Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez bibi 12 sty 2006, 22:12
nie panikuj melisso!
może to tylko pogoda? dzisaj wiele osób ma z tym problem , nawet moja mama . Poczekaj do jutra, może ci przejdzie
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

przez Ania1976 13 sty 2006, 02:39
Kurcze, zaryzykuje stwierdzeniem, ze 90% przypadkow zachorowan na nerwice wynika z dziecinstwa.
Dziecinstwa dobrego i zlego.
Dobre dziecinstwo uproszczajac czyni nas niedostosowanymi spolecznie, a wiec sfrustrowanymi, a zle dziecinstwo zabija w nas poczucie wlasnej wartosci i tozsamosc.
Mysle, ze zyjemy w ''efekcie domina''. Wybor zlej pracy, czy chlopaka to tylko konsekwencje.
No i geny tez maja niebagatelne znaczenie.
Ale dobre geny tez mozna schrzanic srodowiskiem...

Wolalabym myslec, ze wszystko zaczelo sie w Nas samych, ale czuje, ze tak nie jest.

Pytanie tylko co dalej?

Jak wyrzucic tego krytyka z glowy? Tego wiecznie skwaszonego tate, czy mame z mysli?

Moze w poprzednim wcieleniu narozrabialismy i teraz startujemy ze spalonej drogi?

Ja mysle, ze z zatluczonym dzieckiem w srodku idzie sie przez zycie juz do konca-raz lepiej, raz gorzej.

Czy mam zal? Mam i MAM do tego prawo!

Czy moge wybaczyc? Moge i robie to.
Tylko co z tego, skoro moje dziecinstwo trwa nadal w obecnej postawie Rodziny?

Ja nie mialam odwagi odciac sie, przeprowdzic do innego miasta, zerwac kontaktu. A moze byl to jedyny ratunek?
Bo czuje sie jak w matni, zwizane usta i rece.

a.
Ania1976
Offline

Avatar użytkownika
przez Dydona 13 sty 2006, 11:01
To prawda, są powody naszych chorób zakodowanew umysłach, przez złe wychowanie brak doskonałej miłosci. Żadna rodzina nie potrafi doskonale kochać.
Czas jednak by to co minęło było rzeczywiscie przeszłością, umiec oderwać się od tego, przebaczyc winy rodzicom i sobie i stanąc na nowej drodze. Wziać odpowiedzialnosc za dalsze swoje zycie. mamy na to wpływ. Być moze nasi rodzice też nie byli kochani tak jakby tego chcieli więc nie umieli nam przekazać tej miłosci. Nie było przytulania. i trudno nam dzisiaj kogokolwiek przytulić a bardzo pragniemy tego sami. Musimy umieć wyjsc ze swojej skorupy która nam zbaraniała ukazywania jakichkolwiek uczuc. To trudne. Trzeba czasem zacząć od umiejętnosci p[ogłaskania psa, czy kota, przytulenia go, by przenieść to na ludzi. trudna to droga- ale kto powiedział, ze zycie jest łatwe? Jak rodzice mieli wpływ na parę naszych lat tak teraz my mamy wpływ na to co ze swoim zyciem dalej zrobimy!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
05 sty 2006, 22:19
Lokalizacja
małopolska

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

HULK :)

Avatar użytkownika
przez osia nie dam sie pokonac! 13 sty 2006, 12:15
ostatnio ogladalam kreskowke Hulk mysle ze wiekszosc ja z was kojarzy :lol: jest stara jak swiat :D

i doszlam do wniosku ze mamy podobny problem jak B.Baner jest sobie normalny i nagle ciach zamienia sie w Hulka :?

od dzisiaj moja nerwica ma imie HULK :)
pa pa pa pa !!!!!!
Posty
110
Dołączył(a)
08 wrz 2005, 18:11
Lokalizacja
3city

przez Ania1976 13 sty 2006, 13:03
To bardzo ladne, Dydona-co piszesz.

Od strony praktycznej wyglada to tak:

Owszem, moi Rodzice mieli rowniez bardzo ciezkie dziecinstwo, ale to nie uprawnia Ich do egocentryzmu i poczucia byciem pepkiem swiata, (patrz: alkoholizm). Czy moja Siostre, ktora byla i jest okrutna, nie tylko wobec mnie-mozna usprawiedliwic czym kolwiek? Chyba tylko tym, ze Rodzice pozwalali jej DOSLOWNIE na wszystko i wychowali rozwydzonego bachorka. Jesli chodziloby o ''przytulanie'' tylko i wylacznie, byloby tu Nas 10%. Ja nie mam klopotow z okazywaniem uczuc. Rodzina mojego Meza juz na poczatku scharakteryzowala mnie jako bardzo ciepla osobe.
Szkoda tylko, ze nie dziala to w dwie strony.

Ja to pisze po to, zeby sobie i Wam pomoc przerwac ten proceder.

Moi Rodzice NIC sie nie zmienili. Nadal niszcza mi zycie oskarzeniami, upokarzaniem wobec mojego Meza.
A ja nadal funkcjonuje jak skopane dziecko w Spoleczenstwie.

Kurcze, co tu wybaczac, Ludzie!!!

Przestancie obwiniac Siebie, kazdego z Forumowiczow, tylko popatrzcie za Siebie, czego tak sie boicie, lub spojrzcie na obecne podworko-MATRIX powstaje tam, gdzie dzieje sie dla Nas cos zlego w danej chwili.

Zyje tylko dlatego, ze jestem ciekawa swiata i boje sie niebytu. Nic innego mnie tu nie trzyma.

a.
Ania1976
Offline

Avatar użytkownika
przez Olka 13 sty 2006, 13:07
Ania1976 napisał(a):Moi Rodzice NIC sie nie zmienili. Nadal niszcza mi zycie oskarzeniami, upokarzaniem wobec mojego Meza.
A ja nadal funkcjonuje jak skopane dziecko w Spoleczenstwie.

Aniu mieszkasz z rodzicami? Nie bardzo rozumiem dlaczego ta pępowina nie może zostac odcięta! Przeciez Ty masz juz swoja rodzine, dlaczego oni dalej Cie upokarzaja? - czy jestes jeszcze od nich w jakims sensie zależna?
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

przez mikolaj 13 sty 2006, 14:17
hehehehe dobre

najwazniejsze pozityv myslenie :lol: :lol:
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
09 sty 2006, 13:56

przez mikolaj 13 sty 2006, 14:25
u mnie tak samo to raczej rodzice i rodzina stworzyli u mnie nerwice
nie mieszkam z ojcem. Matka ciagle robi klotnie o byle co - to wszystko wychozi na innych
Chcialbym miec normalna rodzinke :roll: :roll:
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
09 sty 2006, 13:56

Olu!

przez Ania1976 13 sty 2006, 14:53
Nie mieszkam z Rodzicami, odkad skonczylam 21 lat, czyli od 8 lat.
Czesto, pozniej bywalam od Nich zalezna finansowo.
Teraz znow bede, bo mam tylko dorywcze prace, (mam 10-miesiecznego Synka), a Maz konczy studia, mamy male mieszkanie w kredycie, Maz pracuje 15-20h w tygodniu na Umowe-Zlecenie.
Poza tym, czuje sie odpowiedzialna za picie mamy, i nie potrafie tak Ich zostawic. Nie wiem, czemu tylko mnie krytykuja. Prawie nie pamietam pozytywnych opinii na swoj temat wypowiadanych przez Nich.

Nie ma co. Jest jak jest. Moge tylko probowac zyc lepiej i robie to, ale My Wszyscy mamy takie wewnetrzne mozliwosci, talenty, bystrosc, empatie, wrazliwosc i nie wykorzystujemy tego.
A glupsi, plytcy ludzie, ale pewni swego wykorzystuja to i rzadza Nami, (uwaga apolityczna).
Jest tak, dlatego, ze mamy podciete skrzydla.

a.
Ania1976
Offline

Avatar użytkownika
przez cicha woda 13 sty 2006, 15:50
Fajnie jest czasem spojrzeć na swoją nerwicę z chociaż lekkiem uśmiechem :)
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

Avatar użytkownika
przez Marzena 13 sty 2006, 15:58
hej ja mam isc do pracy byłam na kursach i nic z nich nie wyniosłam i teraz panikuje czekajac na telefon z pracy.Przy komie na kursach prawie niczego sie nie nauczyłam i zastanawiam sie czy isc do tej pracy wszyscy mi kaza a ja sie boje odpowiedzialnosci odpiszcie co byscie zrobili na moim miejscu nadal nie koncentruje sie cos mi nie pozwala sie skupic ,odpiszczie prosze pa!
Pozwólcie mi życ!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
31 gru 2005, 22:24

Avatar użytkownika
przez Olka 13 sty 2006, 16:25
czyli jednak jestes troche od nich uzależniona......szkoda :(
Odnośnie matki - każdy dopowiada za swoje błędy, kazdy pracuje na cos całe zycie. A Twoja matka jest dorosłą, dojrzałą kobietą i nie mozesz przejmowac odpowiedzialności za jej postępowanie. Ona sama musi ponosić konsekwencje swoich decyzji.
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez osia nie dam sie pokonac! 13 sty 2006, 16:27
:lol: o to chodzi z szyda do Hulka z szyda 8)
pa pa pa pa !!!!!!
Posty
110
Dołączył(a)
08 wrz 2005, 18:11
Lokalizacja
3city

przez Ania1976 13 sty 2006, 16:40
Olu, wszystko to wiem:)

Uczylam sie tego na studiach, uczyli mnie tego Psychologowie, ale wiecie jak jest-ciezko przyjac taki tok rozumowania, jak juz sie w tym siedzi i dotyka nas do personalnie-naszych wspomnien i oczekiwan.

Nawet, gdy przez dluzszy czas to ja pomagalam finansowo Mamie, czy do tej pory kupuje Im narecza prezentow jak tam jade-slysze glownie obelgi.

Zawsze juz tak bedzie.

Tata jest agresywny, boje sie Go.
Mama ''wali'' miedzy oczy, zwlaszcza jak jest pijana.

Mojemu Mezowi jest wstyd, gdy slyszy teksty pt., jaka ja jestem gruba, nic nie umiem i nie nadaje sie do zawodu nauczyciela, bo nie mam zadnej wiedzy i wszyscy to widza, i zaraz mnie stamtad wyleja.

Ale, z Mezem znam sie niecale 2lata, a wiec i On tyle czasu zna moich Rodzicow i obawia sie, chocby tam oddychac.

Z kolei, nie wiem, co gorsze-moge jeszcze otrzymywac nieszczere pochwaly ze strony Tesciowej, nasaczone jadem i cynizmem.

Przyjaciele, gdy poznali moja Tesciowa na Slubie, byli zalamani!!!

Wiedzialam, ze bedzie zle, ale tak falszywej kobiety jeszcze nie spotkalam.

Niech bedzie to przestroga dla Innych!

To nieprawda, ze ''przeciez wyszlac za maz, a nie za tesciowa''.

To ma absolutne przelozenie na relacje w zwiazku!

Zanim sie wyjdzie za maz, lub ozeni-trzeba sie 1000 razy przyjrzec wszystkiemu. Uczucie niczego nie zalatwia, bo ono ewoluuje i nie jest wieczne, a realia sa wszechobecne.
Amen:)

a.
Ania1976
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 19 gości

Przeskocz do