Skocz do zawartości
Nerwica.com

Droga edukacji, wykształcenie, kursy. Pasje i zainteresowania. Opowiesz?


Verinia

Rekomendowane odpowiedzi

3 minuty temu, Dalila_ napisał(a):

Ja też czytałam właśnie po angielsku książkę i wsio rozumiem. Ale mówić to już średniawa

Ja się mówić nauczyłem bardzo dobrze, bo wyleciałem do Anglii jak miałem 19 lat, a po roku pobytu już zacząłem anglików poznawać i chodziliśmy na miasto codziennie i się nauczyłem dobrze gadać. :D 

Czasem jak miałem zły humor to gadałem do siebie po angielsku swoim akcentem to zaraz brecht i się śmiałem sam z siebie haha :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie kiepsko z wykształceniem, bo w klasie maturalnej też wylądowałem u lekarza psychiatry, a uczyć się jakoś nigdy za bardzo nie lubiłem. Za to zawsze lubiłem grać w gry komputerowe ;d. 

Na perkusji też lubię grać, i szkoda, że nie trenuję dużo, bo byłbym niezły kozak, a tak to jestem dobry bębniarz i nic więcej, ale jakbym tak przysiedział i przy trenował, to byłbym kozak, ale mi się nie chce, może kiedyś mi się zachce, jak mi się będzie nudziło.

 

Dzisiaj wieczorem może sobie potrenuję, a potem czytanie książki przed snem. : P. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Inżynierka, magisterka i porzucony doktorat.

 

Góry, muzyka, robótki ręczne, gotowanie, wypieki i robienie przetworów. No tak vintage trochę ;)

"Rozumiesz. Jest taka cierpienia granica,
Za którą się uśmiech pogodny zaczyna,
I mija tak człowiek, i już zapomina,
O co miał walczyć i po co."

 

Walc, Czesław Miłosz

 

Как страшно жизнь.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, KochamElcie napisał(a):

Ja się mówić nauczyłem bardzo dobrze, bo wyleciałem do Anglii jak miałem 19 lat, a po roku pobytu już zacząłem anglików poznawać i chodziliśmy na miasto codziennie i się nauczyłem dobrze gadać. :D 

Czasem jak miałem zły humor to gadałem do siebie po angielsku swoim akcentem to zaraz brecht i się śmiałem sam z siebie haha :D 

No i super. Teraz pewnie zgubiłeś akcent juz

5 godzin temu, KochamElcie napisał(a):

U mnie kiepsko z wykształceniem, bo w klasie maturalnej też wylądowałem u lekarza psychiatry, a uczyć się jakoś nigdy za bardzo nie lubiłem. Za to zawsze lubiłem grać w gry komputerowe ;d. 

Na perkusji też lubię grać, i szkoda, że nie trenuję dużo, bo byłbym niezły kozak, a tak to jestem dobry bębniarz i nic więcej, ale jakbym tak przysiedział i przy trenował, to byłbym kozak, ale mi się nie chce, może kiedyś mi się zachce, jak mi się będzie nudziło.

 

Dzisiaj wieczorem może sobie potrenuję, a potem czytanie książki przed snem. : P. 

Samo wykształcenie w życiu niewiele daje. Prędzej wyrwiesz niewiaste na bębny niż gry komp :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Dalila_ napisał(a):

No i super. Teraz pewnie zgubiłeś akcent juz

Samo wykształcenie w życiu niewiele daje. Prędzej wyrwiesz niewiaste na bębny niż gry komp :D

No wiele razy mnie zagadywały fajne laski młode albo w moim wieku, czy to nawet jak w gimbazie byłem, żeby mi powiedzieć, że mnie widziały jak gram albo że dobrze grami w ogóle, :D 

 

W grze poznałem Zosię. Gram w gry, bo inaczej się nudzę, a na perkusji nie potrafię się zawiesić 10 godzin bez przerwy jak na graniu, bo np. kanapa niewygodna albo krzesełko. 

 

Ale kwestia preferencji, niektórzy wolą gry albo muzykę od dziewczyn. :P Mnie nie stać na baby, nie mam kasy na swoje własne zachcianki, a co dopiero, żeby babie dawać na torebki.  :D 

Jak byłem w zeszłym roku w jazz klubie, to dwie młode laski do mnie podbiły, żeby mi podziękować za to, jak dobrze zagrałem, hahah :D A ja wow. 

 

A w Polsce się marnuję trochę. Akcent raczej mam do końca życia, tak jak czytanie z nut i granie na bębnach. Ręce się może zastają po dłuższej przerwie, ale pare godzin rozgrzewki i jest czad. :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wykształcenie wyższe. 

Zawsze dobrze się uczyłam, miałam dobre oceny i zachowanie wzorowe. Uważałam, że nauka jest dla mnie szansą na lepsze życie.

Pasje... zawsze lubiłam tematykę kryminalną/detektywistyczną: książki, filmy seriale, podcasty.

W wolnej chwili zwykle siedzę na necie.

Jeśli chodzi o to co myślę na temat obecnej edukacji, to trudno powiedzieć. W sumie to minęło już trochę czasu od mojej matury czy skończenia studiów, wiec nie wiem do końca jak to wygląda.

Edytowane przez bei

Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. 

 

Nelson Mandela

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja miałem jakiś czas temu okres, że 0 internetu, to czytałem sobie książki, trenowałem perkusję, chodziłem na sauny, ale problemy z komunikacją międzyludzką, nie mogę nikogo poznać, chyba tylko z mamą się dogadywałem i tak jakoś dziwnie bez tego internetu, jak człowiek nie może sobie z nikim popisać, a w realu problem poznać kogoś nowego, no i znowu wróciłem do tego neta, niestety, ale parę tygodni udało mi się wytrzymać offline.

 

Gdybym nie był taki samotny, to pewnie przestałbym tu wchodzić i na inne miejsca, i odciął się od neta, ale to nie takie proste. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Dalila_ napisał(a):

@KochamElciemasz rację dużo dziewczyn też gra na kompie. Nagralbys nam filmik jak walisz po bębnach :D i wstawił. Powiedz babci niech Cię nagra

Nie no, najfajniej to na żywo posłuchać i z kapelą :D 

Telefonem i mikrofonem z telefonu to sobie można nagrywać... :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie przez całą edukację pomieszanie z poplątaniem, z dziecka które poszło rok wcześniej do szkoły i bardzo dobrze się uczyło, w połowie gimnazjum stałam się dobrą uczennicą a w liceum dobrą, ale tylko z przedmiotów, które mi pasowały xD, z pozostałych przeciętną, a na studiach znowu na tyle dobrą, że nawet na stypendium prezydenta miasta dla uzdolnionych studentów się załapałam xD od początku pracuję w zawodzie zgodnie ze skończonymi studiami. Po drodze skończyłam kilka kursów i zrobiłam specjalizację.
Dodatkowo prawie  mam jeszcze drugi zawód ( prawie bo muszę jeszcze zdać egzamin końcowy- czekam na termin), zupełnie nie związany z pierwszym, bo jakiś czas temu stwierdziłam, że fajnie mieć alternatywę jakby pierwszy mi się znudził i zainwestowałam w kurs dający kwalifikacje do zupełnie innej  pracy.

Co do zainteresowań to głównie związane z moją pracą mniej lub bardziej, a oprócz tego to książki, aktywność fizyczna i ostatnio dość mocno siedzę w tematyce prawa pracy z różnych względów, ale nazwijmy to hobbystycznych ;) 


 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wykształcenie wyższe + kilka nikomu niepotrzebnych kwalifikacji zawodowych. 

Uczniem przez cały okres szkoły podstawowej następnie gimnazjum jak i liceum byłem przeciętnym. Średnia oscylowała w granicach 4,3 - 4,6. Z przedmiotów, które bardziej mi odpowiadały miałem 5, 6 natomiast z reszty 3,4. Od mniej więcej gimnazjum starałem się utrzymywać frekwencję na poziomie 50 procent, aby tylko zdać. 

Okres studiów to obowiązkowe ćwiczenia plus konserwatoria. Na wykłady chodziłem tylko do takich wykładowców, którzy sprawdzali obecność z wielkim bólem lub nie zasypiałem, bo lubiłem się zdrzemnąć. Tak oto przelazłem dwa fakultety z jakąś tam średnią 4,8 obrona i praca zawsze na 5 czysta formalność. Lubiłem jeszcze zarabiać na studiach tak się jakoś złożyło, że trzykrotnie dali mi stypendium rektora za dobre wyniki w nauce. Sam byłem pod wrażeniem jedyna instytucja doceniająca moje drzemki. Nigdy więcej nie otrzymałem dodatku za spanie, a szkoda.

W międzyczasie jak już wspomniałem powyżej udało mi się to pogodzić ze szkołami policealnymi i zdobyciem 4 kwalifikacji zawodowych. Tego to nie warto wspominać średnie od 5,7 do 6,0 podpisywałem listę i na tym się to kończyło. Egzaminy zawodowe na 90+ procent jednym słowem przepalony czas i nudy. Nic z tego nie wyniosłem oprócz bólu pleców i pośladków. 

Zainteresowania w sumie nic odkąd w wieku lat dwunastu odechciało mi się żyć. Pobieżnie sport w telewizji, numizmatyka w szczególności monety i banknoty z XIX i XX wieku plus falerystyka, strzelectwo, geopolityka, sowietologia i fascynacja strukturami organizacji przestępczych, muzyka klasyczna przede wszystkim barok i klasycyzm. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, Prince of darkness napisał(a):

Wykształcenie wyższe + kilka nikomu niepotrzebnych kwalifikacji zawodowych. 

Uczniem przez cały okres szkoły podstawowej następnie gimnazjum jak i liceum byłem przeciętnym. Średnia oscylowała w granicach 4,3 - 4,6. Z przedmiotów, które bardziej mi odpowiadały miałem 5, 6 natomiast z reszty 3,4. Od mniej więcej gimnazjum starałem się utrzymywać frekwencję na poziomie 50 procent, aby tylko zdać. 

Okres studiów to obowiązkowe ćwiczenia plus konserwatoria. Na wykłady chodziłem tylko do takich wykładowców, którzy sprawdzali obecność z wielkim bólem lub nie zasypiałem, bo lubiłem się zdrzemnąć. Tak oto przelazłem dwa fakultety z jakąś tam średnią 4,8 obrona i praca zawsze na 5 czysta formalność. Lubiłem jeszcze zarabiać na studiach tak się jakoś złożyło, że trzykrotnie dali mi stypendium rektora za dobre wyniki w nauce. Sam byłem pod wrażeniem jedyna instytucja doceniająca moje drzemki. Nigdy więcej nie otrzymałem dodatku za spanie, a szkoda.

W międzyczasie jak już wspomniałem powyżej udało mi się to pogodzić ze szkołami policealnymi i zdobyciem 4 kwalifikacji zawodowych. Tego to nie warto wspominać średnie od 5,7 do 6,0 podpisywałem listę i na tym się to kończyło. Egzaminy zawodowe na 90+ procent jednym słowem przepalony czas i nudy. Nic z tego nie wyniosłem oprócz bólu pleców i pośladków. 

Zainteresowania w sumie nic odkąd w wieku lat dwunastu odechciało mi się żyć. Pobieżnie sport w telewizji, numizmatyka w szczególności monety i banknoty z XIX i XX wieku plus falerystyka, strzelectwo, geopolityka, sowietologia i fascynacja strukturami organizacji przestępczych, muzyka klasyczna przede wszystkim barok i klasycyzm. 

Co to jest falerystyka? 

Ja zapomniałam o pogodzie, burzach, zywiolach!

Generalnie wszystko prawie jest ciekawe! Świat jest ciekawym miejscem 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Dalila_ napisał(a):

Co to jest falerystyka? 

Nauka zajmująca się orderami, odznaczeniami. 

 

4 minuty temu, Dalila_ napisał(a):

Noge oglądać lubiłam. Wciąż nie wiem czy Norwegia tak się polepszyla przez Haalanda

Na pewno Haaland jest jedną z czołowych postaci tej reprezentacji. Ponadto Orjan Nyland - bramkarz i świetnie grająca druga linia z wyróżniającym się Odegaardem czynią ten zespół obecnie jako jeden z najlepszych w Europie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 6.07.2026 o 08:10, Verinia napisał(a):

I ostatnie pytanie: co sądzisz o obecnej edukacji? 

czy dzisiaj czy 20 lat temu edukacja jest ta sama. do poziomu matury nauczyciele w polowie to przewaznie debile ktorzy przez x lat ucza sie lekcji na pamiec albo kaza uczniom przepisywac  ksiazki. zupelny bezesen rycia na pamiec w wiekszosci nieprzydatnych rzeczy. 

 

studia poza  kilkoma kierunkami ktore ucza zawodu i cos daja pod  warunkiem ze konczy sie je dziennie na panstwowej uczelni reszta to bez znaczenia co ktos konczy to taki punkt ktory trzeba zwykle miec zeby moc brac udzial w rekrutacji i tyle. liczy sie co ktos umie czy ktos skonczyl ekonomie, filozofie czy filologie nie ma zacnego znaczenie. jak nauczyl sie zawodu w jednym z tych kierunkow ktore czegos ucza jak lekarski, architektura, budownictwo, informatyka tylko nie na jakiejs akademii rolniczej  to zwykle wlasnie tam pracuje a reszta to juz bez znaczenia co ich uczyli wazne co potrafia, licza sie raczej umiejetnosci miekkie i nabyte doswiadczenie.  tak bylo zawsze i tak jest nadal kazdy z sentymentem wspomina swoja mlodosc i ma tendencje do pisania ze wszystko bylo lepsze czy inne. edukacja jaka byla taka jest nawet dziady z znp te same jak bylem dzieckkiem i ich widzialem tak teraz te same geby widze wiec jak ma sie cos zmiennic jak lobby nie pozwoli. 

 

wiekszosci prac mozna sie nauczyc po dniu, tygodniu czy miesiacu nauki w szkole tego nie ucza wiec jak ktos ma jakikolwiek dyplom czyli w oczach pracodawcy bedzie mial w glowie cokolwiek zeby go przez tenb tydzien czy miesiac nauczyc to sie nada, a pozniej zwykle robi to co przypadkiem w pierwszej pracy sie nauczyl :D tak to wyglada z mojej obserwacji ze zwykle decyduje przypadek i pierwsza praca determinuje duzo. jak ktos wyladowal w jakims sklepie czy szkole  i utknal tam na kilka lat to zwykle juz sie nie wydostanie.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, libed napisał(a):

czy dzisiaj czy 20 lat temu edukacja jest ta sama. do poziomu matury nauczyciele w polowie to przewaznie debile ktorzy przez x lat ucza sie lekcji na pamiec albo kaza uczniom przepisywac  ksiazki. zupelny bezesen rycia na pamiec w wiekszosci nieprzydatnych rzeczy. 

 

studia poza  kilkoma kierunkami ktore ucza zawodu i cos daja pod  warunkiem ze konczy sie je dziennie na panstwowej uczelni reszta to bez znaczenia co ktos konczy to taki punkt ktory trzeba zwykle miec zeby moc brac udzial w rekrutacji i tyle. liczy sie co ktos umie czy ktos skonczyl ekonomie, filozofie czy filologie nie ma zacnego znaczenie. jak nauczyl sie zawodu w jednym z tych kierunkow ktore czegos ucza jak lekarski, architektura, budownictwo, informatyka tylko nie na jakiejs akademii rolniczej  to zwykle wlasnie tam pracuje a reszta to juz bez znaczenia co ich uczyli wazne co potrafia, licza sie raczej umiejetnosci miekkie i nabyte doswiadczenie.  tak bylo zawsze i tak jest nadal kazdy z sentymentem wspomina swoja mlodosc i ma tendencje do pisania ze wszystko bylo lepsze czy inne. edukacja jaka byla taka jest nawet dziady z znp te same jak bylem dzieckkiem i ich widzialem tak teraz te same geby widze wiec jak ma sie cos zmiennic jak lobby nie pozwoli. 

 

wiekszosci prac mozna sie nauczyc po dniu, tygodniu czy miesiacu nauki w szkole tego nie ucza wiec jak ktos ma jakikolwiek dyplom czyli w oczach pracodawcy bedzie mial w glowie cokolwiek zeby go przez tenb tydzien czy miesiac nauczyc to sie nada, a pozniej zwykle robi to co przypadkiem w pierwszej pracy sie nauczyl :D tak to wyglada z mojej obserwacji ze zwykle decyduje przypadek i pierwsza praca determinuje duzo. jak ktos wyladowal w jakims sklepie czy szkole  i utknal tam na kilka lat to zwykle juz sie nie wydostanie.

 

 

Zgadzam się ale kiedyś edukacja była bardziej przydatna mówię o pokoleniu moich rodziców ponieważ iż raz że patrz do matury czy końca średniej musieli się uczyć wszystkich przedmiotów do końca. I widzę że oni wiedzą jakies rzeczy z fizyki co ja nie wiem. A dwa że były te przedmioty praktyczne że wiesz jak sobie coś przyszyc chlopak młotkiem umie gwoździe wbić itd. Nie pamiętam nazwy. No i mieli PO z minimalną wiedzą. A ja miałam za to przedsiębiorczość uczona przez psychologa albo wfiste ahahah. No i co do studiów mało osób się tam nadawało trzeba było mieć łeb i były egzaminy wstępne przede wszystkim. I przez to że malo to studia były czymś A teraz są niczym. Więc nie edukacja dziś bardzo poleciała wg mnie łeb na szyję 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

56 minut temu, Dalila_ napisał(a):

I widzę że oni wiedzą jakies rzeczy z fizyki co ja nie wiem.

po prostu oni chodzili do lepszej szkoly no i kiedys mniej osob chodzilo do szkoly wiec sila rzeczy byli lepsi wiec i poziom byl wyzszy

57 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Nie pamiętam nazwy.

zpt mialem cos takiego na pocaatku podstawowki formalnie to sie inaczej nazywalo ale kazdy mowil zpt w 4 klasie to chyba bylo, pozniej to jakis zlikwidowali.  ja pamietam ze pieklem jakies ciastka i wyszywalem cos wiec srednio przydatne moim zdaniem ale lepsze to niz religia

 

a po co komu wiedza z po ? kolejny bezuzyteczny przedmiot. 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

36 minut temu, libed napisał(a):

po prostu oni chodzili do lepszej szkoly no i kiedys mniej osob chodzilo do szkoly wiec sila rzeczy byli lepsi wiec i poziom byl wyzszy

zpt mialem cos takiego na pocaatku podstawowki formalnie to sie inaczej nazywalo ale kazdy mowil zpt w 4 klasie to chyba bylo, pozniej to jakis zlikwidowali.  ja pamietam ze pieklem jakies ciastka i wyszywalem cos wiec srednio przydatne moim zdaniem ale lepsze to niz religia

 

a po co komu wiedza z po ? kolejny bezuzyteczny przedmiot. 

 

 

Ta rakiety i drobny latają nam po niebie ale bezużyteczny przedmiot. Nie żyjcie w bance że zawsze będzie super... szycie gotowanie i wbijanie młotkiem gwoździ bardzo przydatne. Potem takie olamy faceci że kranu nie rozkręci i musi hydraulika wołać od razu xd Masz rację zpt to Ty jesteś przygotowany. Mniej do szkoły chodziło to po wojnie, później już wszyscy i wszyscy te fizykę umieli nawet w zawodowej rolniczej  

:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

11 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Ta rakiety i drobny latają nam po niebie ale bezużyteczny przedmiot. Nie żyjcie w bance że zawsze będzie super... szycie gotowanie i wbijanie młotkiem gwoździ bardzo przydatne. Potem takie olamy faceci że kranu nie rozkręci i musi hydraulika wołać od razu xd Masz rację zpt to Ty jesteś przygotowany. Mniej do szkoły chodziło to po wojnie, później już wszyscy i wszyscy te fizykę umieli nawet w zawodowej rolniczej  

:D

no i co to po wniesie ? bedziesz lapac te rakiety w siatke na motyle czy szukac w lesie jak leza przez pol roku ?
z 5% pkb idzie na ludzi w koszarach to niech biegaja za rakietami nie dosc ze tyle sie wydaje na nich a wliczajac je3szcze te wczesniejsze emerytury to znacznei wiecej to jak przyjdzie co do czego to oni sie chowaja a ja mam byc miesem armatnim ? niech sie wlasciciele lidli i biedronek przejmuje jak im rakieta spadnie oni maja kilka tysiecy wiecej zmartwien niz ja. jak przestana chlać i zbijac baki to sie moze czegos naucza i wylapia te rakiety zamiast spuszczac na domy pociski. 

powinni ich odplatnie wysylac np. na ukraine by sie mogli czegos nauczyc i od razy by sie zweryfikowalo kto sie nadaje a kto nie bo polowa by nagle zmienila prace jakby przyszlo jechac na konflikt zbrojny wiec nie trzeba by im placic emerytur przez 40 lat. 

reasumujac rakiety to nie moj problem. tak samo by mozna powiedziec ze w szkole powinni uczyc hydrauliki po cieknacy kran czy spłuczka dotkna kazdego a wojna raczej nie. 

trzeba robic to w czym sie jest dobrym jak ktos chce i rury naprawiac i gwozdzie wbijac i rakiety lapac i w polu pracowac i jeszcze 10 zajec to zwykle nic nie umie dobrze. 

po jeden z najglupszych przedmiotow jakie sie mialo. mialem strzelnice w szkole i kazdy kto dobrze strzelal mial 5 cos jak religia nikomu niepotrzebny przedmitow jak ktos chce sobei maske gazowa zalozyc to moze w domu. poza tym jak przyjdzie potrzeba to kazdy sie nauczy w 5 minut jak maske zakladac i jak alarm dziala. 

 

 

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×