Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: nie bede lazil po lekarzach

przez atrucha 29 cze 2006, 19:51
Olgierddd napisał(a):nie bede lazil po lekarzach bo mam ich dosyc i ciagle to samo opowiadac,uwazam,ze samemu trzeba wziasc sie za samego siebie i przy pomocy ogolnodostepnych lekow i zdrowym trybie odzywiania mozna dojsc do siebie i nie ładowac w siebie to chemie



:D joł.. masz fantazję.
..ale obawiam się,ze nie masz racji.
Gdyby ta recepta na zdrowie była tak oczywista i przynosiła zadawalające efekty - nie byłoby tego forum :lol:
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez Hollow 29 cze 2006, 20:20
Atrucha oczywiście ma rację.
Jak długo zażywałeś leki przepisane przez psychiatrę?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
10 mar 2006, 17:29

przez atrucha 29 cze 2006, 20:33
Hollow postanowiłam zostać Twoją wilbicielką 8)
Protesty na nic się zdadzą ;)
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Hollow 29 cze 2006, 20:42
atrucha napisał(a):Protesty na nic się zdadzą

Żeby wszystkie były równie świadome... ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
10 mar 2006, 17:29

Avatar użytkownika
przez Virginia 29 cze 2006, 21:21
Dziwne, ze to wszystko dzieje sie za plecami Twojej dziewczyny. Niby jestescie razem, kilka razy padlo tu slowo malzenstwo, a chyba tak naprawde malo rozmawiacie o istotnych sprawach.

Poza tym uwazam, ze to nie jest dobre, jezeli jedna strona jest rozrywkowa i kontaktowa a druga niechetna nowym znajomoscia.

Zeby zostac razem, bedziecie musileli znalesc w tym wszystkim odrobine rownowagi. Po pierwsze spedzac czas razem, na tyle satysfakcjonujaco, zeby ona nie myslala bez przerwy o dyskotece, a po drugie no niestety bedziesz musial powoli przelamywac swoje kompleksy i wychodzic ludziom na przeciw. Nie chcesz chyba do konca zycia kisic sie w tym samym sosie.

Jezeli bedziesz strozem na dyskotece, to ona predzej czy pozniej znajdzie sobie kogos kto jej bedzie bardziej odpowiadal i ja fascynowal.
Dobrze, ze rezygnujesz z przepytywania jej o kaza bzdure, bo nic tak nie zabija namietnosci w zwiazku jak codzienne przesluchania.

Skup swoja uwage na tym, zeby poprawic jakosc waszego zwiazku, dbaj o jego rozwoj, wtedy nie bedziesz musial sie martwic o kolesi z dyskoteki, bo Twoja ptaszynka, wroci szybko w Twoje ramiona, nawet jesli bedzie wytanczona i wybawiona za wszystkie czasy....

Zaufanie i wolnosc w zwiazku to podstawa. Pamietaj, to co jest naprawde Twoje zawsze do Ciebie wroci, a jezeli nie, to: "Z BOGIEM"!!!!
Cudowna kobieta to taka, ktora nie wymaga cudow
Avatar użytkownika
Offline
Posty
509
Dołączył(a)
28 mar 2006, 21:00
Lokalizacja
...z daleka

przez Kali 29 cze 2006, 22:20
Przepraszam, że się zdenerwowałem, ja wiem, że chcecie mi pomóc a ja jestem uparty jak osioł, ale ja sobie z tym wszystkim nie radzę i przez to tak wychodzi.
Czasami mam wrażenie, że nikt mnie nie rozumie i przez to się wkurzam.

A najgorsze jest to, że wiem, że macie rację a ja nie potrafię się do tego dostosować bo mój lęk jest po prostu silniejszy.

Jeżeli chodzi o moją dziewczynę to często z nią o tym rozmawiam, ale nigdy nie osiągnęliśmy jakiegoś całkowitego kompromisu.

Ja to muszę wszystko jeszcze 5 razy na spokojnie przemyśleć i wtedy może się zdobędę na jakieś większe postanowienia.

A czy ktoś może mi jakieś tabletki polecić, które by mi, chociaż troszeczkę pomogły uspokoić moje myśli, ale takie żeby mnie nie osłabiły, bo pracuję fizycznie i studiuje zaocznie przez to nie chcę się zbytnio osłabiać, bo na tych wakacjach będę pisał pracę inżynierską.
Ale jak ktoś zna jakieś lekarstwa, które mogłyby mi pomóc(najlepiej bez recepty) to był bym bardzo wdzięczny.

I jeszcze jedno pytanko jak bym się zdecydował na pójście do psychologa to czy trzeba jakieś skierowanie od lekarza rodzinnego czy to się tak po prostu idzie i już czy to jest płatne jak tak to ile taka wizyta średnio kosztuje i ile średnio trwa takie leczenie?
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
25 cze 2006, 22:13
Lokalizacja
Jarosław

przez betty 29 cze 2006, 22:34
po pierwsze Kali nie wymagaj tez od siebie zbyt wiele i bardzo szybko... do naszych problemow potrzebna jest cierpliwosc, daj sobie czasu przede wszystkim zeby zrozumiec co konkretnie jest problemem, i do tego przydalby sie psycholog, czas terapii jest inny u kazdego, nie mozna powiedziec, sprawa czysto subiektywna
jezeli chodzi o tabletki to jestem za tym zeby decydowal lekarz
a na razie probuj wlasnych sil, tak jak nam tu opowiadasz,,,powodzenia
...usiadl i zrobil najwazniejsza rzecz w swoim zyciu - posluchal tego, czego potrzebowal uslyszec od samego siebie...
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
25 cze 2006, 11:52

przez Mrówka 29 cze 2006, 22:53
Drogi Kali
Bardzo Ci dziękuję za docenienie - nawet w fajnym momnecie to przeczytalam, akurat potrzebowłąm małego ciepłego słówka.
Wydaje mi się jednak, że Betty też napisała pozytywnie w poście "Alleluja..."
Ja osobiście nie do końća się zgodzę z poprzednikiem, kóry namawiał Cię do porozmawiania z dziewczyną o tych lękach. Mi jedne facet kiedyś powiedział "zbyt dużo", zbyt bolesnych rzeczy, potem ja go obarczyłam całą masą moich nerwicowych spraw...tego nikt nie jest w satnie wytrzymać...rozpadło się...więc ostrożnie z tym obciążaenim dziewczyny sprawami, na które raczej lekarz/psycholog może pomóc. NIe wiem czy to coś wniesie pozytywnego jak Jej będziesz się rozwodził nt dziwacznych, skądinąd myśli. Myślę, że powinieneś Jej powiedzieć bardzo ogólnie - coś na zasadzie " słuchaj, mam takie głupie myśli, nie radzę sobie z nimi, wiem, że nie mam podstaw, żeby Cię podejrzewać, dlatego zdecydowałem się zmienić mój sposób myślenia". I raczej nie wdawaj się w szczegóły, choć Ona pewnie chciała znać szczególy, ale takie szczególy mogą się okazać zbyt ciężkie dla NIiej i złamie Wam się związek.Myślę, że spokojnie. Nie musisz rozmawiać o tym z Nią już teraz, choć powienieneś to raczej zrobić przed ślubem.
Dużo lepszym rozwiązaniem niż rozmowa z dziewczyną, wydaje mi się najpierw rozmowa z psychologie,. Skąd się wzięły takie myśli, jak można im zaradzić, jak on doradza w sprawie rozmowy z dziewczyną...takie luzackie spotkanie orientacyjne z pscyhologiem. A potem zobaczysz.
CO do leków, to jest naprawdę cała gama lekó przeciwlękowych, przeciw natręctwom, stabilizującym nastrój...ale to musi dobrać psychiatra.
Co do skierowania, to jeśli chcesz isć państwowo, to musisz mieć skierowanie do pscychologa od lekarza z przychodni. Ale to się długo czeka na wolny termin, a poza tym pójscie do Poradni Zdrowia Psychicznego może być dla Ciebie trudne, skoro masz obawy przed psychologiem. Może lepiej za pierwszym razem wydać kasę na sensownego psychologa prywatnie??
Co do psychiatry to nie musisz mieć skierowania, ale ja bym chyba zaczęła od psychologa - moze wcale psychiatra i leki nie będą CI potrzebne??
Na końcu jeszcze dodam, że bardzo fajnie, że tak świadomie podchodzisz do związku, wiesz że takie natrętne myśli mogą popsuć, widać, ze starasz się, żeby było dobrze, że Ci zależy... prawda jest taka, że związki to krucha porcelana i tzreba uwazać, bo nadmiar podejrzeń, obciążanie drugiej osoby ciężąrami, których nie jest w stanie udzwignać, potarfią rowalić związek, ktory móglby być udany...
Pozdrawiam i powodzenia
Mrówka
Cała rzecz w tym,by mieć trochę względów i troski o Innych - Kubuś Puchatek
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
18 cze 2006, 16:23

przez lena81 29 cze 2006, 22:58
Jesteś silną kobietą i ja wierzę, że wytrwasz. Ja również nie chcę brać żadnych środków farmakologicznych- nie chcę, by coś miało nade mną władzę. Potrafię w miarę obiektywnie ocenić źródło moich lęków, jednak jest mi potrzebny autorytet a nie ktoś, kto da mi na odczepnego procha i o ile mi pomoże i tak będę mogła spodziewać się kolejnego i kolejnego ataku, nie wiadomo w jakich okolicznościach i coraz to gorszego. Wiem, ze kiedyś moge nie miec wyboru i będę musiała skorzystać, na razie męczę się 5. dzień, ale nawet jakby- najważniejsza jest terapia słowem, byśmy uswiadomili sobie żródło strachu. Ważne jest to, że nikt z nas nie jest sam- jesteśmy razem i takie wsparcie jak to na forum jest nieocenione, dla mnie na pewno. Trzymajcie się!!!!
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
28 cze 2006, 02:05
Lokalizacja
warszawa

przez betty 29 cze 2006, 23:00
dzieki Mrowka
...usiadl i zrobil najwazniejsza rzecz w swoim zyciu - posluchal tego, czego potrzebowal uslyszec od samego siebie...
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
25 cze 2006, 11:52

Avatar użytkownika
przez Sorrow 29 cze 2006, 23:05
Virginia napisał(a):Poza tym uwazam, ze to nie jest dobre, jezeli jedna strona jest rozrywkowa i kontaktowa a druga niechetna nowym znajomoscia.

Zgadzam się z tym.

Przede wszystkim różne osoby mogą mieć zupełnie inne normy kontaktów międzyludzkich.
Jedna osoba może widzieć taniec, czy buziaka na przywitanie jako element godów, podczas, gdy dla innej jest to normalna wymiana uprzejmości między przyjaciółmi, jeszcze inna osoba może uważać, że sypianie z innymi osobami nic nie przeszkadza w związku i miłości, tak więc lepiej się nie dobierać z "innymi" typami, bo robi się z tego burdel.

Jedna osoba widzi w tym, co druga osoba robi zagrożenie dla związku, podczas, gdy druga osoba nie może przestać, bo to część jej natury.
Dlatego uważam, że przed zaczęciem zalotów trzeba się dobrze poznać i zastanowić, czy taki związek ma przyszłość.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Co mam zrobić:/

Avatar użytkownika
przez marcja 29 cze 2006, 23:52
Witajcie,jestem tu nowa a raczej "podczytuje was"od dawna ale dopiero teraz sie zarejestrowałam.

Przeczytałam o depersonalizacji i derealizacji,które podobno są kolejnym "stadium"nieleczonej nerwicy.Ja mam nerwice od baaardzo dawno(pierwszy raz trudnosci z oddychaniem na tle psychicznym pojawiły sie w wieku 10 lat...),póżniej 5 lat przerwy,póżniej rok,następnie ponad 4 no i znowu sie zaczeło...pod koniec marca...i nie mija:(Pojawiły sie też kolejne objawy,poczucie dziwnej lekkosci jakbym miała upaść,zawroty głowy,drętwienie ręki i wrażenie,ze jest ona bezwładna,kołatanie serca,oczywiście ogromny lęk przed śmiercią,przed tym,ze inni będą widzieli,ze upadam np.w autobusie dlatego też moje objawy nasilaja sie w zatłoczonych środkach komunikacji.Od jakiegoś czasu jednak czasami pojawia sie wrażenie,że jestem "za szybą",że zyje w jakimś innym swiecie,ze "ktoś podmienił mi głowe"jakkolwiek śmiesznie to brzmi,nie cieszy mnie wizja spotkania z kimś czy zakupów co do niedawna wprawiało mnie w dobry humor.

I teraz moje pytanie.Nie biore zadnych leków oprócz ziołowych,ponieważ ciągle mam wrażenie i nadzieje,ze uda mi sie to zwalczyć samej.(podczas ataków kilka lat temu brałam atarax i on pomógł)
Jednak jest coraz gorzej...Przerażają mnie nowe objawy,z drugiej strony przerażają mnie skutki uboczne leków,które ew.miałabym brać.

Czy ktoś miał nerwicę i wyleczył sie z niej sam?Czy nieleczona narwica zawsze prowadzi do pogorszenia stanu?Prawde mówiac po przeczytaniu wątków na tym forum zwłaszcza tych o depersonalizacji jestem przerażona i teraz boje sie tego jeszcze bardziej niż poczucia duszności itp.

Jeszcze jedna refleksja po przeczytaniu wątków na tym forum.Tyle tu opisów ludzi z identycznymi objawami jak moje a nigdy jeszcze nie spotkałam nerwicowców;) w normalnym życiu,nikt nie macha nerwowo nogami jak ja,nikt nie drapie sie po szyi przez pół godziny i nikt nie tłucze sie po twarzy(takie leciutkie,miarowe uderzanie pomaga mi :D),cały ten arsenał środków w walce z nerwami wykonuje np.w tramwaju i dziwi mnie ,ze w tak wielkim mieście jakim jest Warszawa nie zetknełam sie z podobnymi ludżmi(a zawsze obserwuje,przypatruje sie w poszukiwaniu podobnych mi "ofiar":)
Czy Wy spotykacie innych chorych na nerwice,czy gdy mówiliście kiedyś o Waszych problemach,ktoś przerwał Wam i powiedział"Mam to samo"?
Ciekawi mnie to.Przez to,ze nie znam innych chorych wydaje mi sie,ze jestem zupełnie sama z tym problemem i mnie dołuje...

Jeżeli taki watek już był to przepraszam ale musiałam to napisać,bo pisanie przynosi mi ulgę,tak samo zresztą jak mówienie o moich kołopotach z nerwicą "w realu"ale nikt nie chce tego słuchać:( i każdy traktuje mnie jak przewrażliwioną wariatkę(może to prawda:()


Ew,prosze ten watek zablokowac,choć nie chciałabym tego...
Pozdrawiam wszystkich i zycze nocy bez ataku...sobie również...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

przez Nonenow 30 cze 2006, 00:13
:)
Spotkalas mase nerwicowcow, uwierz mi. Po prostu tego az tak bardzo nie widac. Opadla mi kiedys szczeka, jak uslyszalem co paru znajomych o mnie sadzi - 'taki spokojny wyluzowany gosc bez problemow' :D
A tiki i rozne nerwowe zachowania to maja chyba wszyscy.

Pojezdzij sobie po Warszawie tramwajami i pogap sie na ludzi. A jakbys kiedys zobaczyla biegnacego przez nocne miasto faceta, to mu pomachaj:) Tez ma/mial nerwice;)
Pozdrowienia.
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
15 sty 2006, 00:23
Lokalizacja
Nowhere

Avatar użytkownika
przez marcja 30 cze 2006, 00:30
O nie,o mnie nikt tak nie mysli.
Ja spokojna nie bywam...kiedy mam nawrót choroby jestem nadmiernie ruchliwa i to widać,ze coś ze mną nie tak...ciagle musze chodzić,być w ruchu,machać rękami,dotykać ust,przeglądac sie w lusterku itp.Wygląda to wszystko dziwnie.
A kiedy jestem zdrowa też raczej spokojna nie jestem,nie usiedze w miejscu dłużej niż 10 minut,taka iskierka:)



Mam nadzieje,ze kiedyś Cie spotkam:)A po której stronie wisły biegasz?;)
Na pewno pomacham:)

A tramwajami właśnie jeżdze i to bardzo często,obserwuje,szukam i nic...
Sami normalni:)

Też pozdrawiam

[ Dodano: Pią Cze 30, 2006 12:34 am ]
rękoma nie rękami.

A tak nie lubie błedów w pisowni:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do