natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez patryk022 16 cze 2011, 16:08
Nie no ja nie jestem taki żeby być przeciwko Bogu tylko jak widać moje sumienie jest bardzo wrażliwe i mimo tego że wiem że grzechy zostały mi odpuszczone to pojawia się jakaś pieprzona wątpliwość... Bo przyznam że ostatnio bardzo się zmieniłem bo ciągle trapiło mnie to że bez powodu opuszczałem msze Święte, dochodził również samogwałt... Ale za to wszystko żałuje i naprawdę widzę poprawę w swoim życiu i tym też sobie tłumaczę że jest to znak od Boga że chce się zmienić i potrafię to zrobić. Jednak nadal nie mogę sobie poradzić z natrętynymi myślami które bez przerwy wzbudzają wątpliwości...
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
15 cze 2011, 15:09

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez refren 16 cze 2011, 16:15
Jesteś chyba na takim etapie i w takim stanie, że każde wyjaśnienie intelektualne będzie pretekstem do nowych wątpliwości. Twój mózg wszystko zmieli na wióry. Może spróbuj bardziej zaufać sercu, intuicji? One dobrze wyczuwają dobro i zło, to była taka część mnie, w której znajdowałam swoją zdrową i prawdziwą wiarę, poza nerwicą.
refren
Offline

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez patryk022 16 cze 2011, 17:35
W głębii serca wiem o tym że jestem czysty, i może jednak faktycznie olać te myśli skoro wiem że i tak jest wszystko dobrze:) Dotarlem dziś do stronki gdzie bylo przesłanie od Boga o nazwie "List miłosny od Boga do Ciebie" i to też troche mi pomogło myśleć inaczej bo byl taki fragment "Jestem zawsze z Tobą a nie przeciw Tobie" ogólnie pare przesłań które trafiły do mnie i nieco na teraźniejszą chwilę zmieniły myślenie:)

Wierzę w to cały czas że będzie dobrze.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
15 cze 2011, 15:09

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez refren 16 cze 2011, 17:38
Jak wierzysz, to będzie. "Idź kobieto, twoja wiara cię uzdrowiła" ;)
refren
Offline

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez Milutki 16 cze 2011, 19:19
Patryk, te myśli to tylko natręctwa, więc powinieneś je zignorować.

Widzę tu duże podobieństwo do innych myśli natrętnych, np. niepewność czy zamknąłem kluczem drzwi w domu.
Mam to ostatnio bardzo często. Prawie każdego dnia po wyjściu z domu pojawia się myśl, że mogłem ich nie zamknąć, choć sprawdzałem kilkakrotnie i na różne sposoby. Męczą mnie te myśli jakiś czas, ale potem odchodzą, bo próbuję je ignorować - udaję, że ich nie widzę, tak jakby ich nie było.
Zmaganie się z czymś, co nie istnieje (lub nie jest prawdziwym problemem), jest z góry skazane na porażkę, więc raczej nie ma innego sposobu jak ignorowanie tego. Trzeba trochę wytrzymać, a z czasem powinny się te myśli uspokoić. Ważne, żeby nie dawać im pożywki w postaci naszego przejmowania się nimi i poświęcania im uwagi.

No i trzeba też pamiętać, że jesteśmy tylko ludźmi i nie jesteśmy idealni.
Fajnie byłoby, gdyby pewne wydarzenia się nie zdarzyły (to co Ciebie męczy), ale trzeba uznać to, że taką mamy naturę, że popełniamy błędy i tej naszej natury nie zmienimy.
Natomiast możemy myśleć pozytywnie o przyszłości :smile:
i starać się, żeby kolejne rzeczy były lepsze od poprzednich... :105:
Moja NN >>> post230132.html#p230132

Co było, to było
Co może być - jest
A będzie to, co będzie...
:bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
284
Dołączył(a)
03 lip 2009, 23:34
Lokalizacja
Wrocław

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez patryk022 17 cze 2011, 12:36
Mam nadzieję że tylko tylko nerwica że natrętne myśli, po poście wyżej nieco mi lepiej aczkolwiek jeszcze mnie to cholerstwo męczy...
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
15 cze 2011, 15:09

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez Milutki 17 cze 2011, 13:04
Patryk, wiadomo, że nie od razu wszystko zniknie, bo to nie jest łatwe. Czasem też mamy lepszy dzień, a czasem gorszy, ale... próbować trzeba !
Może pocieszy Cię to, że nie jesteś sam z takimi problemami.
Ja też próbuję się pozbywać tego dziadostwa i wcale nie jest łatwo, no ale nie można się poddawać ! 8)

Powtórzyłbym jeszcze raz to, co napisałem powyżej:
Milutki napisał(a):Zmaganie się z czymś, co nie istnieje (lub nie jest prawdziwym problemem), jest z góry skazane na porażkę, więc raczej nie ma innego sposobu jak zignorowanie tego. Trzeba trochę wytrzymać, a z czasem powinny się te myśli uspokoić. Ważne, żeby nie dawać im pożywki w postaci naszego przejmowania się nimi i poświęcania im uwagi.
Moja NN >>> post230132.html#p230132

Co było, to było
Co może być - jest
A będzie to, co będzie...
:bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
284
Dołączył(a)
03 lip 2009, 23:34
Lokalizacja
Wrocław

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez refren 17 cze 2011, 15:20
Skopiuję sama siebie :) z innego wątku, może tu też się przyda:

Było takie pytanie: po czym odróżnić "prawdziwe" sumienie od nerwicy. Myślę, że po tym, że właśnie p. sumienie nie jest nerwicą. Ma służyć do poprawy naszego życia, a nerwica służy do jego pogorszenia.
Jeżeli wyrzuty sumienia nie prowadzą do zrozumienia błędu i poprawy, są bez sensu. Więc jak już rozumiemy błąd , to też są bez sensu, czy jak już się wyspowiadaliśmy i postanowiliśmy poprawę. Tak samo, gdy nie zamierzamy nic zmieniać w swoim życiu.

Poczucie winy może być uzdrawiające lub neurotyczne. Nawet na temat tego samego uczynku - zależy do czego prowadzi.
refren
Offline

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez silleiss.osill 17 cze 2011, 16:39
nie czytałem całego tematu...

ja też mam trochę natręctw na tle religijnym, jednak nie mogę powiedzieć, że mi to przeszkadza.
doskonale wiem które moje myśli i zachowania nie są "zdrowe", lecz brak "zdrowia" nie zawsze mówi o "chorobie" ;)
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
17 cze 2011, 12:47

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez shitxhappens 17 cze 2011, 18:59
Ja przez długi czas bałam się, że jak nie pójdę w Niedziele do kościoła czy jakieś Święto, nawet 1 maja xD to Bóg mnie ukaże, zemści się na mnie i np. nie zdam kolokwium, ktoś mnie skrzywdzi albo po prostu wpadnę pod samochód. Na szczęście pomału z tego wychodzę. Zostałam wychowana w przekonaniu, że Bóg decyduje o naszym życiu i poniekąd nadal w tym przeświadczeniu tkwię może stąd te myślenie. Natomiast od dłuższego czasu trapi mnie kwestia seksu przed małżeńskiego. Zawsze, od dziecka marzyło mi się aby pójść do ślubu jako dziewica. Trwałam w tym wiele lat aż spotkałam swojego obecnego chłopaka no i stało się , chwila słabości, miłość na zabój itp. od tamtej stało się o dla mnie natręctwem, cały czas czuję się "brudna", jakbym no w potocznym języku się "zeszmaciła", chociaż planujemy ślub (można powiedzieć, że praktycznie jesteśmy zaręczeni, czekam tylko na pierścionek ;)) to i tak te myśli nie dają mi spokoju. Ciągle boje się, że Bóg mnie przez to ukaże, że przestanie kochać i pójdę do piekła, w dodatku sama. Cały czas mam wrażenie, że zniszczyłam sobie życie i te myśli rozsadzają już mi głowę.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
16 cze 2011, 21:25

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez refren 17 cze 2011, 19:04
shitxhappens
"... chociaż planujemy ślub"


No to problem się rozwiąże :yeah:

-- 17 cze 2011, 19:24 --

Według mnie, i tak na logikę, to są dwa rozwiązania:
1. Poczekać teraz z seksem do ślubu dla spokoju sumienia (do przeżycia, na seksie świat ani miłość się nie kończy a i tak wszystko przed Wami)
2. Wytłumaczyć sobie, że i tak macie pragnienie poprawy, czyli że skoro chcecie się pobrać, to chcecie przestać grzeszyć i pora przestać się tym zadręczać, dla dobra związku i zdrowia. Zdrowie i dobry związek to też wartość. Jak się rozpadnie, to i tak prędzej czy później znowu będziesz grzeszyć, albo mieć pokusy, bo problem wróci, a ślub to szansa pozbycia się go na zawsze. :)

Wybór należy do Ciebie, ale na pewno nie ma sensu się dręczyć.
refren
Offline

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez shitxhappens 17 cze 2011, 20:10
Oj próbowałam przetłumaczyć to sobie na różne sposoby jak widać nic nie dało, albo robię to nie umiejętnie albo jestem nad wyraz oporna ;)
Tak właśnie myślę, że ślub by to rozwiązał ale to jeszcze 2 lata więc chyba pierwszy podany przez Ciebie sposób byłby najlepszy, chociaż nie powiem ciężki ;) ale warto spróbować dla spokoju ducha bo zwariować idzie. Straszne to, że chociaż jak każdy człowiek musimy stawiać czoła problemom życia codziennego to jeszcze trzeba zmagać się z natręctwami i lękami na różnych płaszczyznach.
Chociaż przyznam jeszcze, iż czasami myślę że ślub nic mi nie da i nawet po nim będę sobie wypominać a w tym to jestem prawdziwym mistrzem olimpijskim.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
16 cze 2011, 21:25

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez refren 17 cze 2011, 20:23
Wiem jak to jest, na miejsce jednej wątpliwości zawsze może przyjść następna... Chyba warto sobie powiedzieć, że chociaż grzech jest zły, to celem życia nie jest unikanie grzechu, tylko robienie dobrych rzeczy i miłość. Nie można wszystkiego w życiu podporządkować strachowi przed błędami. Nie warto się więc ciągle na nich koncentrować, a już na pewno obwiniać się za coś, co było kiedyś albo zamartwiać się tym, co będzie. A człowiek ma taką naturą, że jest grzeszny, dlatego potrzebuje Boga i wiary, bo nigdy nie byłby zbawiony na podstawie przestrzegania zasad, każdy popełnia jakieś grzechy.

PS Dwa lata są do przeżycia, wiem co mówię. Przynajmniej w porównaniu z problemami, które się robią w kolejnych, to jest lajtowo ;)
refren
Offline

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez shitxhappens 17 cze 2011, 21:13
Tak ja mam z tym ogromny problem, obwinianie się, wspominanie przeszłości i rozpamiętywanie zabija mnie od środka.
Co masz na myśli pisząc, że kolejne lata są gorsze?;D
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
16 cze 2011, 21:25

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do