Nasze małe i wielkie sukcesy !! :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Avatar użytkownika
przez niepokorny aniołek 26 sty 2008, 21:19
Cieszę się,ze macie sukcesy.Ja też czymś się pochwalę.Już nie ukrywam się tak.Coraz częściej szukam jakiegoś pretekstu do rozmowy z rówieśnikami.Dzisiaj wyszłam na basen,a potwornie mi się nie chciało,ale musiałam zniwelować mały smutek.I wiecie co :?: Udało się :!: :D
Posty
13
Dołączył(a)
22 wrz 2007, 20:18

Nasze małe i wielkie sukcesy!!

przez wloczykij27 27 sty 2008, 03:05
Probuje sie pozbierac po czyms co jedni nazwa zalamaniem nerwowym inni zawodem milosnym... :(
A ja nie wiem czy sie zawiodlem czy zrozumialem czym jast milosc...,ale spokoj zyskuje jedynia wtedy gdy zona jestprzy mnie ,trzma za reke,gdy jestesmy z nasza coreczka :smile:
albo gdy zapije 3 tabletki zomirenu szklanka martini przed snem ;)
Zakochany w Elfie..
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 sty 2008, 19:33

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 27 sty 2008, 21:22
Wreszcie udaje mi się nie mieć myśli samobójczych od dłuższego czasu, dystansować się od głupich gadek innych, nieżyczliwych mi ludzi. I wreszcie zaczynam panować nad lękiem!
"Tatusiu, jaki jest sens życia?"
"Zaraz będą <<Fakty>> to się dowiesz!" :-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez julie 05 lut 2008, 19:52
A ja zaczęłam zmuszać się do spacerów-nie to żebym była laniwa, ale jakaś fobia społeczna we mnie siedziała i jeszcze siedzi...
początek lutego a w powietrzu czuć juź wiosnę i nawet słońce cieplutko świeci ;) ;) ;)
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

przez larima08 24 lut 2008, 00:09
Zdecydowałam się na pobyt w ośrodku leczenia nerwic. Tylko jeszcze nie wiem czy mnie zakwalifikują :roll:
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
23 lut 2008, 23:52
Lokalizacja
z krainy nonsensu i absurdu

Avatar użytkownika
przez maiev 25 lut 2008, 01:25
hehe możecie sie śmiać ale..
przejechałam się pociągiem... pierwszy raz od...nawet nie wiem kiedy... I
1. nie dostałam zawały :P
2. nie zemdlałam ani nawet nie miałam takich objawów jakbym miała zamiar,
3. Znowu poczułam się normalnjie...bo ja zawsze uwielbiałam jeździć pociągiem...

po drugie. Śmigałam samiutka po Wrocławiu, a to miasto (nie wiem czemu) przygnębia mnie okrutnie. Wcale nie czułam się zagubiona i zalękniona- jak to bywało ostatnimi czasy.
Wiem że to taki stan na lekach...ale dobre i to.
Muszę to powtórzyć. A do tej pory bałam się tego wszystkiego jak ognia piekielnego. :P. cieszę się jak durnowata. :)
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez Zahn 25 lut 2008, 23:19
maiev doskonale Ciebie rozumiem... sam codziennie dojeżdżam do pracy właśnie pociągiem... i zazwyczaj wiąże się to z małym koszmarkiem. Ale ostatnio jest jakoś lepiej... jest to dla mnie duża zmiana na lepsze... mam nadzieje, że to początek normalności :lol:
"Śpiewać... Cieszyć się majem... Niektórzy to mogą..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
02 gru 2007, 23:22

Avatar użytkownika
przez maiev 25 lut 2008, 23:27
Zahn napisał(a):wiąże się to z małym koszmarkiem

no właśnie dobrze to znam i dlatego to takie miłe uczucie przejechać się pociągiem tak bez stresu - no prawie :przejazd ostem kolejowym nad Odrą jest na razie koszmarkiem ale..co tam..to tylko chwilka - jutro też jadę ...:P na szczęście żadnych rzek po drodze

Zahn napisał(a):mam nadzieje, że to początek normalności

ja właśnie też tak "nadziejuję" :mrgreen: taka mała iskierka

Trzymajmy się i cieszmy z naszych małych sukcesów - potem będziemy cieszyć się z większych. :smile:
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

przez wirek 25 lut 2008, 23:41
A ja sie dzisiaj przemogłem i zapisałem do lekarza.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
13 lut 2008, 21:22

Avatar użytkownika
przez sokzczeresni 26 lut 2008, 00:21
bylam dzis na GODZINNYM spacerze po miescie!!! zmeczylo mnie to psychicznie, bo lęk sie tlił pod skora, ale dalo rade... i teraz tak przyjemnie...

sobie i wam wszystkim gratuluje malych-wielkich sukcesow...:)
i am smiling
i am smiling
if you turn me
upside down
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
26 cze 2007, 22:37

Avatar użytkownika
przez anette 27 lut 2008, 14:11
złożyłam cv i list motywacyjny w pewnym sklepie odzieżowym. licze na telefon. od paru miesiecy kogoś szukają.....cholernie się boję, ale....brawa za odwagę i fakt, ze się przełamałam :) chocby takie małe tyci-tyci brawa :)
JEŚLI KTOŚ NAPOTKA KOGOŚ, KTO BUSZUJE W ZBOŻU...
ZOSTAŃ, ZAPLĄTAŁAM SKRZYDŁA W ŚPIEW
ZOSTAŃ, BRZEGIEM DŹWIĘKU TAŃCZYĆ CHCĘ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
26 mar 2007, 09:21

Mały sukces...

Avatar użytkownika
przez ad2008 03 mar 2008, 18:13
Ostanio pisałem o swoich problemach - lęki przed wystąpieniem arytmi, które je wywołują i wpadam w błędne koło... Nierównomierne bicie serca potęguje strach i jedynie w domu jestem w stanie się uspokoić.

Zawsze obawiałem się, że złapie mnie arytmia w środku miasta, stojąc samochodem w korku, w pracy, nabawiłem się fobii i życie stało się małym koszmarem. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jednego dnia strach w skali 9/10 nie wywołuje niczego a innnego dnia strach w skali 5/10 wywołuje arytmię. Biorę potas, magnez, być może ma to związek z tym, że jednego dnia jestem lekko "podkręcony" od rana a innego siedzę prawie cały czas w spokoju i to całodzienne "podkręcenie" wypłukuje z organizmu jakiś minerał.

Tydzień temu pierwszy raz zlapało mnie w pracy - lekki stres i o 16:00 przez całe miasto pędziłem do domu (pracodawca jest bardzo wyrozumiały i pomaga mi jak może) z bijącym nierównomiernie sercem - fizycznie nieco nieprzyjemne uczucie - psychicznie, bez tabletek - horror. Uczucie jest takie, że mam co jakieś 10-30 sekund jedno uderzenie minimalnie szybsze niż powinno być i mocniejsze. Po prostu czuję takie nierównomierne "tupnięcie" serca (u trzech kardiologów byłem, ekg, echo, usg - nic nie znaleźli, dali mi betablokery ale po jakimś czasie je odłożyłem bo tachykardia minęła gdy zmniejszył się stres).

Dzisiaj znów mnie złapało ale powiedziałem sobie że skoro w domu mogę się uspokoić to spróbuję uspokoić się w pracy. Musiałem wspomóc się Alproxem który przepisał mi psychiara mówiąc - "zażyj gdy będzie źle - to będzie taka gwarancja że się uspokoisz w kilka minut".

Zdarzały się kryzysy i brałem wtedy Alprox ale w minimalnej dawce bo wiem że lek może uzależnić. Dzisiaj udało mi się uspokoić w ciągu 5 minut - oczywiście dzięki połowie tabletki. Teraz wystarczy mi sam fakt, że mam coś co jest mnie w stanie wyciągnąć z błędnego koła. To, czego najbardziej się bałem - wracanie w domu w panice w korku z arytmią - może w końcu odejdzie w zapomnienie bo jest "przyjaciel" który mnie wyciągnie z opresji... sam ten fakt wystarcza do tego, żebym się uspokoił - obawiałem się, że w silnym stresie nic mi nie pomoże, jednak pomogło więc może w końcu przyjdą spokojniejsze dni, czego i Wam życzę...

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:01 pm ]
Dzisiaj przyszedł kryzys... Zauważyłem że niewielki stres - zwykła rozmowa - wywołuje u mnie arytmię. Godzina 15:30 - przez 10 minut staram się uspokoić, nic nie daje, serce bije nierównomiernie. Wsiadam do auta i po drodze do domu się uspokajam. Powiedziałem że albo z tym coś zrobię albo stracę pracę i zacznę żyć jak roślinka.

Poszedłem do b.dobrej pani Kardiolog we Wrocławiu przy ulicy Szczęśliwej - przyjęła mnie wieczorem po godzinach pracy (ogromne podziękowania) - zależało mi na jak najszybszym zrobieniu EKG bo co kilkanaście sekund serce biło mi nierównomiernie. Pani doktor podłączyła mnie do aparatury - 3 minuty i złapane 4 "nieprawidłowości".

Co się okazało? To były skurcze dodatkowe. Zpełnie nie groźne dla życia i zdrowia. Poprosiłem o wyjaśnienie skąd się biorą. A no biorą się z tego, że u zdrowych ludzi adrenalina powoduje nie tylko przyspieszenie pracy serca ale również może powodować dodatkowe uderzenia, które są nieprzyjemne ale nie powodują żadnych komplikacji. W moim przypadku zbierał się stopniowo stres, adrenalina i wystarczyła jej niewielka ilość żeby wywołać sporo dodatkowych skurczy. Zrobiłem ogromny błąd odstawiając jakiś czas temu Metocard / Bisopromerck - faktycznie, gdy brałem te leki nic się złego nie działo. Metocard dostałem zapisany na recepcie i już po arytmii :)))

Czuję się prawie jak nowonarodzony. Nic mi nie dolega! A jeśli dolega to jest to normalne :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
19 lut 2008, 23:17
Lokalizacja
Wrocław

przez Nevada 23 mar 2008, 00:49
po ostatnim wyskoku mojego faceta - tak, ten sam o którym tu czytaliście wcześniej - nie zerwałam z nim, tylko dalej wytrzymuję.
nie pomagam na pw.
nie pomagam w ogóle.
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
02 paź 2006, 00:57
Lokalizacja
Horyzont Zdarzeń

Avatar użytkownika
przez offtopic 29 mar 2008, 15:28
Mój największy prawdziwy sukces to 2 tygodniowy okres z bardzo zminimalizowanymi lękami. Odżyłem, od bardzo dawna znowu byłem sobą... tym dawnym sobą... Teraz lęki po moich ostatnich przeżyciach powróciły, ale już nie z tak wzmożona siła jak kiedyś. Nabrałem wiary w własne wyleczenie i tym samym motywacji.
Zmiany nadeszły, małe bo małe ale cieszą :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
16 cze 2007, 12:05

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do