nerwica a rodzina...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez atrucha 10 lut 2006, 18:07
Na początku zupełnie nikt nie rozumiał co się ze mną dzieje. Sporo czasu minęło nim przywykli do moich "nerwicowych odskoków". Ogólnie cieszy mnie obecna sytuacja,bo nikt już głośno tego nie komentuje. Ucichli od czasu,kiedy musieli odwiedzać mnie na udarowym. Staram się ich zrozumieć.. bo przecież trudno pojąć taki matrix.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez Aniolek_74 13 lut 2006, 14:10
No i jakoś nie doszłam do psychologa, ani na umówioną wizytę u psychiatry... Sama nie pójdę, a urlop jest przecież od masy innych rzeczy... Ech.. po co ja zresztą mam jakieś smutki czy żale... Najlepiej nerwicowcowi samemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
172
Dołączył(a)
24 sty 2006, 10:22
Lokalizacja
Świętochłowice

Avatar użytkownika
przez Aniolek_74 13 lut 2006, 14:19
Najgorzej, jak bliskie osoby ( albo te o których się myślalo, że są bliskie) oleją czlowieka...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
172
Dołączył(a)
24 sty 2006, 10:22
Lokalizacja
Świętochłowice

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez reirei 13 lut 2006, 14:22
Aniolek_74 napisał(a):Najlepiej nerwicowcowi samemu.
Zastanów się nad tym dłużej
Kto jest człowiekiem w tym samotnym świecie?
Offline
Posty
891
Dołączył(a)
04 gru 2005, 20:14

Avatar użytkownika
przez agnes635 13 lut 2006, 14:29
Aniołku nie załamuj się ,Przecież wiesz,że my narwusy wszystko wyolbrzymiamy.Może nie wszystko stracone.
Uśmiechnij się,masz przecierz córeczkę,ona cię potrzebuje.
Dla niej musisz być dzielna :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
365
Dołączył(a)
22 sty 2006, 21:42

Avatar użytkownika
przez BulletproofCupid 13 lut 2006, 15:03
Że depresja, to jakoś rozumieją...
Matka była ze mna u paru lekarzy. Stara się, potrafi czasem wesprzeć.
Ojcu, gdy po godzinie skończyłem go wyzywać od mięsogłowych skurwysynów otworzył się umysł i zrozumiał, że boleć mogą inne rzeczy niż żołądek.
Generalnie bardzo się starają, ale gdyby nie przemoc z mojej strony raczej nie wyszliby poza stwierdzenie, że jestem zakompleksionym perfekcjonistą i że mam taki nie być.
A że nerwica lękowa to w sumie nie wiedzą. Nie mam powodu żeby to ogłaszać. Stosunkowo niedawno wszystko zaczęło się walić.
A nerwicę miałem zawsze i wciąż nie mogę wyjść z podziwu że potrafili jej nie zauważyć :lol:
Posty
128
Dołączył(a)
20 sty 2006, 18:41
Lokalizacja
Stamtąd

Avatar użytkownika
przez Aniolek_74 14 lut 2006, 09:26
Zastanowilam sie wlasnie, marudze, wiem. Wiem, ze to co robie i jak sie teraz zachowuje to nie polepsza sytuacji. Wiem, ze dąże do tego, zeby zostac sama i zeby powiedziec: a nie mówilam, ze z nerwicowcem nie da się zyc. Wiem, ze źle robie, ale jakos łapię ostatnio dołki i nie umiem sobie z nimi poradzić. No i łażę i marudze :( :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
172
Dołączył(a)
24 sty 2006, 10:22
Lokalizacja
Świętochłowice

przez reirei 14 lut 2006, 12:54
Więc staraj się chociaż sprecyzować co dokładnie czujesz, złość, nienawiść, czy rozgorycznie, a potem postaraj się włożyć w to uczucie jak najwięcej siły i energii, spotęguj je do maksimum. Kiedy już ci przejdzie - zobaczysz że nie było warto
Kto jest człowiekiem w tym samotnym świecie?
Offline
Posty
891
Dołączył(a)
04 gru 2005, 20:14

Avatar użytkownika
przez Aniolek_74 14 lut 2006, 12:59
Hm... ja sie po prostu boję, ze cos nie wyjdzie, że coś zrobie źle, ze predzej czy poźniej i tak to sie skonczy, to po co to ciagnac. Boję się, ze te nawroty choroby będa powracac coraz czesciej, ze będę coraz bardziej mecząca dla niego, ze mnie w koncu znienawidzi. I jestem zła sama na siebie, ze nie umiem nad sobą zapanować.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
172
Dołączył(a)
24 sty 2006, 10:22
Lokalizacja
Świętochłowice

przez reirei 14 lut 2006, 13:15
Więc stawaj na głowie żeby z tej choroby wyjść i zachować związek
Kto jest człowiekiem w tym samotnym świecie?
Offline
Posty
891
Dołączył(a)
04 gru 2005, 20:14

przez toya75 14 lut 2006, 14:27
Prawdą jest że w tej chorobie nikt nas nie zrozumie.Jak mnie dopadlo to dopiero zrozumiałam moją mamę ktora od 5-ciu lat choruje na depresje i nie moze z niej wyjść.Teraz patrzę na nia innymi oczami naprawde ja rozumie.Dlatego jestem na forum i jest mi tu dobrze bo Wy wiecie oc chodzi
toya75
Offline

Avatar użytkownika
przez Aniolek_74 04 mar 2006, 14:33
Najbliższa rodzina to dla mnie na szczęście Vito, dzieci. ( I wiedzą i wspierają, szczególnie Vito) Rodzice, siostra w dalszej kolejności, ale zdarzało mi się usłyszeć wiele niemiłych słów od ojca :) Łacznie z tym, że u niego psychicznych w rodzinie nie było :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
172
Dołączył(a)
24 sty 2006, 10:22
Lokalizacja
Świętochłowice

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 25 gości

Przeskocz do