Przede wszystkim w własnego doświadczenia, z własnych przeżyć. Zauważyłem, że mając kilka lat wstecz, sporo znajomych całkowicie inaczej funkcjonowałem na codzień. Wewnętrznie byłem bardziej spokojny, zadowolony z życia. Relacje bardzo dużo wnosiły do mojego życia.
Piszesz, że nie potrzebujesz do szczęścia innych ludzi - okej możesz tak mieć. Sam jestem introwertykiem i cenię sobie bycie samemu ze sobą. Ja mam troszeczkę inne zdanie na temat kolegów/znajomych i podobnie jak Tobie, jest mi z tym dobrze ( tutaj powinienem wrzucić jakiś mądry cytat najlepiej z Junga czy Baumana, ale tego nie zrobię )