nerwica a rodzina...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Mizer 03 cze 2007, 23:39
popieram przedmówcę

mi rodzice towarzyszyli niemal od początku

sami mi pomoc zaoferowali

nie wiem jakby było bez niej, ale przydali się

btw. ja dziękuję bogu, że mam taką zajebistą siostrę, kompan do wszystkiego tyle, że zupełnie inny temperament, ale mamy sie przynajmniej o co kłócić :P
aha- szkoda też, że moją chorobę sama na swój sposób niedobrze odczuła.

ale jak kompan to kompan... ku**a
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

przez dominika75 04 cze 2007, 13:35
Tez mam ten problem. nie wiem jak powiedziec o tym mojej mamie. Z jednej strony chcialabym żeby wiedziala, a az drugiej nie moge sie przemóc. Błedne koło!
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
21 maja 2007, 13:39
Lokalizacja
RZESZÓW

Avatar użytkownika
przez slitzikin 04 cze 2007, 15:39
Nie mów jej od razu wszystkiego, najpierw mów o objawach, powoli sama się zacznie domyślać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
258
Dołączył(a)
10 kwi 2007, 00:25
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Destrukcja 04 cze 2007, 17:17
nie wiecie jak ja Wam zazdroszcze...............

mój dom jest konserwatywny, nie mam kontaktu z rodzicami od dziecka, same wymagania nie mogłam pozwolic sobie na chwile słabosci, a to cytuje : ze byłam "niegrzeczna " przeswiadczalo o tym ze "marnie skoncze w domu wariatow", nie mogli zaakceptowac faktu ze jestem dyslektyczka argumentując wszystko moim "ZŁYM CHARAKTEREM", DORASTAŁAM W PRZESWIADCZENIU ZE JESTESM ZŁEM KONIECZNYM

zero wsparcia oparcia, terapia rodzina tez zakonczona fiaskiem....za kilka msc bede lekarzem przede mna kolejne 16msc praktyk podyplomowych i wybor specjalizacjii o ktorej w niedziele rozmawiałam z ojcem ale i to obeszło sie bez echa ....
Reasumujac to moje zycie moje decyzje jednak jakiekolwiek z podtkniec jest szeroko komentowane NA FORUM RODZINY i urasta do rangi mojej NIEUDOLNOSCI bytowej
wiem ze wynika to z faktu iz nie jestem niezalezna,mieszkam z nimi łozyli na moje studia w sumie tylko ksiazki potem stypendium naukowe pokrywało wiekszosc leteratury... bywaja dni kiedy balam sie samej siebie, shizofrenii ale wszystko musze tłumic bo wszelakiee objawy nerwicy są kwitowany dosadnymi epitetami
Psyholodzy dziwili sie skad takie reakcje i moja determinacja...jednak nasz dom nie ma fundamentu i tak juz zostało

DZISIAJ BOJE SIE wszystkiego ,subiektywnie jakbym sama miala korzystac z pomocy lekarki neurotyczki to optymalne ze wybrałabym innego konowała ....zyje jakby za szyba za maską normalnej zrownowazonej osoby, ktora dzwiga tak paniczny granat lęku ktory w kazdej chwili moze explodowac

....wiem ze nasuwa sie mysl "dziewczyno mialas wszystko studia dom nie chodziłas glodna" ale to niestety niewspołmierne do tego kogo i kiedy dopadnie nerwica
Avatar użytkownika
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
30 sty 2007, 22:52

przez wkrokufeler 04 cze 2007, 20:53
Destrukcja witaj w klubie "normalnej rodziny"

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:05 pm ]
a ja się dziisiaj wkurwiłem i zrobiłem sobie tatuaż nie powiem abym był miło przyjęty w domu ale mi lepiej bo zrobiłem to co chciałem. Wiessz destrukcja u mnie jest tak jak u ciebie niby miłość w rodzinie kwitnie ale do czasu jak robisz to co se ktoś wymarzy. Rodziców nie zmienisz ale możesz im pokazać że jesteś dorosła kiedyś to zaakceptują a jak nie to ich strata. Zresztą ja się rozwiodłem i sobie nie pozwalam na jakieś krzywe teksty z ich strony a jak są to mam to daleko. Co ci zrobią odrzucą? a ile razy byłaś już odżucana 100 czy 200. Kiedyś powiedziałem ojcu że nie jestem ani nie mam zamiaru być taki jak on nie wiem czy zrozumiał ale się przestraszył. Nawet się z niego nabijam bo on jest pedantem a ja odwrotnie. Mówię mu że planuję mieć w domu rozpierduche a nie tak jak u niego muzeum. Niby się śmieje ale jakby nie do końca go to bawiło. Są ludzie którzy nigdy nie przyznają się do błędów i zresztą nie o to chodzi ważne że ty wiesz o co chodzi w tym rodzinnym piekiełku. Krytyka ich dla ciebie pewnie wynika z ich niedowartościowania nie ma to jak nabić se własne ego czyimś kosztem.
wkrokufeler
Offline

Avatar użytkownika
przez Destrukcja 04 cze 2007, 21:16
wkrokufeler az sie boje zapytac gdzie to igłodzieło :p
Avatar użytkownika
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
30 sty 2007, 22:52

przez dominika75 05 cze 2007, 13:21
Destrukcaj masz bardzo niskie poczucie wartości, a z tego co widzę (czytam) jest zupełnie inaczej. Musisz być bardzo inteligentną dziewuchą, bo byle kto medycyny nie kończy. Miałaś stypendum więc pewnie całkiem nieźle się uczylaś. Rodzice powinni byc z Ciebie dumni! Szkoda, że tak nie jest, ale to z nimi chyba jest coś nie tak. Ja też w oczach mojego ojca bylam zawsze nieudacznikiem, wg. niego nawet naczyń nie umialam porządnie umyć. Tak mnie stresował, że w wieku 11 lat próbowałm popełnić samobójstwo. A co on na to? Że to wina mojej mamy. Niektóre typy są po prostu niereformowalne.
Jeżeli chodzi o twoją specjalizację to myslę, że psychiatria wcale nie bylaby złym pomyslem. Czyż może być lepszy lekarz niż ten który sam przeżył piekło choroby? Może będziesz miala w sobie więcej empatii dzięki ciężkim doświadczeniom.
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
21 maja 2007, 13:39
Lokalizacja
RZESZÓW

przez wkrokufeler 05 cze 2007, 23:43
popieram dominikę powinnaś zostać psychiatrą mój lekarz też miał nerwicę a teraz jest świetny w tym co robi

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:00 am ]
na ocieszenie ci powiem że skończyłem na uj historię i filozofię i dalej ojciec uważa że ma większą wiedzę historyczną na szczęście do filozofii się nie czepia hehe
wkrokufeler
Offline

Avatar użytkownika
przez NnNn 06 cze 2007, 21:27
Czy jest sens mowic o tym komu kolwiek ? I tak nas nie zrozumieja jak sie czujemy , jak non stop myslimy co nam jest , jak sie nam kreci w glowie jak mamy lek ze umrzemy ze nie umiemy nic planowac do przodu bo nasze mysli sa krotkie " pewnie umrzemy zaniedlugo " itd .... brak sensu brak czegokolwiek apatia ,smutek i ogromne mam juz dosc :( bol serca ( a moze to zawal) bol zolodka (pewnie wrzody) zawroty glowy (pewnie tetniak) itd ..itd... wiec pytam sie co nam da ze komus o tym powiemy :?: powie jeszcze nie daj Boze slowa "nie przejmuj sie " albo "glowa do gory" :( nikt nie zabierze naszego cierpienia nikt nie zrozumie naszego rozdraznienia nikt nie jest w nas i naszej skorze ! To jest nasz problem naszej psychiki naszej glowy :( Nerwica a juz Depresja to jedne z najgorszych chorob jaka moga spotkac czlowiaka :( na to nie ma leku to nie grypa nie przejdzie po tygodniu to dzien za dniem godzina za godzina minuta za minuta walki z myslami :( gdy inni sie ciesze pelnia zycia my zastanawiamy sie na co jestesmy chorzy , gdy inni cos planuja my myslimy o smierci gdy inni sie bawia my mamy wlasnie atak leku :!: mozecie calemu swiatu oznajmic jesli wam to pomoze cos ale watpie w to ze to cos zmieni :!: ja nigdy nie mowilem na co jestem chory zrobil to moj lekarz przekazal zonie male co nie co :? jesli komus na nas zalezy sam dostrzeze ze z nami cos jest nie tak i teraz pytanie czy bedzie chcial nam pomoc :?: :?:
Najwieksze marzenie to obudzic sie ktoregos dnia zdrowym !!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
152
Dołączył(a)
08 maja 2007, 16:27
Lokalizacja
z epoki romantyzmu

Avatar użytkownika
przez Destrukcja 07 cze 2007, 21:52
tez sie zgadzam z tym co napisał NnNn

wkrokufeler i Dominiko ...widze ze biernie sledzicie inne wątki bo gro osobo ZJECHAŁO MOJE PREDYSPOZYCJE DO WW ZAWODU dlatego tez wszelakie sugestie biore sobie do serca i nie zamierzam nikogo pogrązac....
a tak serio to naprawde medycyne skonczyc nie sztuka zwazywszy ze ja nie wykazalam zadnego wkładu , gdy cos kogos interesuje poprostu to sie wie , dalsza wiedza bazuje na podstawach "wykutych" w ciagu 2pierszych lat edukacji wyzszej...a za 20 mozeee osmiele sie rzec ze "COS UMIE" bo nabyta wiedza i doswiadczenie dopiero czynia osobe KOMPETENTNĄ

MUSZE OBRAC FAKULTET. ktory da mi oderwanie od kieratu monotonicznej stagnacji nerwicowej,zaoferowano mi staz i dalsze studia za granica a niestety nie czuje sie na siłach zeby podołac....koncze te pieprzone studia z 2 wynikiem na roku a nie czuje sladowej satysfakcji bo nie wierze w to ze dam rade
chore.... wiem ale tak juz jest budze sie rano i mysle czy nie strace filmu czy dojde na wydzial czy sie nie skompromituje czy to co mowie ma logiczne uzasadnienie czy ..czy... czy..... JA POPROSTU BOJE SIE ZYCIA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
30 sty 2007, 22:52

Avatar użytkownika
przez Samanta 07 cze 2007, 23:58
Czemu mieliby Cię uznać za Świra? To twoi rodzice,kochają cię i napewno zrobią wszystko żeby Ci pomóc! Powiedz im ,ale powoli , stopniowo.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
07 cze 2007, 21:17

mieszkanie u teściów

przez Piotrek 27 13 cze 2007, 16:08
Witam mam problem jestem chory od 7 lat na nerwice lękową od wrzesnia ubieglego roku mieszkmy z zona u tesciow poprostu tu mamy prace i tak jakos wyszlo , mieszkamy na wsi jest duzo pracy w polu ja pochodze z miasta i caly czas mam taki lęk ze oni krzywa na mnie patrza ze nie pracuje tak jak oni mam dosc szprycuje sie lekami ale wiem ze to nie pomoze az tak prosze Was o rade jak wytrzymac bo naprawde zle to znosze a do tego tesciowa powiedziala mi kiedys ze ja udaje i ona nie wierzy w taka chorobe, pozdrawiam i czekam na jakas rade...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
12 cze 2007, 14:35
Lokalizacja
Tarnobrzeg

Avatar użytkownika
przez blackwitch 13 cze 2007, 16:47
Wspólczuje takiej tesciowej...no coż, czy chociaz zone masz po swojej stronie? To ze krzywa patrza to ich problem nie twoj:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
21 lis 2006, 22:50

przez Pstryk 13 cze 2007, 19:12
Cóż, musisz wyjaśnić komu trzeba co trzeba. A nie da się jednak pomyśleć o wyprowadzce? A Twoja żona wie jak to ciężko znosisz?
Pstryk
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 29 gości

Przeskocz do