Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Natręctwa myśli...

przez Tristitia 02 wrz 2014, 15:35
beladin, nie potrafię tego wytłumaczyć racjonalnie :(
Offline
Posty
125
Dołączył(a)
27 gru 2013, 21:11

Natręctwa myśli...

przez beladin 02 wrz 2014, 17:04
Tristitia, Coś musi się pojawiać w Twojej głowie. Inaczej byłabyś spokojna.
beladin
Offline

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Vitalia 02 wrz 2014, 18:32
Inga_beta napisał(a):
beladin napisał(a):,
Wydaje mi się, że sporo osób błędnie traktuje natrętne myśli tak jakby były zupełnie obce, oderwane od wewnętrznego świata myślącej osoby, jakby przychodziły do nich z zewnątrz, poza wolą myślącego. Przecież to zupełny nonsens. Natrętne, czyli niechciane, myśli są jak drogowskaz ..prowadzą prosto do toksycznego, nierozwiązanego konfliktu wewnętrznego.


I tak należy podchodzić do nerwicy natręctw, zamiast się oszukiwać że jak pozbędę się natrętnej myśli to będę zdrowy.

Możecie podać kilka przykładów jak konflikty wewnętrzne "tworzą" natrętne myśli, bo natręctwa też mi się pojawiają, a mało o nich wiem. Znam tylko metodę z ignorowaniem myśli.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
457
Dołączył(a)
30 kwi 2008, 12:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Natręctwa myśli...

przez beladin 03 wrz 2014, 12:17
Vitalia,

Podłożem występowania natrętnych myśli, wyobrażeń czy czynności są zaburzenia nerwicowe/lękowe. Wszyscy nerwicowcy odczuwają lęk przed sytuacjami powodującymi dyskomfort. Aby uniknąć sytuacji powodujących stres musisz nieustannie o nich myśleć. Przez takie działanie zwiększasz poziom lęku, wpadasz w błędne koło, a Twoje myślenie staje się schematyczne. Osoby cierpiące na kompulsje rozładowują w ten sposób napięcie. Kiedy powtórzą swój rytuał odczuwają chwilową ulgę, aż do chwili kiedy nie odczują kolejnej fali napięcia.

Skąd się bierze napięcie? Może być właśnie wynikiem konfliktu wewnętrznego, np. potrzeba nawiązania bliskiej relacji z jakąś osobą vs. zakorzenione obawy przed odrzuceniem, urojone przekonanie matki, że wyłącznie na niej spoczywa odpowiedzialność za dobre relacje w swojej rodzinie vs. konfrontacja z rzeczywistością i postawą rodziny, potrzeba wykonania wszystkiego idealnie vs. potrzeba swobodnej ekspresji, potrzeba bezkrytycznego stosunku innych osób do własnej osoby vs. rzeczywistość (każdy ma swoje zdanie) ..itd
beladin
Offline

Natręctwa myśli...

przez Inga_beta 03 wrz 2014, 13:10
beladin,
Wreszcie wyjasniłeś o co chodzi z tymi natręctwami- potrzeba redukcji napięcia.
Więc nerwica natręctw nie jest jakąś szczególną nerwicą, którą można wyleczyć jedynie matodą behawioralną, jak tu się bez przerwy pisze na forum. Jest to nerwica którą leczy się tak jak każdą inną nerwicę. A rady dawane często na tym forum, żeby ignorować natręctwa nie mają żadnego uzasadnienia.

Ja nie mam natręctw ale napięcie jak najbardziej. W moim przypadku napięcie zostaje redukowane przez ziewanie. Po prostu zaczynam ziewać raz za razem i to tak trwa bardzo długo. Zawsze musze odbyć ten rytuał rano po obudzeniu a przed wstaniem z łóżka.
Offline
Posty
2381
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Vitalia 04 wrz 2014, 09:26
beladin,
Podłożem występowania natrętnych myśli, wyobrażeń czy czynności są zaburzenia nerwicowe/lękowe


Ok, racja jeśli ktoś pozbędzie się nerwicy to i pozbędzie się natręctw.
Inga_beta,
Więc nerwica natręctw nie jest jakąś szczególną nerwicą, którą można wyleczyć jedynie matodą behawioralną, jak tu się bez przerwy pisze na forum. Jest to nerwica którą leczy się tak jak każdą inną nerwicę. A rady dawane często na tym forum, żeby ignorować natręctwa nie mają żadnego uzasadnienia.

Ignorowanie lęku ma uzasadnienie bo jeśli ktoś ma silna nerwicę i będzie ją leczył przez wiele lat to musi sobie do czasu wyleczenia tej nerwicy jakoś z tymi natręctwami radzić i ignorowanie natręctw jest metodą na poradzenie sobie zanim nie dojdzie do pełnego wylecznia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
457
Dołączył(a)
30 kwi 2008, 12:49

Natręctwa myśli...

przez Inga_beta 04 wrz 2014, 11:17
Vitalia,
W takim przypadku tak. Ze śwaidomośćią że te napięcia muszą sie w jakiś inny sposób zrealizować. Ja sama też się zastanawiam czy nie byłoby lepiej nie pozwolić sobie na to ziewanie.
Ale ja się nieraz spotykałam tu z opiniami że ignorowanie natręctw jest metodą leczenia tej nerwicy.
Ostatnio edytowano 04 wrz 2014, 11:20 przez Inga_beta, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
2381
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Natręctwa myśli...

przez beladin 04 wrz 2014, 11:19
Inga_beta napisał(a): Więc nerwica natręctw nie jest jakąś szczególną nerwicą, którą można wyleczyć jedynie matodą behawioralną, jak tu się bez przerwy pisze na forum. Jest to nerwica, którą leczy się tak jak każdą inną nerwicę.



Nie do końca. Moim zdaniem kluczową sprawą jest poznanie podłoża problemu, przeszłości pacjenta, aktualnej sytuacji życiowej i tego w jaki sposób dana osoba sobie z nią radzi. Najlepiej skorzystać z terapii w nurcie psychodynamicznym, po to by poznać faktyczne przyczyny stanu, w którym się znajdujemy. Potem można włączyć teapię poznawczo-behawioralną, działać bezpośrednio w sferze objawów, wyrabiać w sobie zdrowe, niezautomatyzowane reakcje.

Ignorowanie może pomagać, ale z racji tego, że jest to działanie jedynie na objawy, raczej nie wyleczy nerwicy.
beladin
Offline

Natręctwa myśli...

przez Inga_beta 04 wrz 2014, 11:24
beladin napisał(a):
Inga_beta napisał(a): Więc nerwica natręctw nie jest jakąś szczególną nerwicą, którą można wyleczyć jedynie matodą behawioralną, jak tu się bez przerwy pisze na forum. Jest to nerwica, którą leczy się tak jak każdą inną nerwicę.



Nie do końca. Moim zdaniem kluczową sprawą jest poznanie podłoża problemu, przeszłości pacjenta, aktualnej sytuacji życiowej i tego w jaki sposób dana osoba sobie z nią radzi. Najlepiej skorzystać z terapii w nurcie psychodynamicznym, po to by poznać faktyczne przyczyny stanu, w którym się znajdujemy. Potem można włączyć teapię poznawczo-behawioralną, działać bezpośrednio w sferze objawów, wyrabiać w sobie zdrowe, niezautomatyzowane reakcje.

Ignorowanie może pomagać, ale z racji tego, że jest to działanie jedynie na objawy, raczej nie wyleczy nerwicy.

A co nie do konca? Ja popieram to co piszesz i mam takie samo zdanie.
Offline
Posty
2381
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Natręctwa myśli...

przez beladin 04 wrz 2014, 11:32
..że można wyleczyć jedynie metodą behawioralną. Nie jestem pewien czy ta metoda daje jakikolwiek wgląd w podłoże problemu, które moim zdaniem jest kluczowe aby w ogóle móc myśleć o trwałym wyleczeniu.

-- 04 wrz 2014, 11:45 --

Inga_beta, Przepraszam. Nie zrozumiałem tego co napisałaś ;) Tak, słusznie, oczywiście uważam, że masz rację :)
beladin
Offline

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez refren 04 wrz 2014, 13:01
A jak ma wyglądać terapia behawiorlna natręctw?
Że np. komuś, kto się obawia, że jest pedofilem, pokazuje się małe dzieci i ma się uodpornić i nie reagować lękowo?
Nie bardzo sobie wyobrażam zastosowanie behawioralnej.
All men will be sailors, then, Until the sea shall free them...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3261
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Natręctwa myśli...

przez beladin 04 wrz 2014, 13:30
refren, Obawia się, że jest pedofilem, to znaczy co? Najpierw trzeba poznać czego dokładnie boi się taka osoba. Może mieć np. wizje dotyczące okrutnej kary, wystawienia na publiczne upokorzenie, samosądu, który ją może w takiej sytuacji niezasłużenie spotkać. Poprzez konfrontację z obiektem taka osoba może sobie uświadomić, że taki kontakt nie stwarza dla niej żadnego zagrożenia.

Zresztą takie natręctwo to zwykle ułamek z tego czego obawia się taka osoba.
beladin
Offline

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez refren 06 wrz 2014, 01:09
"Może mieć np. wizje dotyczące okrutnej kary, wystawienia na publiczne upokorzenie, samosądu, który ją może w takiej sytuacji niezasłużenie spotkać."
beladin, myślę, że taki ktoś nie boi się realnych społecznych konsekwencji, boi się, że mógłby TAKI być - czyli zła w sobie i zdeterminowania do zła.
"Poprzez konfrontację z obiektem taka osoba może sobie uświadomić, że taki kontakt nie stwarza dla niej żadnego zagrożenia"
Tylko że ten kontakt stwarza zagrożenie, bo zagrożenie nie polega na czymś zewnętrznym, ale na myślach i lękach, jakie się pojawiają przy zetknięciu z "obiektem".
All men will be sailors, then, Until the sea shall free them...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3261
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez poem 06 wrz 2014, 11:19
beladin napisał(a):Obawia się, że jest pedofilem, to znaczy co?

Że np. każdy objaw sympatii wobec dziecka jest "podejrzany"
że jak wybrałeś pracę z dziećmi to rzecz jasna jest w tym ten jeden cel
to samo z wychodzeniem na spacery z dzieckiem w miejsca gdzie jest dużo innych dzieci
obawa że jesteś uważany za dobrego człowieka, ale tym bardziej czujesz się zgniły od środka, bo tak świetnie udajesz (stwarzając sobie większe pole do działania bez podejrzeń ze strony otoczenia)
obawa, że jak przestaniesz się bać to dasz sobie przyzwolenie na takie złe zachowania

Nawet jak to piszę to czuję, że zaraz ktoś powie, że ja wcale nie mam nerwicy, ale myślę jak typowy pedofil

Co do kontaktu z obiektem... akurat u mnie takie myśli zaczęły się, gdy dowiedziałam się, że będę ciocią. Wcześniej nie miałam niemal wcale kontaktu z dziećmi a już na pewno nie bywałam za nie odpowiedzialna.
Nie wiem czy udało mi się coś wyjaśnić, w każdym razie chyba metoda "oswajania" nie byłaby skuteczna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1147
Dołączył(a)
22 sty 2013, 19:21

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do