Wyleczyłam się sama w kilka dni :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Wyleczyłam się sama w kilka dni :)

przez amoma 10 lut 2013, 20:11
Witam. Postanowiłam założyć tu konto i podzielić się swoją drogą do wyzdrowienia, być może to komuś pomoże. Ja znam cały internet wzdłuż i wszerz pod kątek tematów związanych z nerwicą i nigdzie nie znalazłam niczego co by mi pomogło. Mam nadzieję, że ktoś tu trafi i moja historia komuś pomoże.
Na początek opiszę w skrócie moją chorobę.
Zaczęło się ponad 5 lat temu, miałam stresujący dzień, problemy na uczelni (tego dnia rzuciłam szkołę), wracaliśmy z mężem do domu i nagle zaczęła mnie bolec głowa, ale to nie był zwykły ból, było to uczucie jakby ktoś wiercił mi w głowie. Ogarnął mnie paniczny strach, zatrzymaliśmy się i powiedziałam do męża "chyba mam wylew, bo ten ból jest koszmarny i dziwny". W głowie krążyły mi myśli, czy zdąży dojechać do nas karetka gdy coś mi się stanie". W końcu poczułam się lepiej i wróciliśmy normalnie do domu. Wieczorem puls mi przyspieszył, znów się przestraszyłam, wylądowałam na pogotowiu... Wiecie jak potoczyło się moje życie dalej.. problemy z sercem, tachykardia, arytmia, moje serce robiło fikołki i inne cuda, problemy trawienne, przez te wszystkie lata nie miałam ani jednego normalnego dnia, ciągle wzdęcia, niestrawności, cokolwiek bym nie zjadła czułam się źle, duszności, zawroty głowy, napady paniki kończące się niemal odchodzeniem od zmysłów. Najpierw lądowałam na pogotowiu, potem był lekarz rodzinny, kardiolog, serie badań - żadnej diagnozy. Później leczyłam się już sama, leczyłam zakwaszenie organizmu, drożdżycę, niedobory magnezu i wiele wiele innych. Moje zdrowie się ciągle pogarszało, momentami czułam się naprawdę źle, wiele razy "umierałam".
W końcu sama zdiagnozowałam u siebie nerwicę (wcześniej nie wierzyłam w to, choć często mnie odsyłano do psychiatry) i poddałam się, postanowiłam po prostu z tym żyć. I żyłam jako tako, do czasu aż tabletka stanęła mi w gardle. Potem zaczęły się okresowe problemy z połykaniem. W końcu nadszedł dzień, że nie mogłam już połknąć niczego, moje gardło zablokowało się całkowicie. Przez kilka dni prawie nic nie jadłam i nie piłam, szukając w trybie przyspieszonym sposobu wybrnięcia z tego. W tym czasie zrozumiałam swoją chorobę i wyleczyłam się z niej, a trwało to kilka dni i jestem zdrowa do dziś :) Chciałabym się podzielić tym jak udało mi się wyzdrowieć, ale przede wszystkim zrozumieć. Chciałabym przelać moje myśli, które mnie to tego doprowadziły, bo to jest najważniejsze, ale zajęłoby mi to co najmniej książkę. Postaram się streścić i jak najlepiej zachować zrozumienie.
Moje wyzdrowienie przebiegało następująco:
1. Mieszanka ziołowa, która pomogła mi się uspokoić i pozbyć starych myśli.
2. Gdy już miałam świeży umysł zrozumiałam swoją chorobę.
3. Przestałam się bać strachu i wystawiłam siebie na życie pomimo lęku.
4. Nowe myśli, nowe życie :)
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
10 lut 2013, 19:38

Wyleczyłam się sama w kilka dni :)

Avatar użytkownika
przez Candy14 10 lut 2013, 20:22
W końcu sama zdiagnozowałam u siebie nerwicę (wcześniej nie wierzyłam w to, choć często mnie odsyłano do psychiatry)

Czyli nikt Ci nigdy nie postawil diagnozy?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Wyleczyłam się sama w kilka dni :)

przez agi114 10 lut 2013, 20:26
Nerwica wyleczona w kilka dni? Trochę dziwne :105:
Offline
Posty
355
Dołączył(a)
26 lip 2010, 16:14
Lokalizacja
nad morzem

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wyleczyłam się sama w kilka dni :)

przez amoma 10 lut 2013, 20:55
Teraz rozwinę i napiszę krok po kroku moje zrozumienie i wyzdrowienie. Zrozumienie jest najważniejsze.
Pierwszy dnia, gdy już miałam całkowicie zablokowane gardło było przeplatane totalnym załamaniem i myślami o śmierci oraz szukaniem sposobu wybrnięcia z tego. Szukałam sposobu na necie oraz w głowie, rozmawiałam z mężem, który kompletnie mnie nie rozumiał, nie potrafiłam mu wytłumaczyć tego co się ze mną dzieje, ponieważ sama nie rozumiałam. Doszłam do wniosku, że odruch broniącego się gardła przed jedzeniem którym mogę się udławić stał się już nawykiem, instynktem i nie da się go zmienić. Przepłakałam pół dnia, sądząc że już nigdy nie wrócę do normalności i przyjdzie mi umrzeć z głodu albo żyć na kroplówkach, ewentualnie zamkną mnie razem z innymi obłąkanymi. Byłam naprawdę totalnie przerażona. ale to przerażenie przeplatało się z chwilami gdy wstawałam z łóżka i usilnie próbowałam coś na to poradzić. Szukałam sposobu pokonania strachu przed połykaniem, nie znalazłam nic. Pomyślałam, że może wezmę kawałek chleba i pojadę do szpitala, gdziekolwiek gdzie ktoś mnie uratuje gdy się zadławię, może wtedy uda mi się opanować strach i połknąć, najwyżej sie zadławię i jakiś lekarz mnie uratuje. Ale zrozumiałam, że prościej było by mi popełnić samobójstwo niż spróbować coś połknąć. Co dało mi wgląd, że nie boję się tak naprawdę śmierci, to nie był strach przed śmiercią, skoro potrafiłabym się zabić. Skoro to nie strach przed śmiercią to musi to być strach przez życiem, a dokładniej strach przed życiem w strachu, czyli jeszcze dokładniej strach przed strachem. Bałam się bać.
Zrobiłam sobie mieszankę ziołową, która składa się z melisy (podwójna ilość),lawendy, kozłka lekarskiego, owocu głogu i dzikiej róży, osłodzonej łyżeczką miodu. Ta mieszanka rozjaśniła mi umysł, naprawdę przestały mnie nękać natrętne myśli, myślenie zrobiło się świeże i tej nocy spałam naprawdę dobrze.
Kolejnego dnia również nie jadłam anie nie piłam prawie nic, nawet ze śliną miałam problemy. Rozmyślałam o strachu przed strachem i jak z tego wybrnąć. Rozmawiałam dużo z mężem, który mówił "jak można się bać połykać" na co ja powtarzałam w kółko "boję się że się udławię" i myślałam o tym, jaki on jest odważny, że niczego się nie boi w przeciwieństwie do mnie. Wtedy przypomniałam sobie o ludziach, którzy uprawiają ekstremalne sporty lub robią cokolwiek co daje im dreszczyk. hmmm ludzie kochają ryzyko, kochają to uczucie gdy się boją, a ja się boję z każdym najmniejszym łykiem i to nie dawało mi spokoju. W końcu zrozumiałam, że mam problem z ryzykiem. Odkryłam niesamowitą rzecz - przez okres gdy byłam chora unikałam wszelkich sytuacji które były ryzykowne, a nawet niewygodne czy niekomfortowe. Ułożyłam sobie życie bardzo wygodne i bezstresowe. Zero ryzyka i wyzwań. Postanowiłam zmierzyć się ze wszystkim czego unikałam do tej pory, od tych najmniejszych. I wiecie co, mąż zaproponował mi małe niegroźne zadanko na kolejny dzień, poczułam obawy ale razem z nimi zaczęłam się uśmiechać, w końcu zaczęłam się śmiać. Sama myśl o podjęciu wyzwania spowodowała we mnie nieopanowaną radość połączoną z uczuciem dreszczyku. To było to czego mi brakowało - dreszczyku. Zrozumiałam, że życie polega na ryzyku, w każdej chwili coś może się stać, coś może się nie udać, coś popsuć, wszyscy to wiedzą i wszyscy z tym żyją, a ja nie potrafiłam. Takie jest życie, a strach jest nieodłącznym elementem. Ze strachem nie da sie walczyć i nie da się go pokonać, trzeba żyć pomimo strachu. Gdy jesteśmy w sytuacji niebezpiecznej, boimy się ale nie umieramy od tego ani nie chorujemy tylko ratujemy się, bronimy, szukamy rozwiązań. Ja chorowałam od strachu. To było nie normalne. Bałam się udławienia - to normalne, zawsze będę mieć obawy, dlatego jemy ostrożnie, to jest nawyk i nawet o tym nie pamiętamy. Ja bałam się strachu - tu był problem.
Nie potrafimy żyć ze strachem, stresem, problemami. Stąd biorą się nerwice. Boimy się nie tego co nas stresuje, nie problemów czy zagrożeń, boimy się bać, boimy się czuć strach. To wszystko zaczęło układać się w mojej głowie przez 2 dni.
Spałam cudownie, zioła dały mi rewelacyjny sen, śniłam piękne sny. Rano wstałam niesamowicie zrelaksowana i świeża, ze świeżymi myślami, byłam spragniona sięgnęłam po butelkę z wodą i piłam, piłam, piłam, zupełnie normalne, przypominając sobie jak to jest naturalnie przełykać i starałam się nie przerywać, utrwalić w pamięci ten wspaniały odruch aż do braku tchu, wtedy przestałam i byłam szczęśliwa. Postanowiłam, że załatwiając sprawy na mieście wpadnę do mcdonalda i zamówię coś sobie, może uda mi się zjeść. Zjadłam :) Zastosowałam ten sam sposób, co poranne picie wody, czyli odchylając głowę do tyłu przy każdym kęsie, wyglądało to chyba komicznie :)
Następnego dnia pojechałam na zakupy i kupiłam mnóstwo żarcia i jadłam już wszystko normalnie i jem do dziś.
Wszystko zniknęło, mam spokojny puls i nie boję się już bać, jem wiedząc, że mogę się zadławić ale nie myślę o tym podczas jedzenia, mam to w podświadomości, a nie w świadomości. Mam teraz nowe świeże myśli, stare wyparowały.

To jest ta mała różnica, wcześniej pierwszą myślą po przebudzeniu było, że nie mogę jeść, nawet nie miałam szansy pomyśleć inaczej. Teraz wstaję rano ze świeżymi myślami i gotowa na dzień pełen ryzyka, tak jak kiedyś, a te 5 lat jest jak zabrane mi 5 lat życia. I chociaż wszystko dobrze pamiętam, to nie są to już natrętne myśli, zioła bardzo mi pomogły dotrzeć do sedna problemu.

Jeśli mogę komuś jakkolwiek pomóc, piszcie, pytajcie, chętnie opowiem więcej i ze szczegółami. Jestem zdrowa i doskonale rozumiem nerwicę. Spróbujcie coś zrobić, wystawić się na życie, idźcie tam, gdzie boicie sie iść, zróbcie to czego nie lubicie robić, po prostu bo takei jest życie :)

-- 10 lut 2013, 20:01 --

agi114 napisał(a):Nerwica wyleczona w kilka dni? Trochę dziwne :105:


to nie jest absolutnie dziwne :) nie wiem jak jest w przypadku innych nerwic, ale nerwica lękowa jest próbą walki ze strachem podczas gdy trzeba iść z nim ramię w ramię, to kwestia zmiany poglądu i odświeżenia myśli, a to może potrwać chwilę a potem tylko trzeba nauczyć sie od nowa żyć ze strachem, jeść ze strachem, czy cokolwiek co wywołuje w nas panikę, to sprawia, że strach odsuwa się w dalszy plan, do podświadomości, instynktów, tam gdzie jego miejsce, a myśli idą już w innym kierunku. Zobacz ilu ludzi idzie i robi różne rzeczy pomimo lęku, niektórzy twierdzą nawet, że się nie boją, ale to nie prawda wszyscy się boją, czy niepokoją ale zdrowi ludzie nie robią z tego problemu tylko idą dalej mimo strachu, a u mnie strach był paraliżem.

Candy14 - diagnozy przez psychologa czy psychiatry nigdy mi nie postawiono, dlatego, że nigdy nie byłam. Diagnozę nerwicy postawili mi tylko lekarze na pogotowiu, mój lekarz rodzinny i dwóch kardiologów, ale ja w to nie wierzyłam, uwierzyłam długo po tym jak przestałam odwiedzać lekarzy.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
10 lut 2013, 19:38

Wyleczyłam się sama w kilka dni :)

przez agi114 10 lut 2013, 21:02
Gdyby to było takie proste jak napar z melisy to nie byłoby tego forum. Wybacz ale, albo niewiele Ci było albo ja nie pojmuję o co chodzi :105:
Offline
Posty
355
Dołączył(a)
26 lip 2010, 16:14
Lokalizacja
nad morzem

Wyleczyłam się sama w kilka dni :)

przez kapseicyna 10 lut 2013, 21:06
Co takiego?!
kapseicyna
Offline

Wyleczyłam się sama w kilka dni :)

Avatar użytkownika
przez kaja123 10 lut 2013, 21:18
Moje wyzdrowienie przebiegało następująco:
1. Mieszanka ziołowa, która pomogła mi się uspokoić i pozbyć starych myśli.
2. Gdy już miałam świeży umysł zrozumiałam swoją chorobę.
3. Przestałam się bać strachu i wystawiłam siebie na życie pomimo lęku.
4. Nowe myśli, nowe życie :)

WOW :shock: co to za mieszanka cudowna co stare myśli kasuje - JA TEŻ CHCĘ!
Wyczyściłaś umysł za pomoca ziółek i zrozumiałaś że jesteś chora i na czym ta choroba polega. Potem przestałaś się bać i wsadziłaś w głowę nowe myśli i to w kilka dni - no BRAWO :mrgreen: A tak poza tym to już nic Ci nie dolega?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Wyleczyłam się sama w kilka dni :)

Avatar użytkownika
przez Little Red Fox 10 lut 2013, 21:21
w takim razie ja niewłaściwe mieszanki ziołowe pijam :roll:
szczerze - nie mogę uwierzyć, że z nerwicy można tak gładko i szybko wyjść...
A jak już jesteśmy przy ochronie, to ja dam ci podarek.
Kotka. Będziesz go karmił, czesał i codziennie głaskał, bo kotek to bardzo lubi.
Za to jak ktoś przyjdzie ciemną nocką, żeby ci poderżnąć gardło, to kotek go zeżre.


(Ewa Białołęcka)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5988
Dołączył(a)
17 sty 2012, 17:36

Wyleczyłam się sama w kilka dni :)

przez amoma 10 lut 2013, 21:31
agi114 napisał(a):Gdyby to było takie proste jak napar z melisy to nie byłoby tego forum. Wybacz ale, albo niewiele Ci było albo ja nie pojmuję o co chodzi :105:


te zioła pomogły mi pozbyć się natrętnych myśli, ja nie potrafiłam wziąć do ręki szklanki wody żeby nie myśleć o tym że się mogę udławić, na widok jedzenia gardło mi się zaciskało, to było tak potwornie poważne, że nie miałam ani jednej myśli która wierzyłaby, że kiedyś się to zmieni, to był już dla mnie koniec, nie widziałam wyjścia z tej sytuacji, a po kilku dniach picia ziół te myśli oddaliły się i mogłam zacząć myśleć świeżo. ale to nie zioła mi pomogły tylko zrozumienie tego czego się tak naprawdę boję. Tylko że przedtem nie potrafiłam normalnie myśleć, nie było miejsca w moim umyśle na nowe myśli.

Znalazłam kiedyś mieszanki na necie:
Recepta przy nerwicy wg. O. Sroki:
1. Owoc dzikiej róży – 100 g
2. Koszyczek rumianku – 100 g
3. Liść melisy – 50 g
4. Ziele krwawnika – 50 g
5. Korzeń arcydzięgla – 50 g
6. Ziele dziurawca – 50 g
7. Szyszki chmielu – 20 g
8. Korzeń kozłka – 20 g
9. Liść mięty pieprzowej – 20 g

Recepta przy nerwicy histerycznej wg o. Klimuszki:
1. Ziele krwawnika – 50 g
2. Korzeń arcydzięgla – 50 g
3. Korzeń kozłka – 50 g
4. Kłącze tataraku – 50 g
5. Szyszki chmielu – 50 g
6. Kwiat lawendy – 50 g
7. Liść mięty pieprzowej – 50 g
8. Liść rozmarynu – 50 g
9. Liść melisy – 50 g
10. Ziele wrzosu – 50 g
11. Ziele macierzanki – 50 g

ale tam nie ma głogu, a głóg działa na serce, zanim miałam problemy z połykaniem to "chorowało" głównie moje serce. Problem z połykaniem był ostatnim moim problemem, bo z z tym nie da się już żyć, nie jadłam kilka dni i MUSIAŁAM coś z tym zrobić, bo nie można bez jedzenia żyć. Skupiłam się tylko na tym problemie, ale miałam wiele więcej, a razem z połykaniem zniknęly wszystkie. Poczytajcie o tych ziołach, które ja ja piję (bo pije je do dziś, mój mąż tez pije i lepiej śpi) o ich działaniu. Nie odrzucajcie tych najprostszych metod, bo zwykle sa najlepsze, natura najlepiej wie jak nam pomóc.

Nie potraficie uwierzyć, ale to najprawdziwsza prawda, jestem tak szczęśliwa, że chcę się z tym dzielić, chciałaybm abyście byli wszyscy zdrowi, bo ja 5 lat cierpiałam, wiem jak to jest, gdyby nie to że mam męża którego bardzo kocham i 2 psy które życia poza mną nie widzą dawno bym się rzuciła pod pędzący pociąg żeby z tym skończyć. Próbujcie wszystkiego i nie poddawajcie się, ja szukałam co tylko mogłam żeby znów móc jeść, nigdy nic nie znalazłam co by mi pomogło, sama sobie pomogłam, własnym rozumem, ale gdy jest się chorym nie ma sie zdrowego rozumu, mi pomogły te zioła odpędzić stare myśli, one mnie dręczyły, zasypiałam i budziłam się z nimi, nie umiałam sama ich odpędzić, zaczęłam pić zioła i jakoś odeszły. Zioła są tanie jak barszcz, niewielka strata jeśli nie pomoże, a na pewno nie zaszkodzi.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
10 lut 2013, 19:38

Wyleczyłam się sama w kilka dni :)

Avatar użytkownika
przez kaja123 10 lut 2013, 21:38
amoma, a co proponujesz żeby wymazac traumy i koszmarne wspomnienia?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Wyleczyłam się sama w kilka dni :)

przez amoma 10 lut 2013, 21:44
kaja123 napisał(a):
Moje wyzdrowienie przebiegało następująco:
1. Mieszanka ziołowa, która pomogła mi się uspokoić i pozbyć starych myśli.
2. Gdy już miałam świeży umysł zrozumiałam swoją chorobę.
3. Przestałam się bać strachu i wystawiłam siebie na życie pomimo lęku.
4. Nowe myśli, nowe życie :)

WOW :shock: co to za mieszanka cudowna co stare myśli kasuje - JA TEŻ CHCĘ!
Wyczyściłaś umysł za pomoca ziółek i zrozumiałaś że jesteś chora i na czym ta choroba polega. Potem przestałaś się bać i wsadziłaś w głowę nowe myśli i to w kilka dni - no BRAWO :mrgreen: A tak poza tym to już nic Ci nie dolega?


tą mieszankę znalazłam kiedyś na necie, ktoś pisał że mu pomogło, ale nigdy nie zastosowałam jej, gdzie dokładnie ją znalazłam niestety nie pamiętam. Skład mieszanki:
melisa - 100g
owoc głogu - 50 g
owoc dzikiej róży - 50 g
kwiat lawendy - 50 g
kozłek lekarski - 50 g

pić 3 razy dziennie (ja piłam 2 razy) po zaparzeniu i ostygnięciu dodać łyżeczkę miodu.

Gdy się czegoś boję to wali mi serducho i dzieje się to wszystko co dzieje się podczas uczucia strachu, ale po chwili wszystko wraca do normalności, nie powoduje już błędnego koła i napadu paniki. Czasem mam dodatkowe skurcze serca gdy mam stresujący dzień lub wypiję za dużo kawy, nic nie dzieje się z innego powodu niż proste ludzkie życie. Czasem mam gorszy dzień i czuję sie fatalnie. Kiedyś w zły dzień umierałam, a teraz mogę sobie mieć złe dni, może mi serce warować od nadmiaru kawy i takie tam. Gdy muszę zrobić coś czego się obawiam to odczuwam to wszystko co przedtem ale idę dalej i po chwili wszystko mija. Kiedyś bałam się wszystkiego ponieważ bałam sie napadu paniki. W jakiejś książce przeczytałam kiedyś cytat pacjenta "boję się brać leki, bo boję sie odczuć po nich" przypomniałam sobie jak zażyłam lek przepisany przez moją lekarkę rodzinną na arytmię, siedziałam z palcem na pulsie. Przedtem potrafiłam chorować i zdrowieć, a w nerwicy nawet grypy się bałam, bo gdyby płuca mnie bolały to umarłabym na uduszenie. To jest właśnie to , strach przed odczuciami, w moim przypadku był to strach przed odczuciami które wywołuje strach. Teraz nei boję się tych odczuć pomimo tego że one są zawsze gdy się czegoś przestraszę ;)

Próbujcie ziółek, nawet jeśli sen się poprawi to już jest wielki krok, bo po dobrym śnie rano są lepsze myśli :)
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
10 lut 2013, 19:38

Wyleczyłam się sama w kilka dni :)

przez MadGregor 10 lut 2013, 21:51
kaja123 napisał(a):amoma, a co proponujesz żeby wymazac traumy i koszmarne wspomnienia?

Do tego potrzeba więcej szyszek chmielu oraz: jęczmień, słód, wodę i drożdże :P
Można ewentualnie poeksperymentować z ziołami :roll:
"Nie jesteśmy żywi, więc nie możemy umrzeć.Ale nie jesteśmy też martwi.Za długo pożerało mnie pragnienie, którego nie można zaspokoić.Za długo głodowałem, czekając na śmierć i nie umierając.Niczego nie czuję.Wiatru na mej twarzy, ani rozpryskującej się bryzy, ani ciepła kobiecego ciała."
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
22 wrz 2010, 17:49

Wyleczyłam się sama w kilka dni :)

Avatar użytkownika
przez kaja123 10 lut 2013, 21:53
Gregg1991, ja próbowałam różnych miksturek ale nie wymazały - spróbuję Twoją ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Wyleczyłam się sama w kilka dni :)

przez agi114 10 lut 2013, 22:01
Gregg1991 napisał(a):Do tego potrzeba więcej szyszek chmielu oraz: jęczmień, słód, wodę i drożdże :P

O tak! Chmiel w dużej ilości powoduje utratę pamięci :P
Offline
Posty
355
Dołączył(a)
26 lip 2010, 16:14
Lokalizacja
nad morzem

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do