Moje problemy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez Achaja 11 sty 2007, 11:27
Dziękuję za to słonko...Dobrze rozumiem to co piszesz, bo to sązdania które ja kiedyś kierowałam do ludzi...Teraz nie wiem dlaczego jest mi trudno mieć nadzieję i chociaż chcieć ją...wszystko jest skomplikowane..nawet to że nie jesm a wcześniej tego nie miałam...jestem coraz słabsza...Co dzień jest gożej...W poniedziałek muszę gdzieś jechać i teraz nie wiem czy będę w stanie, ale nie chce nic robić by było lepiej...
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
03 sty 2007, 13:51

Avatar użytkownika
przez IceMan 12 sty 2007, 00:27
Miałem to o czym piszesz. Pewnie nie byłem w tym zbyt głęboko, ale wydaje mi się że z każdego stanu da się wyjść. Każdy problem można jakoś rozwiązać. Jest ciężko, ale czasem warto stawić czoła depresji i wywalczyć szczęśliwe życie. Niczego nie można zagwarantować, ale skąd wiesz czy nie natrafisz na kogoś wyjątkowego jeśli z tego wyjdziesz? Depresja tłumi człowieka, sprawia, że jest się niedostępnym, czasem zdarza się że można kogoś zranić... Trzeba z tego wyjść! To jest wyłącznie dla twojego dobra. Ile razy będziesz powtarzać, że ty kiedyś to mówiłaś. Wtedy mówiłaś, teraz chociaż posłuchaj kogoś. Niby słuchasz, ale wytworzyłaś jakąś wewnętrzną barierę, która broni Cię przed czyjąś pomocą i radą. To nie Twoja nerwica, ale właśnie Ty stworzyłaś tą barierę i wyłącznie ty możesz ją zniszczyć. Daj sobie szansę. Nie wiem czy już się nie powtarzam, ale nie wiem jak do Ciebie dotrzeć... Życie masz jedno, więc musisz je wykorzystać. Teraz nie wiesz, co może cię dalej czekać, ale niezależnie od tego co zrobisz i tak czeka cię w końcu jedno i to samo. Więc dlaczego zmarnować szansę na poznanie czegoś nowego, przeżycie tego życia tak jak należy. Nie rzucam pustych frazesów, piszę jak jest. Nie jest powiedziane że będzie dobrze, ale nie masz gwarancji że będzie źle. Jeśli weźmiesz się za siebie, będzie na pewno lepiej. Jeśli dasz sobie szansę, przekonasz się jakie to życie może być. To tak jakby dostać wejściówkę na koncert zespołu, którego się nie zna. Ja bym poszedł, bo nic nie tracę, a mogę jedynie zyskać (no w ostateczności na koncercie tracę czas, ale w twoim wypadku nic nie tracisz bo po życiu jest tylko wieczność). I żebyś przez całą wieczność nie żałowała, że nie przeżyłaś tego życia tak jak powinnaś, albo nie daj Boże sobie je skróciłaś. Proszę Cię - nie pisz znowu że tak kiedyś mówiłaś. Musisz coś z Sobą zrobić. Nie wiem dlaczego chcę Tobie w jakiś sposób przemówić, doradzić, pomóc, ale już 3 raz wchodzę na ten temat i zdania same przelewają się na ekran. Rzadko mi się to zdarza. Pomóż sobie, a będzie tylko lepiej...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Czarownica_Akara 13 sty 2007, 18:58
tak...ja tez pisalam zeby sie nie zabic. Niektorzy nawet z tego forum (nie bede mowila kto) domagali sie zamkniecia mojego topiku, mowili ze uzalam sie nad soba i ze jest to zalosne, ze tak pisze a nie inaczej. Byla tylko jedna osoba w sumie ktora mogla zamknac temat a jednak tego nie zrobila, bo chyba wiedziala co moze czuc osoba ktora nie widzi przed soba nic. Nic i nic. Gdyby nie to to pewnie juz by mnie tu nie bylo. Pozdrawiam.
" Wlasna, wolna i swobodna wola stanowi
najkorzystniejsza korzysc, w skutek ktorej
diabli biora wszystkie systemy i teorie "

F. Dostojewski
Posty
228
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 19:39
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez mono 14 sty 2007, 17:41
Niestety tak... Mi się wydaje że to wynika z niskiej samooceny, albo innych podświadomych urazów. Ostatnio dużo myślę o tym DLACZEGO JA i przyszło mi na myśl coś takiego że w będąc w gimnazjum zmarła moja babcia. Pamiętam że właśnie w okresie gimnazjalnym izolowałem się najbardziej. Bywało tak że nie witałem się ze znajomymi. MOże to ma ze sobą jakieś powiązanie
Lęku pręcik, gdzieś za mostkiem, przy aorcie żarzy się bez przerwy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
10 gru 2006, 21:52

Avatar użytkownika
przez Radison 14 sty 2007, 19:57
Co innego nie mieć znajomych a co innego obrażać tych, których się ma - nie witając się z nimi.
Co innego tworzyć grupy znajomych a co innego "prowizoryczne kółka różańcowe".
Co innego chcieć izolować się od świata i co innego pisać autobiografię, czy też posty na forum (bo dla kogo?)
I wreszcie co innego mieć swój oryginalny światopogląd i co innego szukać jego poparcia u innych ludzi.

Nie tędy droga.
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
22 sie 2006, 19:27
Lokalizacja
Warszawa

przez Faunik 15 sty 2007, 11:58
Wiem ,że nikt z Was nie może mi pomóc, ale to nie szkodzi ,proszę nie przejmujcie się tym .Cieszę się ,że mogę do Was napisać i że ktoś mnie tu zauważył (dzięki Różo i Kaju-ale chyba się na mnie zawiedziecie i zmienicie o mnie zdanie ,jestem słabszy niż Wam się wydaje)....I jak ja mogę komuś pomóc....Ciągle nie wychodzę z domu....próbowałem...Jestem zmęczony ,choć nic nie robiłem ,nie jem nic (oprócz leków) od soboty(19:00) ,nie śpię ok.45 godzin ,czuję się okropnie ,zaczęło się od lęków (strach przed samotnością ,brak akceptacji ,zrozumienia) ,potrzeba bliskości ,dotyku ,wyolbrzymianie swoich wad ,gniew ,smutek ,ciągłe myślenie o śmierci-nie chcę dalej tego opisywać ,ani wdawać się w szczegóły (wstydzę się ich) bo i po co ,po prostu chciałem zasnąć i się nie obudzić.........taki jestem zmęczony.....Zamiast zwalczać i chcieć pokonać moje dziwactwo ,ja je akceptuję i to jest najgorsze ,godzę się z tym co jest we mnie ,nienawidzę się za to......To chyba przez tą moją wyczuloną wrażliwość (nie znoszę jej) i jakieś nieprawidłowości w funkcjonowaniu mózgu tkwię w tym szaleństwie.....W moim życiu nie ma już nic ciekawszego od śmierci .Kiedy nie chcę nic czuć myślę o niej. Nie umiem odnalezć optymizmu i woli życia ,chciałbym aby ktoś mi w tym pomógł ,ale to chyba nie możliwe........Czuję się dość mocno osłabiony...........napisanie tego to był dla mnie spory wysiłek muszę się położyć....nie wiem czy zasnę ,może na krótko ,nie umiem przewidzieć najbliższych godzin czy dni ,ale spróbóję odezwać się wieczorem....Mam nadzieję ,że mogłem to napisać i nikt mnie stąd nie usunie (boję się ,że tak się może stać) ....Może wszyscy kłamią i cały świat jest szalony.
Wszystko co jest we mnie ,co czuję w środku - nie chcę już tego ukrywać .
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
04 sty 2007, 21:05
Lokalizacja
wielkopolska

Avatar użytkownika
przez Róża 15 sty 2007, 16:49
Faunik-czekam aż napiszesz.Będzie dobrze,tylko zbuntuj się przeciw tej chorobie.Nie daj sobą rządzić!
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez śliwka_kalifornijska 15 sty 2007, 17:36
Ja też nie byłam na studiówce! I też nie żałuję. A w gimnazjum to w ogóle chyba jest najgorzej. To najgorszy okres. Młodzież w tym wieku jest wyjątkowo wredna :smile: . Ja tam w gimnazjum z nikim nie rozmawiałam... Przynajmniej w pierwszej klasie. Kiedy wchodziłam do szkoły, wydawało mi się, że wszyscy się na mnie gapią (co nie było prawdą) i że nikt mnie nie rozumie (co czuję do dzisiaj). Jakbym przybyła z jakiejś innej planety. Strasznie mnie to przytłaczało. W celu pozbycia się tego ciężaru, postanowiłam "skoczyć z wysokości". Najpierw wzięłam mapę Warszawy i wycięłam z niej cały obszar obejmujący Centrum. Koniecznie chciałam skoczyć z jakiegoś śródmiejskiego kościoła albo z wieżowca (dzisiaj myślę, że to raczej "technicznie" niewykonalne) - żeby pośmiertnie pojawić się w mediach :smile: . Potem napisałam jakiś króciutki list i podałam "powód" mojego odejścia - chciałam "zabić się dla Ameryki" (to w moim przypadku nic nie znaczy - nigdy nie byłam w Stanach, po prostu ubzdurałam sobie, że to może być dobra i "medialna" wymówka). Potem jeszcze przez 2 godziny się malowałam (chciałam dobrze wyglądać, gdy przyjadą gliny :smile: ) i pojechałam w miasto, żeby znaleźć odpowiednie miejsce. Zapomniałam dodać, że to była niedziela i okazało się, że wszystkie kościoły są już zamknięte... Nie jestem osobą, która w takiej sytuacji szybko rezygnuje (chociaż dzisiaj widzę, że "zrezygnowałam" już na samym początku i tak naprawdę nigdy bym się nie zabiła) - wróciłam do domu i postanowiłam skoczyć przez okno. Wzięłam walkmana i poszłam na 3. piętro (nie przyszło mi wtedy do głowy, że po skoku z takiej wyskości można przeżyć i jeszcze skończyć na wózku). Naprawdę, miałam nadzieję, że słuchjąc muzyki można się jakoś "wyłączyć" i po prostu skoczyć. WCALE TAK NIE JEST. Kiedy stałam na parapecie, wcale nie czułam się odurzona - wręcz przeciwnie, byłam całkowicie przytomna. Próbowałam jakoś "oderwać" się na chwilę od rzeczywistości (tak jak ma to zazwyczaj miejsce, kiedy jestem w domu i słucham muzyki) i skoczyć, ale zamiast tego cały czas myślałam o tym, czy podczas spadania (dodam, że był to skok na małe drzewko) jakaś gałąź nie wydłubie mi oka albo czy moje włosy nie zaczepią się o coś albo czy nie złamię sobie nosa (jakby to mialo jakieś znaczenie). A najbardziej bałam się tego, że nie poczuję ulgi. Właściwie to jest główny powód, dla którego nie skoczyłam. Jeśli po śmierci nie ma nic, to jak miałabym poczuć ulgę, zabijając się? Samobójstwo ma mnie uwolnić od bólu, ale żeby nie czuć bólu, też trzeba żyć, nie? I w tym właśnie problem. Nie chcę sugerować, że jeszcze mi to chodzi po głowie - ale gdybym wtedy była pewna, że po śmierci też jest jakieś 'życie' (może gdybym była bardziej religijna, chociaż - jak wiemy - samobójcy też nie są mile widziani w Niebie), to pewnie bym skoczyła... Sorry, że tak o tym piszę, ale dzisiaj mnie to nawet bawi. Tzn., dzisiaj wiem, że NA PEWNO się nie zabiję. Chcę żeby mi ulżyło. ZA życia, bo to czy PO można poczuć ulgę, jest dla mnie zbyt niepewne.
Posty
80
Dołączył(a)
14 sty 2007, 22:15

Avatar użytkownika
przez Kaja007 15 sty 2007, 19:01
Faunik- pomożemy Ci! Nie zostawimy Cię samego z tą okropną chorobą, wszyscy mamy jej dość dlatego musimy się wspierać.
Trzymaj się :!: :!:
"Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart
A czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart
I zapominać chcę tak często jak się da
Że nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
04 sty 2007, 19:11
Lokalizacja
z głębin...?

Avatar użytkownika
przez śliwka_kalifornijska 15 sty 2007, 19:59
Z tym g... to jednak jak dla mnie lekka przesada :smile: . Mówiąc oględnie, z każdej krowy da się wydoić trochę mleka - takie jest moje podejście do NIEKTÓRYCH ludzi :smile: . I oczywiście, celem mojego wcześniejszego postu, było zniechęcenie ludzi do prób samobójczych za pomocą tej "logicznej dedukcji" :D .
Posty
80
Dołączył(a)
14 sty 2007, 22:15

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Bulas i 18 gości

Przeskocz do