"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez dar 17 cze 2015, 08:02
Mam już dość udawania i trwania w tych chorych relacjach z niektórymi osobami które znam czy poznaje. Już na początku znajomości widzę, że ona nie rokuje, często mnie nudzi, nie widzę sensu dalszych relacji ale i tak udaje, gadam z nimi bo przecież nie powinienem na samym początku skreślać znajomości. :bezradny: Pozwalam sobie i tej osobie na znajomość, budowanie jakiś relacji. Przeważnie jednak znów docieram do momentu, że miałem rację i po co te wszystkie śmieszne spotkania jak się robi coraz gorzej zamiast coraz lepiej, a te wszystkie rozmowy stają się z dnia na dzień coraz bardziej męczące...
Niepotrzebnie staram się być miły dla ludzi gdzie często okazuje się, że wiele osób ma przesadne mniemanie o sobie. Bywam uprzejmy, nie odmawiam spotkania a tu z dnia na dzień zauważam, że dana osoba uważa się za nie wiadomo kogo, aż mam ochotę wygarnąć co o tym wszystkim sądzę...
“ Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele. ”
dar
Offline
Posty
1276
Dołączył(a)
25 lut 2011, 11:16

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez tooshyandsincere 17 cze 2015, 22:53
Jest mi niezmiernie smutno. Życie od zawsze przeciekało mi przez palce i dziś właściwie nie mam czego wspominać, a najgorsze w tym wszystkim jest to że straciłem już nadzieje że kiedykolwiek będzie inaczej/lepiej.
You are res­ponsib­le, fo­rever, for what you ha­ve ta­med.

I am by myself, hidden in the shadow of life, you cannot see, acknowledge that there is a me.
These are my walls, this is my shelter, build it by myself, didn´t let nobody help me
Posty
88
Dołączył(a)
27 wrz 2014, 13:43
Lokalizacja
Rybnik

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Steviear 18 cze 2015, 00:29
Impreza krokami a ja boję się że będę się czuć jak wyrzutek, że źle będzie. Co najgorsze? To, że zwykle gdy już tam jestem WCALE tak nie jest. Ale mimo tego mam jakiś niepokój. Głupie
No i na kolejny dzień znowu spotkanie z ludźmi. Nie wiem czy wytrzymam. Później znowu stres, egzaminy X razy. Totalnie nie wiem jak sobie z tym poradzę. Czuję się jak dziecko, brak mi pewności siebie a może to być kluczowe.. No i sił na to wszystko.
Jestem leniem. Nic mi się nie chce. Ale nawet spać nie mogę, leżeć ,odpoczywać też mi się nie chce, harować też nie. Sama nie wiem czego chcę, chyba niczego..
Offline
Posty
1080
Dołączył(a)
19 paź 2014, 17:32

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Follow_ 19 cze 2015, 15:35
jestem strasznie zmęczona i czuję, że niczego nie ogarniam...
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Siarlek 20 cze 2015, 00:54
Ha, dzisiaj mam tak k.... paskudny humor, że ja cię kręcę. Właśnie zdałem sobie sprawę z faktu, że od półtora roku, jak dostałem nerwicy przez tego sadystę dentystę co mi przepisał Sulpiryd, to siedzę w domu. Bez kitu półtora roku! Nie powiem były pewne pozytywy po chorobie przewartościowałem swoje życie. W końcu z tego biegu usiadłem i się zastanowiłem CO JA k... robię, przecież moje poprzednie decyzje były podyktowane chorobą, olśniło mnie, no może nie olśniło bo proces zdawania sobie sprawy z moich błędów trwa do dzisiaj. Na pewno ta burza była potrzebna. Na dodatek odnalazłem swoją pasję informatykę, skończyłem podyplomówke z programowania, teraz kończę I rok Inf inż. i w zasadzie mam umiejętności, które wystarczą do pierwszej pracy. Jednak poza tym to jest dno. Mam ciągłe lęki. Była paro, servenon, wenla, trittico, i znowu paro z mirtą. Jednak lęki to skubane gremliny nie chcą się mnie puścić pierdolce jedne. No i tak siedzę w domu z moją mamą, właśnie wszedłem na fejsa. Ludzie się żenią podróżują wąchają stokrotki i bławatki. A ja siedzę na tej dupie przed kompem. Dzień w dzień co dzień. Dzisiaj mam najgorszy dzień od ponad roku, bo zdałem sobie sprawę, że tak być nie może, że lęki nie mogą mnie aż tak sparaliżować, żyje gorzej niż inwalida najwyższej klasy. To jest tak bardzo żałosne. W środę idę do lekarza. Muszę mieć nowe leki, nową taktykę 3 miesiące nie działa do kosza. Morał jest taki, że czas półśrodków się skończył. Trzeba iść na całość... jestem ciekaw co przyniesie przyszłość, ale pozytywnie do niej nastawiony to raczej nie jestem
Teraz: Ketilept 25 mg
Kiedyś: brałem je wszystkie https://www.youtube.com/watch?v=lqnB_L3YHvE
Avatar użytkownika
Offline
Posty
398
Dołączył(a)
28 maja 2015, 18:26
Lokalizacja
Obóz na bagnach

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez pieśń_wędrowna 20 cze 2015, 02:15
To już nawet nie kwestia jęczenia, wyżalenia się. Ja muszę się wykrzyczeć... Tylko ten wrzask jest niemy, beztreściwy... A może kląć mi się chce, człowiek chciałby mieć do kogo wypowiedzieć się, wykrzyczeć, wypłakać, wypłynąć bólem, utoczyć nieco cierpienia, bo już się dusi pod tym ogromem... Tymczasem strumyk niczym po igiełce dziurką sączy się i krzepnie, źle wróży, a nie przynosi wytchnienia.
Posty
17
Dołączył(a)
16 sie 2014, 21:47

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez czterysciany 20 cze 2015, 18:28
Nie mam siły trwać dalej w takim życiu bez sensu. Cztery ściany, praca - dom - praca - dom... ilekroć staram się coś zmienić, zawsze ląduję w tym samym miejscu, samotny w moim pokoju... od wielu lat codziennie, gdy kładę się do łóżka wyobrażam sobie, że przytula się do mnie zakochana we mnie kobieta i od wielu lat jest tak samo - zasypiam sam... czasami płaczę wieczorami, po cichu, aby nikt nie widział. Ostatnia deska ratunku to siłownia, ręce mam jak patyki, może w tym wina? Może dlatego żadna mnie nie chcę? Zabiłbym się najchętniej, ale bliski mi członek rodziny zrobić to samo i wiem, jak ciężkie piętno to odbija - nie mógłbym zrobić tego samego mojej pozostałej bliskiej rodzinie. Więc żyję, nie - przeciągam swoja bezsensowną egzystencję... mam pracę, która nie sprawia mi satysfakcji, próbowałem ją zmienić, ale wszystkie rozmowy kończą się tym samym kłamstwem "zadzwonimy do pana"... radziłem się, bo może coś źle robię, ale nie... myślałem, żeby wbić się w ciężarówkę. Szybko i bezboleśnie. Wziąłem kredyt bez ubezpieczenia, żeby tego nie zrobić. Żadne z moich marzeń się nie spełnia - tylko te, które mogę sobie sam kupić. Wydałem 2000 zł na telefon, żeby poprawić sobie nastrój, starczyło na półtora roku. Nie wiem, po co się staram, mam dość ale nic nie mogę zrobić, czuję się jak zamknięty w klatce... czerpię przyjemności z małych rzeczy, ale to jest tak na prawdę tylko oszukiwanie samego siebie. Do tego zapadłem na chorobę, której nie da się wyleczyć, więc do końca życia będę brał leki i zamiast "kaloryfera", mam "bojler" na brzuchu... Mam paru przyjaciół i bliską mi siostrę, ale oni mają swoje życia, nie widzę sensu zamęczania ich moimi problemami... wśród nich, jak i w pracy nie czuję tego zbyt często, ale tam jestem skupiony na pracy, czy po prostu cieszę się chwilą, więc łatwo jest oderwać myśli od pustej egzystencji. Łatwo jest się śmiać. Łatwo jest samego siebie oszukiwać. Przestałem się golić - oficjalnie chciałem zapuścić brodę. Prawda jest taka, że przestało mi zależeć. Moje trzy poprzednie związki nie miały racji bytu - nimfomanka, kobieta pracująca, która wolała się skupić na pracy i trzecia, która wprost kazała mi wybierać pomiędzy wszystkimi moimi przyjaciółkami i koleżankami a nią jedną.

Sobota i niedziela to dni wolne. Dni, które spędzam najczęściej przed komputerem, albo przed książką. Niedziela, to jeszcze rower, lubię jeździć na rowerze.

To wszystko na nic, od wielu lat sam siebie oszukuję, że będzie lepiej. Zaraz stuknie mi 30, a moje perspektywy na przyszłość to cztery ściany. Bądź jedna. Chciałbym podróżować, wyrwać się z tego czworokąta, ale nie mam z kim... wszyscy chcą chodzić po pubach i innych takich, albo "zobaczymy", albo wprost "nie bo coś".

Dziś znów będę płakał. Lepiej teraz, gdy nikt nie widzi.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
20 cze 2015, 18:01

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Milita 21 cze 2015, 12:22
Dobra, i ja się muszę wygadać bo chyba oszaleję!
Miałam świetną pracę, która dawała perspektywy super zarobków, miałam super figurę, bawiłam się, miałam przyjaciół, a teraz jestem w takim gównie, że nie wiem co mam zrobić. Depresja zrobiła ze mnie zapuszczone, bezużyteczne "coś". Tonę w długach, przytyłam 20kg, straciłam pracę, a najgorsze jest to, że dalej nie umiem się zmusić do czegokolwiek. Leżę i liczę rysy na suficie, a każdy wysiłek, nawet najmniejszy - pozmywanie naczyń, zrobienie prania, odkurzanie - wymaga tyle wysiłku co wejście na K2. Nie wiem co mnie trzyma, co mnie męczy i czemu nie mogę się zmusić do najprostszych czynności. Najgorsze jest to, że znajomi, przyjaciele i rodzina uważają, że moja depresja to fanaberia, przykrywka lenistwa. Faktycznie, przecudownie żyć w chlewie, być spasiona i nie mieć siły się ruszyć na krok!! Takiego życia właśnie chciałam!! :/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
15 paź 2014, 20:08

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez katia010 21 cze 2015, 12:48
Nie ma co liczyć na zrozumienie innych. W mojej rodzinie spotyka się to wręcz z zarzutem egoizmu - co mam innych zamartwiać swoimi problemami, skoro mają już własne.
Teraz staram się w ogóle do nich nie odzywać. Lepiej tu się wyjęczeć anonimowo, przynajmniej nikt tu nie poczuje się pokrzywdzony, co najwyżej wszyscy cie zignorują.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
430
Dołączył(a)
03 paź 2014, 23:53

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Milita 21 cze 2015, 13:45
Ignorancja jest znacznie lepsza od ciągłego "weź się w garść", "ogarnij się", "zacznij coś robić bo nie mogę Ci pomagać", "to nie depresja. Jesteś zwykłym leniem! Weź się w końcu za robotę!", itd. itp. Właśnie przez takie teksty też praktycznie nie rozmawiam z bliskimi. Ile można słuchać jak beznadziejnym ciężarem dla każdego jestem. Jedyną osobą, która pyta jak się czuje jest mój psychiatra, któremu płacę. Heh
Avatar użytkownika
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
15 paź 2014, 20:08

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez min3maks20 21 cze 2015, 14:23
Muszę wreszcie zacząć coś robić, tylko ku*wa co...
Nie potrafię się za nic zabrać.
min3maks20
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Follow_ 21 cze 2015, 19:34
czuję, że niczego nie ogarniam
boję się iść jutro do pracy...
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Lusesita Dolores 21 cze 2015, 20:03
chodza za mna
chodze boso po ulicy


Ketrel 400mg
Solian 800mg
Haloperidol 5mg


opium
Posty
6837
Dołączył(a)
16 cze 2013, 12:25
Lokalizacja
Chaos

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez mrrafal 21 cze 2015, 20:07
W niedzielę, po 2 dniach wolnego lęk przed pracą jest największy.

A może by tak 7 dni/tydzień pracować? :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
414
Dołączył(a)
25 lis 2012, 15:08
Lokalizacja
Gdynia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do