Skocz do zawartości
Nerwica.com

Uczucie do terapeuty


zujzuj

Rekomendowane odpowiedzi

A czemu to jeśli terapeuta jest znajomym, to nic z terapii nie bedzie? Czyli jak sie kogos zna to on nie może pomóc?

Może pomóc, ale wtedy z terapii za bardzo nic nie wyjdzie :mrgreen:

 

 

 

 

a co to znaczy? czy terapia to nie pomoc? pytam, bo jestem w trakcie. terapeuta zdecydowanie musi poznać pacjenta, co nie znaczy, że ma się z nim kumplować, wtedy faktycznie traci obiektywizm i z terapii nici.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

u mnie była niemal identyczna sytuacja, z tą tylko małą różnicą, że w moim przypadku chodzi o terapeutę płci żeńskiej. ;)

nie zastanawiałaś się jak Ona Cię odbierze? pomyśli sobie nienormalna ? może bi...? to nie jest wcale takie proste powiedzieć "słuchaj, jestem hetero, ale strasznie Panią kocham..."..kurwa...na samą myśl słabo mi się robi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Terapeutki...Chociaż męczy mnie to już dość długo i myślę,że nie długo "się rozlecę" w sensie,że kawa na ławę-powiem jak jest, jak mi z tym uczuciem ciężko,co ma być to będzie,może spojrzy na mnie z obrzydzeniem,odrazą,albo wyśmieje,albo przyczepi etykietkę les, albo bi,wszystko mi jedno bo nie czuję sie ani les ani bi,ale miłość do niej czuję. Co o tym sądzicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie czuję sie ani les ani bi,ale miłość do niej czuję. Co o tym sądzicie?

 

Był taki czas, że ja wyznałam mojej Terapeutce olbrzymią sympatię i przywiązanie. Dodałam, że jeszcze jej nie pokochałam ale może się tak stać :mrgreen: . Ja też nie jestem bi ani les... ale szybko przywiązuję się do ludzi i jestem bardzo uczuciowa :smile: a T. jest dla mnie dobra i empatyczna jak nikt dawno...i to jej ciepło i spokój! Stąd do zakochania jeden krok. Dla mnie to normalne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

biedronka123, Jowka, byłam zszokowana Jej reakcją, myślałam, że mnie wyrzuci z terapii (a nawet tego chciałam). Od tamtego momentu stała się dla mnie jeszcze bardziej ciepła, empatyczna. Czuję, że poświęca mi jeszcze więcej uwagi, jeszcze bardziej się do Niej zbliżyłam-choć strasznie się tego boję. Nie chcę się rozpisywać, jak było dokładnie, gdyż chcę to zachować dla siebie /to moja chwila/. Uwierzcie mi na słowo, było wspaniale, poczułam że żyję...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zrobiłam coś takiego głupiego, że szkoda że nie ma tu wątku typu'' wpadki na terapii''. Od ponad pół roku traktuję swoją terapeutkę jak matkę tzn. kocham ją jak mamę, której nie miałam gdy jej potrzebowałam. Teraz pojawiła się kobieta w wieku mojej mamy, do tego tak przemiła, pomocna, serdeczna i nie wiem jeszcze jaka, że jestem tak do niej przywiązana, że nie potrafię jej opuścić. Każdy czwartek to płacz po terapii kiedy znowu ją zobaczę, żyję od czwartku do czwartku. Gdy przychodzę dupa nie umiem jej tego powiedzieć, nie umiem jej powiedzieć że jest dla mnie bardzo ważna, że przykro mi ją opuszczać co tydzień. I tak męczę się już chyba z pół roku. Na ostatniej sesji w czwartek tak mnie przemaglowała na temat rodziców, że chciałam jej poweidzieć moja matka się kiedyś wykończy, ale mam Panią, nie przeszło mi to jednak przez usta. Po sesji powiedziałam jej że już nie przyjdę, potem jeszcze zadzwoniłam żeby się upewnić. To co przeżyłam w ten czwartek to była jakiś dramat. Ryczałam cały dzień, że już jej nigdy nie zobaczę, jak ja będę żyć, nagle wszytsko straciło sens. Na drugi dzień zadzwoniłam czy mogę wrócić, na szczęście nie było nikogo na moje miejsce. Czuję się z tym tak głupio, że jestem taka niezdecydowana, ale ja zawsze coś palnę, najlepiej jak się coś robi w takich emocjach. Teraz jest mi głupio tam wrócić i spojrzeć jej w oczy, ale chyba wypada jej to wszytsko wreszcie wyznać. Co o tym myślicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

olaplu, fajnie mieć kogoś takiego. Dla mnie taką osobą była pani od polskiego, do dzisiaj zastanawiam się czy jej jakoś nie "wyznać" pozytywnych uczuć, bo myślę, że zasługuje na docenienie, tym bardziej, że często praca nauczyciela zostaje niedoceniona.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dla mnie moj terapeuta jest jak drugi glos w mojej glowie, jak rodzic i przyjaciel, nie wiem czy bede umiala bez niego zyc, dwa razy uratowal mi zycie, tak doslowni zawozac mnie do szpitala. zawsze przewiduje jak zareahuje na moje zachowanie i dokladnie wiem co o tym mysli, tylko on mobilizuje mnie do zastanowienia sie nad swoimi zachowaniami i tylko jego slucham. na chwile obecna, kiedy palam nienawiscia do wszystkich ludzi, on pozostaje neutralny. kiedys jak mi powiedzial ze przeciez kiedys bedzie dobrze i bedziemy musieli skonczyc terapie, to popadlam w taki dolek ze nie moglam sie pozbierac..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja zyje od poniedzialku do poniedzialku, choc czasem nie mam sil sie do niego wybrac ( kiedys przyszlam w polowie w pizamie) ale jestem po prostu zawsze. mam wrazenie ze jestem mu tego winna bo on mnie odwiedzal jak bylam w zwyklym szpitalu, a jak bylam w psych. to dzwonil codzien, bronil mnie przed moimi rodzicami, potrafil ich porzadnie opieprzyc za to jak ze mna postepuja.. codziennie zastanawiam co mu powiem, jest tego tyle ze zawsze jestem wkurzona ze mu nie powiedzialam wszystkiego. tak wlasciwie gdyby nie on to mnie by nie bylo na tym swiecie.

moze to chore ale zawdzieczam mu tyle ze, nie umiem bez niego zyc

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wiesz co, to chyba nie milosc, to cos tak dziwnego.. takie uzaleznienie, jeszcze tego mi brakowalo zebym sie od czlowieka uzaleznila. ale szczerze mowiac jak mialabym teraz umrzec i wykonac jeden telefon to zadzwonilabym wlasnie do niego.

 

-- 06 paź 2013, 23:38 --

 

kiedys powiedzial mi ze jakbym sie zabila, to musialby skonczyc swoja kariere. wiecie jak sie poczulam..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×