Czy to na pewno tylko nerwica?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Czy to na pewno tylko nerwica?

przez marysienka 31 sty 2011, 18:01
Mojego narzeczonego coś męczy. Przychodzi w pewien sposób cyklicznie: są okresy, gdzie kilka tygodni czuje się dobrze i normalnie funkcjonuje, potem przychodzi kilka tygodni gorszego samopoczucia, podenerwowania, niepokoju, złego sypiania. I wtedy zaczynają się dziać różne rzeczy. Miewa w tym okresie różne lęki, które przychodzą ot tak, z niczego, i w zasadzie on sam nie wie, czego dotyczą, twierdzi tylko, że "się boi", jest niespokojny. Czasem gdy wraca z wieczornego spotkania ze znajomymi, zamiast wsiąść w autobus i pojechać prosto do domu wraca np. dwie godziny, idzie na piechotę lub okrężną drogą, bo wydaje mu się, że ktoś go śledzi albo jest w jakimś zagrożeniu, że cały świat się sprzysiągł przeciw niemu, nagle nie może trafić na żaden autobus, nie przejeżdża żadna taksówka, jest tylko ten strach, obawa, więc idzie przed siebie. Czasem jak go coś takiego dopadnie to dzwoni do mnie i wtedy da się mu przemówić do rozsądku, jednak zazwyczaj nie dzwoni tylko poddaje się temu. Ten "gorszy" okres zawsze ma też swoją kulminację. Któregoś dnia przychodzi z nienacka bardzo silny atak lęku. Wygląda to różnie. Czasem w trakcie tego ataku narzeczony zamyka się w sobie, leży na łóżku, widać po nim okropne zdenerwowanie, łzy ciekną, "rzuca się" po łóżku, jakby miał zrywy do ucieczki, ja go przytrzymuję, uspokajam, z czasem to przechodzi. Czasem jest bardziej kontaktowy, zrywa się z okropnym krzykiem, płacze, zaczyna uciekać, łapię go, wracam go na łóżko, jednak nadal wije się na tym łóżku nerwowo i prosi błagalnym tonem przez łzy "pomóż mi, pomóż mi". Taki atak dużo szybciej przechodzi, gdy ja jestem spokojna, jednak wiadomo, jestem człowiekiem i czasem też mnie nerwy obejdą. Po takim cichym ataku jest wykończony do granic możliwości i zasypia, po takim ataku bardziej kontaktowym jeszcze przez jakiś czas się dopytuje, czy w domu na pewno wszystko jest w porządku i jeśli widzi moją niespokojną reakcję, zaczyna wmawiać sobie, że na pewno coś jest nie tak, że może np. w domu są duchy lub coś takiego, no bo dlaczego ja też jestem zdenerwowana? Wszystkie te rzeczy przechodzą po czase i potem podchodzi do nich krytycznie, mówi, że się bał, ale w sumie nie wiadomo, czego, że sam nie wie, że nie umie tego nazwać. Kiedyś w trakcie ataku mówił coś o jakichś postaciach, jednak potem upierał się, że nie widział postaci, a jedynie próbował jakoś nazwać ten lęk, który czuł, jakoś go spersonalizować i wyobrażał sobie, że w pokoju mogą siedzieć jakieś postaci - ale podkreślał, że ich nie widział. Pan doktor, u którego byliśmy, nazwał to, co mu dolega, nerwicą lękową i przepisał jakiś lek na nerwicę. Ja się jednak zatanawiam, czy to właśnieto? Czy tak się objawia nerwica? Martwią mnie te napady paniki, martwi mnie to przekonanie o śledzeniu. Jak to u Was wygląda? Wkrótce mamy brać ślub, sami rozumiecie, że chciałabym wiedzieć, na czym stoję... Martwię się...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
31 sty 2011, 17:37

Re: Czy to na pewno tylko nerwica?

przez tynka92 31 sty 2011, 21:20
Najprawdopodobniej to jest nerwica. Wydaje mi się, że np. na schizofrenię te objawy nie wskazują. Z forum wiem, że ludzie z nerwicą boją się, ze ktoś ich śledzi, że mają takie dziwactwa, że wolą iść przed siebie niż wsiąść do autobusu. Mnie też coś takiego się zdarza. Czy jak jest w towarzystwie, abo gdy jest czymś zajęty to te objawy nie występują, czy może się jakoś wtedy opanować? Może było jakieś zdarzenie, które wywołało tą lawinę lęków? Leki, które dostał z pewnością przyniosą widoczną poprawę po kilku tygodniach. Jeśli masz wątpliwośći to proponuję pójść do jeszcze jednego psychiatry. Jeśli jego diagnoza będzie podobna, to trzeba będzie przyjąć, że to rzeczywiście nerwica lękowa ;)
Offline
Posty
257
Dołączył(a)
12 maja 2009, 20:45
Lokalizacja
Bydgoszcz

Czy to na pewno tylko nerwica?

przez marysienka 31 sty 2011, 22:49
Rzeczywiście, wśród ludzi taki silny atak mu się nigdy nie zdarzył, te ataki tylko na osobności. Jak go wyprowadzić w tym czasie między ludzi, "spina się w sobie", żeby na tyle, na ile to możliwe, nie dać nic po sobie znać, ale stara się wtedy ten kontakt z ludźmi ograniczyć do minimum i jak najszybciej zejść im z oczu. Te gorsze okresy chyba występują z lekkim opóźnieniem w stosunku do stresujących okresów w życiu, tzn. gorszy okres przychodzi już po tym, jak jakieś stresogenne wydarzenie się zakończy i w zasadzie powinien zapanować spokój. Mówię 'chyba', bo nie jestem pewna, czy tak było za każdym razem. Nie chcę iść do innego psychiatry, i tak sporo mnie kosztowało namówienie na pójście do lekarza w ogóle. Jak powiem narzeczonemu, że chciałabym iść jeszcze do innego, zaraz będzie myślał, że z tym lekarzem coś jest nie tak i może z nim też jest coś jeszcze bardziej nie tak. Innymi słowy będzie miał tysiące podejrzeń. Już po pierwszej wizycie u lekarza podzielił się ze mną wątpliwością, czy to na pewno dobry lekarz i zapewniałam go, że tak, na pewno dobry, więc.. sami rozumiecie. Boję się jednego: że on się nie chce przyznać do wszystkiego w obawie, że zostanie postawiona diagnoza pt. "choroba psychiczna". On się tego panicznie boi, boi się też, że go zamkną w szpitalu i - jak twierdzi - "tam umrze". Cały czas gdzieś mi leżą na sercu te postaci, o których mówił. Mówił o nich tak, jakby rzeczywiście były w pokoju, jakby je widział, a teraz twierdzi, że nigdy nie widział żadnych postaci, że jedynie sobie wyobrażał, że mogą być. I ja nie wiem, czy tak rzeczywiście było, czy też mówi tak, bo boi się, że "omamy" sprawią, że diagnoza pt. "nerwica" zmieni się w zupełnie inną diagnozę. Nie mogę też być pewna, czy mówi mi o wszystkich atakach, bo nie mieszkamy razem i nie przy wszystkich w związku z tym jestem obecna. Stąd moja niepewność, czy one są jakoś powiazane ze stresami, czy występują bez zależności. Omamy to już domena psychozy, prawda? Czy nerwica lękowa może mieć elementy psychotyczne?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
31 sty 2011, 17:37

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Czy to na pewno tylko nerwica?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 01 lut 2011, 09:31
Ja bym to podciagnela pod depresje dwubiegunowa, wlasnie ona ma tez takie objawy-np ze komus sie wydaje ze go sledzi...a dalej pod objawy schizofrenii. Niekoniecznie musi byc zaraz tzw pelna schizofrenia, czasami ludzie maja male objawy...CO NIE ZNACZY ZE TO STWIERDZENIE, tylko moje przypuszczenia. Najlepiej byloby sie udac do psychiatry, po diagnoze. Poza tym dodatkowo, to ze miewa okresy gorsze i lepsze wskazuja na dwubiegunowke. Wg mnie trzeba jak najszybciej isc do lekarza i jak zaleci, rozpoczac leczenie, jezeli byloby wskazane.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Czy to na pewno tylko nerwica?

przez marysienka 01 lut 2011, 10:36
Agusiu, toż przecież napisałam, że byliśmy u lekarza i lekarz stwierdził silną nerwicę lękową, na którą właśnie zaczął leczenie. Ja dzielę się z Wami moimi przemyśleniami, bo boję się gdzieś w głębi, że diagnoza jest niesłuszna...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
31 sty 2011, 17:37

Re: Czy to na pewno tylko nerwica?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 01 lut 2011, 11:19
No to skoro silna nerwica to chyba mu jakies leki przepisal? Jakie i jakie dawki? A pod 2) skoro piszesz jeszcze o tych osobach ktore widzial, to jednak ja bym podciagnela pod elementy psychozy :shock: Moze byc psychoza z nerwica. I jednak bym poszla do innego lekarza, poszukaj w swoim miescie dobrego PRYWATNIE lekarza i idz. Bo jak jest czlowiek leczony poprawnie to normalnie funcjonuje, ma terapie i w 90% da rade calkiem normalnie zyc, to nie wyrok: diagnoza, tylko droga do odpowiedniego leczenia.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Czy to na pewno tylko nerwica?

przez tynka92 02 lut 2011, 00:18
Myślę, że tych postaci tak naprawdę nie widział, jeśli tak twierdzi. To jest coś na kształt psychozy. Przynajmniej potocznie można by tak to ująć (to wrażenie, że ktoś go śledzi), ale wg. mnie jest to do "podciągnięcia" pod silną nerwicę lękową. Rozumiem jego lęk przed innym psychiatrą, w ogóle rozumiem jego podejrzliwość bo też tak mam. To może do psychologa zgodziłby się pójść. Może wytłumacz mu, że ma mu jedynie pomóc, wskaże, co robić, by było mu lepiej. Nie dlatego żeby go diagnozować i zapisywać leki (to nie lekarz), ale żeby porozmawiać i pomóc.
Offline
Posty
257
Dołączył(a)
12 maja 2009, 20:45
Lokalizacja
Bydgoszcz

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do