"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez Radison 25 paź 2007, 18:11
To też jest odpowiedź, nie gorsza od innych. Jeśli nic nie uda Ci się wykombinować, to się nie łam, z tego terapeuta też będzie wyciągał wnioski.

Najważniejsze to, żebyś była szczera. Pewnie spotykacie się raz w tygodniu, więc pomijając wszelkie aspekty moralne i logiczne, szkoda nawet czasu na przybieranie jakiejś pozy na siłę.

Możesz pomyśleć nad tym, co kiedyś podobało Ci się w Tobie. Bo jeśli chodzi o innych ludzi, to pewnie nie trzeba się cofać w czasie? Ja np. nie znajduję w sobie pozytywnych cech, a we wszystkich dokoła całe mnóstwo :?
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
22 sie 2006, 19:27
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Radison 25 paź 2007, 18:20
Wiesz, jeśli komuś na niczym nie zależy, to chyba dlatego, że myśli, że już wszystko stracił. A przynajmniej wszystko, na czym mu zależało. Zastanów się, czy naprawdę wszystko już przepadło i nie da się nic zrobić. Bo w rzeczywistości bardzo rzadko tak jest.
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
22 sie 2006, 19:27
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez luthien 25 paź 2007, 18:36
Wesnaa napisał(a):Bo ja sobie myślę, że małymi kroczkami można do czegoś dojść. Kiedyś czułam podobnie jak Ty, teraz też,ale już mniej, bo np. chciałam pozbyć się depresji i nerwicy z dnia na dzień,a tak się nie da.


to prawda, ja też stosuję metodę małych kroczków. bo najważniejsze, żeby odbić się od dna, nawet troszeczkę, a dalej jest już łatwiej. zgadzam się z tobą, że z takiej choroby nie da się wyjść z dnia na dzień i najgorsze jest właśnie, gdy ktoś chce od razu wyzdrowieć. najważniejsze, aby widzieć u siebie nawet malutkie postępy, np. to że poszłam do urzędu i załatwiłam sprawę, to nic że się denerwowałam jak nie wiem co, ale załatwiłam, jak pójdę za dwa tygodnie będę denerwować się mniej. i właśnie trzeba widzieć te pozytywy, nawet najdrobniejsze. ja osiągnęłam bardzo dużo takim tokiem myślenia :D życzę wszystkim tego samego
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 25 paź 2007, 19:04
ja brałam kiedyś tusipec ale w tabletkach :roll: jeść się nie chciało ale po jakimś czasie miałam odruch wymiotny nawet po dwóch tabletkach to syf i tyle oczywiście jeśli bierzemy go w nadmiarze po to aby nie jeść bo jeśli chodzi i lek na kaszel to dobry jest, swoją drogą czego to człowiek nie wymyśli czego się nie złapie aby schudnąć, moja koleżanka kiedyś się śmiała, że jakby gówno odchudzało to by je żarła nie ma to jak desperacja ;)
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

przez Pstryk 25 paź 2007, 20:05
Cóż, ja na słowo "tusipec" dostaję drgawek, bo od tego zaczęła się moja gehenna z narkotykami gdy miałam anoreksję...

Eh, tak poza tym, ostatnimi czasy nadaję na kompletnie kosmicznych falach: trafiają w czarną dziurę :?
Pstryk
Offline

przez snaefridur 25 paź 2007, 21:13
scrat
poczytaj opinie na forach dla osób z zaburzeniami odżywiania.Tam jest tego sporo informacji o skutkach ubocznych.Dziewczyny piszą jak sie czuły w trakcie brania i po.Warto by pokazać je Twojej dziewczynie.Z drugiej strony peany na cześć tussi też mam są.Zresztą Mam wrażenie,że Ona już o tym wszystkim wie...
snaefridur
Offline

przez Migdala 25 paź 2007, 23:50
byłam dziś na terapii: płakałam jak bóbr. Terapeuta zadał mi pytanie czemu nie chcę wyzdrowieć czemu nie chcę robić tego co lubię. A lubiłam jeździć konno- gdy mogę iść do koni i nikt nie patrzy dobrze się przy nich czuję ale jak pomyślę że mam iść do ludzi których nie znam i mam się odezwać i odsłonić swoje pragnienia to tchórzę i rezygnuję. Wstydzę się po prostu " swojego cienia" Jak pomyślę że mam się do kogoś odezwać komuś pokazać jak nieudacznie wsiadam na konia to poprostu to co wydawało mi się gdy byłam zdrowa kochałam lub przynajmniej lubiłam teraz poprostu jest mało ważne. No i oberwało mi się że jestem uparta jak osioł i żebym była tak uparta w chęci wyzdrowienia. To bym miała już to za sobą. Ale przecież nikt nie chce być nieszczęśliwy. Przecież gdybym potrafiła to zrobić to bym ... a zresztą sama nie wiem mam straszną pustkę w głowie. Na koniec stwierdziłam że nikomu nie wierzę a lekarz się zapytał czy jemu wierzę a ja nie wiem. No i się zaczęło że jeśli mu nie wierzę tonie może mnie leczyć... poprostu czuję siępotwornie. Czy można nikomu nie ufać czy można mieć totalną pustkę w głowie i nic nie wiedzieć?
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
27 mar 2007, 15:36
Lokalizacja
Łódź

Avatar użytkownika
przez morpheus 26 paź 2007, 00:20
jak by nie bylo jest bardzo milo
"...Gdyby były same piękne chwile, nie wiedział bym że żyłem..."

Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
261
Dołączył(a)
05 sie 2007, 03:21
Lokalizacja
Fantazja

Avatar użytkownika
przez groskova 26 paź 2007, 17:57
Rzaba napisał(a):groskowa
krzycz ile chcesz
Czasem bardziej pomaga niż głaskane po głowie.
czy Twój brat sie leczy. Moj aznajoma wyleczyła sie z tego. Jestes pewna że to schizofrenia???


nie leczy sie bo uwaza ze jest zdrowy.
i zamecza nas swoimi teoriami i maniami przesladowczymi.

a ja juz nie mam sily. mam dosyc, mysli samobojcze welcome back:((((( tylko tym razem mam juz mnostwo sposobow, znalazlam "fajna" stronke...kuuuurdeeee mam dosyc:((((((((
Avatar użytkownika
Offline
Posty
205
Dołączył(a)
13 sie 2007, 21:57
Lokalizacja
Wroclaw

Avatar użytkownika
przez Sorrow 26 paź 2007, 19:54
Nie no, od trzech dni nie wychodziłem z domu :( . Nawet nie wiem o czym mógłbym rozmawiać ze znajomymi :( .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Avatar użytkownika
przez Radison 26 paź 2007, 20:10
Można Migdala, to się zdarza. Nie dręcz się tym. Ja też tak mam.
Słuchaj, w sprawie tego terapeuty i tego co o nim piszesz, to dwie rzeczy mi przychodzą do głowy.

Po pierwsze to widzę, że stara się, żebyś miała w nim oparcie. Piszesz: "oberwało mi się", i widzę też, że nie obawia się zadawać Ci pytań wprost: "czemu nie chcesz wyzdrowieć?". To ważne i cenne.

Po drugie to z tym, że mu nie wierzysz i że nie będzie mógł Cię leczyć... Myślę, że nie powinnaś się tym bardzo przejmować. Oni tak mówią, bo to prawda. Ale to "prawda ludzi zdrowych" i logicznie myślących ;) (czyli nieraz również nasza :D ). Natomiast na tym też polega nasz problem, że czasem od tego logicznego myślenia odchodzimy. W takich chwilach nie musisz mu bezgranicznie ufać, jeśli tego nie chcesz. Są takie momenty zagubienia i niepewności, a są też chwile większego zdecydowania i chęci do działania, wtedy pewnie lepiej będzie Wam się pracowało i bardziej będziesz na nim polegać.

Ja to mam też takie momenty, że chwytam się myśli o spotkaniu z moją terapeutką jak tonący brzytwy. Mam wrażenie, że to jedyne co mnie utrzymuje przy życiu. Wtedy jakby mi powiedziała, żebym skoczył w ogień, to bym się pewnie nie zastanawiał :? Później to przechodzi, a potem znowu wraca. Zaczynam się przyzwyczajać. Nawet mimo tego, że widzę, że te spotkania są bardziej formalne i stonowane, niż to sobie kiedyś wyobrażałem. Myślałem, że to będzie coś niewyobrażalnego, że to ja się będę bał o czymkolwiek mówić. Tymczasem okazało się, że terapeutka jest zwyczajnie w pracy. Przykłada się do niej, ale 45 minut się kończy i żegnamy się jakbym właśnie wychodził od fryzjera. No cóż, trudno, ale rozumiem ją. To i tak bardzo wiele, a czasem nawet wszystko co mi zostaje.
(przepraszam za off - top)
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
22 sie 2006, 19:27
Lokalizacja
Warszawa

przez Pstryk 26 paź 2007, 22:10
Sorrow, cofnij się o trzy dni i zastanów się, co się takiego wydarzyło, co Cię zablokowało.
Pstryk
Offline

przez Matthew 27 paź 2007, 00:04
Qurwa!!! Kto zna sposób na wyleczenie się z chorej nie uzasadnionej miłości? Pierdolić wszystko i wszystkich. Qurwa!!! Schlać sie przy najbliższej okacji!!! Qurwa pobić rekord Ginesa, qurwa będe miał ponad 10 promili we krwi!!!

Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!Qurwa!
"So close no matter how far..." No właśnie. Najprostsze rozwiązania są najbliżej - w nas.
I to boli najbardziej...
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
30 wrz 2007, 21:59

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 27 paź 2007, 00:52
ja chce sposób na znalezienie miłości-może na to ktoś tez znajdzie rade?
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do