Skocz do zawartości
Nerwica.com

Lęk przed związkami i bliskością


Rekomendowane odpowiedzi

Obserwowanie to jedno, a co z emocjami wytworzonymi na podstawie obserwacji się zrobi to drugie. Ja mam lęki przed angażowaniem, pomimo tego że i tak to robię bardziej lub mniej świadomie. A ucieczki, cóż, tyle razy już w życiu zwiałam z różnych relacji, że mnie to raczej już nie zdziwi ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dream*, Dziwne byłoby, gdybyś rozstała się z kimś, z kim dzieliłeś czas, pieniądze, łóżko i swoje ciało i nie towarzyszyłyby temu żadne emocje..Gdybyś nie czuła żadnej nostalgii lub choćby chwilowej melancholii. Oznaczałoby to, że albo jesteś wykastrowana z uczuć, albo… jesteś robotem

Bądź singlem. Bądź romantyczka. Bądź zimną suką. Bądź kim chcesz, ale najpierw zrób porządek ze sobą,znajdź sens życia w sobie, a potem szukaj ludzi z którymi będziesz się nim dzieliła. Nigdy na odwrót, okej?....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dream*, Dziwne byłoby, gdybyś rozstała się z kimś, z kim dzieliłeś czas, pieniądze, łóżko i swoje ciało i nie towarzyszyłyby temu żadne emocje..Gdybyś nie czuła żadnej nostalgii lub choćby chwilowej melancholii. Oznaczałoby to, że albo jesteś wykastrowana z uczuć, albo… jesteś robotem

Bądź singlem. Bądź romantyczka. Bądź zimną suką. Bądź kim chcesz, ale najpierw zrób porządek ze sobą,znajdź sens życia w sobie, a potem szukaj ludzi z którymi będziesz się nim dzieliła. Nigdy na odwrót, okej?....

problemem nie jest uświadomić to sobie tylko znaleźć sposób jak to wykonać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

MI terapeutka raczej odradzała coś takiego, że zamknę się w pokoju i "zrobię ze sobą porządek", a potem wyjdę do innych. Poza tym wydaje mi się że samoświadomość może pomóc w rozwiązaniu problemów. Przede wszystkim dzięki niej się je widzi, a to że nie wszystko się od razu rozwiąże to inna sprawa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

si. samoświadomość nie pomaga w walce ze swoimi słabościami.

moim zdaniem- może pomagać. jeśli chcemy coś zmienić.

jeśli wiemy co jest z nami nie halo, możemy szukać sposobów żeby to naprawić, zmienić, próbować, próbować, próbować..

a jeśli wiemy, że coś jest nie tak, a nie wiemy dokładnie co, to jak działać, żeby z tym walczyć? tracimy więcej energii na próby zwalczenia rzeczy i gdy już to ogarniemy, to coś innego się pieprzy, i tak w kółko..

 

to tak jakbyśmy brali nospe z powodów skurczowych bóli brzucha. pomoże doraźnie, ale jeśli nie odkryjemy, że to somatyzacja nerwicy i nie będziemy leczyli jednocześnie przyczyny, to nospę możemy szamać w nieskończoność, a i tak skurcze będą powracać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem taka zdruzgotana. Rozbita w milion drobnych części z których każda z osobna boli i uwiera.

Wiedziałam, że igram z ogniem wchodząc ponownie w ten związek. No i doigrałam się.

Cierpię, płaczę, leżę w łóżku... nie czuję się smutna, w sumie to czuję się bezsilna, bezradna, mała, żałosna i nic nie warta.

Dałam się ponieść emocjom, spanikowałam, że może być między nami dobrze, nawtykałam mu, powiedziałam milion przykrych słów. to już koniec. nie dziwię się. i nie jest mi nawet smutno z powodu tego, że to koniec mimo, że go kochałam, ale tego, że od tygodnia czy nawet dłużej uruchomiły się we mnie wszystkie destrukcyjne zachowania nad którymi odkąd zaczęłam terapię tak starałam się panować. Zdałam sobie sprawę, jak nigdy dotąd, wyraźnie, że to we mnie tkwi problem i że jestem bardzo chora. Nie chcę tak przeżyć życia..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dream*, ehh przesadzasz...

musisz zmienić swoje myślenie,odkryć swoją wartość na nowo,polubić siebie,zaakceptować słabości,

i dopiero wtedy otwierać się na związki,

trudno Ci będzie naprawdę pokochać kogoś,jeżeli najpierw nie nauczysz się kochać siebie

 

to pozornie takie proste. Przecież ja to wszystko wiem.

No i kończę taki związek, żyję sobie sama więc nie mam już problemów z bliskością i wiesz, realizuję się na wielu polach, uwielbiam siebie taką jaką jestem, wydaje mi się, że wszystko przepracowałam już w sobie, że jestem bardziej świadoma, a później, gdy komuś już uda się przedostać przez mój mur, odpychanie, dystans, emocjonalną fosę z rekinami przykrych słów i mimo to nie ucieknie a ja się zaangażuję to znów to samooo. Mimo, że naprawdę długo potrafię być sama, nie zależy mi na związkach, nie czuję potrzeby zapychania dziury bo skupiam się na sobie, realizuję, robię sobie kursy i szkolenia, jestem wolontariuszem, spotykam się ze znajomymi i nawet nie myślę, że czegoś mogłoby mi brakować. naprawdę cieszę się życiem i sobą. problem pojawia się gdy zacznie mi zależeć i wychodzą wszystkie mroki i słabości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

może to nie jest jeszcze Twój czas,

dobrze,że się realizujesz i rozwijasz siebie,

nie śpiesz się,nie rób nic na siłę,

bądz cierpliwa,

myślę,że gdy spotkasz tę właściwą osobę,to wystarczy Ci sił,

aby pokonać te lęki i bariery i stworzyć szczęśliwy związek;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×