Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
altman

czy można wyjść z nerwicy bez leków.Chcę wyjść z tego sama

Rekomendowane odpowiedzi

wiem bo już to przerabiałam, ostatnim razem(rok temu) w większości pomogła mi terapia, ale teraz nie mam szans chodzenia na terapię do tego ośrodka,Moniko nie wiem skąd jesteś ale możesz wiesz gdzie można chodzić na takie terapie bezpłatnie, nie licząc dziennych oddziałów?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mała26, prywatnie za opłatą, bądź na NFZ poprzez skierowanie od psychiatry.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no właśnie z tą prywatną terapią jest problem, wiadomo finansowy, no cóż trzeba będzie czegoś poszukać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
cześć!

 

Można! :-)

Można zarówno bez leków jak i bez terapii. Wiem po sobie.

 

Potwierdzam w całej rozciągłości i obszerności powyższą wypowiedź.

Leczyłem się sam + 9 sesji terapeutycznych na samym początku...

A były to czasy, kiedy mówiono mi - Nic Panu nie jest, to tylko nerwica. :bezradny:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

a u mnie do wczoraj od 14 miesiècy obylo siè bez lekow.Niestety wczoraj po tak dlugiej przerwie bez atakow,mialam taki silny atak:ucisk w glowie,zawroty,ogolne splàtanie, wymiotowalam i mysllam,ze umrè albo jaka cholera.Lorazepam poszedl w ruch.Nie dalo siè inaczej..myslè ze zdarzenia ostatnich miesiècy mialo na to wplyw.Jadè jutro na swiatloterapiè:)moze taki strzal luksow cos mi pomoze.Jestem dobrej mysli,jak zwykle. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
cześć!

 

Można! :-)

Można zarówno bez leków jak i bez terapii. Wiem po sobie.

 

Potwierdzam w całej rozciągłości i obszerności powyższą wypowiedź.

Leczyłem się sam + 9 sesji terapeutycznych na samym początku...

A były to czasy, kiedy mówiono mi - Nic Panu nie jest, to tylko nerwica. :bezradny:

 

Dajcie spokój. Nerwica nerwicy nierówna. Każdy z nas jest inny. Nie ma identycznych przypadków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

MARIAN1967, od 5 lat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dajcie spokój. Nerwica nerwicy nierówna. Każdy z nas jest inny. Nie ma identycznych przypadków.

 

To prawda, bardziej tzw. indywidualna odporność i siła odgrywają tutaj zasadniczą rolę.

Z tego co zauważyłem, to jesteś zwolenniczka terapii... Tez jestem zwolennikiem terapii :D

Moja depresja była związana z bardzo silna nerwica wegetatywną i lekami o życie, do tego dwoje maleńkich dzieci 0.5 i 1,5 roku, praca w firmie związana z wyjazdami po kilkaset kilometrów, negocjacje handlowe, seminaria itp.

Kiedy wsiadałem za kółko zawsze się pytałem siebie czy wrócę, świadomość że czekają dzieci, ze muszę utrzymać dom, wcale mi nie pomagała. Często miałem zawroty głowy, duszności, lęki, że w każdym momencie mogę zasłabnąć przy ludziach, z którymi prowadzę interesy... potem myśli samobójcze, może by tak skręcić na lewy pas, prosto pod ciężarówkę i przerwać ten koszmar, kiedyś bałem się podejść do otwartego okna, zostałem sam w domu otworzyłem okno, czwarte piętro i coś mnie zaczęło ciągnąć w dół, wcisnąłem się w kąt pokoju i czekałem aż żona wróci i zamknie to przeklęte okno... Bałem się ludzi. raz się obudziłem i z przerażeniem stwierdziłem że nic nie widzę, że jestem ślepy, trwało to kilkanaście minut zanim odzyskałem wzrok... do dziś nie wiem co się działo. Miałem wtedy ok 30 lat, facet w sile wieku i do niczego.

Czułem się podle jako rodzic, wychodziłem z dzieciakami na spacer i tez bałem się że jak nagle umrę, dostanę zawału to nawet nikt nie będzie wiedział gdzie te dzieci zaprowadzić do domu.

Trzęsły mi się ręce, miałem gonitwy myśli, lub totalne otępienie, szedłem z żona do znajomych na imprezę, siadałem w najcichszym kąciku i zapadałem się we własny świat. Nie umiałem rozmawiać z ludźmi.

Ale cały czas racjonalizowałem sobie swój stan, to było ok 17 lat temu, wtedy nerwicę bagatelizowano, chciano mnie futrować lekami. Nie zgodziłem się.

Zacząłem sobie powtarzać, że nawet jak mnie szlag trafi to świat się nie zawali, że Życie będzie dalej się toczyć ze mną czy beze mnie. Zacząłem unikać myśli o nadodpowiedzialności, bezsenność leczyłem jedną, dwiema butelkami piwa przed snem... po 6 miesiącach urósł mi mięsień piwny, zawsze byłem szczupły, ale już mogłem spać po 5, 6 godzin a nie jak wcześniej 2 do 3 na dobę.

Odstawiłem piwo i o dziwo sen przychodził mimo tego...

I starałem się robić swoje, na przekór wszystkiemu temu co się ze mną działo.

Świat się nie zawali stało się moja mantrą.

Potem co rano, każdego dnia siadałem na 15 minut i medytowałem, puszczałem wolno myśli, na początku szalały po mojej głowie jak opętane, ale byłem konsekwentny, co rano od nowa i od nowa MOJE 15 MINUT BYŁO ŚWIĘTE. Po dwóch latach zaczęło być lepiej i lepiej i lepiej...

Potem były krótkie nawroty... ale kiedy ataki leku się zbliżały już doskonale je wyczuwałem i mówiłem sobie, co najbardziej zabawne, TO TYLKO NERWICA! LUBIĘ, JĄ JEST MOJA I POZWALAM JEJ ODEJŚĆ! i bez względu na okoliczności szukałem miejsca gdzie mógłbym usiąść i uspokoić myśli. To pomagało, nawroty lęków były coraz rzadsze tak przetrwałem nastepne 1,5 roku.

 

Po ok 4 latach stwierdziłem ze ZWYCIĘŻYŁEM, POKONAŁEM WŁASNY UMYSŁ!!!!

 

WSZYSTKIM WAM ŻYCZĘ TEGO SAMEGO :great:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

altman, czy sama czy z armiom psychoterapeutów, to zależy głównie od samozaparcia, i wiary w siebie, oraz od konsekwętnj pracy nad samym sobą. Nie którzy leczą sie całe życie :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wovacuum, widzę że nie radzisz sobie z tym.U mnie pierwszy raz pojawiło to się cztery lata temu .Ale po dwóch tygodniach minęło.Rok później pojawiło się znów i pozostało do dziś .Pierwszy rok nie wiedziałem dlaczego tak się dzieje ,jak sobie z tym radzić.Lekarz przepisał mi Memotropil ,który właściwie nie zdał egzaminu.Do tego jeszcze pojawił się ucisk głowy,potem inne objawy nerwicy.To był koszmarny rok,aż do momentu kiedy przez przypadek zauważyłem że te zawroty zależą od krążenia krwi.Nikt wiecznie młody nie jest.Kolejny rok to okres poszukiwania od czego zależą zawroty .Praca zaczęła przynosić efekty, ucisk głowy się zmniejszał,inne objawy nerwicy też .Ostatni rok to dobry okres dla mnie. Pozostało mi około 20% tego ,co było w najgorszym okresie.Nie robię sobie złudnych nadziei, że mogę pozbyć się zawrotów w 100%.Kawy pić nie mogę ,b bo podnosi mi ciśnienie, natomiast zacząłem stosować AKARD + ginkofar i jestem zadowolony z efektów .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przy wsparciu tak a także przy niewielkich atakach choroby .

Psychoterapia i rozmowy dużo dają jeśli ktoś ma w niewielkim stopniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Psychoterapia i rozmowy dużo dają jeśli ktoś ma w niewielkim stopniu.

 

 

Bzdury!

 

Jeśli ataki sięgają apogeum, ma się poważne zaburzenia osobowości, zaburzenia lękowo-depresyjne itp. jak najbardziej wskazana tylko i wyłącznie psychoterapia.

Można bez leków, ale pod okiem terapeuty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Psychoterapia i rozmowy dużo dają jeśli ktoś ma w niewielkim stopniu.

 

 

Bzdury!

 

Jeśli ataki sięgają apogeum, ma się poważne zaburzenia osobowości, zaburzenia lękowo-depresyjne itp. jak najbardziej wskazana tylko i wyłącznie psychoterapia.

Można bez leków, ale pod okiem terapeuty.

 

 

To właśnie napisałam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

psyche., napisałaś "w niewielkim stopniu".

 

POprostu nie zrozumiałam Cię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
psyche., napisałaś "w niewielkim stopniu".

 

POprostu nie zrozumiałam Cię.

 

 

 

Spoko nic się nie stało . :mrgreen:

Wiadomo ,że leki są ostatecznością . ;)

A Psychoterapia grupowa lub indywidualna to podstawa przy tego typu problemach :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć 

Walczylam z nerwicą w zeszlym roku. 

Dlugo nie wiedzialam ze sa ta objawy zaburzen lękowych. Bylam przekonana ze cos się dzieje z moim zdrowiem. 

Ze to klopoty np z sercem i inne. 

Miałam zawroty głowy, scisk w klatce, potem bezsennosc i inne objawy. 

Trwalo to na tyle dlugo ze konieczna byla farmakologia. Bylam wykonczona. 

Przez kilka miesiecy bralam 1 lek który bardzo mi pomogl, wyszlam na prosta. Korzystalam z terapii. Polecam rowniez warsztaty mindfulness. Warto. 

Teraz mam to za sobą. 

Nie biore lekow. Czuje się naprawde dobrze. Nie jest juz tak jak kiedys ( przed nerwicą) bo mam objawy ale wiem że to z nerwicy,  a nasilenie jest na poziomie 5% tego co bylo. 

Jak tylko pojawia mi się np zawrot głowy to wiem że to nerwica, jestem tego swiadoma, nie boje się i dzięki temu nie rozkreca się to dalej ( do kolatania serca, braku tchu, panicznego lęku - tak bylo)tylko zanika. 

I jest dobrze. 

Mozna to pokonac. 

Trzymam kciuki. 😉wiem jak ważne sa slowa osob które daly rade bo daja nadzieje. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
36 minut temu, Annag32 napisał:

Cześć 

Walczylam z nerwicą w zeszlym roku. 

Dlugo nie wiedzialam ze sa ta objawy zaburzen lękowych. Bylam przekonana ze cos się dzieje z moim zdrowiem. 

Ze to klopoty np z sercem i inne. 

Miałam zawroty głowy, scisk w klatce, potem bezsennosc i inne objawy. 

Trwalo to na tyle dlugo ze konieczna byla farmakologia. Bylam wykonczona. 

Przez kilka miesiecy bralam 1 lek który bardzo mi pomogl, wyszlam na prosta. Korzystalam z terapii. Polecam rowniez warsztaty mindfulness. Warto. 

Teraz mam to za sobą. 

Nie biore lekow. Czuje się naprawde dobrze. Nie jest juz tak jak kiedys ( przed nerwicą) bo mam objawy ale wiem że to z nerwicy,  a nasilenie jest na poziomie 5% tego co bylo. 

Jak tylko pojawia mi się np zawrot głowy to wiem że to nerwica, jestem tego swiadoma, nie boje się i dzięki temu nie rozkreca się to dalej ( do kolatania serca, braku tchu, panicznego lęku - tak bylo)tylko zanika. 

I jest dobrze. 

Mozna to pokonac. 

Trzymam kciuki. 😉wiem jak ważne sa slowa osob które daly rade bo daja nadzieje. 

 

Dzieki za te slowa, uspokoilem sie troche, walcze ( o ile to nerwica) z nia juz 2 miesiace ale nie daje rady juz, ide jutro do lekarza, zobaczymy co powie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Annag32 napisał:

Cześć 

Walczylam z nerwicą w zeszlym roku. 

Dlugo nie wiedzialam ze sa ta objawy zaburzen lękowych. Bylam przekonana ze cos się dzieje z moim zdrowiem. 

Ze to klopoty np z sercem i inne. 

Miałam zawroty głowy, scisk w klatce, potem bezsennosc i inne objawy. 

Trwalo to na tyle dlugo ze konieczna byla farmakologia. Bylam wykonczona. 

Przez kilka miesiecy bralam 1 lek który bardzo mi pomogl, wyszlam na prosta. Korzystalam z terapii. Polecam rowniez warsztaty mindfulness. Warto. 

Teraz mam to za sobą. 

Nie biore lekow. Czuje się naprawde dobrze. Nie jest juz tak jak kiedys ( przed nerwicą) bo mam objawy ale wiem że to z nerwicy,  a nasilenie jest na poziomie 5% tego co bylo. 

Jak tylko pojawia mi się np zawrot głowy to wiem że to nerwica, jestem tego swiadoma, nie boje się i dzięki temu nie rozkreca się to dalej ( do kolatania serca, braku tchu, panicznego lęku - tak bylo)tylko zanika. 

I jest dobrze. 

Mozna to pokonac. 

Trzymam kciuki. 😉wiem jak ważne sa slowa osob które daly rade bo daja nadzieje. 

 

Nerwica nerwicy (a właśc. zaburzeniom lękowym) nierówna. Jeśli dysfunkcja pojawia się w dorosłości, wybucha nagle i nie towarzyszą jej poważne i nierozwiązywalne problemy i zmiany w dowolnej sferze życia chorego, trwale pogarszające jego położenie życiowe, rokowania są raczej pomyślne. Co innego nerwica od wczesnego dzieciństwa. Tu już jest kaput.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byłem w koncu u lekarza, przedstawilem objawy ale tylko dostalem recepte na lek Neurol 0,25mg, zobaczymy co dalej, dzis sie lepiej czulem ale nadal mialem te cholerne bole i problemy z oddychaniem..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może ,trzeba przestać się zadręczać.Z byle powodu.Niska pensja,to nie powód by sobbie szarpać nerwy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, wiejskifilozof napisał:

Może ,trzeba przestać się zadręczać.Z byle powodu.Niska pensja,to nie powód by sobbie szarpać nerwy.

Też tak sądzę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 16.05.2019 o 16:45, oka22 napisał:

Też tak sądzę

Ja wyszedłem,sam.Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nerwica to zwykle choroba przewlekla. Jak masz nerwice x lat, w moim przypadku odkad pamietam, a mam lat 35, to sila rzeczy nie mozesz chodzic nacpany i otumaniony lekami przez cale zycie. Ale leki maja jeden ogromny plus - kiedy masz duze nasilenie objawow i kontrolowanie ich pochlania w zasadzie cala Twoja uwage i energie, leki daja chwile wytchnienia i ogromna ulge. Czytalam gdzies, ze w przypadku depresji i nerwicy leki to kolo ratunkowe - pomaga nie utonac, ale na dluzsza mete i tak musisz nauczyc sie plywac. 

Ja wypracowalam wiele sposobow radzenia sobie z moja nerwica i trzymaniem jej w ryzach. W niektorych okresach pochlania to tyle czasu i energii, ze czuje sie skrajnie wyczerpana i mam ochote pieprznac wszystkim i zamknac sie w jakims szpitalu, gdzie podadza mi leki, beda przynosic jedzenie a ja bede spac i nic mnie nie bedzie obchodzic ;) 

Teraz mam bardzo dobry okres, od roku zadbalam porzadnie o siebie, przede wszystkim zmienilam diete na bardzo zdrowa wysypiam sie, uprawiam sport, staram sie relaksowac itd. I jak na razie to najlepszy sposob, jakiego probowalam. Od kilku miesiecy nie mam zadnych objawow, plus wiele drobnych fizycznych dolegliwosci, ktore nakrecaly u mnie hipochondrie, tez sie wyciszylo. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×