Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

przez bebela 20 lut 2015, 14:02
''Mam wrażenie, że jestem czasem zbyt bezkompromisowa i ciężko mi zaakceptować niektórych ludzi, bo nie są tacy, jakimi bym ich chciała. No i oni widać nie akceptują też mnie. Albo nie uważają za odpowiednie towarzystwo.''

U mnie jest z tym podobnie.
Mam pojedynczych znajomych i jedną bliską koleżankę, współlokatorkę, z którą mieszkam kilka lat.
Jednak w momentach, kiedy ona wyjeżdża,a ja zostaję sama w mieszkaniu na kilka tygodni, jest mi bardzo ciężko.

Nie, nie byłam nigdy u psychologa ani u psychiatry.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
20 lut 2015, 12:38

Samotność

Avatar użytkownika
przez Cognac 20 lut 2015, 14:45
bebela napisał(a):Czuję, że zzawaliłam swoje życie na każdym polu. Są rzeczy, których już nigdy nie doświadczę, bo jest za późno. Nie chce mi się żyć, jestem przepełniona lękami, samotna i nieszzcęśliwa. Nie potrafię sobie znależć miejsca w życiu.

Nie ma czegoś takiego jak za późno. Każdy w swoim czasie dochodzi do pewnych spraw. Nie można się porównywać.

Doradzę Ci ze swojego podwórka, jak ja sobie poradziłam. Może Cię to zainspiruje.
Myślę, że może zmiana "zainteresowań zawodowych" mogłaby wywołać w Tobie pewną pozytywną zmianę nastawienia. Otwieranie się na innych, bo to jest Twoim wiodącym problemem, to długofalowy proces, który zależy od innych aspektów życia. Wymaga on przede wszystkim wzmocnienia poczucia pewności siebie - a będzie to trudne, jeśli w pracy, w której spędzamy jednak większość dnia, będziesz czuła się niedoceniona a wręcz "najgorsza". Może warto obniżyć trochę poprzeczkę. Kompletnie nie znam się na prawie i nie wiem, co można po nim robić, ale z pewnością są jakieś zajęcia, gdzie znajomość prawa pomaga. Skoro nie pracujesz, to może jakieś wolontariaty na początek? Np. na jakieś pół roku? Czasem szukają kogoś ze znajomością prawa, bo muszą się z nim intensywnie stykać. Mnie wolontariat trochę wyciągnął z dołka- poczułam się mocarna;) Poczułam, że jednak coś potrafię robić i że kogoś cieszy, że mu coś prostego pomogę. Wiesz, styczność z nowymi czynnikami pobudzi Cię do myślenia, co chcesz robić. A (mimo wszystko) cenieni są ludzie o interdyscyplinarnych umiejętnościach (w ten sposób szuka się swojej niszy - łączenie paru aspektów; "czysta" branża jest przeważnie już zajęta przez różnych mądrali).
Ogólnie, jeśli wpadamy w taki stan, że "wszystko jest źle", to po prostu - trzeba zmienić cokolwiek. Skoro jest tak "bardzo źle", to... gorzej już nie będzie. Nic nie ryzykujesz, możesz iść na całość, w dowolnym kierunku. Taka myśl jest bardzo silna. Bardzo motywująca. Lecz musi w nas dojrzeć.
Nie przejmuj się introwertyzmem. Da się z tym szczęśliwie żyć;) Introwertycy (nawet zamknięci w sobie) wbrew temu co im się wydaje, są lubiani, szanowani, czasem mogą być postrzegane jako mądre osoby, z którymi "nie wypada gadać o głupotach" (nie jest to specjalnie fajne, ale cóż. Po prostu szukajmy "swoich" ludzi, a na resztę nie patrzmy). Zresztą jako prawnik nie musisz być gwiazdą tefałenu;) Introwertyzm pomaga Ci w twym zawodzie. Jako ekstrawertyk męczyłabyś się, nie potrafiła skupić, nudziła, szukała kontaktu z innymi, zamiast zająć się pracą. Dlatego myślę, że dla introwertyka praca lub pasja - ogólnie jakieś zajęcie, któremu może się oddać, są dość ważnym aspektem życia.
Warto zrobić sobie swoisty "rachunek sumienia" - zastanowić nad swoimi priorytetami. Da to pewną wskazówkę, na czym możemy się skupić w pierwszej kolejności? Podałam przykład pracy, bo u mnie ona jest aktualnie na pierwszym miejscu (oczywiście lista ta zmienia się w trakcie życia).
Tylko spokój może nas uratować.
Mój blogowątek na forum.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
549
Dołączył(a)
14 kwi 2014, 20:18

Samotność

przez heisenberg45 20 lut 2015, 20:03
Z góry przepraszam że nie będę ciągnął tematu waszych wypowiedzi, czytam te forum cały tydzień, żmudnie mi to idzie ale jestem już na 85 stronie, strasznie mnie wciągnął bo dotyczy to mnie osobiście i niestety cieszę się że są ludzie z podobnymi problemami co ja. Nie chce mi się i szkoda chyba na to czasu żeby opowiadać całą moją historie, powiem tylko że rok temu przeszedłem szeroko pojęte załamanie nerwowe, wydawało mi się że to już koniec ze mną ale po leczeniu farmakologicznym i psychoterapii(które cały czas trwają) stałem się strasznie otwartym i popularnym człowiekiem, samotność mnie nie dotyczyła. No i stało się coś czego nie chciałem, zadurzyłem się w pewnej dziewczynie, spędzaliśmy mase czasu, pisaliśmy ze sobą, co było dla mnie czymś nowym, mimo tego że mam już 22 lata. Męczyłem się strasznie, miotałem się czy jej powiedzieć czy nie, no i się przełamałem zmotywowany tym co mówiła mi psychoterapeutka. No i stało się to czego się bałem, stwierdziła że ona tak tego nie widzi i że przyjaźń i ogólnie sraty, taty.... wiecie o co chodzi. I od tego czasu nie mogę się podnieść, nie widziałem się z nią i nie pisałem już miesiąc. Strasznie mi jej brakuje ale do rzeczy. Najbardziej przeraża mnie to co chodzi mi po głowie. Budzę się rano z ogromnym ciężarem w piersi, potem gdy idę na uczelnie jest ok, zapominam o wszytskim ale tylko gdy jest wieczór to zwijam się w kłębek, puszczam smętne filmy lub muzykę i nie mogę przstać myśleć w kategoriach: "nikt mnie nie kocha", " nie jestem ważny dla nikogo", no i sakramentalne "nikt za mna nie tęskni" co sprowadza się do czegoś co mnie przeraża czyli myśleniu o śmierci, nie w kategoriach samobójstwa, tylko chciałbym, czasami wręcz pragnę raka albo innej śmiertelnej choroby(obecnie wszystko co zbudowałem poprzez psychoterapie się rozpadło, tyle walczyłem o chociaż szczątkowe poczucie własnej wartości, żeby wam przybliżyć, czuję się teraz jak śmieć, nikomu nie potrzebny, przerzucany z kąta w kąt, nie atrakcyjny dla nikogo) . Szczerze siebie za to nienawidzę, jeżeli by szło oddałbym swoje ciało komuś naprawdę choremu, który pragnie żyć. Co z tego że jestem lubiany, przynajmniej tak myślę, wśród kolegów, że dostaje propozycje wyjścia na piwo czy inne rozrywki, że organizuje domówki i sam jestem na nie zapraszany, jak w ich otoczeniu, chociaż bardzo ich lubie, nie czuję się w cale lepiej, chciałbym żeby ona była ze mną, jestem żałosny, pewnie ma mnie gdzieś, a ja wciąż sprawdzam czy ma jakiegoś chłopaka, co robiła wtedy i wtedy. Jeżeli chociaż jedna osoba to przeczyta, a jeszcze lepiej, odpowie mi na ten post będę super mega wdzięczny.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
20 lut 2015, 19:36

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

Avatar użytkownika
przez Semir 20 lut 2015, 20:12
bebela, Ja ukończyłem mechanikę samochodową ale teraz nie mogę wykonywać tego zawodu i wylądowałem na jakimś zadupiu. Moim jedynym przyjacielem jest na chwilę obecną laptop. No i nie miałem właściwie żadnego powodzenia w kręgach towarzyskich nawet w necie robię się nieśmiały wygląd adekwatny do powodzenia no i mam wredną pracę(nie znoszę natłoku ludzi a pracuję w najbardziej zatłoczonym centrum handlowym w Łodzi). Staram się cokolwiek zmienić w życiu ale jak na razie wszystko na nic mimo to dalej próbuję:). I Ty się nie poddawaj prędzej czy później doczekasz się zmiany:)
Ból fizyczny ma w sobie to dobrego, że jeśli przekroczy pewną granicę, zabija. Ból psychiczny, kiedy boli nas serce, zabija nas codziennie od nowa, jednak ciągle żyjemy. Paolo Coelho
Avatar użytkownika
Offline
Posty
673
Dołączył(a)
24 paź 2013, 20:36
Lokalizacja
Łódź

Samotność

Avatar użytkownika
przez Aquila 21 lut 2015, 20:15
Całkowicie zgadzam się z Cognac, jeśli chodzi o wolontariat. bebela, nie wiem na ile realne jest to w Twoim wypadku, ale czy myślałaś o założeniu własnej działalności, firmy, czegoś, co od początku i od podstaw byłoby Twoje? Poza tym stwierdzam, że siedzenie i marzenie ma czasem swoje plusy. Bo czasem przyjdzie jakiś dobry pomysł do głowy. Ale warto czasem o jakiś nowy bodziec, żeby nie kręcić się w kółko. Poza tym polecam kontakt z psychiatrą lub psychologiem. Mi osobiście bardzo pomogli.
heisenberg45, wiem jak potrafią boleć sprawy sercowe. Dla mnie ucieczką była nauka. Ale staram się wyznawać zasadę "bierz co dają". Spróbuj cieszyć się tą przyjaźnią. To również nie jest byle co. Czasem, gdy do głowy przychodzą mi myśli w stylu "nikt mnie nie kocha", zaczynam powtarzać sobie, że jestem wartościową osobą, że mam swoje plusy, że jestem jeszcze młoda i że jeszcze przyjdzie dla mnie dobry czas. A jeśli nie przyjdzie w sensownym czasie, to wtedy będę się martwić. Odraczam sobie załamanie się samotnością. Ludzie mimo wszystko nie zmieniają się od razu.
Żyjąc marzeniami, kiedy marzenia nie istnieją.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
22 wrz 2014, 20:46

Samotność

przez dar 22 lut 2015, 00:04
Ja po prostu staram się myśleć pozytywnie i racjonalnie podchodzić do relacji damsko-męskich. Udało mi się wybić z głowy myślenie, że powinienem mieć osobę która mnie kocha, chce ze mną być itd... Bardziej chcę przyjaźni niż związku, zajebistych relacji nie opartych tylko na pustych hasłach itp. Obserwuję relacje między moimi znajomymi, koleżankami i staram się nie wpierdalać w niby hura super miłości od pierwszego wejrzenia...
Spokój a emocje na bok...
Czasami czuję się samotnie ale tylko sporadycznie. Już mnie to aż tak nie wku.. jedynie bardziej niepokoi z powodu pewnych schematów życia tj. powinno się być z kimś... :bezradny:
“ Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele. ”
dar
Offline
Posty
1276
Dołączył(a)
25 lut 2011, 11:16

Samotność

Avatar użytkownika
przez devnull 22 lut 2015, 02:54
Ja tam się muszę trochę pogodzić z byciem samotnikiem i outsiderem, nie mam ciśnienia aktualnie na poznawanie
masy nowych ludzi, utrzymuję głównie wirtualny kontakt ze starymi znajomymi, rzadko się spotykam, ehh,
a powinienem, mam nadzieję, że niebawem się zmuszę, bo im dłużej się nie spotykam tym większy lęk.
Ale jest w tym tesz perseweracja, czyli jak mam się spotkać dziś, to sobie mówię, a po co dziś, bez sensu,
może jutro albo pojutrze jak będę się czuć lepiej, a nigdy nie jest lepiej i tak bez sensu odwlekam.
A przecież każde takie spotkanie to przecież częściowo terapia.
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
1226
Dołączył(a)
20 kwi 2012, 00:52
Lokalizacja
centrum EU

Samotność

Avatar użytkownika
przez Aquila 22 lut 2015, 03:02
devnull, nie perseweracja, tylko prokrastynacja ;)
Żyjąc marzeniami, kiedy marzenia nie istnieją.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
22 wrz 2014, 20:46

Samotność

Avatar użytkownika
przez Limitrophe 22 lut 2015, 11:44
Samotność przy kimś, kto ma Ciebie "w dupie".
Szpikuje sie obecnie:
Wenlafaksyna 150mg
dorażnie dekstrometorfan
sporo kofeiny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
03 cze 2011, 13:01
Lokalizacja
Mazowsze / Radom / Dęblin

Samotność

przez Saraid 22 lut 2015, 11:52
Limitrophe napisał(a):Samotność przy kimś, kto ma Ciebie "w dupie".

Tak bywa,więc fajnie jest czuć się samemu ze sobą na tyle dobrze aby pomimo wszystko nie odczywać samotności tak bardzo.Świat jest pełen fajnych ludzi ;) nie bazujmy na jednym człowieku .
Saraid
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez Rebelia 22 lut 2015, 12:20
Samotność samotnością, ale sytuacje w których czujesz coś do kogoś i nie możesz mu tego powiedzieć i/lub wiesz, że nic z tego nie będzie to też przewalone kwestie. Notabene zmagam się z taką od jakiegoś czasu i łatwo nie jest. ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Samotność

przez Saraid 22 lut 2015, 13:15
Rebelia, Dlaczego nie możesz?chyba że wiesz iż z z tego nie będzie to lepiej sobie dać spokój.Niestety łatwo nie jest ;)
Saraid
Offline

Samotność

przez i_am_a_legend 22 lut 2015, 13:20
Rebelia, lepiej powiedzieć komuś, co się czuje do tej osoby, bo bojąc się konsekwencji utrwalamy jedynie owe uczucia w sobie i żyjemy jakąś nadzieją czy wyobrażeniami. A czas leci, nie zauważamy wówczas ludzi, którzy są obok nas itp.
i_am_a_legend
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez Rebelia 22 lut 2015, 13:23
white Lily, no właśnie tu jest sprawa jasna, prosta jak budowa cepa, także nawet nie ma co próbować. Poza tym to super przyjaźń, więc skoro jest pewność niepowodzenia to nie ma sensu niszczyć naprawdę fajnej relacji. A ja sobie jakoś poradzę ;) Poza tym i tak już mam transformacje myślowe i typa postrzegam coraz bardziej w kanonie rodzeństwa niż kandydata na partnera. :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do