Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez anusia 26 cze 2007, 11:28
staram się To, że trafiłeś na to forum, jest już wielkim szczęściem. Panuje tu super atmosfera. Uważam, że jesteś bardzo dobrym człowiekiem, ale z drugiej strony boisz się ukazać swoje dobre oblicze. Z pewnością uważasz, że wrażliwość do Ciebie nie pasuje. Ale musisz to zaakceptować, bo na prawdę jesteś wspaniałym człowiekiem. Świat nie jest taki prosty i poukładany, często bywa tak że nie możemy się w nim odnaleźć, bo wydaje się nam że wszystko jest takie chore i złe. Twoje myśli dręczą Cię, i nie możesz się z tym pogodzić. Ale proszę Cię o jedno, nie poddawaj się. Spróbuj się cieszyć drobnostkami, tym że świeci słońce. Gdy rano wstajesz pomyśl o tym, jak to pięknie, że się obudziłeś, że żyjesz. Łatwo mówić-może ale wierzę, że dasz radę. Cieszyć się każdym dniem.Pozdrówka :smile:
Wykreślić ze Świata przyjaźń...to jakby zgasić słońce na niebie
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
14 maja 2007, 20:57

Avatar użytkownika
przez biedronka 26 cze 2007, 12:10
staram się mi to przypomina derealizację, tutaj jest cały topik na ten temat:
http://www.forum.nerwica.com/viewtopic.php?t=1912
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
05 lut 2006, 22:44

przez staram się 26 cze 2007, 21:43
nie dokońca jestem przekonany mam uczucie braku związku z naszym swiatem ale też nie czuje przynależności do innego jakiegoś innego świata tak jak by mnie nie było sam nie wiem co to jest moja rodzina nie jest dla mnie obca rozpoznaje ją
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 cze 2007, 10:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez anusia 26 cze 2007, 21:49
Myślę, że oprócz rodziny. Masz jeszcze kilku przyjaciół. Może nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy, jak ważnym jesteś dla nich człowiekiem. Wiesz, nie którzy ludzie mogą być oddaleni o nawet kilkaset kilometrów, a mimo tego przejmują się Twoim losem :D
Wykreślić ze Świata przyjaźń...to jakby zgasić słońce na niebie
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
14 maja 2007, 20:57

Avatar użytkownika
przez ewa125 27 cze 2007, 00:33
staram sie - takie uczucie to jest moim zdaiem derealizacja. tez tak mialam. czulam ze nie naleze do tego swiata, ze wszyscy zyja a ja jakos tak waham sie miedzy zyciem a nicoscia, czasem czulam ze zaraz znikne, odplyne gdzies, przestane istniec. zreszta pisales ze miales kiedys ataki paniki wiec mysle ze to nerwica plus derealizacja ktora czesto idzie z nerwica w parze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

przez staram się 27 cze 2007, 08:53
sam nie wiem bo już kiedyś miałem derealizacje i inaczej sie wtedy czułem a teraz jest też inaczej . Dzięki Anusia wiem że mnie dopingujesz. Ale sie wpakowałem w straszne gówno co za życie
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 cze 2007, 10:39

Avatar użytkownika
przez Destrukcja 28 cze 2007, 20:02
u mnie ostatnio było w miare do dzisiaj....

poszłam do koscioła na msze za znajomego i zupełnie nagle zaczely mi przychodzic rozne mysli typu"co ja tu robie , mialam ochote krzyczec , nasłuchiwałam glosow i dziwne wrazenie ze wszyscy patrza na mnie.....odsuwałam te lęki bo dawniej czesto podczas d/d miałam takie i gorsze ale nijak nie mogłam sie skupic na czymkolwiek co chwile wracały nowe emocje wszystko wertowalo mi sie w głowie zaczełam retrospekcyjnie myslec i naprawde dziwne to było......., wyszłam na dwor ale nie przeszło teraz jestem dalej roztrzesiona i srednio co 10 min nadchodzi nowa fala lęku na kształt tamtej derealizacji

miałam uczucie odrealnienia i niestety towarzyszyły temu inne somatyczne objawy.........:( BARDZO SIE BOJE pomozcie to opanowac ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
30 sty 2007, 22:52

Derealizacja.Depersonalizacja

przez taka_ania 05 lip 2007, 20:27
Witajcie,jak sie czujecie?dawno nie pisałam,ale czytałam na biezaco.Ciekawa jestem czy minał wam ten dziwny swiat wykreowany przez d/d.U mnie zdecydwoanie lepiej-okres hardcorowych 2 miesiecy mam za soba..nawet nie chce sobie tego przypominac,derealizacja praktycznie minela,pojawnia sie w sporadycznych momenatch,jak jestem zmeoczona,niewyspana,po imprezie itp...ale da sie juz z nia zyc,moze poprostu przestawlam sie jej bac,a moze przeszla?sama nie wiem.Zostalo tak z 20 %"tego"-nadal chwilami powracaja mysli egzystencjonalne,czy zyje czy mi sie to sni, momenty lekkiej depersonalizacji...ale nie jest juz tak strasznie...jak kiedys,leki bralam tylko miesiac,moze do nich powrocic?chodze na terapie i sama nad soba duzo pracuje.JAK u WAS?
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
17 maja 2007, 14:57

Avatar użytkownika
przez biedronka 08 lip 2007, 20:30
Aniu super, ze u Ciebie lepiej! U mnie raczej bez zmian, w dodatku za tydzień lecę z córeczką do Polski na kilka tygodni i już panicznie się biję :? Aniu co masz na myśli pisząc, ze nad sobą pracujesz? Szukam wskazówek ponieważ mieszkam za granicą i ze względu na niewystarczającą znajomość języka nie mogę skorzystać z terapii :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
05 lut 2006, 22:44

Depersonalizacja.Derealizacja

przez taka_ania 21 lip 2007, 23:05
Biedronko piszac ze pracuje nad soba miałam na mysli:
-częste wyjścia ze znajomymi badz do znajomych(nawet jak mi sie nie chciało to sie zmuszałam-zawsze moglam przeciez wyjsc)
-praca(kontakt z ludzmi-wtedy zapominalam o chorobie chociaz na chwile)
-spacery,sport(glownie codzienne spacery-nawet sama wychodzilam,byle wyjsc z domu)
-wizyty u psychologa,chyba pomagaja-moge sie wygadac?
-treningi relaksacyjne Schulza
-relaks podczas czytania ksiazek
- jak zaczyna sie cos dziac niepokojacego,ze zaczynam sobie juz cos wkrecac to staram sobie przetlumaczyc -mowie,spokojnie,to tylko nerwica,jestes zdrowa,to wszystko Ci sie wydaje,moze juz byc tylko lepiej,przezylas taki koszmar i nie zwariowalas-wiec musze byc chyba silna i odporna
-staram sie duzo wysypiac,zdrowiej odzywiac
(zauwazylam,ze jak jestem niewyspana albo po jakiejs imprezie-to "to"wszytko powraca-ale umiem juz opanowac ten lęk)
-mam duzo planow-tez sobie takie postaw,sprecyzuj sie,masz dla kogo zyc,masz coreczke-wiem na własnym przykładzie,ze ciezko odbic sie od"tego naszego dna"ale wierz mi ze sie da.Pamietam jak czytałam wypowiedzi forumowiczów ktorzy pisali ze da sie z "tego"wyjsc(bardzo dobrze działało i działa na mnie to forum-w szczegolnosci wypowiedzi Grzeska123 -czytajac jego wypowiedzi tak jakbym czytala o sobie,ale on wyszedl z tego,codziennie wstajac rano przypominalam sobie to co pisal,tak mocno w to uwierzylam,ze po czesci wiekszej i mi sie to udało.
Wierze w to,ze i Tobie i reszcie forumowiczow sie to uda,poprostu jestesmy za bardzo wrazliwi-tak mi sie przynajmniej wydaje i dlatego takie"super":/ rzeczy nam sie przytrafiaja.
Własnie na tym polega ta moja praca nad soba,nie chciałabym jej zaprzepaścic,za duzo sie ucierpiałam tkwiąc w tym dziwnym stanie d/d-nie wyobrazam sobie ze moglabym do tego powrocic,aha przestalam brac leki-bralam je tylko miesiac(fluoksetyne w najmniejszej dawce),wiem ze jeszcze długa droga,przynajmniej nie jest juz taka pokrzywiona jak była wczesniej.Powodzenia
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
17 maja 2007, 14:57

przez pawelcz 02 sie 2007, 00:07
Witajcie. Nie wiem czy mnie pamietacie, poniewaz juz zadziej wpadam na to forum ale musze Wam to powiedziec - to ma koniec! Kilka miesiecy temu nie wierzylem w to, ze ten stan moze minac - no bo jak, przeciez to bylo by dziwne:/ Ale jednak minelo. W maju tego roku po 6cio m-cy kuracji citalem odstawilem lek. Bale msie nawrotu ale odziwo wewnetrznie bylem silny, swiadom ze to mnie nie zabije, ze ja mam kontrole! Dzieki lekom nabrale mtej wiary. Pozniej bez citalu postanowilem ze pozyje tak jak mi los napisze - bez lekow, tak poprostu wolny i wiecie co? Przeszlo calkowicie! Dzieki d/d stalem sie silniejszy, pewniejszy - bo to wlasnie w momentach slabosci upadamy i wydaje nam sie ze nie ma dla nas ratunki i wtedy nadciaga d/d!
Zajalem sie codziennymi obowiazkami z mysla - pier.. te nerwice i ten dziewny stan i tak byl dlugo i zylem wiec w dupie z nim. Wygralem. Dzis 'smieje' sie z tych mysli ze to sen, ze moze nie zyje, ze mam schize itp.. a bylo tego duuzo!

Suma sumarum - wydaje mi sie ze musimy byc silniejsi co do sytuacji zyciowych i albo walic wszystko albo poprostu umiec powiedzic NIE i zyc spokojnie.

Teraz oczywiscie tez pojawiaja sie problemy z ktorymi ciezko sobie poradzic i byc moze to spowodowac moze nawrot, ale nei sadze bo po sobie widzie, ze drugi raz t obagno mnie nie pochlonie!

Nie musicie w to wierzyc, poporstu poczujcie swoja wartosc i za kilka miesiecy przypomnijcie sobie co sie z wami dzialo - zdziwicie sie i zadacie pytanie: Ej? Kurde nie ma zadnej derealizacji?! Ja piernicze kiedy to minelo?

Pozdrawiam.
Offline
Posty
145
Dołączył(a)
02 paź 2006, 15:32

derealizacja-sorki ze nie podpialem sie pod stary ale musze!

przez pawelcz 02 sie 2007, 00:09
Witajcie. Nie wiem czy mnie pamietacie, poniewaz juz zadziej wpadam na to forum ale musze Wam to powiedziec - to ma koniec! Kilka miesiecy temu nie wierzylem w to, ze ten stan moze minac - no bo jak, przeciez to bylo by dziwne:/ Ale jednak minelo. W maju tego roku po 6cio m-cy kuracji citalem odstawilem lek. Bale msie nawrotu ale odziwo wewnetrznie bylem silny, swiadom ze to mnie nie zabije, ze ja mam kontrole! Dzieki lekom nabrale mtej wiary. Pozniej bez citalu postanowilem ze pozyje tak jak mi los napisze - bez lekow, tak poprostu wolny i wiecie co? Przeszlo calkowicie! Dzieki d/d stalem sie silniejszy, pewniejszy - bo to wlasnie w momentach slabosci upadamy i wydaje nam sie ze nie ma dla nas ratunki i wtedy nadciaga d/d!
Zajalem sie codziennymi obowiazkami z mysla - pier.. te nerwice i ten dziewny stan i tak byl dlugo i zylem wiec w dupie z nim. Wygralem. Dzis 'smieje' sie z tych mysli ze to sen, ze moze nie zyje, ze mam schize itp.. a bylo tego duuzo!

Suma sumarum - wydaje mi sie ze musimy byc silniejsi co do sytuacji zyciowych i albo walic wszystko albo poprostu umiec powiedzic NIE i zyc spokojnie.

Teraz oczywiscie tez pojawiaja sie problemy z ktorymi ciezko sobie poradzic i byc moze to spowodowac moze nawrot, ale nei sadze bo po sobie widzie, ze drugi raz t obagno mnie nie pochlonie!

Nie musicie w to wierzyc, poporstu poczujcie swoja wartosc i za kilka miesiecy przypomnijcie sobie co sie z wami dzialo - zdziwicie sie i zadacie pytanie: Ej? Kurde nie ma zadnej derealizacji?! Ja piernicze kiedy to minelo?

Pozdrawiam.
Offline
Posty
145
Dołączył(a)
02 paź 2006, 15:32

przez świerq 02 sie 2007, 12:56
wiesz co to jeszcze nie jest wariatkowo, wyluzuj

ja czasami łapię się różnych przedmiotów, bardzo mocno, żeby naprawdę je poczuc

odkryłem już że najlepszy na to sposób to kogoś dotknąc , przytulic, czy porozmawiac z kims

wtedy w miare sie odzyskuje poczucie siebie

czasami mam tak że jak idę po ulicy to mi się nogi uginają, same, albo mam problemy z ustaniem to jest fatal...

wtedy najczęściej zrywam z drzewa jakiś liśc lub ściskam w dłoni kamień to też mi pomaga
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
16 lip 2007, 18:06

przez aga19 14 sie 2007, 22:43
Dla mnie derealizacja jest okropnym stanem, jako dziecko budziłam się w nocy i myślałam ,myślałeam ,zaczynałam się bać a potem zaczynało się to...Nie czułam siebie, nie czułam swojego JA,wiedziałam jak mam na imię ale wydawałam się sobie taka obca...To nie minęło i pewnie nie minie.Czasem jak idę to wydaje mi się że płyne wśród nieralnych rzeczy, zastanawiam się czy to sen, czy ja naprawde żyję? czy to może iluzja? jedno co mnie martwi to fakt że ostatnio czuję się tak w obecności mojego ukochanego, wydaję mi się taki nierealny, jakby go nie było,jakby było niemozliwe że to on...zaczęlam unikać z nim kontaktu bo sie po prostu boje...jestesmy ze soba od czterach lat :cry: a co do tego kiedy i jak to u mnie występuje to szczególnie w napadzie lęku, wieczorem, przy jasnym swietle,przy gorszym nastroju i w stosunku do osob i miejsc które dobrze znam.smutne...
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
08 sie 2007, 20:03

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 45 gości

Przeskocz do