Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Lord Cappuccino

Moderator
  • Zawartość

    14571
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez Lord Cappuccino

  1. Lord Cappuccino

    Dopłata za bachora

    Brak kultury, profesjonalizmu - niewątpliwie. W obsłudze klienta w XXIw. nie ma miejsca nawet na odrobinę grubiaństwa. Ale ten problem dotyczy każdej branży, nie tylko hotelowej. Kasjerów, kurierów, przedstawicieli handlowych itp. Zatrudnia się ludzi o wątpliwych kwalifikacjach, niskiej kulturze osobistej, bez ogłady, "pyskatych", którzy postępują tak jak postępują przez swoją osobowość i przynoszą swoje brudy z domu do pracy. Pracownik poniesie wyłącznie konsekwencje dyscyplinarne. Hotel poniesie straty wizerunkowe, które przełożą się na straty finansowe. Ziarno prawdy odnośnie zachowania dziecka - nawet jeżeli był to naprawdę pyskaty, uparty, krnąbrny bachor to należało zacisnąć zęby, wziąć głęboki wdech, odliczyć w myślach od 10 do 1 i z uśmiechem na twarzy obsłużyć tę rodzinę. Jestem w stanie zrozumieć drugą stronę. Pracownik mógł mieć gorszy dzień, problemy osobiste, znalazł się w trudnej sytuacji, mało zarabia a dzieciak dodatkowo uprzykrzał mu życie ale mimo wszystko profesjonalizm zobowiązuje. Celowe działanie marketingowe - na zasadzie "nie ważne jak mówią, dobrze czy źle, ważne że mówią"? Być może coś w tym jest. Ale co hotel miałby tym właściwie osiągnąć? Uzyskał darmową "reklamę" w prasie, mediach, internecie, ok. Ale wątpliwym jest, aby rodziny z dziećmi rozważały w najbliższej przyszłości wybór tego hotelu podczas planowania urlopu. Być może zarząd hotelu chciał przyciągnąć pary bezdzietne, singli, grupy zorganizowane, które chcą odpocząć w spokoju bez obecności gromadki rozbieganych brzdąców. Jednak nie wydaje mi się, żeby była to wyrachowana zagrywka.
  2. Z lekami się żegnam, nie potrzebuję ich już. Tym razem definitywnie.
  3. Witam wszystkich. Będąc samozwańczym purystą językowym powinienem napisać "Dzień dobry" albo "Dobry wieczór" ale biorąc pod uwagę, że czuję się jak gospodarz tego przybytku to: Witam. Jestem Mad Scientist vel Dark Passenger vel Lord Kapucyn/Cappuccino. Niektórzy z Was mnie znają osobiście, niektórzy znają wyłącznie z działalności internetowej, niektórzy słyszeli o mnie mimochodem, a jest również wielu, którzy nie mają pojęcia kim jestem. Moja podróż w tej społeczności rozpoczęła się 8 lat temu. Moja podróż wśród eFowiczów ("F" to literka oznaczającą w ICD-10 problem, zaburzenie lub schorzenie natury psychicznej) rozpoczęła się 20 lat temu. Natomiast moja podróż jako homo sapiens rozpoczęła się 29 lat temu. Pochodzę z prostej rodziny proletariackiej - robotniczej, ubogiej, większość członków bez wyższego wykształcenia. Mój ojciec to nazywając rzeczy po imieniu - imbecyl i prymityw, moja mama to neurotyczka żyjącą od kilkudziesięciu lat w swoim własnym świecie. Rodzice rozwiedli się stosunkowo wcześnie. Mieszkałem z i byłem wychowywany przez moich dziadków (rodziców mojej mamy) oraz przez moją mamę. Babcia - osoba pochodząca z wielodzietniej, ubogiej rodziny, naznaczona przez wojnę, trudny charakter i zapędy autorytarne. Mój dziadek - "były" alkoholik, osoba bardzo spokojna, empatyczna, ułożona, przy tym pantoflarz. Pierwsze symptomy wskazującą na możliwość, iż jestem lub zostanę w przyszłości eFowiczem pojawiły się u mnie w wieku 9 lat. Jednak to były tylko sygnały ostrzegawcze, wtedy zignorowane. Właściwa burza rozpętała się, gdy miałem lat 15. Od tamtego czasu przeszedłem drogę przez mękę, wizyty u psychiatrów, psychologów, spożyte tony psychofarmaceutyków, wykorzystany ogrom przeróżnych oddziaływań terapeutyczych, wiele diagnoz (często wzajemnie ze sobą się wykluczających). Próbowałem sobie radzić z tym wszystim jak tylko umiałem. Z czasem zamiłowanie do medykamentów podparte zawodem (jak kolega Bartłomiej Misiewicz, tyle że w przeciwieństwie do niego z "papierkiem") doprowadziło mnie do eksperymentów. Posiadając wiedzę na temat farmakodynamiki znacznie większą od niejednego lekarza (albo tak mi się wtedy wydawało) zacząłem kurować się sam, na własną rękę. Zamawiając przeróżne farmaceutyki on-line, ugłaskując lekarzy na prywatnych wizytach krasomóstwem tak, żeby moje własne pomysły zakodowali w swoich umysłach jako swoje, korzystając z substancji obecnych w szarej strefie jako "suplementy diety" itd. Gdyby wtedy na forum obowiązywały tak restrykcyjne zasady dotyczące samoleczenia jak obecnie - musiałbym samego siebie zbanować. Błądziłem, szukałem po omacku swojej drogi, w końcu postanowiłem się odciąć od swoich uczuć i emocji, zamknąć się w bezpiecznej skorupie, kaftanie bezpieczeństwa. Byłem w dwóch stałych związkach z dziewczynami z tego forum. Niestety wtedy działałem jeszcze na ślepo. Nie wiedziałem do końca czym jest zaangażowanie, partnerstwo. Podróżowałem po kraju, poznawałem nowych ludzi, pomimo swojej twardej introwertycznej natury. Pomagał w tym alkohol (który jest najmniej lubianą przeze mnie substancją psychoaktywną, bardzo prymitywną w działaniu, ale jak się nie ma co się lubi...) i znacznie ciekawsze związki psychoaktywne. Z początku nie było to podyktowane czystym hedonizmem, chęcią odczuwania euforii, odmiennych stanów świadomości (ta pobudka dołączyła nieco później). Na samym początku substancje te miały dodawać mi odwagi, śmiałości, kurażu, rekompensować pewne lęki i defekty osobowościowe, zmieniać mnie chwilowo w zupełnie innego człowieka - wygadanego ekstrawertyka, duszę towarzystwa, wilka alfa watahy. I tak było. Niestety z przykrością stwierdzam, że na wszelkiego rodzaju forumowych zlotach ludzie poznali mnie, poznali moją osobowość, to jaki jestem - i w wielu aspektach było to autentyczne - ale był to jednak pudrowany wizerunek, zwieńczony lukrem. Potrafiłem dobrać substancje tak, aby mój stan nie wskazywał na "spożycie". A zawsze można było wszystko zrzucić na nadmiar C2H5OH - "narkotyk" powszechnie akceptowany w naszej kulturze środkowoeuropejskiej, i nie tylko. Żyłem tak przez lata. Podejmując chaotyczne decyzje na płaszczyźnie zawodowej, ekonomicznej, towarzyskiej. Gdy już znalazłem się w kompletnej otchłani postanowiłem zdecydować się na drastycznyk krok nie widząc wtedy innego rozwiązania. Terapia psychodeliczna - (analogami) LSD, tryptaminami i wszelkiej maści częściowymi agonistami rec. 5-HT2a. Dla niewtajemniczonych odsyłam do mojej wypowiedzi w innym temacie ( https://www.nerwica.com/topic/39136-lsd-czyli-jak-wyszedlem-z-nerwicy-i-stanow-depresyjnych/?do=findComment&comment=2351576 ). "Set & setting" czyli warunki optymalne dla korzystnego doświadczenia psychodelicznego miałem delikatnie mówiąc...złe. Ani miejsce nie było dobre, ani czas, ani mój nastrój i ogólny stan psychiczny. Podjąłem jednak decyzję, a gdy mówię A... To czego doświadczyłem wymyka się racjonalnemu umysłowi czołowieka i nie da się tego opisać żadnym ciągiem znaków w żadnym ze znanych języków. Przebyłem drogę z "amazing tripa", przez "awful tripa", z powrotem do "amazing tripa". Z nieba, do piekła, i z powrotem. W tamtym miejscu wreszcie odkryłem prawdę o sobie, odkryłem źródło wszystkich moich problemów i podwalin podejmowanych przeze mnie decyzji. Przyjąłem w końcu również i zaakceptowałem prawdę o sobie - jestem politoksykomanem (osobą, która nie jest uzależniona od żadnej substancji psychoaktywnej, ale nadużywa wymiennie wielu takich substancji, a ten asortyment był szeroki). Żeby regulować sobie nastrój, żeby regulować swoje emocje, żeby je całkowicie wyłączać, żeby je intesyfikować, żeby modyfikować tymczasowo cechy swojej osobowości wedle swojego uznania, żeby łagodzić działania niepożądane substancji X substancją Y itd. Cząsteczka opracowana przez Alberta Hofmanna w laboratorium koncernu farmaceutycznego w ubiegłym wieku powiedziała do mnie: Dość. Ogarnij się. Bo skończysz na cmentarzu, na oddziale zamkniętym albo w jakimś równie nieprzyjemnym miejscu. Po co się katujesz? Dlaczego jesteś masochistą? Skończ unieszczęśliwiać siebie. Skończ się okłamywać (bo siebie zawsze okłamujemy najbardziej). Rozlicz się z przeszłością. Wynagrodź ludziom, którzy przez Twoje decyzje ucierpieli. I zamknij definitywnie ten rozdział. Rozpocznij nowy rozdział. Tu i teraz. Oczywiście nie powiedział tego "kwas" tylko ja sam do siebie pod wpływem "kwasu", ale myślę że ta alegoria jest zrozumiała dla większości. Pomogła mi również inna substancja, odsyłam ponownie do mojej wypowiedzi w jeszcze innym temacie - https://www.nerwica.com/topic/34227-fenibut-phenibut/?do=findComment&comment=2450240 . Przez ostatni rok w moim życiu zadziało się wiele rzeczy. Przeprowadzka, nowy związek, walka z psychopatycznym burakiem, śmierć babci na raka, choroba dziadka... wstrząsnęło mną to. Ale w oparciu o wnioski jakie wyniosłem z doświadczeń z "molekułą Boga" (bez żadnych fanatycznych i psychotycznych "pierdów" mentalnych, na spokojnie) przetrwałem to, poradziłem sobie z wszystkim. Jestem nowym człowiekiem. Nie jest to już stan chwilowy. Nie jest to kolejna "górka". Nie jest to zasługa żadnej substancji psychoaktywnej. Wtedy na podłodze ogarnięty kwasowym amokiem umarłem, i narodziłem się na nowo. To co się wydarzyło później było kolejnym wstrząsem, który dokonał ostatecznego dzieła, roztrzaskał moją bezpieczną zbroję w drobny mak. Poznałem na tym forum wielu ludzi. Znajomych, koleżanki i kolegów, również prawdziwych przyjaciół. Jestem wdzięczny za każde doświadczenie i za każdą istotę, która przecięła moją życiową drogę. I w jakiś sposób wpłynęła na mnie, albo to ja na nią wpłynąłem... pozytywnie. Niech Moc będzie z Wami. PS. Nie zachęcam do kwasowej terapii, choć tak może to wyglądać. Nie wiem co u Was będzie katalizatorem, będzie czynnikiem wyzwalającym chęć przemiany, prawdziwej przemiany. Nie udawanej. Nie dla rodziny. Nie dla znajomych. Nie dla partnera lub partnerki. Nie dla siebie, żeby oszukać swoje sumienie czy odłożyć nieprzyjemne powinności w czasie. Ale nie traćcie nadziei. Poszukujcie. Jeżeli mi się udało, to i dla Was jest nadzieja.
  4. Lęk uogólniony 5/10, lęk społeczny 4,5/10, napadowego/panicznego nie miałem, więc nie wiem.
  5. Staż spory na dawce 20mg. Ciężko jednoznacznie się wypowiedzieć. Bez rewelacji, ale stabilnie. Skutków ubocznych raczej brak, z początku nudności i nadpotliwość, z czasem ustąpiły. Raczej nie doświadczam okresowych "zjazdów".
  6. Witaj na forum!
  7. Po 58 minutach od napisania tematu próżno wyczekiwać odpowiedzi, zwłaszcza w trakcie długiego weekendu. Aktywność na forum jest obniżona. Ja odpiszę, ustosunkuję się do tego tematu ale jutro. Padam na aparat gębowy po całym dniu bieganiny. Pozdrawiam.
  8. A jak wygląda sytuacja w Ustawienia -> Ostatnio używane urządzenia? Wszystkie są poprawne widoczne? Zakładam, że opcja "Zapamiętaj mnie" przy logowaniu jest zaznaczona?
  9. A bo ja wiem... może dlatego, że... społeczeństwo umiera (moralnie i intelektualnie), to i dział poświęcony nauce o społeczeństwie umiera.
  10. Nastolatek uwięziony w ciele dorosłego to jeszcze nie tak strasznie... osobowość niedojrzałą można z powodzeniem "leczyć". Ale dorosły uwięziony w ciele nastolatka... dosłownie lub metaforycznie to albo wybryk natury albo zarzuty prokuratorskie.
  11. Jeżeli natomiast lekarz nie zezwala na odejście od SSRI/trzeba brać je dalej - to co można zrobić? Jeżeli chodzi o sam wzwód/potencję czy możliwości "dojścia" u kobiet... wszedł na rynek sildenafil (subst. czynna oryg. Viagry z niebieskich tabletek) w generycznych lekach OTC (bez recepty). Ceny z kosmosu, wyższe niż preparaty Rp. na 100% od lekarza, majątek za 2/4 tabletki... no ale bez papierka. Dla wielu to zaleta. Jeżeli chodzi o libido czyli "chęć" i przyjemność to pozostaje dokładka do menu - trazodon (Trittico CR), mianseryna (Lerivon) lub mirtazapina (Remeron). Wszystkie decyzje podejmowane i konsultowane z/przez lekarza/em! Wróć... trazodon (i antagonisty 5-HT2a ogólnie) wzwód też poprawi. Czasami nawet za bardzo (patrz: priapizm) Citalopram (to co występuje na rynku pod tą nazwą międzynarodową i licznych zamienników) to racemat/mieszanina racemiczna dwóch enancjomerów R-citalopramu i S-citalopramu (escitalopramu) w stosunku 50%/50%. Enancjomery czy w ogóle izomery to związki optyczne, których cząsteczka chemiczna jest dokładnie taka sama, ale wygląda jak lustrzane odbicie (prawa vs. lewa dłoń), co może zmieniać jej właściwości farmakodynamiczne i działanie. Escitalopram to po prostu 100% S-citalopramu. Zatem: 40mg citalopramu zawiera: - 20mg R-citalopramu (jest nieczynny przeciwdepresynie) i 20mg S-citalopramu (escitalopramu). A 20mg escitalopramu zawiera: - 20mg S-citalopramu (escitalopramu) Jest to równoważne. Pojawiły się wzajemnie wykluczające się badania czy R-citalopram, który jest nieaktywny przeciwdepresyjnie, ale aktywny biologicznie - wzmacnia czy osłabia działanie przeciwdepresyjne działanie S-citalopramu. Rózni ludzie doszli do różnych wniosków, ale wiele z badań zachwalających wyższość escitalopramu nad citalopramem było sponsorowanych przez H.Lundbeck (czyli producenta obu, oryginalnych leków) i pojawiało się akurat w czasie, gdy wygasł patent na citalopram i H.Lundbeck składało do sądu wniosek o patent na escitalopram. Stąd oskarżenia o nieetyczną praktykę marketingową zwaną evergreening. Co nie przekreśla faktu, że oba leki są skuteczne i w pewien sposób innowacyjne, ale po prostu producent chciał wyciągnąć więcej kasy z tego tortu niż mógł.
  12. No nie do końca. Escitalopram należy do SSRI i ma... najwyższy statystyczny odsetek powodowania dysfunkcji seksualnych. Dotyczy to co prawda citalopramu, a nie escitalopramu, ale to prawie to samo jak kiedyś wyjaśniałem. Cieszę się, że należysz do 27,3% ludzi u których nie wystąpiły dysfunkcje seksualne po citalopramie/escitalopramie. Leki przeciwdepresyjne bez tego "gratisu" to tianeptyna (atypowy LPD, NIE SSRE!), moklobemid (RIMA/IMAO A), bupropion (NDRI), mianseryna/mirtazapina (heteryki-czterocykliki), trazodon (SARI). No i to tyle z tych ważniejszych. The SSRIs are reported to cause sexual dysfunction in the following descending order of frequency: citalopram 72.7%; paroxetine 70.7%; sertraline 62.9%; fluvoxamine 62.3%; fluoxetine 57.7%28. Paroxetine produces more delay of orgasm or ejaculation than fluvoxamine, fluoxetine and sertraline 16.
  13. ^ Świetny, merytoryczny post! Nawet pomimo rozbieżnych spojrzeń na temat samego nurtu. Szanuję.
  14. Na starym layoucie forum istniała możliwość ustawienia reguł/filtrów dla pw, np. Jeżeli nadawca pw to X to wykonaj akcję Y, przenieś do kosz/usuń. Obecnie takiej opcji nie ma. Funkcjonalność Ignorowani użytkownicy dotyczy jedynie postów. W ostateczności można całkowicie wyłączyć u siebie komunikator pw. Nie ingerujemy w pw, wyjątek stanowi raczej sytuacja jeśli zawierają nawoływanie do popełnienia przestępstwa lub dowody na takowe.
  15. Z mocy uprawnień nadanych mi przez stolicę apostol... krainy Januszy i Grażyn, naszą adminkę Królową górnego forum, offtopicu i pierwszych użytkowników, protektorkę siedmiu działów, khaleesi wielkiego morza postów, pani nerwicowej skały, królową nerwicy, zrodzona w spamie, pierwszą tego imienia, niepoirytowaną, wyzwolicielkę ze spamfestu, matkę banhammerów, mhysę i tak dalej... ogłaszam JEDNORAZOWĄ akcję abolicyjną. Jeżeli byłeś kiedyś zbanowany i funkcjonujesz na forum w formie multikonta, którego nie możemy namierzyć (proxy, VPN itp.) albo dostałeś/aś bana i chciałbyś/ałabyś powrócić na forum... to jedyna niepowtarzalna okazja! Akcja trwa 72h! Ujawnij się. Obiecuję, iż nic Ci nie grozi, na honor Joffreya Baratheona, Ramseya Boltona i Petera Baelisha!
  16. "Na komentarze typu albo leczenie albo zabawa nie zwracaj uwagi bo poprostu ludzie nie wiedza co to jest alkoholizm. " Myślę, że koleżanka nie do końca zrozumiała przesłanie tej sentencji, której to jestem autorem. EDIT: Moment... correctomundo! Komuś kleptomańsko podprowadziłem to zdanie. No mniejsza. /EDIT Miałem na myśli coś dokładnie odwrotnego. Albo się leczymy (trzymamy się abstynencji, zażywamy leki zgodnie z przepisem lekarza, nie kombinujemy sami) albo się bawimy (odstawiamy leki na własną rękę, sięgamy po używki, marnotrawimy nasz okres abstynencji, lekceważymy konsekwencje takiego postępowania). Wybór należy do nas. Alkoholizm oczywiście jest chorobą. Dożywotnią. Nie zawsze można nad nią zapanować i wpadki abstynencyjne statystycznie zdarzają się często. Jednak tu na forum zależy nam na naszym zdrowiu i nie wspieramy postaw autodestrukcyjnych. Po prostu - nie pij i zażywaj lek dalej jak dotychczas. W przypadku sertraliny 200mg to maksymalna dawka dobowa. Objawy nagłego odstawienia mogą być bardzo nieprzyjemne.
  17. Sertralina należy do grupy leków przeciwdepresyjnych SSRI. SSRI blokując wychwyt zwr. 5-HT, zwiększają jej dostępność w szczelinach synaptycznych. Nasila się przewodnictwo na receptorach 5-HT1a, 5-HT2a/c (inhibicja uwalniania noradrenaliny i dopaminy, dopamina wpływa na sprawność seksualną) itd., to niestety odpowiada za dysfunkcje seksualne. Najczęściej jest to właśnie anorgazmia (brak orgazmu), trudności z jego osiągnięciem, obniżone libido, rzadziej impotencja. Czy da się coś z tym zrobić? Owszem, zastosować politerapię z antagonistą/odwrotnym agonistą rec. 5-HT2a (np. trazodon (Trittico CR), mianseryna (Lerivon), mirtazapina (Remeron) - za wiedzą i zgodą lekarza!, przy problemach z samym wzwodem poprosić lekarza o sildenafil (substancja czynna Viagry), chociaż obecnie dostępne są w aptekach leki OTC (bez recepty) zawierające po 25mg sildenafilu / tabletkę, pakowane po 2 lub 4 szt. , ewentualnie można rozważyć zmianę leku przeciwdepresyjnego na lek o innym mechanizmie działania, np. tianeptyna (Coaxil), bupropion (Wellbutrin XR), moklobemid (Moklar, Mobemid, Aurorix) - za wiedzą i zgodą lekarza!, które nie powodują dysfunkcji seksualnych. Pozdrawiam.
  18. Lord Cappuccino

    sukkub

    Nie. W tym przypadku to wrodzone, nie przejmuj się. XD
  19. E tam. Może posty mają poświatę ale za to zęby mam żółte jak śnieg naznaczony uryną mamuta, na pewno nie błyszczą. Pora na piaskowanie. U mnie to nie bryndzlowanie się wiedzą tylko taki mam sposób bycia i zapędy grafomańskie, niektórych ten słowotok irytuje. Zgoda. Idealistów mało na tym rynku i są szybko sprowadzani do pionu przez dzikich kapitalistów.
  20. Wtrącę się. mark123, pełna zgoda. Dlatego "prawdziwe" testy na IQ badają też wiedzę ogólną, fluencję werbalną, czas reakcji, zdolności manualne, myślenie abstrakcyjne, arytmetykę, pamięć itp. Ale masz rację. Czy fakt, że posiadamy IQ X, które jest niższe od normy statystycznej świadczy, że jesteśmy "głupi", wybrakowani, odstajemy od społeczeństwa? Absolutnie nie. To tylko orientacyjny wyznacznik, nieprecyzyjny do końca. Dochodzi jeszcze inteligencja emocjonalna i funkcjonowanie w społeczeństwie.
  21. Tak jest. Polska przestała być jednym z niewielu krajów na świecie, gdzie kava kava/pieprz metystynowy był nielegalny. Uwaga na wątroby (sprawdzać okresowo alat/aspat) i smacznego.
  22. Jeżeli chodzi stricte o podniesienie poziomu serotoniny/zwiększenie aktywności ukł. serotoninergicznego bez leków, to: l-tryptofan, 5-HTP, dziurawiec lekarski, SAMe, korzeń arktyczny/różeniec górski.
  23. Terapia psychoanalityczna czy psychodynamiczna jest obecnie uznawana za niezbyt efektywną i średnio poważana w środowisku naukowym. Z racji tego, że jest oparta na nieweryfikowalnych tezach, niefalsyfikowalna i za dużo jest nieścisłości w jej "doktrynie". Czy terapia może zabić? Owszem. Życie zabija, nadmiar wody, brak tlenu, brak ruchu, zła dieta, dzikie zwierzęta, wypadki komunikacyjne, żywioły itd. Źle poprowadzona terapia przez niekompetentnego terapeutę, która spowoduje wystąpienie u pacjenta myśli suicydalnych może stanowić zagrożenie dla jego zdrowia i życia. Nie kwestionuję w tym momencie kompetencji Twojego terapeuty, stwierdzam tylko jaki jest ogólny pogląd na temat nurtu. Choć pewnie wielu terapeutów pracujących w tym nurcie się ze mną nie zgodzi i stanie w jego obronie.
  24. To nie jest kwestia wiary tylko kwestia faktów. Schizofrenia istnieje czy to się komuś podoba czy nie. Czy ktoś na nią choruje czy nie - to już inna kwestia. Zawsze można zasięgnąć opinii drugiego lekarza. Jednak jedną z charakterystycznych cech schizofrenii jest obniżony krytycyzm i brak wglądu w chorobę - chory nie uważa, że jest chory: lekarz mu to wmawia, rodzina mu to wmawia, służby mu to wmawiają, chcą mu zaszkodzić, zrobić z niego wariata itp. Być może po tym poście sam zostanę uznany przez co po niektórych za członka loży masońskiej czy coś. W każdym razie nie da się nic z tym zrobić raczej bez interwencji farmakologicznej. Jeżeli ktoś twierdzi, że nie ma schizofrenii to bardziej prawdopodobne jest, że ją ma niż w przypadku osoby, która twierdzi, że ją ma.
×