony cel..
Po prostu mam pewne chwile załamania.Potężne niszczące mnie np ostatnia...
Miałem konflikt z kobietą ona wraca na rok do kraju przeczytała coś czego nie powinna i treść tekstu nie oddała tego co bylo prawdziwe.
Praktycznie myślałem że sie rozeszliśmy...
Przez 5 dni straciłem 4 kg moja normalna waga 88 teraz 84kg wiem dokładnie waże sie codziennie w pracy...Przez dwa dni nie zjadłem i 3 noce nie przespałem...
Pracując chodziłem w kółko próbowałem oczyścić sobie umysł ale nie potrafiłem..
Płakałem ale tak żeby nikt nie widział...

Miałem już pare takich etapów w moim życiu te stany są tak piekielnie silne niszczą mnie od wewnątrz zawsze staram sie przezwyciężyć... i udaje mi sie to ale te 2 tygodnie są zawsze straszne i bardzo ciężkie

Czy jest jakaś diagnoza??
tylko mnie nie podsyłajcie do psychologa...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
15 sie 2007, 18:43
Lokalizacja
Sosnowiec/UK

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez moczymordka 15 sie 2007, 19:13
witaj,
musisz to z nią wyjaśnić, może uda się jeszcze wszystko poukładać. Co więcej nie wiem, bo nie bardzo kumam ten wątek, co tam sie wogóle stało i czy w końcu sie rozeszliście...

pozdrawiam!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
02 lip 2007, 15:36
Lokalizacja
katowice

przez vegge 15 sie 2007, 19:19
diagnoza: czujesz sie winny i chcesz wzbudzic wspolczucie piszac ze nie jesz i nie spisz
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

przez Quenne 15 sie 2007, 19:26
Veggie ??!!??

Współczucie ja tego nie potrzebuje.
Sam sobie radze w życiu tutaj nie chodzi o tą jedną sytuacje o kilka innych....
W pewnym etapie życia straciłem swoją pasje sport( kontuzja) próbuje coś dla siebie znaleźć.
Zmieniałem państwo.
Dziedzine pracy
Pracowałem w różnych branżach i wciąż jestem nieszcześliwy
Obecnie jestem Asystentem Rekreacji w YMCA... pierwsze 3 miesiące super teraz nie mam czym oddychać...
Wracam do kraju za rok zaczne i skończe Studia Ratownik Medyczny....
Nic mi w życiu nie daje szcześcia...

Może źle rozwinąłem wątek

Ale jeżeli wystawiacie tutaj diagnozy jak vegge to chyba sobie podaruje i przeprosze
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
15 sie 2007, 18:43
Lokalizacja
Sosnowiec/UK

Avatar użytkownika
przez moczymordka 15 sie 2007, 19:31
my raczej nie jesteśmy tu od wystawiannia zadnych diagnoz, od tego są lekarze.
ale jesli oczekujesz jakiejs rady, no to moze napisz wiecej i troche jasniej, bo nie wiem, moze te ze mną cos nie tak, ale ja nie rozumiem..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
02 lip 2007, 15:36
Lokalizacja
katowice

przez Quenne 15 sie 2007, 19:40
Ok
Zaczynałem trenować siatkówke.....8 lat
naderwałem staw skoskowy, więc włożyli mi gips, ucisk był zbyt mocny i uszkodzili mi nerw strzałkowy dosłownie nie czułem nogi.
Rehabilitacja trwała 14 miesiecy...CZas uciekł i siły w nogach też.
Sport w Polsce Szczególnie siatkówka jest bardzo brutalny.
Wiec próbuje znaleźć pomysł na moje życie.
Byłem sprzedawcą później kierownikiem nastepnie przedstawicielem handlowym aż po asystenta rekreacji....
Pracy sie zmieniają jedno bez zmian z każdym dniem nie czuje szcześcia...Nie potrafie sie odnaleźć...
Staram sie doceniać wartości w życiu. Sprawiać sobie radość... ale to i tak nic nie zmienia...

Stres jak wyżej podany przechodze piekielnie ciężko piekielnie... i tu nie chodzi o żal nie mam 5 latek ...

Chce sie dowiedzieć po prostu czy to jest normalne ???
to trwa u mnei tak 3-4 lata taki stan
Jestem strasznie wyobcowanym człowiekiem... Jeżeli pisze niejasno najmocniej przepraszam
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
15 sie 2007, 18:43
Lokalizacja
Sosnowiec/UK

Avatar użytkownika
przez Daria Sz. 15 sie 2007, 20:32
nadchodzi wieczorny dół... jutro pierwszy dzień w nowej pracy, umieram ze strachu. Po tym co mnie spotkało w ostatnio nigdy juz chyba nie będę normalnie podchodzić do swojej pracy zawodowej. Rany, jak ja się boję! Jak będę się tak trząść jak galareta to poprostu mi podziękują i do widzenia! a ja muszę pracować żeby przeżyć! wszystko mnie boli i wymiotowac mi się chce... może nie pójdę? przecież i tak nic z tego nie będzie... jestem beznadziejna.
memento mori...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
04 sie 2007, 19:09

Avatar użytkownika
przez pannanikt 15 sie 2007, 23:27
przykro mi, ale nie mam zadnych uprawnien do wystawiania diagnoz. nikt tutaj ich nie posiada, a jelsi nawet - przez internet sie najzwyczajniej w swiecie nie da. wiec pozostaje mi napisac jedno - do psychologa/psychiatry.............
(...) - jesteś stworzony, żeby być człowiekiem!
Istniejesz dla dobra i radości, byś umiał śmiać się i śpiewać, żyć w miłości. Masz obdarzać szczęściem tych, którzy cię otaczają. Przecież jesteś stworzony na obraz Boga - który jest miłością.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
07 sie 2007, 12:30
Lokalizacja
z Krakowa

przez Aga_1826 16 sie 2007, 13:30
Daria podziel sie z nami jak minął pierwszy dzień w pracy i czy był faktycznie taki straszny jak wyobrażałaś sobie?? ;)
Pozdrawiam
"Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście,"
"Nigdy nie zapomninaj najpiękniejszych dni Twego życia! Wracaj do nich, ilekroć w Twoim życiu wszystko zaczyna sie walić."
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
08 sie 2007, 20:33
Lokalizacja
Lubelskie

Avatar użytkownika
przez groskova 16 sie 2007, 16:20
Hej,
Dzieje mi sie cos dziwnego, patrze ludzi wokol, zakochanych, po awansie, ukladajacych sobie zycie i pierwszy raz w zyciu czuje jakas dziwna zawisc...zazdroszcze im tego, nie potrafie sie zdobyc na szczere mile slowo, czuje ze ich nienawidze za to ze tak im dobrze...
Co mam z tym zrobic?
Ktos z was tak mial? Jak sobie z tym radzicie...?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
205
Dołączył(a)
13 sie 2007, 21:57
Lokalizacja
Wroclaw

Avatar użytkownika
przez Daria Sz. 16 sie 2007, 18:52
Mój pierwszy dzień w nowej pracy.... moim zdaniem było źle. Dziewczyna zapytała się mnie ile mam lat a ja nie wiedziałam!!! musiałam sie zastanowić :oops: ech... ogólnie wypadłam jak totalna sierota. moja samoocena jest na minusie.... jestem beznadziejna
memento mori...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
04 sie 2007, 19:09

Gdy życie straciło smak...

przez oldstory 18 sie 2007, 16:54
Nie wiem co zrobić. Ten stan trwa już od kilku tygodni. Wszystko zaczęło się od neuroleptyku w zastrzyku, który unieruchomił mnie na pewien czas, powodując takie objawy jak szczękościsk, drżenie mięśni, przymusowe patrzenie do góry. Potem objawy minęły, wygasły, ale zamiast tego pozostała pustka.

Teraz nie potrafię cieszyć się kompletnie niczym. Świat stracił dla mnie wszelkie barwy. Nie działa na mnie muzyka, nie interesują oglądane filmy, nie cieszą książki. Z książkami wiąże się także kolejny problem: nie potrafię się na nich skupić, wzrok przelatuje po tekście i niczego z niego nie wychwytuje, nie rozumiem tego co czytam. To boli, ponieważ czytanie zawsze sprawiało mi dużą przyjemność - teraz ją straciłam. Czytałam gdzieś, że nieumiejętność czytania to aleksja - nie sądzę, żebym cierpiała na to schorzenie, ale i tak jest mi źle z istniejącym stanem rzeczy.

Poza tym straciłam apetyt i bardzo dużo śpię. Nie mam praktycznie żadnych znajomych, nie mówiąc już o przyjaciołach. Żyję niczym prawdziwy pustelnik.

Wegetuję z dnia na dzień, nie potrafiąc zająć się niczym konkretnym. Może ktoś wie, jak mogłabym zapełnić te ciągnące się minuty, które nie przynoszą mi żadnej radości? Co zrobić ze swoją samotnością?

Jest mi coraz trudniej. Biorę leki, niedawno zwiększyłam dawkę, ale obawiam się, że Coaxil jest tutaj za słaby.

Zmienić lek? Zapisać się na terapię?

Sama już nie wiem :(
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
12 sie 2007, 12:20

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do