Przerażająca sala wykładowa

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Przerażająca sala wykładowa

przez polakita 18 lut 2010, 11:09
chillchasm napisał(a):Tak się głębiej nad tym zastanowiłem i stwierdziłem, że chyba nie potrzebuje niczyjej pomocy. (...) Wiecie co, nie chce się zmieniać. tak jest w porządku.

Że nie chcesz się zmieniać to w to nie uwierzę bo lęki bardzo przeszkadzają w życiu (przynajmniej ja się zawsze czułam jak odmieniec, no ale nie wiem jak u ciebie).
To że ci się tutejsze niektóre wypowiedzi nie spodobały w to mogę uwierzyć. Że nie chcesz psychoterapii też w to mogę uwierzyć. Ale kiedy problemy cię przygną do ziemi to będziesz sam szukał wszelkich możliwych metod wyjścia z problemów... albo nauczysz się żyć z lękami całe życie, zależy co wolisz.

Bez niczyjej pomocy całkiem samemu jest trudno wyjść z wszelkich problemów (nie tylko nerwicowych), ale to kogo ty słuchasz, za czyją idziesz radą, jaką metodę pomocy wybierasz - to już zależy tylko od ciebie ;)
polakita
Offline

Re: Przerażająca sala wykładowa

przez chillchasm 18 lut 2010, 12:15
Wiem jak to jest opłacać studia z własnej kieszeni, nie jestem dzieckiem. Rodzice na moje studia nie wydali więcej niż ja. Nie czuje się jak niedowartościowany nastolatek, który nie może się dogadać z rówieśnikami. Psychoterapia jest zbyt "Radykalna" dla mnie. Zastosuje się po prostu do rad Magdy. Są, moim zdaniem, chyba najbardziej konkretne.

PS. Chętnie bym sformułował mój problem ponownie, tak abym nie miał łatki: godnej pożałowania "pijawki", co żeruje na mamusi.
chillchasm
Offline

Re: Przerażająca sala wykładowa

przez Lexie 20 lut 2010, 17:27
chillchasm, nawet jeśli uda Ci się zastosować do rad Magdy, nie uda Ci się pokonać lęku. A takie świństwa z reguły lubią się pogłębiać. Teraz obawiasz się wchodzić do sal wykładowych, ale może przyjść moment kiedy będziesz się bał wyjść w ogóle z domu.
I wówczas ciężko będzie poszukać środków zaradczych.
Spróbuj wytłumaczyć dlaczego uważasz psychoterapię za "zbyt radykalną". Ja szczerze żałuję, że nie zaczęłam jej wcześniej, bo podejrzewam, że wszystko potoczyłoby się o wiele lepiej. A na pewno nie doprowadziłabym się do takiego stanu, w jakim jestem teraz. Ja mam akurat psychoterapię indywidualną, być może nie dojrzałam jeszcze do grupowej lub nie jest ona stworzona dla mnie.
Troszeczkę pokutuje stereotyp, że jak ktoś leczy się u psychologa czy u psychiatry to zaraz dostaje łatkę "wariat". Wyobraź sobie, że na różne zaburzenia nerwicowe czy depresyjne cierpi co 4 osoba, a to i tak bierze się pod uwagę tylko tych ludzi, którzy w ogóle zgłosili się po pomoc.
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
30 sty 2010, 20:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Przerażająca sala wykładowa

przez magdalenabmw 20 lut 2010, 21:11
Chillchasm- muszę Ci powiedzieć że ja też nie zaczełam psychoterapii jak tylko zaczełam chorować. Wtedy nie miałam fobii społecznej a teraz mam i niestety... nieleczona sie pogłębia. Mogę dać Ci gwarancję że będzie tylko gorzej. Te rady co napisałam pomagają, ale nie zlikwidują lęku i niestety ale to będzie sie pogłębiać. I może dojść do tego że będziesz sie bał wyjść po chleb (wiem z autopsji). Także nie zaniedbaj tego bo żle sie to może skończyć. I rozumiem Cie, nie mam Cie za pijawkę- mam ten sam problem i rozumiem.
Pozdrawiam!
magdalenabmw
Offline

Re: Przerażająca sala wykładowa

przez chillchasm 24 lut 2010, 16:47
o rany, chyba faktycznie pójdę do psychologa. Od miesiąca obawiałem się zadzwonić do dziekanatu, gzdie chce składać papiery by wyjaśnić pewną nieścisłość. Dziś się przełamałem i zadzwoniłem, niestety nikt nie odebrał, ale z każdym sygnałem czułem narastające przerażenie.
jak się rozłączyłem byłem cały roztrzęsiony i napompowany adrenaliną, masakra.
chillchasm
Offline

Re: Przerażająca sala wykładowa

przez magdalenabmw 24 lut 2010, 17:06
Wg mnie powinieneś coś z tym zrobić póki nie jest gorzej. Wybierz się do przychodni i zapytaj o psychologa na nfz. Naprawdę może sie wydawać że samemu można to pokonać, ale.. Na pewno będzie lepiej jak będziesz sie starać, ale takie fobie lubią się pogłębiać. Sam widzisz że już nie musisz tam iść aby czuć lęk. A taka sytuacja wymaga pracy ze specjalistą. Walcz :smile:
magdalenabmw
Offline

Re: Przerażająca sala wykładowa

przez Lexie 24 lut 2010, 18:04
Oj, tak - znam przypadłość z telefonem. Ogólnie też bardzo się stresuję jak mam załatwiać sprawę z kimś obcym, normalnie natomiast nie mam oporów, żeby zagadać kogoś na ulicy. Największym problemem są "przygotowania" - im dłużej w myślach analizuję przyszłą sytuację tym gorzej, jak idę na "spontana" jest o wiele łatwiej.
Czy w szkole średniej też pojawiały się u Ciebie takie sytuacje czy dopiero na studiach?
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
30 sty 2010, 20:39

Re: Przerażająca sala wykładowa

przez chillchasm 25 lut 2010, 00:10
te same sytuacje bywały w liceum, ale dopiero po maturze zacząłem odczuwać strach. Kurdelebele, jutro znów muszę tam zadzwonić.
I faktycznie, im dłużej myślę tym gorzej... mam nadzieję, że uda mi się pogadać z dziekanatem :/

PS.. psychoterapia jakoś brzmi fatalnie, czułbym się jak niedołęga.
chillchasm
Offline

Re: Przerażająca sala wykładowa

przez Lexie 25 lut 2010, 00:28
Eee, to tylko taki stereotyp;] Nie musisz nikomu mówić, że chodzisz na psychoterapię jeśli się tego wstydzisz. Zrób to dla siebie, bo naprawdę warto;) Ja w sumie bardzo lubię swoje spotkania z terapeutką - mogę się wygadać, wyżalić i poruszyć takie sprawy, których z innymi ludźmi omawiać nie chcę. Generalnie dzięki temu wciąż jestem entuzjastycznie nastawiona do świata, zdarzają się chwile i to w sumie nierzadko kiedy uciekam do łóżka i "kryję się przed całym światem", ale następnego ranka wstaję z zacięciem, żeby próbować od nowa. Dobry psychoterapeuta zmotywuje Cię do walki z własnymi lękami i nauczy Cię jak sobie z nimi radzić. Co istotne - zdarza się, że idę na wizytę z fatalnym samopoczuciem, a wracam jak nowo narodzona;)
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
30 sty 2010, 20:39

Re: Przerażająca sala wykładowa

Avatar użytkownika
przez ashley 25 lut 2010, 10:11
Chill, współczuję Ci, bo życie z takimi lękami jest bardzo uciążliwe. Musisz zacząć z tym walczyć. Ludzie podają Ci tutaj różne mądre rady typu poranna kawa, punktualność - powinieneś zastosować. Ale myślę, że najważniejsze jest to co dzieje się w Twojej psychice. Wiem, że nie chcesz tego słuchać, ale tak jak wszyscy piszą psychoterapia to podstawa. Nie traktuj psychoterapii jak siarę, proszę Cię. Nie masz pojęcia ile Twoich znajomych, tych których się tak boiz było na psychoterapii. To normalna sprawa. Idąc na psychoterapię powinieneś czuć się jak osoba mądra i odpowiedzialna za swoje życie, nie jak niedołęga. Zrobisz jak zechcesz. Wszystko ma swoje przyczyny. Twoje lęki przed ludźmi, przed wyśmianiem i opinią muszą mieć jakieś źródło. Musisz wiedzieć skąd się wzięły, żeby móc ten problem rozwiązać. Możesz normalnie żyć. Możesz pożegnać ten strach i nauczyć się nowego sposobu myślenia i dystansu do pewnych spraw. Ale żeby to zrobić musisz przeanalizować dokładnie swoje życie, przeszłość i wyciągnąć odpowiednie wnioski. Tylko wtedy zrozumiesz dlaczego jest jak jest. A zrozumienie to podstawa w wyzdrowieniu. Jakbyś chciał pogadać pisz. Znam dobrze temat i może uda mi się coś poradzić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Re: Przerażająca sala wykładowa

Avatar użytkownika
przez Mayu 26 lut 2010, 00:29
Chillchasm idz na psychoterapie! Jak zlamiesz reke albo dostaniesz zapalenia pluc, to tez nie pojdziesz do lekarza? Nerwica choroba jak kazda inna i trzeba sie niestety leczyc- jakby przechodzila dzieki "silnej woli", "braniu sie w garsc" czy "usamodzielnianiu" nie potrzeba by lekarzy specjalistow ani poradni psychologicznych finansowanych przez NFZ.

Mam to samo co ty i tez nie chcialam nigdzie isc, bo niby po co? I tak ciagnelo mi sie to ze 6 lat. Niby jest w porzadku, dobrze sie czuje, a potem nagle ogarnia mnie paniczny strach i nie jestem w stanie wyjsc z domu. Albo balam sie wasnego zeszytu. Albo skrecic na swiatlach w prawo. A raz wystraszylam sie maszyny xero w bibliotece (dobrze ze bibliotekarka byla mila i opanowana) Przez to dostawalam oceny: 5, 6, 1, 1, 1, 6, 1, 5, 5, 1, 1 i dwoje na koniec albo wogole nie zaliczalam, chociaz umialam. Probowalam juz wszystkiego i tak naprawde trwale dziala tylko psychoterapia. (ale potrzeba dobrego psychoterapeuty, jak ci ktorys nie podpasuje to nie czekaj na cud tylko natychmiast idz gdzie indziej- zaoszczedzisz sporo czasu i nerwow)

A na strach przed wejsciem na sale wykladowa mam taka metode: przeklinanie. (w myslach oczywiscie, nie na glos) Zamiast martwic sie ze jestem spozniona i co na to wykladowca i ze sie beda na mnie patrzec... po prostu ide i powtarzam sobie: K***A! IDE K***A! IDE! K***A IDE! K***A!! SCHODY. K***A WCHODZE!!! WCHODZE! K***A! DALEJ IDE! K***A IDE!! DRZWI. WCHODZE K***A!!!! I MOGA MNIE TE WSZYSTKIE H*** W D*** K***A POCALOWAC!!! i tak az nie dojde do swojego miejsca i nie usiade. A jak juz siedze to sie boje uciec wiec zostaje. Pomaga mi tez swiadomosc ze inni moga miec dokladnie to samo. Moze ten gostek obok boi sie mnie tak jak i ja jego albo bardziej. Na forum wypowiadaja sie tez nauczycielki, wiec moze wykladowca ma taka mine nie dlatego ze sie mnie brzydzi tylko chcialby juz uciec i zaszyc sie w kaciku wlasnego gabinetu. Mam nadzieje ze ci to pomoze (a jak masz jakies wlasne sprawdzone sposoby to daj znac) Powodzenia!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
25 lut 2010, 22:35

Re: Przerażająca sala wykładowa

Avatar użytkownika
przez Victorek 26 lut 2010, 02:37
Znam ten objaw doskonale, już w technikum nie wszedłem do klasy spóźniony, a na studiach nasiliło mi się to do tego stopnia jak ty opisujesz, łaziłem po korytarzach zamiast wejść do sali. Zresztą nie tylko z tym był problem ale właśnie z telefonami do dziekanatu, ja zaliczałęm wszysko zawsze jako ostatni, sam na sam z wykładowcą.
I nie przejmuj się krytyką, że ktoś tu napisał, iż zal rodziców, nikt kto nie miał fobii nie skuma tego, czego my się tu boimy. Dla nich nasze zachowanie wydaje się dziwne, a jedyny dla nich istotny strach czy problem to objawy zaburzeń jakie oni mają, tak już skonstruowany jest człowiek.
Ja studiowałem wieczorowo i sam zarabiałem na to, po 1 semestrze poległem przez te objawy, nie pozaliczałem, przeniosłem się na zaoczne tam było jako tako, ale tylko wyrobiłem 3 semestry bo zaburzenie u mnie rozwineło się na skutek innych stresów do napadów paniki, agorafobii i różne takie.
Piszę to wszystko bo myślę, że mimo wszystko warto zacząć leczenie, jak już pojawiają się takie problemy, takie coś nie ustanie samoistnie ot tak, przed tobą jeszcze wiele w życiu spraw do załatwiania, telefonów itp. MASA. A nie da się zawsze uciec, zresztą czy warto?
A można się z tego wyleczyć, z tym że im wcześniej tym lepiej po prostu zacząć choćby terapię, wiem, ze ciężko w ogóle umówić się na takie coś, i o tym z kimś gadać, ale ja np. teraz żałuję, że już wtedy się nie leczyłem, myślałęm że zawszę ucieknę, że poradzę sobię z takimi objawami bowiem przecież zawsze można coś wymyślić, zawsze dać radę poprzez iluzję, że wszystko idzie ok. Że kontroluję ten problem, ten strach ale potem okazało się, że nie wszystko można obejść korytarzem i wrócić do domu.
Warto popracować nad tym strachem co masz i wyjeb.ać go w pizdu :) to jest możliwe.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Przerażająca sala wykładowa

przez maggieflakes 02 mar 2010, 14:56
A co z aktywnością na zajęciach?Dla mnie to było najbardziej stresujące na studiach obok egzaminów ustnych, zaliczeniach indywidualnych u wykładowcy no i kontaktów z innymi studentami...aaa i z panią "bardzo sympatyczną" w dziekanacie..ale trzeba pokonać strach..jak?..akurat tego to jeszcze nie wiem
Offline
Posty
165
Dołączył(a)
27 lut 2010, 12:16

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 31 gości

Przeskocz do