Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Dlaczego ja ??

przez Misiek 23 wrz 2008, 17:53
Ja pierwsze symptony nerwicy... jak teraz na to patrze to widze że już dawno były... tylko dopiero teraz zacząłem leczyć się... :smile:
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Kolejny wileki problem! nie da sie tak zyc!!!

Avatar użytkownika
przez Victorek 23 wrz 2008, 19:44
Ja o raka też się bałem, ale to jest tak że kiedy się boimy czegoś to wydaje nam się że kiedy byśmy sie bali czego innego to byłoby nam lepiej, a prawda jest taka że jak mamy ten chorobliwy lęk, który sie po prostu uprze na coś i nas tym męczy, to myśl o każdej cięzkiej chorobie będzie nam rujnować życie
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez inez3 26 wrz 2008, 14:13
ja leczylam sie tylko panstwowo. moze mialam szczescie, bo jestem b. zadowolona. z cala pewnoscia moge polecic (jesli ktos jest z wawy) centrum psychoterapii kiedys na sobieskiego 112, teraz na dolnej oraz pania Malewicz - psycholog w przychodni na chelmskiej. i tu i tu bardzo mi pomogli. z nerwica zyje sobie 4 lata, wiec wiem co to jest. teraz jestem na lekach i od bardzo dawna nic mi nie bylo. bede przymierzac sie do odstawienia, choc nie ukrywam, ze gdzies wewnetrznie sie boje (raz juz odstawilam i mialam nawrót), bo nie chce stracic tej normalnosci. natomiast nie ulega watpliosc to, ze leczac sie juz dosc dlugo dowiedzialam sie o mechanizmach dzialania naszej "kolezanki" i zdecydowanie lepiej radzilam sobie z atakami. napracowalam sie przy tym bardzo, to nie ulega watpliowsci rowniez. pamietam jak na sile jezdzilam autobusami zeby sobie udowodnic, ze to moja psycha i nic mi nie jest.... ciezka przeprawa, ale ja nie chcialam tak zyc. wiem zapewne, ze nerwica zostanie mi na zawsez, moze uspiona, ale dzieki leczeniu wiem jak dziala i wiem, ze mozna z nia skutecznie walczyc.

---- EDIT ----

ja leczylam sie tylko panstwowo. moze mialam szczescie, bo jestem b. zadowolona. z cala pewnoscia moge polecic (jesli ktos jest z wawy) centrum psychoterapii kiedys na sobieskiego 112, teraz na dolnej oraz pania Malewicz - psycholog w przychodni na chelmskiej. i tu i tu bardzo mi pomogli. z nerwica zyje sobie 4 lata, wiec wiem co to jest. teraz jestem na lekach i od bardzo dawna nic mi nie bylo. bede przymierzac sie do odstawienia, choc nie ukrywam, ze gdzies wewnetrznie sie boje (raz juz odstawilam i mialam nawrót), bo nie chce stracic tej normalnosci. natomiast nie ulega watpliosc to, ze leczac sie juz dosc dlugo dowiedzialam sie o mechanizmach dzialania naszej "kolezanki" i zdecydowanie lepiej radzilam sobie z atakami. napracowalam sie przy tym bardzo, to nie ulega watpliowsci rowniez. pamietam jak na sile jezdzilam autobusami zeby sobie udowodnic, ze to moja psycha i nic mi nie jest.... ciezka przeprawa, ale ja nie chcialam tak zyc. wiem zapewne, ze nerwica zostanie mi na zawsez, moze uspiona, ale dzieki leczeniu wiem jak dziala i wiem, ze mozna z nia skutecznie walczyc.

---- EDIT ----

pardon, dwa razymi sie wkleilo, bo jakis problem z forum mam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: co mi jest- nerwica? fobia?

przez rin-tin-tin 27 wrz 2008, 15:46
adam_s napisał(a):rin-tin-tin, nie wiem czy tu jeszcze zaglądasz ale jeżeli tak to podobnie jak poprzednik mogę tylko doradzić wizytę u lekarza. Objawy nieco mogą sugerować fobię społeczną wg. mnie.

adam_s jeszcze zagladam :) dzieki za odzew. tylko ze mnie to cholernie stresuje, zeby isc do lekarza i o tym powiedziec... w ogole mnie stresuje mowienie o tym.
pozdrawiam
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
04 sie 2008, 22:02

Re: Kolejny wileki problem! nie da sie tak zyc!!!

przez cixi81 27 wrz 2008, 22:27
ja ostatnio naczytałam sie o "stwardnieniu rozsianym" i wiem ,że człowiek potrafi sobie wszystko wmówic i nawet miec takie objawy :( przestałam czytać bo psycha mi siada jak czytam o chorobach :smile:
Offline
Posty
125
Dołączył(a)
21 mar 2008, 14:22

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Misiek 28 wrz 2008, 16:46
rin-tin-tin, musisz się jakos przełamać... :smile:
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Kolejny wileki problem! nie da sie tak zyc!!!

przez Misiek 28 wrz 2008, 16:51
cixi81, ja tez przestałem... bo za dużo sobie wkręcałem...
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez KasiaMi11 28 wrz 2008, 21:23
Witam wszystkich bardzo serdecznie!Od bardzo dawna czytm Wasze forum ,ale nigdy nie miałam odwagi napisać :D Aż chciało by się napisać że wreszcie nadszedł ten dzień...Ale od początku.Jestem 33 letnią kobietą ,spełnioną życiowo i zawodowo.Mam wspaniałego męża i dwóch zdrowych synków,oraz dobrą pracę.Nie powinnam nic więcej wymagać od siebie i od życia,jak tylko dziękować Bogu że wszystko jest naprawdę ok.Cztery lata temu w tragicznych okolicznościach zginął nasz przyjaciel i wtedy to sie zaczęło....Jego żona przebywała po tym zdarzeniu w naszym domu,po prostu nie miała wtedy nikogo bliższego niż ja i mój mąż.Zrobiło mi się słabo,serce gnało ze 300 na godzinę,myślałam ze odlecę.Nie odlecialam,przybiegła moja mama podała mi krople walerianowe i przeszło.Jakiś czas pózniej zakrztusiłam się jedząc krupnik,to znaczy nawet nie to że się zakrztusilam,tylko miałam odczucie że ta zupa przesuwa mi się po przełyku milimetr po milimetrze ,a ja boję się że za sekundę się zadławię i umrę.Parę dni póżniej nie łykałam juz niczego,gardło miałam ściśnięte,jak gdyby ktoś z tylu dusił mnie łańcuszkiem i zaczął się horror.Ponieważ pracuję w służbie zdrowia podstawowe badania takie jak morfologia,elektrolity i rtg klatki piersiowej zrobiłam od razu-wyniki czyste.Czepiłam się serca,ponieważ do tego wszystkiego czułam się słabo.Holter,ekg,echo serca wszędzie w porządku.Ja tym czasem jadłam niewiele,zapijając kęs chlebka litrem herbaty,chudłam męczyłam się i było fatalnie.Wykonano mi rtg przełyku, podwójną gastroskopię i skopię przełyku,wszędzie choroby brak,a ja byłam juz wykończona fizycznie i psychicznie.Chodzilam od Kajfasza do Judasza każdy rozkładał ręce,a moje dolegliwości trwały nadal.Wyglądałam jak szkielet,było mi słabiutko,a gardło ściskała olbrzymia gula...i lęk,lęk który był ciągle...że umrę...już teraz,zaraz...a przecież mam takie malutkie dziecko!!!Płakała nade mną moja mama i mój tato,mój synek błagał-mamusiu zdrowiej chodzmy pobiegać,wez rowerek!Jeszcze raz kardiolog,internista,potem neurolog-nic choroby brak.A ja tak bardzo chciałam zjeść!Jadła bym wszystko warzywa ,owoce,mięso ,słodycze wszystko!!!Potem nastąpił przełom,mój ordynator zaprosił mnie na rozmowe i zasugerował mi,że za moje problemy odpowiada głowa i że powinnam udac się do psychiatry.Udałam się,opowiedziałam uczciwie wszystko po kolei,usłyszałam w odpowiedzi dwa pytania czy jestem mężatką i ile mam dzieci.Padła diagnoza-nerwica lękowa. Dostalam leki - coaxil i tranksenę i to wszystko.Wizyta trwala cztery minuty.Wracałam do domu,na chwiejnych nogach i myślałam,Boże drogi jakie nerwy,jak coś czego nie widać, czego nie można wybadać ,dotknąć moze byc przyczyną mojej udręki.Znacznie bardziej realnym wydawał mi się fakt iż mam raka przełyku,dlatego nie połykam.Proszę sobie wyobrazić,że ja normalnie pracowalam,w dyżurach,sama podawałam ludziom silnie działające leki dożylnie,ja musialam być przytomna,musiałam skupiać się nad tym co robię.Pomogły mi moje przyjaciółki,wyciągały mnie na imprezy,serwowały alkohol,pomogło po paru drinkach zjadłam kiełbaskę z grilla i nie kontrolowałam jej połykania.Wkrótce potem zaszłam w drugą ciąże,nerwica usnęła.zapomnialam o niej zupełnie.Jadłam ,piłam,urodzilam drugiego zdrowego synka,poł roku było dobrze.Wrócilam do pracy i jazda zaczęła się od nowa.Tym razem ścisnęło mi klatkę piersiową,jest mi słabo,ciągle myślę że zemdleję,serce tłucze się jak chce.Jest zle,znowu się badam,chodzac od Kajfasza do Judasza.Cierpię mam dolegliwości fizyczne a wszyscy w otoczeniu patrza na mnie jak na wariatkę(chodzi mi o medyczne towarzystwo)Tak łatwo powiedzieć nerwica i zostawic człowieka bez pomocy.Marzy mi się profesjonalna psychoterapia,tylko naprawdę profesjonalna a nie rzezbienie w gównie za niemałe pieniądze.Pozdrawiam Was kochani pa

Jakie serce taki lęk...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
174
Dołączył(a)
11 wrz 2008, 13:13
Lokalizacja
Lublin

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez inez3 29 wrz 2008, 11:41
KasiaMi11, poszukaj u siebie w miescie jakiegos dobrego centrum psychoterapii albo psychologa. widocznie poprzednie leczenie bylo za krotkie... tak to bywa, ze przez jakis czas jest spokoj, a potem nerwica powraca...
co do lekarzy, to tu gdzies na forum powinnas znalesc takie info
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Re: Kolejny wileki problem! nie da sie tak zyc!!!

Avatar użytkownika
przez ewa125 29 wrz 2008, 19:32
kazdy lek nerwicowy (takze ten o chorobie) to jest ukryty lek przed czyms innym (np. jakas fobia spoleczna). nie wazne czy ktos sie boi schizy, raka czy czegos tam innego, to zawsze jest ten sam mechanizm.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: Kolejny wileki problem! nie da sie tak zyc!!!

przez Alexandra 30 wrz 2008, 07:59
to prawda. pod kazdym lekiem- kryje sie obawa przed czym innym. Bojac sie raka mozna bac sie samotnosci, odczuwac brak milosc, bojac sie zawalu- bac sie przebywac w srod ludzi itd
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
571
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez KasiaMi11 30 wrz 2008, 08:33
witam kochani!Chyba masz rację Inez3 że to moje leczenie było za krótkie.Myślałam iż 'to coś'było tylko epizodem w moim życiu,a tymczasem okazalo się zupełnie inaczej.Przyjaciółka nerwica wróciła i to w jeszcze lepszym wydaniu.Jedynie co to oszczędziła teraz moj przełyk i usiadła sobie w innym miejscu.Tak czy siak muszę coś z tym robić bo czuję się fatalnie a tak nie da się żyć.

Jakie serce taki lęk...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
174
Dołączył(a)
11 wrz 2008, 13:13
Lokalizacja
Lublin

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez inez3 30 wrz 2008, 09:10
dokładnie, nie da sie tak, dlatego nie mozna sie jej dawac. ciesze sie, ze chcesz walczyc dalej. uwierz w to, a bedzie lepiej. pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Re: Kolejny wileki problem! nie da sie tak zyc!!!

przez vicki 30 wrz 2008, 16:54
z tym rakiem to mam podobnie - spędzam godziny na wikipedi czytając o objawach różnych nowotworów i oczywiście od razu mam wszystkie objawy...

już jest na świecie taki sprzęt, który prześwietla całe ciało i wykrywa nawet najmniejszą zmianę nowotworową. czekam z niecierpliwością aż będzie ogólnodostępne...
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
25 wrz 2008, 18:44

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do