Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych.

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 28 lut 2012, 00:00
Maciej farmaceuta, Myślałam właśnie o baclofenie , gabapentynie albo pregabalinie.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

przez Maciej farmaceuta 28 lut 2012, 00:08
Np:http://www.rcpsych.ac.uk/mentalhealthinfoforall/translations/polish/%C5%9Brodkiprzeciwdepresyjne.aspx.To znalazłem "na szybko"
Stosowanie leków przeciwdepresyjnych

Depresja o średnim lub silnym natężeniu (nie stosuje się w łagodnej depresji)
Silne zaburzenia lękowe i ataki paniki
Zaburzenia obsesyjno-kompulsywne
Przewlekły ból
Zaburzenia odżywiania
Zespół stresu pourazowego
Posty
359
Dołączył(a)
22 sty 2012, 03:15

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

przez P.S. 28 lut 2012, 02:28
tak jak w temacie odradzam branie psychotropow, a jesli juz to na okres krotki , w polaczeniu z PSYCHOTERAPIA....bo jeszcze nie spotkalam sie z sytuacja zeby same leki rozwiazaly problem. Osobiscie przyjmowalam ( do tygodnia temu) Venclectine przez uwaga prawie 6 lat ( aktualnie jestem w wieku lat 25:D). Zaczelam je przyjmowac gdyz popadlam z miesiaca na miesiac ( przez zawirowania w moim zyciu) w fobie spoleczna silna do tego stopnia ze balam sie jakiegokolwiek wyjscia z domu. I musze powiedziec z perspektywy czasu ze uwazam iz nie pomogly mi te leki nawet na 10 % Jedyne leki ktore pomagaly mi przetrwac w trudnych momentach to Propranolol ktory bralam doraxnie w stanach lekowych. Najwazniejsze kochani to praca nad soba i akceptacja wlasnej osoby, wlasnych ulomnosci, nikt nie jest idealny i trzeba dac sobie szanse na bycie soba, niekoniecznie doskonalym i pokochac siebie odrobine:)

A ku przestrodze opowiem jeszcze czesc swojej historii,
Przez pierwsze dwa lata (najgorsze dwa lata) chodzilam do psychiatry ktory wypisywal mi vencletine, wizyty trwaly zazwyczaj okolo 15 min. , ograniczaly sie do dzien dobry jak sie pani ma ,,,to co piszemy? a ja mloda przestraszona lyknelabym nawet cale opakowanie gdyby mi ktos powiedzial ze mi pomoze,,,za wizyte placilam 100 zl a opakowanie V. starcza na 28 dni wiec miesieczny koszt 150 zl ...moj studencki wtedy budzet wolal o pomste do nieba ale jakos dawalam rade...w miedzy czasie poukladalam wiele spraw w zyciu i naprawde poczulam sie stabilnie , zaproponowalam lekarzowi odstawienie lekow, zgodzil sie , niestety , objawy odstawienne doprowadzily mnie do takiej paniki ze polecialam do apteki szybcioreeem, lekarz stwierdzil ze te leki nie szkodza w sumie wiec narazie moge je przyjmowac mimo ze ogolnie czuje juz sie dobrze . Tak tez zrobilam, strach przed odstawieniem( przed powrotem do tego co bylo zanim zaczelam brac) byl wiekszy od checi odstawienia. No i zdarzyl sie miesiac kiedy nie mialam pieniazkow na wizyte,,, poszlam do apteki popraosilam o tabletki i co? dostalam je bez problemu (oczywiscie powiedzialam ze doniose recepte) no i sie zaczelo ...skutek? od 4 lat przyjmowalam leki bez nadzoru lekarza bo przeciez nie szkodza....czulam sie dobrze zajelam sie swoim zyciem wrecz zapomnialam o swoich nerwicach . Raz w miesiacu szlam do kolejnej wpteki w miescie i prosilam o lek z obietnica ze doniose recepte po czym juz mnie tam nie widziano. Wiem ze teraz pewnie rozlegna sie opinie o braku odpowiedzialnosci o moim kretynizmie ale trudno, tak robilam bylam glupia, ale robilam to ze strachu przed odstawieniem ,a pieniedzy na lekarza nie mialam, poza tym nie kalkulowalo mi sie to bo i tak tylko wypisywal mi te recepty jak ja chcialam. Ze dwa razy zdarzylo sie ze przez jeden dzien nie moglam zdobyc leku i to jak sie czulam bez niego juz po pierwszym dniu skutecznie zagluszylo moje wyrzuty sumienia ze "sama sobie jestem lekarzem" . Jakies dwa miesciace juz stabilna finansowo , i coraz bardziej przerazona tym co sama wyprawiam , udalam sie do lekarza, przyznalam sie do swojej glupoty , zlecil mi zrobienie kilku wynikow i mam sie zglosic za dwa tyg co by odstawic leki . Tylko wlasnie nie moglam sie doczekac ( bo stwierdzil lekarz ze nie widzi przeszkod co by je odstawic skoro czuje sie od kilku lat dobrze) i w czwartek idac do apteki stwierdzilam ze KONIEC. Tysiac razy sie nad tym zastanawialam ale cos we mnie peklo i stwierdzilam ze ani tabletki wiecej . Usiadlam na lawce otworzylam kalendarz i rozspisalam co mi jest potrzebne do akcji "odstawienie" . Kupilam kilka zgrzewek wody mnostwo owocow i zapasow bo wiedzialam ze ciezko bedzie mi sie ruszyc z domu . Wzielam urlop, paru bliskim osobom oznajmilam ze beda mieli dyzury zebym nie siedziala w domu sama i w efekcie po 6 latach bezmyslnego brania lekow , od tygodnia ich nie biore, owszem przezywam fizyczny koszmar . Drgawki, prady po calym ciele, leze teraz i sie trzese, kilka razy dziennie wybucham placzem po czym smieje sie z niczego, oblewaja mnie poty serce kolacze , spie po kilkanascie godzin ,budze sie oblana potami ze snow tak realnych ze az dziwne,a budza mnie wymioty i telepawki, ale bylam na to przygotowana, nie wpadam w panike bo wiem ze mi nic nie bedzie, musze sie po prostu przemeczyc, jest ciezko, momentami bardzo ale wiem ze nic juz nie mogloby sprawic zebym wziela to gowno ( ktore obnizalo komfort mojego zycia przez 1/4 jego trwania). I chocbym miala umrzec to nie wezme tego do ust. I zycze wszystkim podobnej determinacji jak moja przy takiej decyzji. Ale tez apeluje do Pan aptekarek : NIE dawajcie lekow bez recepty( nie sadzilam ze to napisze bo wielokrotnie chcialam je wyswiecic za pomoc) ale moze gdyby mi 100 razy powiedziano nie to bym szybciej podjela pewne decyzje, a ze ktos ladnie prosi i obiecuje doniesienie recepty"bo lekarz moze przyjac mnie dopiero po niedzieli"? "NIGDY NIE WIERZ ALKOHOLIKOWI KTORY WYPOWIADA SIE O ALKOHOLU"


I prosze was, badzcie optymistami bo jak ja mialam najgorszy swoj czas majac te 19 lat to jak czytalam fora to bylam przekonana ze juz po mnie,bo nigdzie nie widzialam zeby ktos pisal ze sobie poradzil, tylko nie pomyslalam wtedy ze na forach udzilajaja sie glownie ludzie ktorzy szukaja pomocy i tez jest im xle a jak ktos sobie radzi ze wszystkim to przestaje zazwyczaj zagladac w takie miejsca tylko zajmuje sie zyciem . A naprawde wiekszosc osob ktore znam i mialy nerice czy depresje- poradzily sobie z tym.

Pozdrawiam wszystkich forumowiczow i duzo duzo usmiechu zycze:)
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
28 lut 2012, 01:02

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 28 lut 2012, 02:55
P.S., Ciekawa historia, niemniej intryguje mnie bardzo na jakiej podstawie twierdzisz ,że to Ty sobie pomogłaś dojść do zdrowia , a nie leki, skoro je przez cały ten czas przyjmowałaś? ;)
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

przez P.S. 28 lut 2012, 13:43
Pewnie kazdy przypadek jest inny, w moim bylo tak ze mialam ze soba konkretne problemy, nie akceptowalam swojej orientacji, balam sie kontaktow z ludzmi, mialam panike ze ktokolwiek moze sie dowiedziec jaka straszna, zboczona lesbijka jestem, a takze tego co moglabym poczuc do kobiety. Byly momenty kiedy nie wychodzilam z domu a wyjscie do sklepu powodowalo spazmy rozpaczy, balam sie patrzec ludziom w oczy...ale kiedy juz nie mialam pomyslu co zrobic ze swoim zyciem ( po dluzszym czasie stosowania lekow ktore nic mi nie pomagaly) wybuchnelam ktoregos dnia, wyszstkim bliskim i dalszsym znajomym ktorych spotkalam przyznalam sie do swoich obaw i do tego kim i jaka jestem. Zaczelam mowic wszystkim co mysle, jaka jestem niezaleznie od tego jak sie w tym momencie czulam, najwieksze objawy minely w ciagu 2 miesiecy, sama nie wierzylam w to co sie dzialo. Wiadomo, mam czasem jakies obawy, wpadam nadal w panike przed wystapieniami publicznymi ale to jest normalne, wielu ludzi tak ma...wychodze wtedy na srodek " mowie : przepraszam ale nienawidze wystapien , prosze nie zwracac uwagi na moja czerwona twarz i trzesace sie rece i prosze o skupienie uwagi bo dwa razy nie mam zamiaru sie powarzac" i wszyscy sie smieja nikt nie patrzy na mnie dziwnie. Od kiedy zaczelam pozwalac na swoje ulomnosci i slabosci, zaczelam sie lepiej czuc sama ze soba, nie wiaze poprawy swojego zdrowia z Venlectine, one nigdy nie spowodowaly ze pomyslalam , o kurcze ale ulga wrecz przeciwnie ( powodowaly szereg skutkow ubocznych). A dlaczego dalej je bralam i bralam skoro tak sie nieciekawie dalej czulam mimo przyjmowania ich dlugi czas? bo tonacy brzytwy sie chwyta i czulam sie troszke bezpieczniej ze cos mnie moze wspomaga,zaufalabym kazdemu i wszystkiemu tylko nie sobie, no a poxniej juz bylam tak przyzwyczajona i tak mi sie fajnie zaczelo zyc ze nie chcialam nic zmieniac ... no a teraz 7 dzien bez prochow, trzese sie i wkurwiam ale z kazda minuta jestem coraz bardziej wolna od tego syfu,

i wiem do czzego miala zmierzac wypowiedz, ze jak odstawie leki to bedzie znow ch...o, byc moze, ale nie zamierzam wtedy brac lekow tylko pojde na psychoterapie , mam jednak nadzieje ze bede sie czula pscyhicznie tak dobrze jak czuje sie teraz mimo fizycznego horroru. Wejde na forum za jakis czas i napisze jak jest ....ale narazie jest pozytywnie:)
Ostatnio edytowano 28 lut 2012, 13:44 przez Artemizja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: dubel
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
28 lut 2012, 01:02

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

Avatar użytkownika
przez Michuj 28 lut 2012, 13:55
,za wizyte placilam 100 zl a opakowanie V. starcza na 28 dni wiec miesieczny koszt 150 zl ...

Heh. Ja płacę 50 zł za wizytę i wypisał mi 12 opakowań, czyli na cały rok. ;)
Avatar użytkownika
Offline
Loża szyderców
Posty
7562
Dołączył(a)
13 sty 2012, 16:39

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 28 lut 2012, 14:11
A ja nie płacę nic, bo chodzę na NFZ i wizyta trwa kilkadziesiąt minut, a pan doktor interesuje się moim życiem i samopoczuciem, więc to dla mnie żaden argument .

P.S., Mylisz się, wcale nie zmierzałam do tego ,że po odstawieniu leków , wrócą Ci objawy. Chciałam tylko dociec dlaczego twierdzisz ,że one Ci na pewno nie pomogły. Po tym co napisałaś, mam podejrzenie ,że bardzo się mylisz. Akurat też przyjmuję wenlafaksynę i powiem Ci ,że zauważyłam u siebie jej wpływ na moją asertywność. Do niedawna jeszcze wszystko dusiłam w sobie, nie potrafiłam często powiedzieć co mi się w relacjach z ludźmi nie podoba i nie zmieniła tego terapia ani inne leki a właśnie wenla. Teraz nie duszę tego w sobie , mówię wprost i jestem w 100 % pewna ,że to właśnie przez wenlafaksynę.

A wracając d Ciebie, to sprawa jest dla mnie dość jasna. Miałaś konkretny powód , rozwiązałaś go, więc poprawa samopoczucia jest jak najbardziej zrozumiała. Tylko weź pod uwagę, że nie u każdego sprawy tak właśnie wyglądają, więc zalecałabym ostrożność w "doradzaniu".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

Avatar użytkownika
przez Michuj 28 lut 2012, 20:26
Avatar użytkownika
Offline
Loża szyderców
Posty
7562
Dołączył(a)
13 sty 2012, 16:39

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

przez ala1983 29 lut 2012, 19:43
Thazek napisał(a):wujekEgonDaCiKlapsa, Musisz to robić tak jak ja:
"Po trupach do celu"
milion razy siedziałem na terapii i "srałem pod siebie" ze strachu. Było mi duszno, kilka razy prawie się zrzygałem na terapii.
Ale co tam najważniejsze,że nie musiałem brać leków i trzymam się tego do dziś,
To zależy od Ciebie czego tak na prawdę chcesz... ;)


Łukasz, czytam Twoje posty w tym wątku i wiesz co.. dają mi ogromną siłę do walki. Za każdym razem kiedy źle się czuję, przypominam sobie Twoje słowa, jak Ty sobie radzisz. Zaczęłam ostro nad sobą pracować, bo też tak chcę funkcjonować jak Ty.. bez leków. Na razie nie jest źle.. jestem na 75 mg wenlafaksyny, jak dla mnie to śmieszna dawka, więc też powoli jestem z siebie dumna. Nie posłuchałam lekarza, który zalecił zwiększenie dawki a na dodatek kazał dalej żreć benzo. Zaprotestowałam, i tym samym... straciłam lekarza, wyprosił mnie z gabinetu...
w zamian tego zwiększyłam psychoterapię do 2 razy w tygodniu.
Jeszcze raz, DZIĘKUJĘ Łukasz..
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

przez Stonka 08 mar 2012, 21:11
JA też odradzam branie wszelkich psychotropów tak długo jak tylko się da. Mnie psychotropy pozbawiły emocji ( na zawsze?) spowodoały straszną nieustającą prawie pustkę i cierpienie..i jeszcze PSSD. A skutki uboczne miałam takie, że dobrze, że kaleką nie zostalam. Nie mam oczywiście dowodów, ze to po lekach, a nie wskutek choroby i nie chcę straszyć, ale przestrzegam.Dodam, że wskutekn zaniku odczuwania uczuć rozwalił mi się związek, choć byłam tuż przed ślubem...potem długo o niego walczyliśmy, ale obawiam się, że uczucia moga mi już nie wrócić i nie było dalej sensu
Offline
Posty
448
Dołączył(a)
05 mar 2012, 17:47

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 08 mar 2012, 22:48
Stonka napisał(a):A skutki uboczne miałam takie, że dobrze, że kaleką nie zostalam


Ta, a mózg Ci czasem po SSRI nie eksplodował i nie pourywało Ci kończyn? Wybacz sarkazm, ale jak czytam takie brednie to odnoszę wrażenie, że nie doceniasz tych, którzy naprawdę są kalekami. Podobne rewelacje można wyczytać w internecie na temat Efectinu ER, który rzekomo ZABIJA. Jakoś do tej pory nie zauważyłem, żeby ktokolwiek na tym forum kto zażywa wenlafaksynę (często po kilka-kilkanaście lat) kopnął w kalendarz.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 08 mar 2012, 23:19
JA też odradzam branie wszelkich psychotropów tak długo jak tylko się da. Mnie psychotropy pozbawiły emocji ( na zawsze?) spowodoały straszną nieustającą prawie pustkę i cierpienie..i jeszcze PSSD. A skutki uboczne miałam takie, że dobrze, że kaleką nie zostalam. Nie mam oczywiście dowodów, ze to po lekach, a nie wskutek choroby i nie chcę straszyć, ale przestrzegam.Dodam, że wskutekn zaniku odczuwania uczuć rozwalił mi się związek, choć byłam tuż przed ślubem...potem długo o niego walczyliśmy, ale obawiam się, że uczucia moga mi już nie wrócić i nie było dalej sensu



Rozumiem Cię Stonka ,ale mam nadzieję ,że to odradzanie brania wszelkich środków przeciwdepresyjnych odnosisz tylko do własnej osoby. Ja mam trochę inne na ten temat zdanie ,aż nie tak skrajne. Są różne leki "na głowę :,jedne działają żle -wtedy się je zamienia ,ew. odstawia na jakiś czas. To metoda prób i błędów,ale żeby zaraz wszystko wsadzać do jednego kosza na śmieci,to według mnie ignorancja i czysta głupota.
Skutki uboczne ,wszystko ma skutki uboczne ,nawet aspiryna ,a jednak ludzie ją biorą i im pomaga.
A ilu ludziom uratowały antydepresanty wręcz Życie. Dużo jednak zależy od wysokości dawkowania leku ,delikatnego ,lub szybkiego wchodzenia z nim na początku.No i przede wszystkim czas brania lekarstwa. Dlatego nie generalizował bym Stonka ,bo przez własną ignorancję wylejesz dziecko z kąpielą. Mi,osbiście niektóre leki bardzo pomogły ,inne zaszkodziły,ale jeśli chcemy wiedzieć co jest co i czy pomoże to musimy testować ,testować....aż w końcu znajdziemy coś dla siebie .
Pozdrawiam.
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9030
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

przez conscious 08 mar 2012, 23:32
Stonka napisał(a):JA też odradzam branie wszelkich psychotropów tak długo jak tylko się da. Mnie psychotropy pozbawiły emocji ( na zawsze?) spowodoały straszną nieustającą prawie pustkę i cierpienie..i jeszcze PSSD. A skutki uboczne miałam takie, że dobrze, że kaleką nie zostalam. Nie mam oczywiście dowodów, ze to po lekach, a nie wskutek choroby i nie chcę straszyć, ale przestrzegam.Dodam, że wskutekn zaniku odczuwania uczuć rozwalił mi się związek, choć byłam tuż przed ślubem...potem długo o niego walczyliśmy, ale obawiam się, że uczucia moga mi już nie wrócić i nie było dalej sensu

a jakie leki zażywałaś i jak długo?
PS. wiem co czujesz, ja też jestem nadal trochę otępiała pod względem odczuwania emocji ale z miesiąca na miesiąc jest coraz lepiej.
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
16 mar 2011, 00:17

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych

Avatar użytkownika
przez Thazek 09 mar 2012, 06:30
ala1983, Teraz dopiero zauważyłem Twój post ;) Postanowiłem po prostu nie zaglądac do tego tematu :P
Dziękuję ,że chociaż Ty myślisz podobnie do mnie.
Proszę bardzo :oops:
Nerwico chcesz mnie znów dopaść?!?!To skoczę do apteki po stoperan bo Cię chyba POSRAŁO!
http://www.youtube.com/watch?v=jYj7T9eEQ4U
F41.0<--- Było minęło... F41.1<--- już prawie nie ma :D CHYBA ZDROWIEJĘ :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5290
Dołączył(a)
18 mar 2011, 21:36
Lokalizacja
South

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do