Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez NerVuska 09 kwi 2008, 18:24
Kazdy lek jest silny-dlatego nie pije sie np alkoholu po nim-nawet piwa. Czy ostroznie lampke wina. Ale lekarz wie chyba od jakiej dawki zaczyna i skoro nie jestes uczulona to nic nie bedzie. Pytanie tylko-czy po 4 tyg Ci pomoze...Czy bedzie widac efekty...
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
02 kwi 2008, 12:04
Lokalizacja
Z macicy :P

Avatar użytkownika
przez Magdalenka81 09 kwi 2008, 18:30
CZY ZAWSZE MUSI SIE KONCZYC NA LEKACH?CZY MOZNA PRZETRWAC BEZ NICH?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
170
Dołączył(a)
09 kwi 2008, 15:40
Lokalizacja
Colchester

przez NerVuska 09 kwi 2008, 18:42
Odezwa sie rozni zwolennicy- leczenia dobra myslą afirmacjami bzdurami- Jak ktos ma silna wole to moze i da rade. Tylko ze atak paniki czy agorafobia ktora na poczatku uniemozliwia wyjscie nawet do sklepu- to bez leków trudno sie obejsc. Pewnie po typ etapie- mozna naprawiac wszystko terapią- Bo jakby nie bylo nerwica-to glownie psyche---A zreszta wypowiadam sie-a sama kraze od terapeuty do lekarza i vice versa-od 95 roku.......................amen.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
02 kwi 2008, 12:04
Lokalizacja
Z macicy :P

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez kajusia 09 kwi 2008, 19:06
Magdalenka81 ja tez mieszkam w Anglii i tez moja choroba wyszla tzn nasilila sie tutaj bo patrzac z perspektywy czasu to mialam ja juz od dawna.tez cierpie na nerwice lekowa i ataki mialam bardzo bardzo silne i czeste.tylko ze ja nie bardzo chcialam isc do angielskiego psychiatry i psychologa wiec polecialam do Polski i tam poszlam.dostalam oczywiscie leki i nie mam nic przeciwko bo uwazam ze trzeba dac sobie pomoc :)tez pierwszy raz biore leki i uwazam ,ze nerwica jest taka choroba ,ze bez lekow radza sobie z nia nieliczni(zreszta ludzie biora leki na bol glowy ,z ktorym sobie nie radza a co dopiero z nerwica),wiec powiem ,ze sceptycznie podchodze do opinii leczenia nerwic lekowych bez wspomagania lekami....ale to moja opinia.pzdr:)
chce zeby bylo doooooobrze,nareszcie dobrze
Offline
Posty
101
Dołączył(a)
03 lut 2008, 17:25
Lokalizacja
Londyn

Avatar użytkownika
przez Magdalenka81 09 kwi 2008, 22:22
ja mysle o branu jakis lekow ziolowych?bardziej naturalnych jesli jest to mozliwe?tu chcieli mi dac prozak ta nazwa mnie wystraszyla.leczyc sie tutaj czy jechac do polski?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
170
Dołączył(a)
09 kwi 2008, 15:40
Lokalizacja
Colchester

przez kajusia 09 kwi 2008, 23:03
ja ze swojego doswiadczenia wiem ze ziolowe nie pomagaly.nerwica lekowa(nie wiem na czym u ciebie te leki polegaja,jak sa czeste i jak silne)wymaga wizyty u psychiatry (a on napewno przepisze leki)oraz na psychoterapii z psychologiem.
troche juz tu mieszkam i poradzilabym pojechac do Polski na leczenie.raz ze wychodzi to taniej-samolot +wizyta+leki kosztowaly mnie tyle co sama wizyta u tutejszego :)leki zaczelam brac miesiac temu i dopiero teraz widze poprawe choc tak jak powiedzial lekarz leczenie napewno bedzie dlugotrwale.nie wzbraniam sie bo chce sobie pomoc.moje ataki byly bardzo silne(tzn one nadal sa ale juz nie takie jak wczesniej) i zaczynam widziec poprawe.
uprzedzajac Twoje obawy a'propos lekow-to nie jest tak ze jesytes po nich na haju,nic sie nie zmienia jezeli chodzi o normalne zycie.poprawiaja nastroj (ktory przy nerwicy lekowej jest typowo depresyjny i zmniejszaja ilosc i sile atakow lekowych)
ale decyzja nalezy do Ciebie.
a'propos prozacu to z tego co wiem juz sie go w Polsce nie przepisuje ale moge sie mylic.odpowiednikiem jest chyba seronil ale tez pewna nie jestem.poczytaj na forum opinie o lekach bo jezeli tu jestes na tym forum i zdajesz sobie sprawe ze swojej choroby tzn ze chyba ich potrzebujesz.pozdrawiam:)i to naprawde nie jest nic zlego.zla jest nerwica i to jej trzeba sie obawiac a nie leczenia.
chce zeby bylo doooooobrze,nareszcie dobrze
Offline
Posty
101
Dołączył(a)
03 lut 2008, 17:25
Lokalizacja
Londyn

Dziwne

Avatar użytkownika
przez Dorot 10 kwi 2008, 22:19
Witam was

Chce powiedzieć , że znowu zaczełam terapie tym razem prywatnie i zastanawiam sie jak to dalej będzie , musze tylko powiedzieć , że dzisiaj miałam sytuacje w pracy ,że mnie strasznie zemdliło a ja powiedziałam sobie że nie zwracam na to uwagi co ma byc to będzie nie miałam ochoty sie przejmować, powiedziałam nie i koniec i wiecie przez chwile poczułam sie tak normalnie jakbym była wolna po czym zauważyłam , że mój organizm poszukuje lęku , że poradziłam sobie z problemem a on jakby tego nie mógł znieść , to było strasznie dziwne uczucie z jednej strony taka wolność psychiczna a z drugiej dziwne uczucie bez lęku tylko szkoda , że trwało to tak długo. Mam nadzieje że terapia mi pomoże z tego wyjść.

Pozdrawiam
Pośród Kłopotów znaleźć SENS!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
15 paź 2006, 21:10
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez Magdalenka81 10 kwi 2008, 22:42
hej kajusia czy ty chodzisz do psychiatry w anglii czy w polsce?i czy te wizyty sa konieczne?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
170
Dołączył(a)
09 kwi 2008, 15:40
Lokalizacja
Colchester

Lęk

przez adusia 11 kwi 2008, 09:14
Boimba
Przechodzę to samo co ty juz kilka lat. Ostatnio trochę jest lepiej ale to dzięki terapii. Trafiłam na wspaniałą panią doktór, która potrafi mnie zrozumieć i pokierować moimi myślami. Oprócz tego biorę leki Permazine i zomiren. Zaczęłam powoli wychodzić z domu ale w towarzystwie innej osoby. Według mnie musisz rozpocząc jak najszybciej terapiębo masz dla kogo żyć i uśmiechać sie .
Pozdrawiam :smile:
Balbina
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
10 kwi 2008, 11:47

Avatar użytkownika
przez romek 11 kwi 2008, 17:45
Cześć, Ja też zacząłem terapię i mam dokładnie podobne objawy. Było mnóstwo sytuacji kiedy się denerwowałem i teraz jestem mega zaskoczony, że np. przedłużająca sie rozmowa telefoniczna albo facet zajeżdzający mi drogę samochodem nie powodują kołatania serca i przekleństw miotanych pod nosem. Wydaje mi się, że jest to przejaw tego, że z nerwicą żyję od kilkunastu last i nauczyłem sie w pewnym stopniu tłumić stan pobudzenia nerwowego, więc psyche jest ciągle w gotowości do radzenia sobie z impulsem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
09 kwi 2008, 13:23
Lokalizacja
Warszawa

Czepiłam sie pewniej mysli-statniej deski ratunku-mozliwe to

przez nerwicówka 11 kwi 2008, 20:23
Witam

Mam taka myśl,bylam w ciazy prawie 3 lata temu,urodzilam i wtedy zaczela sie moja nerwica :-( Pozniej po roku czasu zaszlam w kolejna ciaze i bedac w niej,nie mialam wogole nerwicy,minelo wszystko jak reka odjal.Urodzilam,poki karmilam piersia było ok,ale jak tylko odstawilam mala zaczelo sie wszystko od nowa :-( Czy myślicie,ze to moga byc problemy z hormonami kobiecymi i wystraczy cos z tym zrobic??Czy lepiej sie nie ludzic vbo byłoby to zbyt piekne?? Kolezanka podsunela mi taka mysl
Offline
Posty
87
Dołączył(a)
14 lut 2008, 21:42

Avatar użytkownika
przez mała defetystka 11 kwi 2008, 21:05
mysle, że warto to skonsultowac z lekarzem. :)
Posty
253
Dołączył(a)
31 mar 2008, 19:45

Avatar użytkownika
przez metka 11 kwi 2008, 21:33
a badałaś kiedykolwiek poziom hormonów? ważne jest też czy regularnie masz okres. z wiedzy którą zdobyłam, wynika że hormony są ważne, bo w końcu na nerwicę wpływa zbyt duże wydzielanie hormonów stresu /produkowanych przez nadnercza/, trochę bierze w tym udział i dieta... Hormony kobiece są z tego co wiem, jakoś powstrzymywane przez tamte, co ma czasem wpływ na cykl..
życzę powodzenia w rozpracowywaniu tych mechanizmów..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
04 paź 2006, 13:13
Lokalizacja
land polski wschodniej

przez Adam84 11 kwi 2008, 23:16
Cześć,
Również jestem nowy na forum. Nerwice mam już dość długo. Do tej pory objawiała się narastającymi objawami paniki, ale jakoś je zatrzymywałem na poziomie miękkich nóg i mrowieniu w rękach. Zawsze się bałem tego co mi się stanie jak tego nie zatrzymam, że pewnie zwariuję, wyjdę z siebie czy coś, dostanę ataku serca itp. I niedawno właśnie po raz pierwszy nie udało mi się tego zatrzymać. Myslałem, że umieram, mrowienie w rękach i na twarzy, w końcu paraliż rąk. Wiem brzmi to tragicznie, myslałem, że jakiś krwiak mi w mógzu poszedł czy coś. Bylem przekonany, że umieram, leżałem i myślałem, że nie chce, jestem za młody, ręce w tym czasie wygięło mi tak, że wogóle ich nie czułem. Wszystko trwało ok. 20 minut i przeszło. Czulem się strasznie. Wstydze się tego bardzo, bo większość osób miewających takie ataki to kobiety, nie mam oczywiście nic do kobiet, ale nie chce aby mówili na mnie baba, bo się boje nie wiadomo czego. Chodzę na grupową terapię dla DDA od 1,5 miesiąca. Mam nadzieje, że mi pomoże, bo czuję się jakbym nie miał wyjścia z tej wkrętki i to dodatkowo wzmaga mój lęk.
Pozdrawiam Was ciepło
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
11 kwi 2008, 21:45

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do