Nerwica, depresja a marihuana

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Depresja a marihuana

przez RafQ 10 sty 2011, 22:48
Na mnie działa pozytywnie jedynie w niewielkich ilościach.Przy zbyt dużej dawce pojawia się zamulenie więc nie dopuszczam do takiej sytuacji.
Raz góra dwa razy na tydzień z kumplami zajaram delikatnie i nic się nie dzieje.Alkohol szkodzi kilka razy bardziej (przynajmniej w moim przypadku).
U mnie likwiduje nadmierne napięcie mięśni i chyba to jest największy pozytyw.IMO dużo bezpieczniejsza substancja niż legalne benzo.Wogóle nielegalność zielska,które nie uzależnia fizycznie a legalność i cena np clonazepamu to jakaś utopia.Ja mogę zapalić zarówno w depresji jak i w hipomanii (mam CHAD).W epizodzie depresji czasami pomaga się odmulić za to w hipomanii na odwrót (lekko zamula).Żadnych lęków czy innych dziwnych jazd nigdy nie miałem.

Co do badań skuteczności leczenia THC u osób z PTSD,to badania dowiodły że substancja wykazuje skuteczność u osób z w/w Zespołem Stresu Pourazowego.
Syntetyczne THC stosowane jest w medycynie m.in w Niemczech,USA oraz Kanadzie.

Zielsko jako źródło THC w niektórych krajach być może zawsze będzie nielegalne.Ale jak wiemy tu chodzi głównie o biznes,bo na zdrowie ludzi to nasz (i nie tylko nasz) rząd ma wyjebane z góry na dół.

Generalnie nie polecam,chyba że ktoś nie ma już nic do stracenia i eksperymentuje ze wszystkim.

Aha...i sprawa z "załatwianiem" towaru to lipa zwłaszcza jak ktoś pali regularnie.Nie dość że jest się zaburzonym,to mozna sie wjebać w problemy z policją.Ja nigdy nie zdobywałem zielska w ten sposób a to co palilem zawsze mialem od znajomych (na imprezie itp).
RafQ
Offline

Re: Depresja a marihuana

przez Lili-ana 11 sty 2011, 01:00
fakfaq napisał(a):cAha i dzis moj znajomy pojechal do psychiatryka kolejny raz. Ciagle pali nawet tam ma ziolo i jutro zaprasza mnie w odwiedziny. Co ciekawe jak nie pali to nawet wstac z lozka nie potrafi. Jak zapali jest normalnym czlowiekiem moze spac i jesc normalnie.

Jeśli bez tego kolega nie może normalnie żyć i funkcjonować to to się nazywa uzależnienie!
Myśl trochę :roll:

Marihuana może być zalegalizowana, wszytko może(oczywiście nie będzie ale zażywać można ;) ), bo wszystko jest dla ludzi ale trzeba tego używać z głową, a nie pakować się w uzależnienie, bo to już jest choroba i do niczego dobrego nie prowadzi.
Lili-ana
Offline

Re: Depresja a marihuana

przez fakfaq 11 sty 2011, 11:44
owszem jest uzaleznienie, tyle ze on pali juz z 10-15 lat. Byly okresy ze nie palił, ale posypalo mu sie ostatnio duuuuuzzzooo w zyciu, zapali to jest super gosc ma humor, jest wesoly, moze spac, moze jesc, nie ma dołków. Jak nie pali to jest zle. Nie tyle uzaleznienie co jakby zastepcze antydepresanty.
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
26 gru 2010, 12:58

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Depresja a marihuana

przez Lili-ana 11 sty 2011, 18:39
Też znałam takich ludzi co jarali po tyle lat, uciekłam od tego towarzystwa. To nie było normalne, mimo, że byli tam ludzie w miarę OK ale były też i pojeby 8)

[Dodane po edycji:]

Nawet mój mąż jarał wiele lat ale zaprzestał dzięki mnie i jest mi za to wdzięczny. Jak jarał to wydawało mu się że tylko takie życie jest fajne ale jak przestał to bardzo docenił trzeźwość. Żyje w rzeczywistym świecie, a nie złudnym...

Ale mówię, to każdego indywidualny wybór.
Ja mam z mężem dziecko i nie wyobrażałam sobie dalszego życia z ćpunem więc postawiłam ultimatum, albo zjara albo my.
Lili-ana
Offline

Re: Depresja a marihuana

Avatar użytkownika
przez harpagan83 11 sty 2011, 19:49
fakfaq napisał(a):owszem jest uzaleznienie, tyle ze on pali juz z 10-15 lat. Byly okresy ze nie palił, ale posypalo mu sie ostatnio duuuuuzzzooo w zyciu, zapali to jest super gosc ma humor, jest wesoly, moze spac, moze jesc, nie ma dołków. Jak nie pali to jest zle. Nie tyle uzaleznienie co jakby zastepcze antydepresanty.


Tak już jest z osobami uzależnionymi. Alkoholik jak sie nie napije to też jest do niczego, a jak sobie łyknie to człowiek orkiestra.
Żeby coś zrobić trzeba się starać
Robić to, robić to, tym się jarać
To wymaga pełnego angażu
E, pamiętaj o tym jak o melanżu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1709
Dołączył(a)
02 paź 2010, 10:40
Lokalizacja
Wrocław

Re: Depresja a marihuana

przez RafQ 11 sty 2011, 21:17
I to dotyczy wszystkich substancji.Alkohol,tytoń,trawa,leki,twarde narkotyki itp.Jak jest sie podatnym na uzaleznienia to i od słodyczy czy kawy mozna sie uzaleznic.Mozna wypic czy wypalic raz na tydzien w towarzystwie na imprezie i bedzie to jak najbardziej ok.Natomiast gdy kazdy dzien nie moze sie zaczac bez kilku piw lub spaleniu blanta to jest juz niepokojacy znak.
RafQ
Offline

Re: Depresja a marihuana

przez fakfaq 12 sty 2011, 14:38
Owszem, ale ja wole zyc w swiecie złudnym. Bo realia mojego miasta sa jakie są, gdy nie pale rzeczywistosc mnie przytlacza, staram sie jak moge, szukam pracy, staram sie zeby bylo dobrze, gdybym mial trzezwo to pojmowac zwariowalbym bo mam predyspozyje do deprechy. Po co sie zamartwiac wieczorami, lepiej zapalic ze znajomymi, jak ma sie ulozyc w zyciu to sie ulozy, przeciez czlowiek sie stara. RafQ zaczynac dzien w taki sposób - owszem to jest zle. Natomiast gdy i tak sie nudze i nie mam co robic to super sprawa wziasc kumpla, psa zapalic i przejsc sie 2 godziny po calym miescie wieczorem. Moge tak codziennie, jest mi po prostu lepiej, nie lubie swiata nie lubie zycia, ale nie lubie sie zamartwiac bez sensu, a tak mam gdy trzezwo patrze na rzeczywisotsc, bo takie sa polskei realia w moim miescie.
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
26 gru 2010, 12:58

Re: Depresja a marihuana

Avatar użytkownika
przez siódmy 12 sty 2011, 15:40
Jeszcze nie tak żle jak kończy się na samej Marii widziałem i znam ludzi którzy jechali na twardych i alkoholików ci naprawdę mają się czym przejmować ,to jest poprostu upodlenie się na maxa.Dużo by tu pisać,Maria to przy tym pestka między zębami a ci którzy mówią inaczej gówno przeżyli i widzieli.Pzdr
Gdy człowiek jest na tyle stary żeby wszystko zrozumieć-umiera.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
124
Dołączył(a)
03 gru 2010, 14:30
Lokalizacja
Earth

Re: Depresja a marihuana

przez Lili-ana 13 sty 2011, 00:39
Z tym się zgodzę, ze alkohol jeśli chodzi o uzależnienie jest dużo gorszy od ganji, tak samo inne "cięższe" narkotyki.
Lili-ana
Offline

Re: Depresja a marihuana

Avatar użytkownika
przez harpagan83 13 sty 2011, 11:39
marihuana w porównaniu z Alkoholem, i twardymi dragami jest nie porównywalnie mniej szkodliwa, no ale jak ktoś jest słaby psychicznie i w dodatku ma jakieś zaburzenia psychiczne to szybko uzależni się od marihuany.
Marihuana uwrażliwia na bodźce a ludzie nad wrażliwi będa przez to narazeni na destrukcyjne działąnie bodźców negatywnych spotęgowanych przez ganje. Piszecie ze wolicie żyć w złudzeniu? ok tylko żebyście się kiedyś nie obudzili z ręką w nocniku, czego wam nie życzę.
Jetem za legalizacją trawki, ale uważam że jak ktoś ma problemy z psychiką to nie powinien jej palić.

[Dodane po edycji:]

i wole życ ze swoimi problemami na trzeźwo, bo przynajmniej będe wiedział czy sie coś w moim życiu zmienia na leprze bądź gorsze. Świadomość samego siebie i rzeczywistości to podstawa.
Żeby coś zrobić trzeba się starać
Robić to, robić to, tym się jarać
To wymaga pełnego angażu
E, pamiętaj o tym jak o melanżu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1709
Dołączył(a)
02 paź 2010, 10:40
Lokalizacja
Wrocław

Re: Depresja a marihuana

przez fakfaq 13 sty 2011, 12:44
A co znaczy w ogóle obudzić sie z ręką w nocniku? Czy z trawką, czy bez niej i tak żyłbym tak samo, próbuje ulożyc swoje zycie, MJ dodaje troche radosci do szarego codziennego zycia. Z tą reka w nocniku to oklepany fraz, bo co ma byc to i tak bedzie, nie ma co sie takimi rzeczami przejmowac. Wazne to sie starac i swoje obowiazki wypelniac, palenie nie ma tu nic do rzeczy, chyba ze ktos sobie wkreca nie wiadomo jakie zespoly amotywacyjne, ze sie mu z domu wyjsc nie chce. pozdro
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
26 gru 2010, 12:58

Re: Depresja a marihuana

przez RafQ 13 sty 2011, 13:09
harpagan83 napisał(a):Piszecie ze wolicie żyć w złudzeniu? ok tylko żebyście się kiedyś nie obudzili z ręką w nocniku, czego wam nie życzę.


I tutaj poruszyles bardzo istotna kwestie.Niektorzy palą lub biora prochy by moc uciec od rzeczywistosci,ja probuje wszystkiego by do niej wrocic.Zycie w zludzeniu to jeden wielki i przerazajacy koszmar.Oderwanie od rzeczywistosci na dluzsza mete moze spowodowac,ze czlowiek przestaje sie kontrolowac,gubi sie we wszystkim i probuje cos zrobic aby z powrotem wrocic.Jestem idealnym przykladem.Zostalem doslownie wyrwany z "rzeczywistosci" jaka widza zdrowi ludzie i znalazlem sie w innym wymiarze tracac kontakt z otoczeniem.W moim przypadku stalo sie to bez pomocy uzywek - wtedy nawet alkoholu nie pilem nie mowiac juz o innych substancjach.

Bardzo chcialbym zyc w szarej rzeczywistosci,czuc i widziec jak inni,zdrowi ludzie.Moglbym wtedy popracowac nad soba przez psychoterapie,zajac sie czyms,rozwijac zainteresowania i wyznaczac sobie mniej lub bardziej wazne cele.
W tej chwili oderwany od tego co mnie otacza tocze jedynie wewnetrzna walke o przetrwanie.Nie latwo jest zyc w jednym swiecie z innymi ludzmi podczas gdy jest sie zupelnie gdzie indziej.
RafQ
Offline

Re: Depresja a marihuana

przez fakfaq 13 sty 2011, 13:36
Do czego zmierzasz ? Wlasciwie jaki jest Twój problem, skoro pojawil sie on bez dragów, i bez alkoholu ? Chcesz jaki inni normalni ludzie przychodzic z pracy zeby wlaczyc telewizor i siedziec przed nim, zeby to Ci wystarczylo i tak przezywac zycie ? Ja nie chce widziec i czuc jak zwykli szarzy ludzie, bo ta szarosc i normalnosc mnie wlasnie zabija. Taki juz jestem, taki juz jestes nic na to nie poradzisz.
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
26 gru 2010, 12:58

Re: Depresja a marihuana

Avatar użytkownika
przez harpagan83 13 sty 2011, 13:45
Do czego zmierzasz ? Wlasciwie jaki jest Twój problem, skoro pojawil sie on bez dragów,

to ze jakieś problemy pojawiły się bez dragów nie oznacza ze dragi załatwią i rozwiążą ten problem. Owszem można codziennie chodzić na haju i nie myśleć o problemach, ale przecież to na dłuzszą metę nie ma sensu, bo kiedys przyjdzie moment w którym dojdzie się do wniosku że tych problemów jest jeszcze więcej niż było.
To jest najgorsze że nie rozwiązywane problemy narastają i można by powedzieć rozmnażają sie ( dochodzą inne)- to jest tak zwane pojęcie ręki w nocniku.
Żeby coś zrobić trzeba się starać
Robić to, robić to, tym się jarać
To wymaga pełnego angażu
E, pamiętaj o tym jak o melanżu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1709
Dołączył(a)
02 paź 2010, 10:40
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 40 gości

Przeskocz do