Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Moja nerwica

przez wiolkas6 02 gru 2010, 16:59
Oczywiście na początku będziesz sobie z tym nie radzila. Jesteśmy już tak nauczeni że reagujemy emocjonalnie, nie potrafimy być obserwatorami. Życie nas tak nauczyło że dało nam imię, nazwisko, przynależność, narzuciło określone stereotypy, to sprawiło że indentyfikujemy się ze wszystkim co ono nam daje. Jeśli przychodzi lęk obserwujmy go, powtarzajmy że to jest wyłącznie podświadoma reakcja naszego umysłu, to on wyolbrzymia nasz problem.. Jeśli zrozumiemy że problem nie jest poważny to skurczy się on o 90 procent. Jak będziemy obserwować lęk on przeobrazi się w coś innego, już nie będzie nam zagrażał. z biegiem czasu, po paru treningach obserwowania poczujemy się wolni od takich objawów. Nie można się oczywiście całkowicie odciąć od lęku. Jeśli uświadomimy sobie że lęk nie jest zły ( to my stwarzamy sobie pojęcie że lęk jest zły), przestanie nam zagrażać już nas nie zniewoli
wiolkas6
Offline

Re: Moja nerwica

przez basia1978 02 gru 2010, 17:08
to jak w takim razie mam sobie wyobrazić, ze dokumenty na moim biurku w pracy nie są groźne? :))
poważnie, jak dziś zobaczyłam kilka papierów to mnie od razu wzięło :)
zdaję sobie sprawę, ze to może dla "normalnych" brzmi śmiesznie, ale nie dla nas, chorych

[Dodane po edycji:]

proszę o radę: przeczytałam kilka tematów, z których wywnioskowałam, że lęk siedzi w głowie. czy skoro lęk ogarnia mnie jedynie w pracy, to mam mu stawić czoła już teraz czy dać odpocząć organizmowi (przed atakiem choroby mogę powiedzieć, że byłam wycieńczona fizycznie). a moze to ucieczka? mam zacząć walkę już czy potem? każdy w rodzinie mi powtarza, ze mam sobie odpocząć jeszcze parę dni, nie pędzić znów do pracy, bo się wykończę. co ja mam w takim razie robić? nie ukrywam, że w domku najlepiej...:)
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
01 gru 2010, 18:39

Re: Nerwica - agresja ?

przez Lukason 02 gru 2010, 19:52
Tak wiem , ale Ja to na żarty tak :P
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
02 lis 2009, 11:01

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica - agresja ?

Avatar użytkownika
przez khaleesi 02 gru 2010, 20:44
Lukason napisał(a):Tak wiem , ale Ja to na żarty tak :P

:mrgreen: tak wiem .
domyśliłam się ;)
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Re: Moja nerwica

przez marta88 02 gru 2010, 21:41
asiek2712 napisał(a):Myślisz, że czytanie na ten temat pomoże ?
Witajcie :) Piszę tego posta i błagam was o radę. Moja historia zaczeła sie kilka ,miesięcy temu. Początkowo były to ataki typu zawroty głowy, duszności, omdlenia, bóle głowy i wszystko co tylko moze być mnie bolało. Zrobiłam wszystkie badania w tym tomografie głowy i echo serca - wszystko było w idealnym porządku, mimo tego ze temperatura ciała wachała sie od 35 do 37 codziennie inna. Zaraz po powrocie ze szpitala dostałanm pierwszy atak lęku. Domyślam się że dostałam go dlatego że nie wiedziałam i nie rozumiałam co mi jest. To było takie cholernie cieżkie uczucie, myślałam że niedługo umrę, ze mam jakiegoś guza mózgu czy inne cholerstwo. Nie mogłam wychodzić do ludzi i do dużych przestrzeni bo wtedy najczęściej dostawałam ataku. To było straszne. W końcu zdecydowałam się isć do psychiatry który przepisał mi Doxepin 2x dziennie. Na poczatku wszystko wiadomo - totalny zawias i nie za bardzo rozumiałam co się ze mną dzieje, codziennie ospała no i kompletnie bez kontaktu z mózgiem. Po czasie wszystkie symptomy mineły , aż do teraz. Lęk niby przeszedł, ciśnienie tez mi nie skacze ogólne samopoczucie fizyczne całkiem ok, ale to co się dzieje w mojej głowie to trudno opisać. Często mam takie dziwne myśli i czuje się jakbym miała zaraz stracić kontrole nad sobą, jakbym miała postradać zmysły , boje sie dotykac ostrych przedmiotów bo wydaje mi się, że jesli bym 'zwariowała' to albo sobie albo komuś z najbliższych mogę zrobić krzywde. Nie mam myśli samobójczych, jak najbardziej chcę żyć, i przede wszystkim żyć nornmalnie, bez tych wszystkich świństw łykanych przed snem. Żeby po prostu było normalnie .. Doktorka odstawiła mi dzienną dawke Doxepinu i zostawiła tylko tę na noc, a na dzień przepisała mi Seronil, ale kiedy przeczytałam, że mogą wystąpić po nim silne myśli samobójcze, to zrezygnowałam bo przecież skoro już nie wiem co sie ze mną dzieje i dlaczego w ogóle przychodzi mi do głowy że mogłabym kogoś albo siebie skrzywdzić to co mogłoby sie dziać po tym leku. Wydaje mi się, że nie mam depresji, bpo naprawdę mam olbrzymią chęć do życia do robienia dosłownie wszystkiego. Proszę pomóżcie, bo już sobie zaczynam wkręcać że mam jakieś początki schizofrenii albo jakąs psychoze. Boje sie o tym wszystkim komukolwiek powiedzieć, bo nie chce trafić do zakładu psychiatrycznego. Moja mama ma nerwice ze skłonnościami depresyjnymi i raz na rok zawsze odwiedza oddział. Jestem zrozpaczona i przerażona. :(((((((
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
04 wrz 2010, 18:17

Re: Moja nerwica

Avatar użytkownika
przez asiek2712 03 gru 2010, 15:45
Szczerze to ja chyba boję się obserwować swój lęk, zawsze, kiedy coś mnie boli zamiast powiedzieć „zaraz przejdzie” ja wyobrażam sobie najgorszy scenariusz….np. że dostaje zawału. Ma dosyć tego, że ciągle czuję prace swojego serca ciągle zastanawiam się czy puls nie jest za wysoki…Ti głupie przecież boję się, że serce bije mi za szybki, że to jakaś choroba…boje się w to wpatrywać…błędne koło. Wiem, że trzeba z tym walczyć przełamać się…Ciężko uświadomić sobie, że lęk nie jest zły…..Chciałabym poczuć się wolna od tego wszystkiego…

marta88 ja też czasem mam takie myśli też bałam się dotykać noży…bałam się że zrobię coś innym lub sobie…i tak jak ty depresji raczej nie mam bo chce żyć mam dla kogo, mimo wszystko kocham życie. Może to głupie i banalne, ale w czasie, kiedy miałam te myśli zaczęłam chodzić do kościoła i z czasem myśli zniknęły…Jakoś wewnętrznie czuję się trochę spokojniejsza mi to pomogło…Swoją drogą same te myśli są przerażające też nie mam myśli samobójczych a tu nagle coś takiego…

Basia może faktycznie za dużo na siebie wzięłaś? Szkoła, dom, dzieci, praca…Może jesteś przemęczona?
"Nie udawajmy pochopnie, że jesteśmy „samotni wśród tłumu ludzi” – kiedy będziemy samotni naprawdę, zrozumiemy tę różnicę."
Leszek Kołakowski
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
14 lis 2010, 14:52

Re: apatia, odrealnienie, brak koncentracji-wynik rocznej nerwic

przez dodzik 03 gru 2010, 18:15
Witaj. Wiesz, myślę że Twój problem wiąze się z tym, że dopiero zacząłeś studia. Jak na to nie patrzec- nowe środowisko, nowi znajomi itp.
Na pewno czujesz, że to pierwszy etap ku dorosłości i może lek przed tym Cie paraliżuje.
Jeżeli jednak zależy Ci na tych studiach, to bądź spokojny- ważne żeby robic co się lubi, a praca się znajdzie:)
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
08 sie 2009, 20:00

Re: Moja nerwica

przez basia1978 03 gru 2010, 18:21
Tak, za dużo na siebie wzięłam. Tylko dlaczego inni potrafią, a ja nie? Mam koleżanki, które prowadzą taki sam tryb życia i dają radę, a ja? Teraz już nie mogę przerwać studiów, jeszcze 2 lata mi zostały... Zaraz egzaminy, a ja nic nie czaję... :(
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
01 gru 2010, 18:39

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez jaga70 04 gru 2010, 15:27
Witam serdecznie wszystkie Panie (bo z tego co zdążyłam zauważyć jest tu chyba przewaga płci pięknej). Poświęciłam już chyba pare godzin na przejrzenie tego forum i zapoznałam się z problemami wiekszości jego użytkowników. Bardzo chciałabym też rozpocząć uczestnictwo w życiu tego wątku o nerwicy. Jestem bowiem weteranką i kombatantką tego schorzenia. Jeżeli nikogo to nie zanudzi, pozwolę sobie (w miarę w skrócie przedstawić swą historię). Mam równą 40-chę na karku. Od 21 roku życia pracowałam w Policji. Tak po prostu ułożyło się moje życie. Dziwne to bardzo, ponieważ już od dziecka byłam osobą nieśmiałą, mało kontaktową i pozbawioną poczucia własnej wartości. Testy psychologiczne do MSWiA zdałam bardzo dobrze. Ukończyłam studia prawnicze, oficerskie, kilka studiów podyplmowych. Jednak uzależniłam się od alkoholu, który pomagał mi przetrwać trudne sytuacje w pracy. Szybko jednak zorientowałam się w problemie i nie informując nikogo z przełożonych, odbyłam dwuletnią terapię odwykową (2 wizyty w tygodniu w ośrodku uzależnień). Oprócz terapii podstawowej, ukończyłam w tej przychodni terapię pogłębioną (poruszającą poważniejsze warstwy problemu oprócz samego uzależnienia) typu grupowego i z indywidualnym terapeutą. Obecnie wiele lat w ogóle nie piję i nie mam tego problemu, alkohol dla mnie może nie istnieć. Moja terapeutka powiedziała mi, że alkoholizm był wtórnym przejawem nerwicy i zaburzenia osobowości. Tym niwelowałam swoją nieśmiałość. Po uporaniu się z nałogiem, zainwestowałam w wykształcenie i karierę w pracy. Udało mi się awansować na poważne stanowisko kierownicze. Nie piję od 2000 roku i wtedy zcażeły się moje poważne problemy psychiczne. Zaczęła się ogromna samotność, silna depresja i chroniczna nerwica. Właściwie psychiatrycznie (ambulatoryjnie, nie szpitalnie) od 2000 roku. Brałam już rózne leki, nie pamiętam jakie, często były zmieniane, lekarze psychiatrzy również. Najpoważniejszym przejawem mego schorzenia najczęsciej była bezsenność, silnie obniżony nastrój i hipochondria oraz poczucie bezsensu życia, mimo posiadania dobrej pracy, nienajgroszej inteligencji i aparycji oraz dobrej sytuacji finansowej. Nigdy jednak nie byłam w stanie związać się z mężczyzną dłużej niż na 1,5 roku.

Dzieci także nie posiadam. Właściwie jestem osobą samotną. Po dwóch latach na stanowisku kierowniczym choroba tak się nasiliła, że podjęłam decyzję o przejściu na wcześniejszą emeryturę. Jestem na niej już 3 lata. Od dawna miałam już objawy psychosomatyczne. Kilka razy miałam łyse placki na głowie, cierpię na zespół jelita nadwrażliwego, mam problemy z gardłem i inne. Ale to co przezyłam dwa lata temu, a co trwało 9 miesięcy (dzień i noc bez przerwy) przeszło wszelkie moje wyobrażenia. Zaczęło sie od kaszlu, niby alergii, jakiejś kuli w gardle (oddałam nawet ukochanego psa). To nic nie dało. Objawy zmieniały się jak w kalejdoskopie. Waliło mi serce, dretwiała mi lewa połowa głowa, nie mogłam poruszać gałką oczną, miałam zawroty głowy i objawy jakby odrealnienia, prowokowałam wymioty, aby usunąć to coś z gardła, non stop miałam mdłości i drżenie kończyn i głowy, nie mogłam przełykać. Bołała mnie połowa głowy do tego stopnia, że chciałam sie powiesic, bo nie mogłam wytrzymac z bólu. Aha i non stop drętwiała mi szczęka i kilkało w usęzach i to wszystko na raz, jednocześnie, w ogole nie spałam i nie jadlam. Byłam na 100 procent przekonana, że jestem fizycznie chora. Wydałam chyba z 10 ty ś zł na lekarstwa, badania i lekarzy. Praktycznie codziennie byłam u innego specjalisty (oczywiście prywatnie) i do tego taksówką, bo niczym innym bym nie dojechała. Zaliczyłam chyba z 3 neurologów, 5 laryngologów, pulmunologa, 2 alergologów, miałam dwa razy rezonans glowy i raz tomograf w szpitalu (lekarka 1 kontaktu przerażona moimi opowieściami dolegliwości dała mi skierowanie do szpitala), miałam stroboskopie gardła, badanie na alergie (tetsy z krwi i skórne), na borelioze, na sm, kolonoskopie, usg szyi i tarczycy, usuniete ósemki chirurgicznie, rtg płuc, zębów, stawów szczekowych, wyrobioną szynę relaksacyjną na żeby, byłam u irydologa, na akupunkturze, byłam leczona na nauralgię nerwu trójdzielnego, miałam badany słuch, krew, badanie przełyku, usunięte migdałki. W końcu doszło do tego,ze mama musiała mnie pilnowac dzień i noc, bo chciałam się zabić. Miałam dość tego. Oczywiście żaden lekarz nie wiedział co mi jest. Dopiero pewnego dnia mama zadzwoniła do psychiatry, pierwszego lepszego z netu. I za godzine pojechałam na wizytę z mamą.

Na wizycie mówiła o tym wszystkim mama. Ja leżałam na krześle i płakałam. Lekarz zapisał mi trójpierścienny lek starej generacji, tak silny, ze po nim są juz tylko stosowane elektrowstrzasy. Amitryptylinę. Dopiero po miesiącu (niestety leki psychiatryczne działają najwczesniej po kilku tygodniach) objawy zaczęły ustępować. Powoli, stopniowo. Po dwóch mieisącach przytyłam po tym leku 14 kg, zatrzymał mi sie okres, musiałam cały czas brac leki przeczyszczajace (straszne zaparcia) i bolały mnie mięśnie. Ale wyzdrowiałam. Po 2 miesiącach przeszłam na lek nowej generacji, bez skutków ubocznych. Po 3 mieisąch poszłam do szpitala psychiatrycznego na dzienną terapię grupową, 3 miesięczną. Byłam zdrowa i dobrze sie czułam (ale cały czas brałam Seronil) i byłam pod kontrolą psychiatry przez 12 miesięcy. Od miesiąca choroba powraca w bardzo podobnej formie, jest o wiele lzejsza niż dwa lata temu. Strasznie się boję, stąd czytam sobie fora. Mam zdiagnozowane zaburzenia depresyjno-lekowe, nerwicę ze skłonnoscią do somatyzacji. I co Wy na to? Moim zdaniem to choroba nieuleczalna, ale jedynie zaleczalna. Pozdrawiam
Ostatnio edytowano 04 gru 2010, 15:38 przez linka, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Przeniesiony do odpowiedniego tematu :)
Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca ze zdwojoną siłą.Joanne Kathleen Rowling
Avatar użytkownika
Offline
Posty
396
Dołączył(a)
04 gru 2010, 15:17
Lokalizacja
Gdańsk (Gdański)

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 04 gru 2010, 16:01
jaga70,
Witaj
Niestety ja mam podobne odczucia do Twoich. To tak w skrócie. Ja leczę się już od ok 20 lat i jest to tylko zaleczenie, poprawianie sobie samopoczucia alkoholem też zaliczyłam.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez *Monika* 04 gru 2010, 16:41
jaga70, Witaj. Nie chcę tego naisać, ale napiszę. Praca Cię wykończyła. Odpowiedzialne stanowisko pracy.
Mój szwagier policjant teraz przebywana odwyku w szpitalu psychiatrycznym. Ma 34 lata. Praca zmieniła go nie do poznania. Do tego stopnia,że ma urojenia. Praca, z którą sobie nie radził,a problemy rozwiązywał zaglądając do keliszka. Jedynak.
Nie wiem co wiecej napisać.
Czy zaleczalna czy uleczalna? Ja nie wiem. Ja leczę się półtorej roku. Psychoterapia od roku czasu. Nie biorę leków.
Takie posty jak Twój wciskają mnie w ziemię. Czuję sie bezradna.Tracę nadzieję.

Na terapię nie chodzisz?
A czym zajmujesz się nacodzień?Zainteresowania? Hobby?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez jaga70 04 gru 2010, 21:34
Terapię ukończyłam w kwietniu tego roku. Była to terapia 3 - miesięczna, grupowa, w szpitalu, ale na oddziale dziennym. Terapia nic mi nie pomogła. Nie pracuję, ponieważ nie mogę znaleść pracy, a hobby to psiaki (moje yorczki), książki i net.
Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca ze zdwojoną siłą.Joanne Kathleen Rowling
Avatar użytkownika
Offline
Posty
396
Dołączył(a)
04 gru 2010, 15:17
Lokalizacja
Gdańsk (Gdański)

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez polo 04 gru 2010, 23:33
jaga70-ale nurt pewnie psychodynamiczny, tak?czy przy grupowej w ogóle nie ma jakiegoś podziału na poznawcze, behawioralne czy psychodynamiczne?
trzymsie.pl - zapraszam na bloga o ukończonej drodze wyjścia z nerwicy (objawy wegetatywne, lęki i natręctwa), piszę tam jako paolo jones, z chęcią odpowiem na pytania
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
21 gru 2009, 23:15
Lokalizacja
Kraków

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez jaga70 05 gru 2010, 03:27
Witaj Polo, zapisałam się na Wasz portal, ale na razie tylko pobierznie go przejrzałam. W szpitalu terapia to taki standarcik, mix, z przewagą behawioralno-poznawczej, trochę niby psychodramy, gimnastyka poranna, spacery, info o lekach. Śmieszna w ogóle sprawa.
Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca ze zdwojoną siłą.Joanne Kathleen Rowling
Avatar użytkownika
Offline
Posty
396
Dołączył(a)
04 gru 2010, 15:17
Lokalizacja
Gdańsk (Gdański)

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 39 gości

Przeskocz do