Depresja a samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez marcin2 29 sty 2008, 21:57
Czy ktoś kto czuje się osamotniony może popaść w depresje?

a moim zdaniem osamotnienie w duzym stopniu poteguje dopresje :(
takie bledne kolo

to chyba tyle jak na mojego pierwszego posta tutaj...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
01 sty 2008, 20:40

Avatar użytkownika
przez K. 30 sty 2008, 23:39
Tak, oczywiście, że osoba, która czuje się osamotniona może popaść w depresję.
Ale ten stan 'początkowy' niekoniecznie musi oznaczać chorobę, tylko być może bardziej dana osoba dostrzega, że tak naprawdę jest sama i zdana tylko na siebie.
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

przez Dżeki 04 lut 2008, 20:38
michell napisał(a):Czy ktoś kto czuje się osamotniony może popaść w depresje?

Z pewnością może popaść w depresję.Człowiek to istota stworzona do życia w stadzie.W mym przyapdku,jedną z przyczyn depresji,jest samotność. :(
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
02 lut 2008, 20:58

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez sbb88 05 lut 2008, 19:13
w sumie to nie wiem co gorsze :

Samotność przyczyną depresji ,

czy

Depresja przyczyną samotności..

czy ktoś z was może sie podpisać pod któryś z nich?pod którym ?

Jakie widzicie różnice między nimi.. :?:
-----------------------------
w tym tłumie doskwiera mi samotność.
Choć .....coraz mniej...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
06 sty 2008, 01:23
Lokalizacja
warszawa

Avatar użytkownika
przez KrzysztofT 20 lut 2008, 17:46
sbb88 napisał(a):w sumie to nie wiem co gorsze :

Samotność przyczyną depresji ,

czy

Depresja przyczyną samotności..

czy ktoś z was może sie podpisać pod któryś z nich?pod którym ?

Jakie widzicie różnice między nimi.. :?:


U mnie depresja była przyczyną samotności (na przełomie roku 2002 i 2003). W ostrej fazie depresji zerwałem wszystkie kontakty ze znajomymi ze szkoły, nie wychodziłem z domu i wkońcu próbowałem popełnić samobójstwo. Po pobycie w szpitalu nie potrafiłem wrócić do dawnej szkoły - zrezygnowałem z niej i skończyłem inne LO eksternistycznie, drogi ze znajomymi z tamtej szkoły się rozeszły i tak już zostało. Jestem cały czas samotny, czasami spotykam dawnych kolegów ze szkoły podstawowej, czasami pogadamy i tyle. W tym roku pewnie wszyscy się znowu spotkamy, bo będzie 10 lat od skończenia szkoły podstawowej. I tyle. :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
10 lip 2006, 18:15
Lokalizacja
Skoczów

Avatar użytkownika
przez BEHEMOT 20 lut 2008, 18:04
Samotność jest straszna.Chyba od zawsze była obecna w moim życiu-no może przez dosłownie chwilkę nie.Teraz to ja izoluje się od ludzi pomimo tego że potrzebuje ich, aby normalnie funkcjonować,uśmiechać się...Za dużo krzywd,rozczarowań,strachu...
Problem jest oczywiście we mnie i blokadzie która nie pozwala zaufać i otworzyć się na drugiego człowieka.Samotność mam w sercu-jak takie malutkie opuszczone dziecko:(
,,Myte dusze pragną snu..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
31 paź 2006, 11:55
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Avatar użytkownika
przez jaaa 20 lut 2008, 20:34
Samotność przyczyną depresji -moj przypadek
rodzina wszyscy maja swoje zycie i sa zmuszeni mnie " opuscic"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

przez viesha1325 01 mar 2008, 22:11
Od jakiegos czasu biore Citalopram . Moze ktos wie czy sie od niego tyje?

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:14 pm ]
hallo

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:14 pm ]
hallo
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
01 mar 2008, 20:23

Avatar użytkownika
przez sbb88 02 mar 2008, 01:57
viesha1325 to chyba nie ten dział.. napisz w dziale LEKI , ale szczerze nie potrafię Ci pomóc... nie mam pojęcia..


BEHEMOT w moim też samotność od zawsze była.. BYłA.. staram się już aby jej nie było i jakoś.. mi idzie... w warszawie planujemy spotkanie ludzi z forum.. jest paru chetnych.. to może pomóc a na pewno nie zaszkodzi,. ;)
-----------------------------
w tym tłumie doskwiera mi samotność.
Choć .....coraz mniej...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
06 sty 2008, 01:23
Lokalizacja
warszawa

przez Moniunia27 02 mar 2008, 17:59
u mnie to depresja jest przyczyna samotnosci :cry:
pamietam sibie z podstawowki z liceum uwielbialam spotkania z przyjaciolmi nalzealm do kolka siatkarskiego na karate chodzilam na basen z paczka -wszystko zmienilo sie o 360 stopni na studiach nagle zamknelam sie do ludzi uciekalm przed nimi stalam sie straszna samotnica juz bylo to chorbsko we mnie a ja nie wiedzialm co sie dzieje.
i tak do dzis unikam ludzi jak ognia a z drugiej strony krzycze wewntrz cala soba , zeby z kims sie spotkac pogadac ale jak ktos mnie odwiedzi nie dam rady gadac z nim splawiam go bzdurna wymowka bo nagle poczulam sie slabo i musialm szybko isc spac towrzysto ludzi strasznie mnie meczy czuje ze mam takie spowolnione myslenie przy nich poce sie przy jakiejkolwiek rozmowie boje sie co omnie pomysla jak sie zachowalam i wole nie spotykac sie z ludzmi bo pozniej przez caly dzien mysle jak wypadlam czy zadowolilam ta osobe czy ona sie dobrze czula w moim towrzystiwe czy nie pomylala ze jestem jaks dziwna obled.
ostanio przyszla do mnie kuzynka gadalysmy ona sie smila tak tryskala zyciem takie glupoty zyciowe ja ciesza a ja siedzialm jak glupia czulam sie nienormalna przy niej zupelnie jakby oderwana od swita bo przypomialo mi sie boze jak tez kiedys taka bylam ja tez sie smialam co sie ze mna stalo? :cry:
i ona sie pyta czy ja odprowadze do domu ja zaczelam sie trzasc bo wogle nie wychodze z domu i nagle musialm wyjsc na dwor i jeszcze co tu gadac z nia-i powiedzialm wiesz co slabo sie czuje idz sama i wiecie co zrazilam ja do sibie nie odzywa sie do mnie od tej pory a zawsze dzwonila esemesowala obrazila sie poprostu i tak wplsnie trace wszystkich przyjaciol pokoleji :cry: w tym chlopaka bo poprostu wygonilam go z randki bo tak sie zle poczulam slabo zmeczenie totlne a on mysla ze ja go juz nie kocham i ze tak go splawiam a ja poprostu nawet nie moge byc na randce i tak trace wszystko :cry:
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
27 lut 2008, 19:09
Lokalizacja
Myslenice

Avatar użytkownika
przez niobe102 02 mar 2008, 18:14
Mój przypadek: samotność przyczyną depresji. Ale nie można tego jednoznacznie sprecyzować… Taka już jestem: zagubiona dziewczyna pełna różnorodnych sprzeczności. Poniekąd sama wpędzam się w głuchy kąt samotności, bo boję się zaufać innym ludziom. Jest też druga strona medalu: czasami potrzebuje do życia ludzi bardziej niż powietrza, ale pojawia się problem, bo nikogo wokół mnie nie ma… Krąg się zamyka. Tak było, tak jest i obawiam się że będzie…
per aspera ad astra
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
30 gru 2007, 22:51

przez train 13 mar 2008, 15:35
hej
Moniunia27 napisał(a):u mnie to depresja jest przyczyna samotnosci :cry:
pamietam sibie z podstawowki z liceum uwielbialam spotkania z przyjaciolmi nalzealm do kolka siatkarskiego na karate chodzilam na basen z paczka -wszystko zmienilo sie o 360 stopni na studiach nagle zamknelam sie do ludzi uciekalm przed nimi stalam sie straszna samotnica juz bylo to chorbsko we mnie a ja nie wiedzialm co sie dzieje.
i tak do dzis unikam ludzi jak ognia a z drugiej strony krzycze wewntrz cala soba , zeby z kims sie spotkac pogadac ale jak ktos mnie odwiedzi nie dam rady gadac z nim splawiam go bzdurna wymowka bo nagle poczulam sie slabo i musialm szybko isc spac towrzysto ludzi strasznie mnie meczy czuje ze mam takie spowolnione myslenie przy nich poce sie przy jakiejkolwiek rozmowie boje sie co omnie pomysla jak sie zachowalam i wole nie spotykac sie z ludzmi bo pozniej przez caly dzien mysle jak wypadlam czy zadowolilam ta osobe czy ona sie dobrze czula w moim towrzystiwe czy nie pomylala ze jestem jaks dziwna obled.
ostanio przyszla do mnie kuzynka gadalysmy ona sie smila tak tryskala zyciem takie glupoty zyciowe ja ciesza a ja siedzialm jak glupia czulam sie nienormalna przy niej zupelnie jakby oderwana od swita bo przypomialo mi sie boze jak tez kiedys taka bylam ja tez sie smialam co sie ze mna stalo? :cry:
i ona sie pyta czy ja odprowadze do domu ja zaczelam sie trzasc bo wogle nie wychodze z domu i nagle musialm wyjsc na dwor i jeszcze co tu gadac z nia-i powiedzialm wiesz co slabo sie czuje idz sama i wiecie co zrazilam ja do sibie nie odzywa sie do mnie od tej pory a zawsze dzwonila esemesowala obrazila sie poprostu i tak wplsnie trace wszystkich przyjaciol pokoleji :cry: w tym chlopaka bo poprostu wygonilam go z randki bo tak sie zle poczulam slabo zmeczenie totlne a on mysla ze ja go juz nie kocham i ze tak go splawiam a ja poprostu nawet nie moge byc na randce i tak trace wszystko :cry:


To co zacytowałem dotknęło dokładnie mnie nie wiem z czego to wynika jeszcze w czasach lo było świetnie a od momentu rozpoczęcia studiów zamiast być lepiej czego sie spodziewałem jest tylko gorzej, brakuje mi jakiegoś sensu życia takie mam wrażenie a z żadnej pomocy jeszcze nie korzystałem i chyba to było błędem. Najgorsze ze mam wrażenie ze czkam ze będzie lepiej ze jakoś wszystko samo wróci na właściwe tory a to chyba jest złudne. Notoryczny brak siły w ciąż trwa.;/
"gwardia umiera ale sie nie poddaje"
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
13 mar 2008, 15:27
Lokalizacja
Kraków

przez an 13 mar 2008, 23:14
Od kiedy pamiętam byłam nieśmiałą, zamkniętą w sobie osobą. Jako dziecko, później jako nastolatka, nawet na studiach. Co jednak dziwne z jednej strony odpowiadał mi ten mój introwertyzm (miałam w liceum dwie przyjaciółki z którymi mogłam konie kraść i to mi odpowiadało) a z drugiej strony czułam jakis niedosyt - że nie biorę z życia tego co mogłabym brać, patrzyłam na inne osoby - dusze towarzystwa i widziałam jak im wszystko przychodzi łatwo, jacy sa zadowoleni i happy.
Ale z drugiej strony ja czułam się bardziej wrażliwa na otaczający świat,do dziś tak się czuję, podczas gdy tamci biegli przed siebie nie ogladając się, nie zwracając uwagi na otaczający ich świat i ludzi.
Chyba ta moja wrażliwość powoduje, że wolę samotność bo mam wrażenie, że ludzie i tak nie potrafią zrozumieć tego jak patrzę na świat.Czasem mam wrażenie, że nigdy w zyciu nie spotkam człowieka czujacego podobnie do mnie. Może dlatego, że właśnie tacy ludzie nie uzewnętrzniają tego podobnie jak ja? Może też zamykają się w swoim świecie? Z drugiej strony tyle osób zraniło mnie już swoim postępowaniem, tyle osób "zabawiło się" moimi uczuciami bez skrupułów.
Ale, co jest najdziwniejsze, w pracy wszyscy uważają mnie zabardzo pogodną, wiecznie uśmiechniętą, zaradną i pewną siebie osobę. Nagle wszyscy zaczęli mnie zapraszać na wspólne wyjazdy, imprezy, pracuje w dużej firmie i znają mnie tam prawie wszyscy podczas gdy inne osoby nie znaja ludzi pracujących na tyn samym piętrze. Zaczynając pracę rok temu powiedziałam sobie KONIEC z tym uciekaniem przed ludźmi i życiem, koniec ze strachem przed nowymi sytuacjami. I to nie jest maska z mojej strony. Uśmiecham się tam bez najmniejszego wysiłku. W pracy JA EKSTRAWERTCZKA. Jednakże i tak gdzieś wewnątrz czuję się samotna wsród tych wszystkich osób, z którymi pracuje. to sa powierzchowne znajomości.
Kończę pracę. Wracam do domu i wraca JA INTROWERTYCZKA, nie rozmawiam z nikim, nie uśmiecham się, czasem coś odburknę, zamykam się w pokoju, rzeczy, które kiedyś sprawiały mi przyjemność teraz mi nie sprawiają, czuje, ze moje zycie jest puste, a weekendy tak jak w przypadku MitDiesemHerzHabIchMacht to droga w dół. Koszmar. Ale nie mam ochoty tez z nikim się w weekend spotykac, to mój świadomy wybór i nie czuje się z tym źle. Na codzień jestem sama, rok temu ze swojego życia wyrzucił mnie ktoś kogo bardzo kochałam. Od tego czasu zmieniło sie moje spojrzenien a świat i ludzi. Mam wrażenie, ze wszystko od tego czasu obróciło sie w moim życiu o 180 stopni.Ze powstał jeden wielki mętli- moze to jest powodem tego jak teraz się czuję. Możecie mi powiedzieć jaka naprawdę jestem i co jest powodem tego mego "rozerwania". Z jednej strony czuję się świetnie w pracy gdzie jest mnóstwo ludzi, a kiedy z niej wychodzę dosłownie przenoszę sie do świata samotności. Moje życie ostatnio to supernastrój wpracy i dno w domu i w weekendy.
Przepraszam was, że napisałam to wszystko trochę nie po kolei i nieskładnie ale tak ostatnio me życie sie toczy...... :(
nieopisany pierwiastek nieład
an
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
09 mar 2008, 21:12
Lokalizacja
Kielce

przez sebcio 14 mar 2008, 02:29
U mnie to jakos dziwnie..
cale zycie bylem samotny, i cieszylem sie z tego to byl wrecz taki wybor zyciowy
teraz cos sie odmienilo, samotnosc mnie dobija, meczy, kazdy weekend to koszmar, ludzie ciesza sie z weekendu, a ja siedze i placze
sebcio
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 31 gości

Przeskocz do