Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez ewa125 14 mar 2007, 22:47
malenstwo ja mialam identycznie. mialam ciagle do siebie pretensje ze cos nie tak zrobilam lub powiedzialam lub nie zrobilam i nie powiedzialam itd itd, a opinie ta uzaleznialam od opinii innych ludzi. porownywalam sie do nich ale tylko z tych zlych moich stron, ciagle myslalam ze ktos tam ma np. ladniejsze usta a nigdy nie myslalam ze np ja mam od tego kogos ladniejsze oczy. mysle ze to wszystko to sprawa akceptacji siebie i dostrzezenia w sobie oryginalnosci. kazdy jest inny ale to nie znaczy ze gorszy o ile nie krzywdzi innych. ja sie zmieniam. nie powiem ze juz nic ze starej mnie nie zostalo ale teraz jest juz inaczej. jezeli zrobie cos zle to nie robie sobie z tego wyrzutow, tylko ide dalej i o tym zapominam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Avatar użytkownika
przez Ania1987 14 mar 2007, 23:13
grzechu20 napisał(a):Widocznie nasza młodość jest jeszcze przed nami!


grzechu20 i tak trzymać :D Pozdrawiam


*maleństwo* napisał(a):chce byc ciagle najmądrzejsza... mądrzejsza niz inny i chce zeby to ludzie docenili!a tak nie czuje i chyba to mnie dobija!ze jestem taka pospolita i zwykła!poprostu SZARA!


Ja też tak mam, nie wiem czy to za sprawą chorej ambicji czy czegoś innego(teraz powoli zaczynam szukać swoich mocnych stron i iść w ich kierunku). Właśnie przez te chore myśli objawy mojej choroby zaczęły się ujawniać. Gdy dorastałam i wchodziłam w coraz to nowe środowisko, spotkałam dużo utalentowanych ludzi którym nie mogłam dorównać w każdej dziedzinie i powoli się załamałam i zatraciłam poczucie swojej wartości.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

przez skaza 16 mar 2007, 01:54
re- matsu
Napisz coś o tym gruczolaku tarczycy. Bo lekarz do świętego spokoju kazał mi zrobić badania tarczycy żeby być pewien że to na 100 % nerwica.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:57 am ]
Nerwica to obrzydliwy stwór, jedyna rada to nie myśleć o tym, nie koncentrować sie na tym,TO POMAGA!!!!
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
19 sty 2007, 19:09

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Matsu 16 mar 2007, 02:36
no to jak cos tam masz, to badania wykażą. Zrobisz krew i usg jeśli coś będzie w krwi nie tak i si.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:49 am ]
Ale to nie wykluczyło nerwicy. Wyjaśniono tylko skad wzieło się uporczywe pocenie sie i wiem, że kulka w gardle nie jest wymyslona (co mnie szczególnie cieszy, bo przestałam się czuc jak hipochondryk)
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
12 mar 2007, 17:19

Avatar użytkownika
przez Justynka 16 mar 2007, 17:26
moja samoocena to przede wszystkim efekt coraz to innych porównań z różnymi ludźmi, jesli z tych porównań wychodzę zwycięzko to jest w miarę ok. a jeśli zdarzy się coś, co innemu wyjdzie lepiej, moja samoocena spada na łeb na szyję i czuję się jak ostatnie gu***, zupełnie bezwartościowe. To jest bardzo męczące i chciałabym się od tego uwolnić. Fajnie by było wreszcie zaufac swoim zdplnościom, mocnym stronom i dzięki nim czuć się pewnie, a nie zadręczać się bzdurami. Taaaa :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
30 sty 2007, 20:40

Avatar użytkownika
przez IceMan 16 mar 2007, 17:35
I znów o jeden krok za Tobą :D (czytaj - o jeden post). Nie żebym Cię prześladował :P
Co do samooceny - sama widzisz. Jeśli zrobisz coś dobrze - to jest tylko ok. Jeśli źle, to już klapa, lecisz na łeb na szyję, jest fatalnie. Przypomniał mi się kolega, który wracając z piątką ze szkoły słyszał odpowiedź - to dobrze. Gdy wracał z 2,3 - "Nic się nie uczysz! Nic nie robisz! Weź się za naukę!" itd. Czyli mamcia mojego kumpla skupiała uwagę na porażkach, a sukcesy olewała. Podobnie Ty myślisz o sobie. A spróbuj to zmienić na "HURRRRRA!!!" przy sukcesie i "mogło być gorzej, następnym razem się poprawię" przy porażce. Pomaga :D Ja się staram to samo w sobie zmienić - na razie jeszcze mam wiele pracy przed sobą, ale trzeba to w sobie ułożyć w końcu :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez *maleństwo* 16 mar 2007, 20:04
Ale dlaczego odczówamy takie małokomfortowe objawy jakis kołatania serca, mdłości , lęki w autobusach...itd...?!! to jest dla mnie bardzo dziwne!!przeciez chyba przez to najbardziej cierpimy!a moze jest to taki rodzaj wskażnika jak rtęć w termometrze>? ja wczoraj miałam w sumie cieżki dzień byłam w Łodzi i miałam juz ta strasznie dośc tej podróży w ta i spowrotem bo moj narzeczony ma stuningowane auto i przy ok 300 km w jedna strone ma sie juz dość!a pozniej zamarzłam i zrobiło mi sie az słabo! a powodem tej podróż były interesy...a póżniej kołatania serducha w nocy :( i dlaczego tak się dzieje!dlaczego czuję się zle :( nie umiem sobie na to odpowiedzieć!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
04 gru 2006, 16:29
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez Justynka 16 mar 2007, 20:58
weronika napisał(a):przyczyną twojego lęku może być coś na co nigdy byś nie wpadł

Dokładnie! jest tak ,że takie właściwe przyczyny lęku są nieświadome, często nawet okazuje się,że to co powodowało ogromny lęk w rzeczywistości nie jest takie straszne. Problem w tym ,żeby sobie to uświadomić i zaakceptować.
tomal napisał(a):A u mnie to chyba jest głównie strach przed chorobami psychicznymi i takimi dziwnymi zachowaniami.

Można powiedzieć,że lęk, to taki strach, o którym nie możemy powiedzieć czego się boimy. My sobie możemy mówić,że boję się zachorować, boję się ze komus zrobię coś złego, ale tak naprawdę te natrętne myśli, które mamy są po to,żeby nie uświadomić sobie tego lęku podstawowego. ;)


Piotr, teraz ja jestem jeden krok za.... :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
30 sty 2007, 20:40

Avatar użytkownika
przez Destrukcja 16 mar 2007, 23:35
ale ja borykam sie z lekiem przed "shizofrenia" ...
trwa to od kilku lat jednak wiem gdzie przyczyna tez naocznil mi to terapeuta , bo dawniej zylam w poczuciu winy ze sama prowokowała pewne sytuacje a rodzice zastraszali mnie "nie bedziesz grzeczna to skonczysz u czubkow" fakt ze mieszkam 2 ul od psychiatryka tylko potegował to odczucie , idac na spacer obserwowałam TYCH ludzi a matka zamiast wytłumaczyc ze to tacy sami tylko chorzy straszyła mnie nimi i mowiła ze jak bede niegrzeczna tez tak skoncze...

paradoksalnie lata mijały ale ten lęk narastał potem było gorzej w zyciu doroslym nie byłam pewna czy zachowania moje sa adekwatne czy moze juz poza normami jak to mi wmawiano
POSZŁAM DO PSYCHIATRY zeby zrobił mi wszystkie tesy zbadał czy mam predyspozycje...wrociłam do domu i opowiedziałam rodzinie ze mam NN niestety odebrali to stereotypowo dla nich nie ma roznicy depresja czy psyhoza a niejednokrotnie matka w czasie konfliktow wypominala mi ze lekarze sie pomylili ze napewno nie wykryli.....

pozniej studiowałam starałam sie odseparowac ale wszystko sprowadzało sie do obsesji lęku czy nie ZWARIUJE
tak jest do dzis biore leki chodze na terapie ale nawet siedzac i to piszac mam mysli i łapie sie czy aby nie słysze głosow i pisze do rzeczy

WIERZCIE MI ZE TO MNIE WYKANCZA pier... to wszystko chętnie bo nerwowo nie wyrabiam.
bedac w szkole w kosciele boje sie ze strace kontrole swiadomosc i jest coraz gorzej :((
czy mozna samemu wywołac psyhoze? czy taka nerwica moze poprzedzic to czego tak sie boje?
byłam u 8 psychiatrow po diagnoze sama juz mysle ze uwazaja mnie za kompletna wariatke... niby twierdza ze nerwica to zupełnie inna rzecz jednak ja tak bardo sie boje shiz ze sama juz nie potrafie zyc
MOZE KTOS POWIE JAK Z TYM WALCZYC?
a jak juz pisze niedorzecznie to tez dajcie znac jak widzicie ze to cos powazniejszego
Avatar użytkownika
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
30 sty 2007, 22:52

Avatar użytkownika
przez Justynka 16 mar 2007, 23:53
Myślę,że to co piszesz nie jest niedorzeczne. Jesteś po prostu przerażona i wcalę ci się nie dziwię, w końcu twoja matka wielokrotnie ładowała ci do głowy tego typu okropne groźby. To było okrutne z jej strony :!: Bardzo dobrze że jesteś tego świadoma, łatwiej ci będzie teraz zrozumieć własne lęki i obawy. Destrukcja nie zwariujesz! jestem tego pewna, a te obawy,że chyba słyszysz głosy, to tylko natrętne myśli, spróbuj je odpędzać. Jeszeli będziesz miała jeszcze mzlwość idź do psychologa albo psychiatry z licencją psychoterapeuty, sam psychiatra niewiele może pomóc, jeśli chodzi o wyleczenie nerwicy.
pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
30 sty 2007, 20:40

Avatar użytkownika
przez Destrukcja 17 mar 2007, 00:02
Justyna dziekuje bardzo mnie budują takie słowa ..PO WIZYCIE JAK LEKARZ NAGADA MI ZE NIE ZWARIUJE CHWILE JEST DOBRZE POTEM TO SAMO...

co do terapeuty to kasy stracilam a od roku korzystam z wiedzy kobiety z 25 letnim stazem i wnosze ze mi pomaga ..jednak teraz jest jakis kryzys

przeszlam takze terapie rodzinna a raczej kilka sesji bo byłam juz po 20r zycia i rodzice stwierdzili ze tylko obarczam ich wina za moja chorobe i powinni mnie zamknac a nie płacic za godz gadania o przeszłosci
Avatar użytkownika
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
30 sty 2007, 22:52

Avatar użytkownika
przez Justynka 17 mar 2007, 00:18
Destrukcja napisał(a):korzystam z wiedzy kobiety z 25 letnim stazem i wnosze ze mi pomaga ..jednak teraz jest jakis kryzys

Taaa wiem coś o kryzysach.......akurat sama utknęłam w miejscu :( No ale trzeba wierzyć że kryzys nie może trwać wiecznie i w końcu przeskoczymy tą kolejną górkę :mrgreen:

Destrukcja napisał(a):rodzice stwierdzili ze tylko obarczam ich wina za moja chorobe i powinni mnie zamknac a nie płacic za godz gadania o przeszłosci

Niech sami się zamkną ci twoi rodzice, to ci dopiero wymyślili........... :evil:
Nie ma sensu się przejmować tym co gadają, ja też nawet nie staram się poruszać kwestii związanych z tym jak rodzice traktowali mnie w dzieciństwie i jaki to ma związek z moją nerwicą, bo wiem że zupełnie nie dostrzegliby problemu, bo musieliby się zmierzyć z faktem,że jednak nie byli takimi wspaniałymi rodzicami, którzy nie popełniają błedów, to by ich przerosło.
Myślmy jak najlepiej Destrukcja!
Najlepsze wciąż musi przyjść. Na lepsze wciąż czekasz ty............taka była raz piosenka :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
30 sty 2007, 20:40

Avatar użytkownika
przez Ania1987 17 mar 2007, 00:38
*maleństwo* napisał(a):Ale dlaczego odczówamy takie małokomfortowe objawy jakis kołatania serca, mdłości , lęki w autobusach...itd...?!!


Ja gdyby nie objawy (których nie znoszę a szczególnie tych związanych z brzuchem) to nigdy bym nie pomyślała- albo może inaczej zainteresowała się- tym że jestem chora. Po prostu bym myślała że mam takie myślenie, taka jestem i kropka. A objawy zmusiły mnie do zmiany wszystkiego i przede wszystkim uświadomiły mi że moje życie leciało według schematu, choroby, że żyłam wbrew sobie mimo że byłam szczęśliwa (na pozór). Że moje dotychczasowe wybory i postępowania miały związek z chorobą a nie z moimi pragnieniami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Avatar użytkownika
przez Justynka 17 mar 2007, 14:22
Ania1987 napisał(a):Ja gdyby nie objawy (których nie znoszę a szczególnie tych związanych z brzuchem) to nigdy bym nie pomyślała- albo może inaczej zainteresowała się- tym że jestem chora. Po prostu bym myślała że mam takie myślenie, taka jestem i kropka. A objawy zmusiły mnie do zmiany wszystkiego

Właśnie, miałam dokładnie takie same spostrzeżenia! Nawet najgorsze objawy, które nam się przytrafiają, czemuś służą, zwracają naszą uwagę i mają nas zmobilizować do tego, żebyśmy wreszcie się sobą zajęli, zatroszczyli o swoje marne istnienie ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
30 sty 2007, 20:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do