Skocz do zawartości
Nerwica.com

Diagnoza - najgorsze co moze byc


Saanna

Rekomendowane odpowiedzi

Temat taki troche luźny, ale zgodze sie z tym ze diagnozowanie sie jest bezsensu.

Cżłowiek za wszelką cene chce sie zszufladkowac by znalezc poczucie bezpieczenstwa, ale to mnie jeszcze bardziej wykonczyło. Diagnoza mnie ... odczłowieczyła. Jeszcze bardziej uprzedmiotowiła - w swoim własnym poczuciu - niz sama to robiłam. Im wiecej wiem, tym jest gorzej. Ja chcialabym nie wiedziec, ze mam takie a śmakie zaburzenie osobowości, bo zaczynam sie dopasowywac, mózg coraz bardziej szufladkuje :(. czuje sie coraz bardziej wyalienowana i nie posiadająca prawa do szczęścia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja wiem? osobiście od zawsze miałam totalnie odwrotne podejście. świadomość tego co mi jest, postrzegałam jako swoiste dobro, w końcu uważam, że prawda o mnie należy mi się jak psu buda i kropka. ale widocznie są osoby, którym ta wiedza ewidentnie nie służy. btw kto ci wyjawił diagnoze? rozumiem, że to się stało jakoś wbrew twojej woli, tzn. nie chciałaś wiedzieć, a ktoś ci poprostu powiedział?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no mnie nie służy wiedza- jakaś za duża jest. ja sobie mog wylumaczyc co z czego i dlaczego. ja za duzo zaczelam analizowac i teraz sie ze mna za cholere nie da dogadac po ludzkiemu. Powiedzieli mi w szpitalu, w sumie sama zapytalam czy sa to zab. osobowosci. :/ wczesniej postrzegalam sie w maire normalnie, a teraz czuje sie jak dziwolag. Kiedys ter. mowila, nie diagnozuj sie, co czujesz, nie szufladkuj, bo to nic nie da. Ja na dodatek tak jak ty z tego co wiem, skonczylam reso, wiec co nieco tez wiedzy takiej fachowej posiadam. Zajmowalam sie sama swego czasu terapią, ba, nawet bylam na studiach z socjoter i ładowali mi wiedze terapeutyczna. i jakoś mnie to troche wszystko przytłoczyło. zaduzo czasem widze, kontroluje, idealnie moge sobie nazwac. normalny cżłowiek tak nie robi. :/ a gorzej ze mna sie zaczelo dziac w sumie tak juz rok temu :( - tak, gorzej, gorzej

 

-- 22 sie 2012, 19:39 --

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak według mnie diagnozowanie samego siebie jest bez sensu. Pamiętam że swego czasu jak szukałem samodzielnie co mi dolega to właściwie prawie wszystko do mnie pasowało więc dałem sobie spokój z tym i unałem to za stratę czasu bo to logiczne że tyle tego nie może być i samego siebie nakręcam. Potem zacząłem analizować swoją przeszłość co odradzam każdemu bo można się nieźle wkręcić jak się same negatywy wyszukuje. I czasami lepiej nie wiedzieć o swojej przeszłości wszystkiego dokładnie. Jesli dobrze pamiętam jest takie zabezpiecznie psychiki człowieka które się nazywa wyparciem a przez analizę chyba pozbawiamy się tego mechanizmu obrony więc trzeba z tym uważać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam przez lekarzy psychiatrów zdiagnozowane na papierze dziewięć "eFek". Cztery z nich pokrywają się z czterema na pięć jakie sam u siebie zdiagnozowałem. Zatem mam 80% skuteczności w diagnostyce. :P A ta piąta nie została zdiagnozowana przez lekarza, bo nigdy o jej objawach lekarzom nie wspominałem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak według mnie diagnozowanie samego siebie jest bez sensu. Pamiętam że swego czasu jak szukałem samodzielnie co mi dolega to właściwie prawie wszystko do mnie pasowało więc dałem sobie spokój z tym i unałem to za stratę czasu bo to logiczne że tyle tego nie może być i samego siebie nakręcam. Potem zacząłem analizować swoją przeszłość co odradzam każdemu bo można się nieźle wkręcić jak się same negatywy wyszukuje. I czasami lepiej nie wiedzieć o swojej przeszłości wszystkiego dokładnie. Jesli dobrze pamiętam jest takie zabezpiecznie psychiki człowieka które się nazywa wyparciem a przez analizę chyba pozbawiamy się tego mechanizmu obrony więc trzeba z tym uważać.

diagnozowanie siebie jest bezsensu- w sumie, poznanie diagnozy postawionej nawet przez fachowców tez nie polepsza sprawy- wg mnie. tzn. nie zawsze

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja w diagnostyce "przewidziałam" sobie depreche, depersonalizacje i coś tam jeszcze. sprawdziło sie co do joty

 

-- 22 sie 2012, 20:00 --

 

myślę, że mógłbyś robić profile ;) psychologiczne. ja niestety zawodowo wczesniej sie tym zajmowalam, wiec kicha - tworzeniem profili i diagnozą wstepna, ech. masakra

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W Twojej sytuacjie to chyba nie pozostaje Ci nic innego jak zacząć poddawać się kolejnym diagnozom i sprawdzić ich korelację. Popracuj jeszcze nad opisem swoich objawów, bo to możę pomóc kolejnym diagnostom - może zdobedziesz sie na redefinicje słówa obiektywizm.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja chodziłem kiedyś na psychoterapię w nurcie psychodnynamicznym i tam terapeutka mówiła mi że te wszystkie określenia, nazwy, diagnozy są nie potrzebne wręcz szkodliwe i że powinno się tego unikać i traktować siebie jak normalnego bo jak coś np sam sobie zdiagnozuje to później staram się zachowywać tak jak ta osoba i tłumaczyć tym swoje życiowe niepowodzenia. Psychiatra natomiast stwierdził początkowo że mam zaburzenia depresyjno- lękowe a po paru miesiącach bez większej poprawy u mnie stwierdził że jestem zdrowy tylko potrzebuje pracy i kobiety. Czyli wychodzi na to że ja nie mam żadnych zaburzeń wg tego co mi mówili.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nurt psychodynamiczny jest pseudonaukowy, niefalsyfikowalny, pozbawiony podstaw empirycznych i nie udowodniono jego skuteczności w terapii większości zaburzeń. Dla mnie to jest bełkot, a terapeuci pracujący w tym nurcie to idioci albo ludzie z wypranymi przez ideologię mózgami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie moja diagnoza zupełnie nie przeraża. Mam pakiet akurat takich zaburzeń, które są dosyć powszechne i b. często współistniejące. Budzi to we mnie spokój, że wiem co, gdzie i jak, bo teraz mogę się skupić wyłącznie na tym jak to rozwiązać i jak się z tym uporać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

byłem też u drugiego psychiatry i stwierdziła że moim największym problemem jest bardzo niska samocoena, akurat się z tym zgadzam ale nawet nie powiedziała co mi dolega konkretnie oprócz owej niskiej samooceny.

Kiedyś miałem robiony test u psychologa już nie pamiętam jego nazwy jak pracowałem( odbywałem staż) w poradni psychologiczno- pedagogicznej. Wyszło że mam wysoki stopień neurotyczności i introwertyzm ale to było tak dla zabawy robione a nie jako pacjent psychologa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie moja diagnoza zupełnie nie przeraża. Mam pakiet akurat takich zaburzeń, które są dosyć powszechne i b. często współistniejące. Budzi to we mnie spokój, że wiem co, gdzie i jak, bo teraz mogę się skupić wyłącznie na tym jak to rozwiązać i jak się z tym uporać.

i dobrze, ja natomiast te wszystkie rzeczy zlewaja sie w jedno i widze w sobie jedno wielkie zaburzenie. nie ma nic ok. :(. ja nawet nie wiem, gdzie ręce włozyć, ze tak to ujme- od tej analizy dopiero mi sie pomieszało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nurt psychodynamiczny jest pseudonaukowy, niefalsyfikowalny, pozbawiony podstaw empirycznych i nie udowodniono jego skuteczności w terapii większości zaburzeń. Dla mnie to jest bełkot, a terapeuci pracujący w tym nurcie to idioci albo ludzie z wypranymi przez ideologię mózgami.

 

nie no, bez przesady :D

co do psychoanalizy, niestety potwierdzam jej "pseudonaukowość". Co więcej, leczenie tą metodą trwa latami, najczęściej jest płatne, przez co terapeutów pracujących w tym nurcie nierzadko oskarża się o wyłudzanie pieniędzy i naciąganie pacjentów na ogromne sumy.

No ale może pomaga; faktycznie istnieje szansa, że przepracowanie przeszłości rozjaśni przyczyny takiego a nie innego postępowania, co doprowadzi do jego skorygowania. Terapia poznawczo-behawioralna jest dla mnie niestety zbyt płytka, uważam, że połączenie obydwu daje fajne efekty.

 

za parę dni mam termin przyjęcia na 7 F - mam cholerne obawy również ze względu na to, że terapia tam to właśnie terapia psychodynamiczna.;> słyszałam jednak, że każdy 'dostaje' własną pielęgniarkę, która z kolei potrafi dać 'kopa', wyłożyć kawę na ławę i powiedzieć wprost, co sądzi o danym zachowaniu i jak można je zmienić.

 

jeśli chodzi o samą diagnozę, mam podobne zdanie do zielonej miętowej. Dzięki niej /diagnozie, nie zielonej:D/ można uzyskać wgląd w pewne dysfunkcje, dostrzec ich irracjonalizm i zyskać poczucie -wg mnie pomocne i podnoszące na duchu- że nie jest się z problemem samemu i że można mu zaradzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nurt psychodynamiczny jest pseudonaukowy, niefalsyfikowalny, pozbawiony podstaw empirycznych i nie udowodniono jego skuteczności w terapii większości zaburzeń. Dla mnie to jest bełkot, a terapeuci pracujący w tym nurcie to idioci albo ludzie z wypranymi przez ideologię mózgami.

nie zgodze sie tutaj w zupełności ;) na pewno nurt psychodynamiczny jest naukowo nie-potwierdzony, ale za jego skutecznością przemawia właśnie empiria, czyli przypadki poprawy u pacjentów. czy jest niefalsyfikowalny? skoro mamy przypadki niewyleczonych ta metodą pacjentów, to myśle że jak najbardziej daje się sfalsyfikować. z kolei wyczuwam, że sympatyzujesz z nurtem poznawczo-behawioralnym, do którego ja kolei mam dystans. kojarzy mi się z takim mechanicznym dawaniem po łapach, gdy sięgasz po cukierek. w moim poczuciu zwłaszcza behawioryzm jest taki odrobinę odhumanizujący dla pacjenta. chociaz oczywiście wiem, że w przypadku fobii, czy zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych w gre wchodzi wyłącznie behawioryzm, psychoanaliza kompletnie nie działa, a freudowskie próby wyjaśniania przyczyn tych zaburzeń nie sprawdziły się przez lata w praktyce ;)

 

-- 23 sie 2012, 15:25 --

 

Saanna, myślę, że jest z tych trudności proste wyjście. zostawić temat, nie kopać po podręcznikach jak robię to ja ;) i z czasem wiedz aci się zatrze w pamięci, sama bedziesz się zmieniać dzięki terapii i już nie bedziesz potafiła powiedzieć co tak na prawdę Ci jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×