Co spowodowało ...

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Co spowodowało ...

przez Malczik 11 sie 2009, 15:34
Witam, z początku przepraszam że może temat sie pojawił (szukałem) albo w złym subforum go utworzyłem (Mam nadzieje ze w takim wypadku nic sie nie stało).

Otóż z problemem nerwicy borykam sie juz jakiś czas. Stosuje psychoterapie i zapewne zastosuje leki. Ale do rzeczy.Niektórzy z was pewnie uczęszczali na psychoterapie bądź też są świadomi że nerwice coś powoduje (deficyt opieki rodzicielskiej, nieodreagowany uraz bądź też konflikt wewnętrzny). I tu pytanie do was:

Czy macie świadomość, przebłyski, przeczucie a może po prostu wiecie co u was wywołało tak gwałtowną reakcje organizmu ? Rozumiem że to sprawa na gruncie indywidualna czy prywatna (jeśli nie chcecie/ możecie tego powiedzieć) choć sam uważam że warto to uwolnić i dać ujscie.

Zacznę może ja:
Wydaje mi się że moją N nasyca to że boje się że "czegoś" "komuś" ważnego nie będę mógł powiedzieć ? Choć raczej powinienem napisać w czasie przeszłym "nie powiedziałem", niestety nie wiem "czego" i nie wiem "komu". Mam nadzieje nadzieje że już niedługo odnajdę w sobie ten czynnik.

I jeśli moge jescze jedno pytanie, widzę że ta choroba przeważnie ludzi młodych, czy może się myle i po prostu ludzie dojrzali też mają takie zaburzenia, a po prostu nie piszą na forum.
Pozdrawiam Wszystkich,
I życzę powodzenia w radzeniu sobie i uzdrowienia emocji.
Jedyna piosenka która mnie relaksuje niesamowicie.
Pet Shop Boys - Always On My Mind
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
07 sie 2009, 18:57

Re: Co spowodowało ...

przez ewaryst7 11 sie 2009, 19:15
No to powiedzmy , że jestem dojrzala.:) W moim przypadku , miałam złe dzieciństwo.Widzialam samobojczą śmierć mojego ojca.I właśnie wtedy mnie (miałam wtedy 10 lat) zaczęłu nękać duszności , i niepokój.Oczywiście nikt wówczas nie pomyślał o psychologu , i tak zaczęła się jazda.Od tamtego dramatu upłynęlo wiele lat , a ja wciąż się męczę.Oczywiście , nie tylko ta tragedia , zaważyła na moim zdrowiu..Wydarzylo się jeszcze dużo...I tak trwa to do dzisiaj.Jak więc widzisz , nie ma tu jednoznacznej odpowiedzi.Każdy z nas ma inny życioryś , i inne problemy.Pozdrawiam Cię :)
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Co spowodowało ...

przez Piotr Krzyworączka 11 sie 2009, 21:16
No właśnie, przyczyny nerwicy są bardzo, ale to bardzo różne. Indywidualne dla każdego.
Z tego co wiem, nerwica może dotknąć każdego. Czy młody, czy stary nie ważne. Czasami problemy życiowe, nagromadzony stres - wychodzą z człowieka późno , w wieku 40, 50 lat. Całe życie sobie z tym radził, aż tu nagle bum..
W moim przypadku - jak sądzę - i jak określiła to moja psychoterapeutka - głównym powodem nerwicy był strach przed powiedzeniem innym tego co myślę. Myśli i problemy kotłowały mi się w głowie, a nie potrafiłem z siebie tego wyrzucić. Długo problemy nie miały ujścia poprzez werbalizację. Najpierw bałem się powiedzieć matce, potem wykrzyczeć co o nich myślę - kolegom z klasy, itd.
To główny powód, choć nie jedyny , jak sądzę. Uzbierało by się jeszcze trochę z pewnością. No bo nerwica, to tak ot sobie nie wpada na człowieka.
Teraz jest już dużo lepiej. radzę sobie z problemami, ale.. mam świadomość, że TO może wrócić

pozdrawiam
ps.
piszcie, bo jestem ciekawy, co było przyczyną Waszej nerwicy
Stres powoduje nerwicę. Spróbuj temu zaradzić za darmo!
http://Jak-Pokonac-Stres.pl
Posty
38
Dołączył(a)
09 sie 2009, 00:23

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co spowodowało ...

przez Malczik 12 sie 2009, 11:25
Ja podobnie, zawsze skrywałem w sobie wiele rzeczy (mimo że wszyscy mówią że jestem szczery do bólu, roześmiany i towarzyski). Nie mówiłem bo nie chciałem nikogo urazić (rodziców, kolegów), robiłem wiele rzeczy wbrew sobie, tylko dlatego żeby ktoś nie miał do mnie żalu. Przyszłość chcieli mi wybrać rodzice (spełnienie ich ambicji przez dziecko), mimo że mówiłem że tego nie chce a tamto chce, to zawsze mówili "Młody jesteś, jeszcze podziękujesz". Udowadniałem sobie i innym jaki naprawdę "nie jestem". W szkole jedyne co lubiłem to towarzystwo. Choć z nauką nie miałem problemów (zasługa dobrej pamięci).
Nauczyciele mnie denerwowali, wiele osób zresztą też. Kim oni byli by oceniać. Kto dawał im prawo mówienia o czym mamy myśleć, jak interpretować. Wszystko musiało być robione pod szablon określony z góry. Każdy przejaw wolnego myślenia, wiązał się z oceną niedostateczną. Studia to wyżyny tego systemu, tutaj już nie ma nawet możliwości wyrażenia jednego swojego zdania. Musisz myśleć jak Profesor, podzielać jego poglądy. A i tak jedyne czego się uczysz i za co zostanie się ocenionym to jak mocno przyswoiło się tabele, podziały i systematykę którą stworzył egzaminator. A jeśli odważysz się powiedzieć swoje zdanie na dany temat (choć w gruncie rzeczy słuszne) zostaniesz potępiony.

A gdzie wolność, swoboda wyrażania opinii.
Odpowiedzcie czy ten świat już musi być tak złożony że musimy żyć według szablonu który przeznaczyli dla nas inni.
1/3 życia człowiek uczy się jak przeżyć następną 1/3 życia. W ostatniej 1/3 zbiera plony (jeśli ma szansę) bądź plewy (jeśli mu się nie poszczęściło).
Mam jakieś nieodparte wrażenie że nerwica to nagroda za to że próbowałem żyć spokojnie godząc się na wszystko (dla spokoju). Że przyjmowałem myślenie innych jako swoje własne. Że robiłem rzeczy których nie lubię, wmawiając sobie że tak naprawdę są wspaniałe. Jedyne co miałem własne to styl.
Jedyna piosenka która mnie relaksuje niesamowicie.
Pet Shop Boys - Always On My Mind
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
07 sie 2009, 18:57

Re: Co spowodowało ...

przez Lili-ana 12 sie 2009, 13:21
Malczik - popieram Cię, nerwica może brać się stąd, że nie pasujemy jakoś do ogółu społeczeństwa, bo zachowujemy się troche inaczej niż większość i mamy własne zdanie na jakiś temat. Wpędzamy się w nerwicę, po nie pasujemy do reszty i jest to nam wytykane i przez to czujemy się gorsi i sfrustrowani.
U mnie było tak w rodzinie, że ja byłam dziewczynką która robiła co chciała i mówiła co myślała. Potem zaczęłam się zamykać, bo byłam za to krytykowana, za to jaka po prostu byłam, nie pasowałam mojej mamie i babci, nie podobało im się moje postępowanie i do tej pory tak jest... Wpędziłam się w nerwicę. Ale nadal robię co chcę i mówię co myślę :lol: popełniam błędy ale się uczę dzięki temu, uczę się siebie i tego jaka jestem. Nie mieszkam z moją mamą ani babcią więc mam gdzieś to co one myślą :P To moje życie i nikt mi nie będzie mówił co mam robić, trzeba być sobą za wszelką cenę, inaczej odpłacamy to nerwicą.

Oczywiście traumatyczne zdarzenia też są przyczyną nerwic i depresji ale to już inny temat...

[Dodane po edycji:]

ostatnio nawet mojemu mężowi powiedziałam, że musiałam zacząć brać leki, żeby się dopasować do przeciętnego ogółu :?

[Dodane po edycji:]

Ale ja nie chcę być przeciętna :evil: Myślę, że nie jestem nawet po lekach, moja osobowość jest teraz jeszcze bardziej wyrazista, bo nie lękam się już byle czego. Nie boję się patrzeć ludziom w oczy i mówić co myślę, a wcześniej tak było przez nerwicę. To były irracjonalne lęki, nienawidziłam tego... Cieszę się, że w tej kwesti jest lepiej, dzięki sertralinie :smile:
Lili-ana
Offline

Re: Co spowodowało ...

przez Gringo 29 sie 2009, 00:11
Z moich obserwacji wynika, ze to co spowodowalo nerwice nie ma ZADNEGO znaczenia, a to ze na psychoterapii (zakladam, ze tak jest, bo sam nigdy nie uczestniczylem) uwaza sie to za wazna kwestie, to moim zdaniem blad psychoterapii, ktora i tak prawie nie dziala (czego dowodem jest wielka liczba ludzi leczacych sie tu na forum i bardzo mala liczba wyleczonych). Łatwo mi tak mowic, dlatego, ze najgorsza czesc swojej nerwicy mam juz za soba, lek znikl calkowicie rok temu, pozostal tylko fizyczny aspekt nerwicy, w moim wypadku, straszne bole glowy (raz sa, a raz nie ma, ostatnio z bolem glowy to mam ciagla hustawke, teraz nie ma i calkiem dobrze mi sie mysli :) i napiecie w ciele. Dodam, ze nigdy sie nie leczylem farmakologicznie.
Chcialem napisac cos wiecej i na temat, ale mi nie wyszlo. :D
Gringo
Offline

Re: Co spowodowało ...

przez vanderlei 29 sie 2009, 10:34
gringo jeśli chodzi o psychoterapie to każdy kij ma 2 końce, mi sie wydaje że to co spowodowało nerwice ma znaczenie i to jest przyczyna stłumienia emocji na skutek czego powstała nerwica, myśle że chodzi tu o DOBREGO psychoterapeute,mnóstwo ostatnio jest ''psychologów'' (czy to po świeżo po studiach czy dla pieniędzy)którzy nie są w stanie pomóc. pewien słynny doktorek powiedział że nerwica jest całkowicie do wyleczenia i jeśli są nawroty to znaczy że była zle leczona.
vanderlei
Offline

Re: Co spowodowało ...

Avatar użytkownika
przez LucidMan 29 sie 2009, 12:30
Gringo napisał(a):Z moich obserwacji wynika, ze to co spowodowalo nerwice nie ma ZADNEGO znaczenia
Zgadzam się z z Gringo. Nie ma znaczenia "co", tylko "jak" w sensie jak odbieraliśmy bodźce zewnętrzne, jak się do nich dostosowywaliśmy i jak TERAZ powtarzamy utarte niewłaściwe schematy.

W mojej psychoterapii przeszłość praktycznie nie ma znaczenia. Poco usilnie próbować sobie przypominać coś co było dawno temu, skoro można wziąć aktualny problem, który jest po prostu powtarzaną nerwicową odpowiedzią z naszej strony na pewne powtarzane wydarzenia czy sytuacje z zewnątrz i próbować nad nim pracować. Często tak mam, że pracując nad aktualnym "utrapieniem" znajduję analogiczne sytuacje w przeszłości - nie na odwrót !!

Skupienie się na przyczynie ma chyba większe znaczenie przy szokach pourazowych. Nerwica to uczucia i emocje tłumione latami. Nie ma jednej przyczyny, całe życie jest przyczyną ;)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Co spowodowało ...

przez vanderlei 29 sie 2009, 13:11
o to samo co piszesz opiera się metoda lindena,ten anglik wyszedł i wyleczył podobno sporo osób z lęków ,nerwicy zakładając że nie trzeba rozwiązywac problemy tylko skutki. także zdania są podzielone.

mi pomaga rozwiązywanie problemów przez które w przeszłości stłumiłem złośc,zmieniło mi sie postrzeganie świata ludzi siebie .i tą drogą bedę dążył do wyzdrowienia. każda nerwica to indywidualna sprawa.jednemu pomaga to drugiemu tamto.ja jestem za rozgrzebywaniu przeszłości i konfrontowaaniu się z lękami:)

[Dodane po edycji:]

poprawka :przyczynie problemu
vanderlei
Offline

Re: Co spowodowało ...

przez Gringo 29 sie 2009, 14:41
Dokladnie tak, jak mowisz Lucid. Kiedy rozpamietywalem to co sie kiedys wydarzylo, to jedynie wzmacnialo schematyczna reakcje jaka mi sie utrwalila w podswiadomosci. Czy mozna wyleczyc nerwice? Oczywiscie, ze MOZNA, nawet jesli jakis autorytet naukowy (nie uznaje autorytetow, zwykle) powiedzial, ze to nie mozliwe, to ja i tak wiem, ze to nie prawda. Moze to brzmi, jak zbytni optymizm, mnie nikt nie musi przekonywac,ze to prawda.
Gringo
Offline

Re: Co spowodowało ...

przez vanderlei 30 sie 2009, 08:00
[quote="Gringo"], to moim zdaniem blad psychoterapii, ktora i tak prawie nie dziala (czego dowodem jest wielka liczba ludzi leczacych sie tu na forum i bardzo mala liczba wyleczonych).



najpierw trzeba by na psychoterapii żeby się o niej wypowiadac.
vanderlei
Offline

Re: Co spowodowało ...

przez Gringo 30 sie 2009, 13:09
Wystarczy cos o niej poczytac, zeby moc sie wypowiadac. Pomylilem sie gdzies? Czy przypominanie przeszlosci nie jest wazne w psychoterapii? Czy jej skutecznosc jest wysoka?
Gringo
Offline

Re: Co spowodowało ...

przez martita1306 31 sie 2009, 19:07
Mi wydaje się że nerwica została wywołana przez dzieciństwo.Moja mama nigdy nie pytała się mnie o zdanie,zawsze byłam najgorsza,do niczego,niepotrzebna,gdy się odezwałam zawsze mnie wyśmiewała,kazała czesać włosy tak jak ona chce i robić to co ona chce a ja nigdy nie umiałam się jej przeciwstawić,powiedzieć nie i chociaż teraz nie mam z nią kontaktu to wstyd przyznać ale 2 lata temu sukienkę do ślubu też ona mi wybrała.Najgorsze w całej tej historii jest to że mój mąż ma bardzo podobny charakter do mojej matki nie wiem czy podświadomie tak wybrałam ale właśnie rok po ślubie nerwica wróciła ze zdwojoną siłą.Teraz on mówi mi jak mam się ubierać,czesać,co mówić,jak żyć,gdzie pracować,wybiera mi koleżanki,a ja nie umiem tak żyć ale gdy próbuję się przeciwstawić to mówi że on chce dla mnie dobrze a ja to na niczym się nie znam.Nie mam w sobie radości życia bo czuję że ono się dla mnie skończyło a odejść od niego nie potrafię bo bardzo go kocham choć wiem że ta miłość przynosi mi cierpienie,czuję się jak mała dziewczynka gdy karciła mnie mama.On mi kiedyś powiedział że bez niego sobie nie poradzę bo wszystko co mam jest dzięki niemu,wszyscy uważają go za wspaniałego człowieka.towarzyskiego,pomocnego,uśmiechniętego a ja się duszę.
Życie to raj, do którego klucze są w naszych rękach.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
05 cze 2009, 12:27
Lokalizacja
Warszawa

Re: Co spowodowało ...

przez vanderlei 01 wrz 2009, 15:38
martita1306 nikt nie ma prawa ci mówic jak życ i co jest dla ciebie dobre(nawet najblisi),bo ty doskonale o tym wiesz i musisz byc sobą, najlepiej porozmawiac z nim szczerze. pozdrawiam
vanderlei
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do