Skocz do zawartości
Nerwica.com

Stracone lata


zielona-welonka

Rekomendowane odpowiedzi

Ostatnio przechodzę przygnębienie i chyba nawet zlosc na siebie za to jak przeżylam ostatnie lata, które straciłam.

Będąc na studiach bylam wesołą dziewczyną  mająca swoje wartości i przekonania. Poznalam faceta, zakochałam się szalenie, choć byl to toksyczny zwiazek, który zakończył się po wielu długich latach, po tym jak wylądowałam na sor. Zawsze wpatrzona w niego. Po czasie kiedy odzyskałam zdrowie fizyczne i juz lepiej psychiczne nie moge dojść do tego, że straciłam najlepsze lata życia, na to, ze moglam ułożyć zycie inaczej, byc z kimś teraz szczesliwą, a nie taka pustka bez niczego.

Mam 35 lat, nie jestem juz ta wesołą dziewczyną, trudno mi zaufać, niestety nie mam już figury jak kiedyś, stres,leki dodały kg. 

Wiecie bardzo mnie to boli, że już nie znajde szczęścia  bo najlepsze lata na to by coś z kimś budować to minęły.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, zielona-welonka napisał:

Ostatnio przechodzę przygnębienie i chyba nawet zlosc na siebie za to jak przeżylam ostatnie lata, które straciłam.

Będąc na studiach bylam wesołą dziewczyną  mająca swoje wartości i przekonania. Poznalam faceta, zakochałam się szalenie, choć byl to toksyczny zwiazek, który zakończył się po wielu długich latach, po tym jak wylądowałam na sor. Zawsze wpatrzona w niego. Po czasie kiedy odzyskałam zdrowie fizyczne i juz lepiej psychiczne nie moge dojść do tego, że straciłam najlepsze lata życia, na to, ze moglam ułożyć zycie inaczej, byc z kimś teraz szczesliwą, a nie taka pustka bez niczego.

Mam 35 lat, nie jestem juz ta wesołą dziewczyną, trudno mi zaufać, niestety nie mam już figury jak kiedyś, stres,leki dodały kg. 

Wiecie bardzo mnie to boli, że już nie znajde szczęścia  bo najlepsze lata na to by coś z kimś budować to minęły.

Nie koniecznie,jestes jeszcze mloda kobieta i uwierz ze znajdziesz dla siebie prawdziwa i lepsza milosc niz ta ktora cie skrzywdzila,ze ktos cie pokocha taka jaka jestes i nadrobisz te stracone lata,zycze ci duzo szczescia i powodzenia👍

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@zielona-welonka może to nie są stracone lata - a ta toksyczna miłość miała Cię czegoś nauczyć? Nie bój się, że czas leci... po prostu miłość może przyjść wtedy, gdy się jej nie spodziewasz, a jest możliwa w każdym wieku. Tylko przestań rozpamiętywać "stracone lata", bo to bez sensu - nic nie buduje, jest destrukcyjne. Trzeba myśleć do przodu nie do tyłu, bo nie można naprawić tego co było, nikt nie ma wehikułu czasu. Zmieniać można tylko przyszłość, a to się zaczyna od zamknięcia drzwi od przeszłości i życie teraźniejszością.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Równie dobrze mogłoby ciebie już nie być. Czarne myśli wiem ale one czasem też są dobre. Pomyśl ilu młodych ludzi odeszło albo nawet dzieci. Zle lata i nieszczęśliwe też nas czegoś uczą. Zmieniaja nasze serca, kreują nowe emocje. Dziś czas na budowanie rodziny znacznie się opóźnił, takie czasy. Jesteś właśnie w dobrym wieku żeby zacząć coś układać ;) I jest mnóstwo ludzi w podobnej sytuacji i myślę że w końcu na kogoś natrafisz. Odwagi i cierpliwosci i wiary! 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś przychodziło mi do głowy, że wszystko mogło inaczej się zakończyć.

Niestety jak człowiek ma 20pare lat łatwiej jest ze wszystkim, choć wiadomo, że nie zawsze wychodzi to na dobre, ale jakoś te parę lat temu bylo inaczej, uważam, że były inne wartości. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@zielona-welonka udane i dobre życie można przeżyć nie tylko w rodzinie i nie tylko będąc zdrowym i bogatym. Wszystko zależy od własnego nastawienia. Można też przeżyć kiepskie życie mając wszystko. Tak naprawdę szczęście jest w nas, głęboko w środku, trzeba je tylko wydobyć. Nikt inny nam go nie da oprócz nas samych

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12 godzin temu, zielona-welonka napisał:

Jakos nie wierzę, że będę miała udane życie. Tylko egzystencja, że wcale dobrze życia nie przeżyje.

To jak przeżyjesz życie zależy gównie od Ciebie. Skupiając się na przeszłości i rozpamiętując ją cały czas, żyjesz tym co było zamiast skupić się na teraźniejszości i możliwościach. A przeszłości nie zmienimy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się z przemowcami...szczescie trzeba odnaleźć w sobie a nastawienie do siebie, świata i innych to podstawa wszystkiego. Oczywiście każdy może mieć chwilę słabości i brak wiary bo nawet ludzie bez zaburzeń mają spadki nastroju. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zaczęłam chorować w bardzo, bardzo młodym wieku, więc można powiedzieć, że nie zaznałam szczęśliwej młodości. Nie powiedziałabym, że żałuję straconych lat, bo przyzwyczaiłam się do takiego życia i nie wyobrażam sobie, że mogłoby wyglądać inaczej. Czy to dobrze, czy to źle - nie wiem.

 

Słyszałam, że nie musimy mieć do siebie żalu za lata, które straciliśmy w chorobie. Choroba nie jest naszą winą i przetrwaliśmy ten czas najlepiej, jak potrafiliśmy. Należy skupić się na tym, co można zrobić, żeby poprawić swoją sytuację i zmienić jakość swojego życia. Tak słyszałam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja uważam, że straciłem całe 4 lata przez chorobę, źle dobierane leczenie i dość ciężkie skutki uboczne z nim związane, nieudane próby psychoterapii, mało nie zrobiłem sobie poważnej krzywdy. Sytuację po części uratował pobyt w dość dobrym szpitalu oraz nowy, fajny lekarz. Wciąż nie mogę uwierzyć, że lekarze i terapeuci potrafią być tacy niepoważni, nieporadni a nawet można powiedzieć dołujący. Dlatego musiałem parę rzeczy pozmieniać. Jednak najbardziej frustruje mnie to, że nikt tak naprawdę tego specjalnie nie rozumiał, a nawet nie próbował zrozumieć. No cóż, ja tego świata nie zmienię, pozostaje pogodzić się z tym i tyle.

 

Najlepszą rzeczą, jaką mogłem usłyszeć na "poprawę humoru" to: "każdy musiał to przeżyć". Mhm... No to ja powiem od siebie, że każdy inaczej reaguje na różne sytuacje. Co przypadek, to inny. 

 

No i jeszcze mam poważny problem z ponownym zaufaniem psychoterapeucie, nie mogę się przekonać do ponownej próby psychoterapii. Z resztą jak na razie leki mi bardziej pomagają. A psychoterapia nie zając, nie ucieknie przecież.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

34 minuty temu, MarekWawka01 napisał:

No i jeszcze mam poważny problem z ponownym zaufaniem psychoterapeucie, nie mogę się przekonać do ponownej próby psychoterapii. Z resztą jak na razie leki mi bardziej pomagają. A psychoterapia nie zając, nie ucieknie przecież.

No właśnie mnie też to strasznie boli 😕 Bo tak się reklamuje psychoterapię jako remedium na wszystko, a niestety psychoterapeuci tak często popełniają błędy i to nierzadko tak strasznie karygodne i raniące, że potrafią człowieka zostawić w jeszcze gorszym stanie niż przyszedł - ale o tym się już nie mówi. Mam wrażenie, że w społeczeństwie nie patrzy się na psychoterapię realistycznie. Nie wiem, z czego to wynika.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Wiśniówka Każdy przypadek jest inny i będzie wymagał innego leczenia. Psychoterapia bywa też kosztowna i nie każdego na nią stać. Złe leczenie prędzej czy później da znać, że jest rzeczywiście złe. 

 

Czasem mnie też zastanawia na ile to rozdrapywanie ran rzeczywiście robi coś korzystnego u takich osób, które i tak są skłonne z natury do takiego głębszego zastanawiania się nad sobą (introspekcji). Takie osoby i tak mają pod górkę, że nieustannie doszukują się czegoś u siebie, dlatego suma sumarum może im chyba tylko taka terapia bardziej zaszkodzić. Ktoś kiedyś napisał na tym forum całkiem trafny wywód na ten temat. 

 

I dlaczego tylko psychoterapie umieją zalecać. A aktywność fizyczna, zmiana stylu życia, diety to już nie da rady? Ja prędzej wydam pieniądze na nowy karnet na siłownię i konsultację dietetyczną niż na nową psychoterapię. Już zaczynam lepiej o siebie dbać, choćby dzięki diecie czuję się lżej. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

44 minuty temu, MarekWawka01 napisał:

@Wiśniówka Każdy przypadek jest inny i będzie wymagał innego leczenia. Psychoterapia bywa też kosztowna i nie każdego na nią stać. Złe leczenie prędzej czy później da znać, że jest rzeczywiście złe. 

 

Czasem mnie też zastanawia na ile to rozdrapywanie ran rzeczywiście robi coś korzystnego u takich osób, które i tak są skłonne z natury do takiego głębszego zastanawiania się nad sobą (introspekcji). Takie osoby i tak mają pod górkę, że nieustannie doszukują się czegoś u siebie, dlatego suma sumarum może im chyba tylko taka terapia bardziej zaszkodzić. Ktoś kiedyś napisał na tym forum całkiem trafny wywód na ten temat. 

 

I dlaczego tylko psychoterapie umieją zalecać. A aktywność fizyczna, zmiana stylu życia, diety to już nie da rady? Ja prędzej wydam pieniądze na nowy karnet na siłownię i konsultację dietetyczną niż na nową psychoterapię. Już zaczynam lepiej o siebie dbać, choćby dzięki diecie czuję się lżej. 

Dla każdego coś innego 🙂 Dobrze, że znalazłeś coś dla siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

13 godzin temu, Wiśniówka napisał:

No właśnie mnie też to strasznie boli 😕 Bo tak się reklamuje psychoterapię jako remedium na wszystko, a niestety psychoterapeuci tak często popełniają błędy i to nierzadko tak strasznie karygodne i raniące, że potrafią człowieka zostawić w jeszcze gorszym stanie niż przyszedł - ale o tym się już nie mówi. Mam wrażenie, że w społeczeństwie nie patrzy się na psychoterapię realistycznie. Nie wiem, z czego to wynika.

Wisniowka... psychoterapeuci popelniaja bledy i masz racje o tym sie nie duzo mowi... a co dopiero lekarze ktorzy przepisuja nam te specyfiki... oni bardzo powierzchownie podchodza do sprawy... wiem bo sam sie cale zycie przekonywalem jak mialem zle dobrane leki... teraz ja musze ponosic konsekwencje tych ich decyzji 😕 i to jest najorsze. Naszczescie teraz mam dobrego lekarza i w miare dobrane leki chociaz jeszcze musze to skorygowac troszke ale jak sie uda to bedzie ok ;) Mam tylko rade to tych ktorzy chodza na terapie lub do psychiatry... nie dajcie sobie wciskac kitu bo to Wasze zdrowie a nie kogos innego ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a najlepsze jest to, moi drodzy, że często zmiana trybu życia, aktywność fizyczna, zioła, żywienie i relaks może dać człowiekowi dużo wiecej niż leki...terapeuci też bywają różni.  prawda jest taka, że człowiek potrafi pomóc sobie sam, przecież zobaczcie 300 lat temu nie było żadnych leków na choroby psychiczne a ludzie jakoś sobie radzili.

np. mój tato wyszedł z depresji i ciężkiej nerwicy sam, bez leków i psychologów i radzi sobie świetnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 24.04.2022 o 20:10, Dryagan napisał:

psychoterapia nie pomoże jeśli człowiek nie jest na nią gotowy. Wiem to z autopsji. 

To prawda. A nawet może w takim wypadku zaszkodzić. Niestety nie każdy o tym informuje. 

Najgorsze jeśli dotknie to młodej osoby. Mi terapeutka po 2,5 roku terapii powiedziała, że jeśli nie widzę sensu psychoterapii tylko pogorszenie, to moja wina, że nie umiem z niej korzystać. Ehh... Ale psychiatra i tak mi zlecała po raz kolejny terapię u tej terapeutki. Nie no, żyć nie dadzą. 

 

Jak psychoterapia nie pomaga albo przewyższa w jakiś sposób pacjenta, to pozostaje ratować się lekami. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

16 godzin temu, zielona-welonka napisał:

Ja cały czas uważam, że lata stracone to może i coś uczą, ale nie da się ich nadrobić.

Mam podobne odczucia. Gdy informowałem pracownika socjalnego i specjalistów o bardzo niepokojących objawach utrudniających mi podjęcie pracy i utrzymanie kontaktów z ludźmi to moje słowa były lekceważone lub ignorowane.  Teraz trudno mi się pogodzić ze straconymi latami. Pozostaje drogą sądowa lub zapomnienie/pogodzenie się.  

W wieku dorosłym zdiagnozowano u mnie zespół Aspergera. Miesiąc temu tą samo rozpoznanie otrzymał mój młodszy brat. W moim mniemaniu podejrzewano mnie o zwykłą niechęć do podjęcia pracy. A skoro tak, to sam jestem sobie winny. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

41 minut temu, johnn napisał:

Gdy informowałem pracownika socjalnego i specjalistów o bardzo niepokojących objawach utrudniających mi podjęcie pracy i utrzymanie kontaktów z ludźmi to moje słowa były lekceważone lub ignorowane.

 

Też miałem okres, kiedy nie mogłem chodzić do pracy ani się uczyć. Wywołały to źle dobrane leki i nagła śmierć mojej mamy. Trwało to 6 miesięcy. Później troszkę się podniosłem, ale niestety jeszcze nie całkiem, byłem też na oddziale dziennym później. Ostatecznie podniosły mnie same leki z tego bagna, w które ugrzęzłem. Pełną stabilizację zaczynałem odczuwać od kwietnia tego roku, czyli jak na razie funkcjonuję dobrze od 4 miesięcy. 

 

Niestety w tym potwornie trudnym dla mnie okresie również nikt mnie nie rozumiał, podobnie jak ciebie. Nie miałem komu się wyżalić, napięcie we mnie rosło, miałem problemy nawet z higieną i prawidłowym odżywianiem. Teraz jest zupełnie inaczej - znalazłem pracę, w której otaczają mnie życzliwi ludzie, zacząłem się lepiej odżywiać, schudłem aż 4kg, unormował mi się apetyt, metabolizm. Teraz planuję jeszcze od września zacząć regularnie chodzić na basen, co zaleciła mi koleżanka lekarka z mojej pracy na problemy z lekko obolałym kręgosłupem przez moją siedzącą pracę. Pływanie też pomaga się zrelaksować, taki delikatny masaż. Nie zamierzam się przemęczać na siłowni jak na razie, muszę wrócić powoli do regularnej aktywności fizycznej, bo przez ten cały cyrk cały rok kompletnie nic nie robiłem ze sobą. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×