moja depresja/historia/objawy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez Sandy188 17 mar 2008, 21:52
Ja mam to samo...Czuję,że nie mam żadnego celu w życiu,nie mam żadnych zainteresowań,ciągle siedzę w domu,boję się przyszłości i pracy...Boję się,że nie ułożę sobie życia jak należy...
...ZagUbioNa W ReaLnyM świeCie...
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
03 mar 2008, 21:04

re

przez nuda 17 mar 2008, 22:24
o kurde..ja ma tak ze zainteresowania to mam tyle ze nijak przypasowac ich do rzeczywistosci a nic nie poradze na to ze mam takie a nie inne wyksztacenie i ze nie jest oo poszukiwane na rynku
jescze pol biedy jesli moglbym sie czegos nauczyc i na tym leciec ale dzis jest tak ze albo trzeba sie ciagle w czyms specjalizowac albo laduje sie w supermarkecie lub na budowie
a gdzie mam miec czas na moje zycie?
i bledne kolo gdzie czlowiek nie rozjerzy sie tam lipa
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
16 mar 2008, 23:14

przez szatz 19 mar 2008, 01:54
Ja też sobie nie radzę.Nie mogę się nawet zdecydować którą margarynę kupić.W trudniejszych decyzjach zdaję się na bliskich.Oni decydują za mnie.
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez julie 20 mar 2008, 00:03
szatz napisał(a):Nie mogę się nawet zdecydować którą margarynę kupić.


Lepiej kupić osełkę ;)
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

przez barsaf 20 mar 2008, 11:16
Tak, niektore sprawy wymagaja podjecia decyzji juz...
Pojechalam na pogrzeb, leki wykupilam i dalam ogloszenie.
Tym razem udalo sie mi to zrobic.
I jeszcze jedno; chyba powolutku wychodze z tego stanu, gdzie wszystko jest trudne, zycie pozbawione cieplej bbarwy, a cialo przesiakniete lest lekim.
Udalo mi sie ni wpasc nizej,
Lata cale staram sie dociec dlaczego spadam w dol i jak szybko z tego dolu wyjsc...
Do konca tez nie wiem co mi pomaga.
dziekuje za wpisy.
I trzymam z wszystkimi i za wszystkich borykajacych sie z tym problemem.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 19:09

Avatar użytkownika
przez pepper 20 mar 2008, 21:15
Byłam dzisiaj u psychiatry, przepisała mi leki antydepresyjne Zoloft, mam przez 3 dni brać ćwiartkę, potem przez tydzień pół a potem całą. Na razie zrobiła wywiad i regularnie mam chodzić do niej i do psychologa. Pytała czy nie potrzebny mi szpital (domyśliłam się, że chodzi o psychiatryk). A za tydzień mam do niej przyjść z rodzicielką. A tak ogólnie cały dzień było dobrze, ale teraz znowu mnie łapie.

Acha, i mam sobie zrobić badania na poziom hormonów tarczycy.
Obrazek
come inside my mind
sometimes we take chances, sometimes we take pills
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
13 mar 2008, 19:04

przez szatz 21 mar 2008, 10:53
Bardzo mądra pani doktor.Stosuj się do zaleceń,zrób wyniki i trzymaj się.Jesteś na dobrej drodze.Pozdro :smile:
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

Avatar użytkownika
przez pepper 22 mar 2008, 14:20
Te tabletki źle na mnie działają :(
Jestem senna, mam nudności i nie mogę patrzeć na jedzenie..
Nie wiem czy przestać brać czy z biegiem czasu to ustąpi? Tyle że biorę 1/4 tabletki na noc, a rano jeszcze mnie trzyma. Od jutra mam brać 1/2.
A jej gabinet na razie nie jest czynny, dopiero w następny czwartek będzie i też w ten dzień się z nią spotkam.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:35 am ]
teraz zamiast senności pojawiła się bezsenność :? niefajnie
Obrazek
come inside my mind
sometimes we take chances, sometimes we take pills
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
13 mar 2008, 19:04

Co tu zrobic?

przez zmieniona:(( 23 mar 2008, 16:40
Witam wszystkich jestem swieza w tym co robie czyli pisaniu o swoim problemie,jestem mloda kobieta mam dzieci i zyje w zwiazku nie doskonalym a nawet dobrym.Zdazylam juz przejsc krotkie malzenstwo i rozwod.Od lat mam problemy z ulozeniem swojej osoby nie jestem zla ale zagubiona nic nie mam swojego w zyciu nawet kubka do kawy wszystko jest mojej mamy.Czego sie nie dotkne to psuje to!Tak mi sie zdaje?Klade sie spac z uczuciem strachu a wstaje z jeszcze wiekszym srachem!!!Nie mam motywacjii do zalatwiania waznych spraw wyjscia z dziecmi z domu nic mi sie nie chce kiedys zwylke rzeczy sprawialy mi przyjemnosc a teraz nieee!!!Kocham moje dzieci ale nie faceta z ktorym jestem on tez mnie chamuje w tym co robie albo za co chce sie zabrac.Nie jestem idealna bo tez potrafie powiedziec przykre rzeczy ale tylko w chwili ataku na mnie.Od miesiaca jesm jeden posilek dziennie jak nie w ogole nie jem czasami w dzien a i nawet na drugi dzien.Nie moge sie pozbierac zeby isc do lekarza bo wszedzie musze chodzic z dziecmi.Ja to wiem ze dzieje sie ze mna cos zlego i widzi to moja rodzina,lecz jak tu samemu sobie pomoc kiedy nie ma sie oparcia choc w jednej osobie z bliskich.Czlowiek zagubiony i jesli to dobrze zabrzmi bezsilny szuka pomocy rady w takim miejscu jak to. :(
Każda rada jest dobra!!!
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
23 mar 2008, 16:05
Lokalizacja
Wrocław

przez aleksa 23 mar 2008, 19:14
Marcia napisał(a):moja rodzina przestala byc glownym elementem mojego zycia..


coś o tym wiem...na szczescie mieszkam z nimi tylko w weekendy,ale i tak trudno mi wytrzymac.najgorsze jest to poczucie,ze gdyby nie teoretycznie najblizsze oosby,to pewnie bylabym zdrowa
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
05 kwi 2007, 12:36
Lokalizacja
Kraków

przez szatz 23 mar 2008, 19:46
zmieniona:(( witaj! Chyba nikt i nic nie będzie Ci w stanie pomóc,dopóki tkwisz w związku,który nie daje Ci satysfakcji i poczucia bezpieczeństwa.Na pewno masz swoje powody,więc nie będę się wymądrzać,że musisz się zastanowić nad sensem takiego związku.Staraj się skupić na dzieciach,one najbardziej Cię potrzebują.Zrób to dla nich i idż do lekarza.Na pewno jest ktoś,kto może się nimi zająć na czas wizyty.Pamiętaj,że choroba pozostawiona sama sobie będzie siępogłębiać.Organizm daje Ci znać,że musisz to zmienić.
Kiedyś też tkwiłam w toksycznym związku i wiem jakie to robi spustoszenia w psychice.Najpierw musisz poprawić stan psychiczny,nabrać pewności siebie,ochoty do życia,to potem dasz radę uporać się z problemami sercowymi.Dlatego potrzebny Ci psychiatra.Wierz mi,bo przez to przeszłam.Szkoda cennego czasu,nerwów i dzieci.Zgłoś się i pozwól sobie pomóc.Trzymam kciuki :smile:
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

chyba sobie nie radzę

przez assassin 23 mar 2008, 19:57
Mój pierwszy post. Właściwie nie wiem, co chcę napisać.

Pozornie wszystko jest ok - ten Ktoś, paru świetnych znajomych i.. no własnie. nic więcej. Ale po kolei.
Prawie dwa lata temu skończyłam studia. Szybko udało mi się znaleźć fajną robotę (szkoła - może to nieco dziwne, ale naprawdę polubiłam tą robotę). Wszystko było ok przez rok szkolny. Niestety - umowa na czas określony, ale miałam obiecaną robotę od września. Parę dni przez początkiem nowego roku okazało się, że jednak nic z tego. Od tego czasu siedzę w domu.
I tu zaczyna się problem - nie mogę znaleźć pracy. Niby wykształcenie ok (studia + podyplomówka), ze mną też niby wszystko ok - nigdy nie miałam problemów z nauką, ale kujonem nie byłam, więc nawet myślałam o sobie, że jestem inteligentna. A tu nic - pracy niet. Coraz częściej zaczynam myśleć o sobie jako beznadziejnej, niedającej się do niczego osobie. Zresztą - nie bardzo wiem, co mogłabym robić - poza pracą w szkole (uwielbiam kontakt z dzieciakami / młodzieżą).
Do tego dochodzi sytuacja w domu - zero wsparcia ze strony rodziców. wprost przeciwnie - ciągle słyszę, że jestem beznadziejna, że jestem idiotką, że jestem gruba (fakt - szczupła to ja nie jestem, puszysta raczej, ale... polubiłam siebie własnie taką), że do niczego się nie nadaję. Przynajmniej raz w tygodniu dochodzi do awantury - zawsze zaczyna się od tematu pracy (m.in. że jakoś inni mogą znaleźć pracę, a ja nie), zaczyna się wypominanie mi "lat nauki", że źle wybrałam kierunek studiów. Ostatnio matka uznała, że niepotrzebnie "pozwoliła mi iść pracować w szkole". Dodatkowo mam wrażenie, że rodzina nie traktuje poważnie moich pragnień - planuję w najbliższym czasie przeprowadzić się do Ktosia (mieszka na drugim końcu Polski), o czym doskonale wiedzą, co nie przeszkadza im kazać szukać lub wręcz szukać (w sensie przez wszystkich możliwych znajomych) stałej pracy tutaj (usłyszałam już zarzut, w rodzaju "to my ci tu pracę znajdziemy a ty ją rzucisz, tak?"). Do tego ciągłe kontrole - gdzie idziesz, co robisz na kompie, z kim gadasz. Zero wolności - w moim odczuciu.
Boję się ludzi, boję się rozmów z nimi (mam wrażenie, że to wynika z sytuacji w domu - tu co jakiś czas jestem wyśmiewana z powodu tego, co mówię) - to pewnie też wpływa na to, że nie mogę znaleźć pracy - rozkładam się na rozmowach (o ile już ktoś mnie na nie zaprosi...), często wręcz paraliżuje mnie strach przed wykonaniem telefonu (vide ogłoszenia w gazetach).
rodzice uważają, że nie znajduję pracy, bo mi się nie chce pracować. a ja chętnie bym poszła do pracy, ale zwyczajnie się boję - rozmowy, nowego. Ludzi się boję.
Chyba nie wiem, jak sobie z tym radzić.

Edit - dodane zdanie.
Ostatnio edytowano 23 mar 2008, 20:25 przez assassin, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
22 lut 2008, 22:54

przez szatz 23 mar 2008, 20:03
pepper cześć,chyba dasz radę przeczekać.może to minie,moze to tylko pierwsza reakcja na leki.ja po nowym leku miałam taki odlot,że nie wiedziałam gdzie jestem,ale to mineło(nawet szkoda,bo fajnie się latało).poczekaj co powie lekarz.pozdro :smile:
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

przez szatz 23 mar 2008, 20:20
assassin witaj! moja rada będzie krótka-spakuj zabawki i szybko do Ktosia :!: Nowe miejsce,nowe wyzwanie,będziesz zdana na siebie i to da Ci siłę.Wydaje się,że to właśnie rodzice podcinają Ci skrzydła.Osoba tak sympatyczna,z poczuciem humoru,wykształcona jak Ty na pewno da sobie radę.Odetnij pępowinę i od razu poczujesz się lepiej.Trzymam kciuki :D
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do