Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez TheGrengolada 07 lut 2011, 19:11
Łatwiej będzie zapytać ,,których nie macie?" ;)
Nigdy nie miałam następujących rzeczy:
Misiek_NL napisał(a):Znalazłem na innym forum objawy d/d :
Objawy Depersonalizacji:
- Mamy czasem wrażenie i czujemy się jak roboty, albo jakbyśmy byli już martwi, a tylko mózg pracował
- Często wypowiadamy słowa a barwa naszego głosu jest inna, jakby to kto inny mówił
- Możemy się czuć jakbyśmy byli w jakimś filmie, z nami w roli głównej, albo że jesteśmy marionetkami a cały świat to teatr
- Wrażenie że jest się niewidzialnym, albo że za chwilę rozpłyniemy się i całkowicie nasza tożsamość zniknie

Objawy Derealizacji
- Obraz może wydawać się nam płaski, dwu wymiarowy, jak z kreskówki (bardzo nieprzyjemne doznanie)
- Znane nam miejsca mogą wydawać się całkiem obce i przerażające (nawet własny pokój)
- Wrażenie że coś jest na wyciągnięcie ręki a tak naprawdę stoi w sporej odległości
- Wrażenie poruszania się nieruchomych przedmiotów, wrażenie ich "oddychania"

Objawy emocjonalne
- Odczucie utraty uczuć do rodziny i przyjaciół

Zmysły:
- Wyostrzony słuch i wzrok
- Kolory mogą być jak w czarno białym telewizorze a innym razem się wyostrza

Dobry opis, nigdy nie umiałam lepiej powiedzieć lekarzowi co mi jest, kiedy chodziło mi o derealizację.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
535
Dołączył(a)
28 maja 2010, 22:52
Lokalizacja
Warszawa

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez maxiorek89 07 lut 2011, 22:38
Witam,

Mam takie pytanie....lecze sie na nn od pol roku,jakis czas temu wszystko zaczelo sie robic "dziwne"...nie umiem tego sprecyzowac,ale przykladowo wychodze na zewnatrz patrze na ten swiat i wydaje mi sie,ze jakby wszyscy sie spieszyli...a ja bylem w takim zwolnonym tempie tak jakby nie ja,najbardziej denerwujace sa takie "wylaczenia".Wiem,ze gdzies jestem,ze to wszystko jest,ale przez kilkadziesiat sekund mam wrazenie jakbym byl wlasnie taki odizolowany,a pozniej "ktos" mnie szturchnal i wracam do "siebie"czy to jest ta cala derealizacja?????
psychiatra powiedzial,ze za duzo rozmyslam o nerwicy i stad takie rzeczy,natomaist psychoterapeuta nie powiedzial mi ,ze to derealizacja tylko raczej kazal sprawdzic czy neurologicznie wszystko ok.......sam juz nie wiem czy jest mozliwe"nakrecanie" takich "efektow"
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
29 paź 2010, 21:53

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Zazie 08 lut 2011, 00:37
Jako że moje derealizacje i depersonalizacje są krótkimi epizodami (nigdy nie trwają więcej niż parę godzin) oraz wiele ich nie miałam, toteż objawy nie obejmują wszystkiego, ale faktycznie łatwiej zostawić to, czego się nie doświadczyło (wychodzi mniej) ;)
Objawy Depersonalizacji:
- Uczucie utraty tożsamości, często ma się wrażenie że nie wiemy kim jesteśmy (bardzo to przeraża) - w tym punkcie nie pasuje jedynie uczucie lęku
- Przy poruszaniu kończynami odczuwamy lęk, bo czujemy jakbyśmy nie my te ruchy wykonywali

Objawy Derealizacji
- Obraz może wydawać się nam płaski, dwu wymiarowy, jak z kreskówki (bardzo nieprzyjemne doznanie)
- Znane nam miejsca mogą wydawać się całkiem obce i przerażające (nawet własny pokój) - bez tego przerażenia
- Wrażenie poruszania się nieruchomych przedmiotów, wrażenie ich "oddychania"

Objawy emocjonalne

Zmysły:
- Dzwonienie w uszach
- Wrażenia poruszania się obiektów
- Poczucie że nieruchome przedmioty falują
- Kolory mogą być jak w czarno białym telewizorze a innym razem się wyostrzać

Obecne są też natrętne myśli, zazwyczaj dotyczą one naszej egzystencji, pytania są typu:
Co będzie po śmierci?
I know the pieces fit cause I watched them tumble down
No fault, none to blame it doesn't mean I don't desire to
Point the finger, blame the other, watch the temple topple over
Avatar użytkownika
Offline
Posty
97
Dołączył(a)
21 gru 2010, 18:10

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez stokrotka 08 lut 2011, 14:24
Kochani! Rozumiem dokladnie co czujecie,ja przezywam to samo :( Uczucie nie bycia soba zaczelo sie u mnie ok 2 lata temu. Przechodzilo i wracalo i tak jest do dzis. Chodze na psychoterapie,dostalam rowniez Venlafaksyne,z powodu strasznych lekow. Przez dwa ostatnie tygodnie czulam sie wspaniale,pelna energii,tozsamosc wrocila i bylam pewna,ze leki pomogly. Jednak od 2 dni znow mi sie bardzo pogorszylo. Prosze powiedzcie,czy myslicie,ze znow bedzie dobrze? Leki caly czas biore,leki minely,ale to uczucie nie bycia soba wrocilo,a poza tym od 2 dni chodze jak nacpana :( Pozdrawiam Wszystkich goraco.
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
04 lut 2010, 08:34

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Misiek_NL 08 lut 2011, 15:28
stokrotka, Mam podobnie ostatnio :( Ale myślę że w końcu kiedyś będzie dobrze ;)
Misiek_NL
Offline

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez stokrotka 08 lut 2011, 15:37
A od kiedy masz to uczucie? Wiesz,bardzo pomogla mi venlafaksyna,praktycznie 2 tygodnie zapomnialam o chorobie. Mam nadzieje,ze wkrotce znow bedzie dobrze. A Ty bierzesz jakies leki?
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
04 lut 2010, 08:34

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Misiek_NL 08 lut 2011, 15:45
Już 3 tygodnie....

Biorę Anafranil 75 mg na dobę przedtem 30 mg i do tego 10 mg Rudotelu i 0,25 mg Afobamu

Jest trochę lepiej... ale jeszcze nie jest tak jak powinno :(
Misiek_NL
Offline

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez M|CHAŁ 09 lut 2011, 01:45
M|CHAŁ napisał(a):Witam Was,
Zdobyłem się w końcu na to żeby się tu zarejestrować i chyba, co dla mnie w tym najważniejsze, głośno przyznać się przed samym sobą, że czas poszukać pomocy.
Patrzę na wszystko dookoła, a tego tam nie ma. Jest jakaś wizualizacja, którą w jakiś sposób przetwarza mój umysł, ale nie ja. W zasadzie nie dostrzegam nic - wszystko jest takie bezbarwne, nienamacalne, a ja powodowany narastającym lękiem oddalam się od tego wszystkiego coraz bardziej. Z każdym dniem dalej i dalej i tak od 10 lat. Pusto w sercu, pusto w głowie, żadnych myśli, uczuć, odruchów. Tępe spojrzenie bez analizy, bez zauważenia, bez kontaktu z tym prawdopodobnie istniejącym światem. Jak w chwili gdy się zamyślisz i Cię wtedy nie ma, tylko że już tak cały czas. Od wielu lat. I nie umiem się już ocknąć, pstryknąć i wrócić. Nie, ja jestem cały czas jakby obok pędzącego świata, tylko, że on pędzi, a ja stoję. Stoję i wegetuję - nie mam potrzeb, uczuć, bliskich, jestem otępiały w każdym aspekcie człowieczentwa. Dzień za dniem, życie leci, a ja jakbym jużw nim nie brał udziału, jakbym zrobił już wszystko co było do zrobienia i czekał. Tylko nie wiem na co -to i tak wszystko jedno.
A było inaczej - najlepszy w szkole, w nauce, w sporcie, w kontaktach, dusza towarzystwa, plany - realizacja. Mistrz Polski w bieganiu. Czego się nie dotknął zamieniał w sukces. Dla siebie, dla otoczenia. Teraz sam, wokół mnie trzy osoby, które są, akceptuje je i tyle. Nie wplywają na moje życie, tak jak ja nie wpływam na życie ich. Są - dzięki nim mam gdzie mieszkać, co zjeść, dzięki nim mogę dalej wegetować. Mam gdzieś w głowie świadomość, że powinni coś dla mnie znaczyć, są mi bliscy, ale moje cialo, umysł i serce tego nie czują.
Od 10 lat sotopniowo, coraz bardziej i bardziej ten stan się pogłębia. Po prostu jestem i tyle - to wszystko co mogę powiedzieć o swoim życiu. Nie mam potrzeb, planów życiowych, nie widzę jak to życie się potoczy.
Straciłem teoretycznie wymarzoną pracę, ale i tak to bez znaczenia bo da mnie nie miało to żadnej wartości.
Jedyne co czuje to strach, nieustanne napięcie, stres i niepokój. Pewność siebie? Co to takiego? I tak nic mi się nie uda, nie dam rady, wszyscy są lepsi ode mnie. Przy próbie podjęcia rozmowy od razu wiem, że jestem głupszy, nic nie rozumiem i nikt mnie nie zaakceptuje. Każdy widzi we mnie nieudacznika i wypaloną namiastkę człowieka.
Te myśli są ze mną cały czas - w dzień, w nocy gdy nie śpię, 24 na 7. Nie wiem co to spokój, nie pamiętam jak to jest położyć się i zasnąć... W ciszy i i z myślą, że jutro nowy wspaniały dzień.
Pomóżcie!
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
02 lut 2011, 17:27

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez tiny 09 lut 2011, 03:46
Musze przyznac,że mnie zaniepokoiłeś i uświadomiłeś jednocześnie. Czytając twój post zobaczyłam scenopis swojego życia. Sprawą oczywistą jest to, że nie możemy się zamknąc w tym kloszu do końca życia,tylko jak się z niego wydostac... Mysle,że leki nas z tego nie wyciągną,problem siedzi w naszej głowie i wydaje mi się,żę przyczyną są różnego rodzaju fobie i lęki z którymi mieliśmy kiedyś do czynienia. I chyba najlpszym lekarstwem byłaboby rozprawienie się z tymi myślami(podzielenie się nimi).Tylko jak to zrobic kiedy nie ma nikogo kto chciałby cię wysłuchac. Ostatnio próbowałam oznajmic bliskim,że mam ze sobą problem,ze nie moge się odnalesc. Znajomi odebrali to jako żart, stwierdzili,że się wygłupiam i nie tylko ja mam problemy. Kazali mi się otrząsnąc i wrocic do rzeczywistosci. W zeszłym roku miałam ostre załamanie nerwowe. Codziennie przeżywałam ogromny lęk, który nie pozwalal mi normalnei funkcjonowac. Zawsze miałam problemy ze stresem,ale to co wtedy przeżywałam było chyba zwieńczeniem i kumulacjom wszytskich napięc z przeszłości. W końcu po kilku miesiącach katowania ciała i umysłu wybrałam się do psychologa. Po kilku wizytach psycholog zaproponowala mi pomoc psychiatry,w akcie desperacji rzuciłam się na głęboką wodę i grzecznie spożywałam wszytskie przypisane mi leki. No i właśnie od tamtego momentu zaczęła się wegetacja. Tabletka wyzbyła u mnie poczucie lęku ale wniosła za sobą nowe objawy:otępienie apatie podejrzany spokój. Nie potrafiłam sobie z tym poradzic,musze się przyznac,że nawet nei pamietam dobrze tego okresu czasu . W końcu zrezygnowałam z tabletek,od tamtej pory przestałam chodzic do psychologa i psychiatry,coś we mnei pękło, nie miałam już siły. Zrobiłam to także ze względu na moją mame, wiedziałam,że sobie z tym nie radzi, więc zaczęłam udawac i oszukiwac samą siebie,że wszystko jest już w porządku. Zaniepokoiło mnie to,że poczucie tego odłużenia i odrealnienia nie ustało. Czy to jest efekt uboczny tabletek albo przyzwyczajenia organizmu do takiego stanu...? Obecnie jestem tak zagubiona i odalienowana,że nie potrafie zapanowac nad swoimi problemami, przez to ranie innych bo oni odbierają to zupełnie inaczej niż ja, myślą,że nie obchodzą mnie ich problemy,a mi przecież starsznie na nich zależy. Michale, ja też od tej pory czuje się bardzo samotna, mam wrażenie,że dla wszystkich stałam się obojętna, bo po co komu taki przyjaciel, który praktycznie ''nie istnieje''. Moje życie diametralnie się zmieniło, powoli trace wiare w swoje możliwości i umiejętności. Strasznie się boje co będzie dalej bo chce realizowac swoje marzenia i miec wokoł siebie bliskich,ale nie wiem czy jest to możliwe skoro z trudem potrafie sprostac jednemu wyzwaniu.. Czy wasze dolegliwości się z czasem pogłębiały? Korzystacie z jakiejś pomocy psychologicznej?
Pzdr.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
09 lut 2011, 01:59

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez puma25 11 lut 2011, 16:45
Witam, jestem tutaj nowa:)
Postanowiłam w końcu zarejestrować się na jakimś forum, bo już chyba dłużej sama z moim problemem nie wytrzymam.Trzy lata temu moje idealne życie się zawaliło, zaczęło mi się wszystko walić na głowę: bolesne rozstanie, wyrzucenie ze studiów, kłopoty finansowe i choroba taty.Uciekałam od problemów w imprezowy styl życia :alkohol, czasami narkotyki, balowanie co noc itd. Po jakimś czasie jednak odzyskałam równowagę. Moje życie naprawiło się dosłownie w każdej dziedzinie i chociaż nie wierzyłam, że kiedykolwiek będzie lepiej to było jeszcze lepiej niż przedtem. Cieszyłam się każdą chwilą w dodatku spełniałam swoje marzenia byłam duszą towarzystwa, mój telefon nigdy nie milknął, prawdziwa ,,królowa życia".
Jakieś dwa miesiące temu wyjechałam na tydzień do Włoch ze znajomymi. I chociaż już uporałam się z nałogami, zdarzało mi się na tym wyjeździe popijać i popalać jointy.Pod koniec wyjazdu poczułam się jakoś słabo. Organizm prawdopodobnie był wykończony, ale ja popadłam w panikę, że umrę.To było okropne, serce zaczęło mi bić potwornie szybko, zaczęłam się trząść na całym ciele i byłam pewna, że umrę.Lekarz który do mnie przyjechał nie potrafił mówić po angielsku, powiedział tylko : nervoso, i dął mi jakieś krople uspokajające.
Następnego dnia myślałam, ze to koniec, czułam się dobrze. Ale w drodze powrotnej to znowu wróciło:ciemność, mrok, przekonanie, że umrę, że będzie wypadek, że się rozbijemy.Oczywiście dojechaliśmy bezpiecznie:)
Po tych dwóch incydentach zaczęłam mieć ataki lęku w nocy.Budziłam się i panicznie bałam śmierci, choroby psychicznej.Cała się trzęsłam ze strachu, pociły mi się ręce, nagle robiło zimno.zaczęły mnie nawiedzać myśli na temat sensu życia, istnienie, tego czy jest Bóg i jakieś ,,życie po". Lęki zaczęły przybierać na sile i po jakimś czasie już cały dzień to za mną chodziło.
Poszłam do psychiatry, ale nie przepisał mi leków.Jedynie Hydroxyzinum w razie konieczności.Niestety nie czułam ,że on mnie rozumie, miałam wrażenie jakby mnie zbywał.Po dwóch wizytach zrezygnowałam z leczenia.
Jednocześnie pomimo lęków starałam się prowadzić normalne życie. Chodzić na uczelnie, na imprezy, spotykać z ludźmi, chodzić na randki. Zaczęłam się spotykać z kimś bardziej ,,na poważnie" i czułam już o wiele lepiej. Starałam się dawać płynąć złym myślom, ale je racjonalizować, argumentować pozytywnie, chociaż to było trudne.Zapisałam się na psychoterapie, ale na razie byłam tylko raz na spotkaniu.Już myślałam, że wszystko jest dobrze bo zaczynałam czuć się lepiej i ataków lęku już prawie w ogóle nie miałam.
Ale nagle pojawiło się coś gorszego ( a moze tak samo okropnego) czyli derealizacja i depersonalizacja w pełnej formie. Wszystko jest jakby senne, nierzeczywiste a ja nie czuję się do końca sobą.Tak jakby ktoś inny za mnie myślał i funkcjonował. Nie widzę już za bardzo sensu w życiu. Jeszce do niedawna miałam tyle zainteresowań, rozwijałam sie intelektualnie. Teraz kompletnie nic: zero uczuć, ani radości ani ekscytacji, po prostu nic.I ten strach, że zaraz oszaleję, zwariuję, stracę kontakt z rzeczywistością.To jest okropne!
Ufff...ale się rozpisałam, wiem:)
W każdym razie patrząc na forum, dochodzi do mnie , że niektórzy cierpią na to latami.Więc czy to w ogóle można wyleczyć i czy można się poczuć ,,normalnie", znowu sobą? I jak myślicie, czy u mnie to tylko kolejny etap przejściowy, czy może się tylko pogorszyć, bo boję się, ze niedługo nie będę w stanie funkcjonować, położę się w łóżku i już z niego nie wstanę....Zastanawiam się też czy brać jakieś tabletki, może chociaż antydepresanty czy może psychoterapia jednak pomoże.Będę wdzięczna jak ktoś odpisze.
Pozdrawiam:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
11 lut 2011, 15:56

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez allusiaz 11 lut 2011, 16:53
czesc. ja tez jestem tutaj nowa. przeczytalam twoj list i.............kurcze mialam jakis czas temu problemy troche podobne do Twoich ale i inne też. teraz czuje sie o niebo lepiej i wlasnie dlatego ze poszlam na psychoterapie. osobiscie bardzo polecam chociaz na poczatku jest ciezko ale jak przejdzie sie ten pierwszy czas to potem naprawde wszystko sie zmienia. moja terapeutke polecam wszystkim. bardzo mi pomogla. wlasciwie wszystko sie zmienilo na lepsze. dzisiaj smieje sie i ze swojej depresji i lekow. po prostu inna ja. także na psychoterapie!!!!!
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
11 lut 2011, 16:46

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Margaryna9 11 lut 2011, 20:03
Mi dereralizacje trudno opisać...
Macie tak że się głubicie w swoim mieście ? Ja np jak wyjeżdzam gdzieś dalej to po prostu głubie się jak małe dziecko :(
DziwnySwiat00.blog.interia.pl wejdz i skomentuj :)
Biorę Abilify , Pernazyna , Lenuxin , tegretol i chyba zdrowieje :)
Offline
Posty
259
Dołączył(a)
24 lut 2009, 18:29

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez sephirothf 11 lut 2011, 22:09
Witam wszystkich forumowiczów. Postanowiłem się podzielić znowu moimi dolegliwościami. W moim życiu znów nastał ciężki okres, mianowicie po prawie 2 letniej przerwie od DD i nerwicy, powróciła do mnie jak bumerang :( Jak pisałem w e wcześniejszych postach radziłem sobie bez lekarstw i lekarzy i mam nadzieje trwać w tym nadal. jednak teraz znowu mnie dobija to paskudne choróbsko :( Przez nią tracę pewność siebie. Teraz męczy mnie coś takiego że wszystko jest ok, a nagle w jednym monecie zaczynają mnie przeszywać myśli że zaraz zwariuje że tracę kontakt z rzeczywistością i trwa to z dużym nasileniem chwilę, potem odpuszcza. Ale i tak potem trzyma mnie ten cholerny niepokój, napięcie. Ostatnio żyję z DD i znowu muszę z tym walczyć każdego dnia.
Pozdrowienia dla wszystkich !!!
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
17 sie 2008, 01:28

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Guzik 12 lut 2011, 01:58
mnie się wydaje że z tym nie ma jak walczyć, można się tylko męczyć, mnie to męczy okropnie, nienawidzę tego. Ostatnio wraca coraz częściej. Jest coraz gorzej. Moje leczenie jest chyba do niczego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1643
Dołączył(a)
14 wrz 2010, 16:56
Lokalizacja
Trójmiasto

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 22 gości

Przeskocz do