Skocz do zawartości
Nerwica.com

vik

Użytkownik
  • Zawartość

    352
  • Rejestracja

  1. co za gówno te wakacje... t. nie ma od kończ czerwca, przede mną jeszcze ok 4 tyg. kurrrrrr... a już mam dość... nastrój zjechał jakbym nagle znalazła się w próżni, jestem sama i nic nie istnieje wokół, po/cenzura/one to wszystko, jeszcze żadnej przerwy tak koszmarnie nie znosiłam... i te debilne hasła przed, że można się zgłosić po wsparcie do kogoś innego z zespołu, ta, olały mnie te osoby... za to obie zaproponowały jedna szpital, druga wizytę na sor... no najlepiej od razu uznać kogoś za zagrażającego sobie... Jedyny, który zareagował od razu to mój były psychiatra, reakcja na sms, telefon, tabletki... Chociaż nie chcę tabletek musiałam jakoś zadziałać... Kurrrrrrrrrr na nikogo nie można liczyć, na nikogo!!!! no dobra, wyżaliłam się do Was... ŹLE MI JEST!!!!!! ŹLE i koszmarnie mnie zawiedli ci "terapeuci"...
  2. Trzy razy po jednej konsultacji? Moje konsultacje to były trzy spotkania z jednym terapeutą. Też nie byłam jakoś zachwycona, a że byłam zupełnie zielona jak to ma wyglądać, po prostu w to weszłam. Nie żałuję. Psychodynamiczna ma to do siebie, że jest taka trochę sztywna... no ale może u Ciebie już po jednym spotkaniu było coś nie tak. Inna sprawa, że polecany przez kogoś t., też może się okazać nieodpowiedni dla Ciebie. Szukaj, ale ja bym na jednej konsultacji nie kończyła.
  3. nie lubię jak ktoś się na mnie patrzy, spotykam się z nim od dawna, ale mimo tego... dlatego powalczę trochę o maseczkę chociaż i tak pewnie będę musiała się dostosować.
  4. Maseczki..., fajny temat. W zespole mojego T. ustalili, że jeśli ktoś jest szczepiony czy po covidzie to sesja jest bez masek. A mi się tak te maseczki spodobały (tzn. jak ja mam założoną), że już T. zapowiedziałam, że po swojej drugiej dawce szczep. i tak nie zdejmę. Szykuje mi się pewnie nerwowa następna sesja, bo on oczekuje że zdejmę, a ja nie mam zamiaru...
  5. Ze swoich czasów terapii pamiętam, jak miałam mordercze zapędy w stosunku do osoby kończącej sesję przede mną. Powiedziałam terapeucie że ją załatwię, na co on że jego też będę musiała, bo on to zgłosi na policję. Wtedy powołałam się na tajemnicę terapii :) no i właśnie to zgłoszenie o zagrożeniu życia czy zdrowia pacjenta, zwalnia terapeutę z zachowania tajemnicy terapii... Wydaje mi się, że ta cytowana odpowiedzialność jest w sensie, że czegoś się podjął i chce to robić jak najlepiej. Gdyby coś Ci się stało poczułby że zawiódł, że nie dał rady, mi się to kojarzy z taką odpowiedzialnością zawodową... o ile tak to można nazwać. Mi odnośnie samobójstwa powiedział coś w tym stylu, a dodatkowo mnie ubodło, że tak się martwi o skazę na swojej karierze. A odpowiedzialność za życie czy zdrowie kogokolwiek jakoś obowiązuje każdego, jak widzi się, że ktoś chce zrobić krzywdę komuś czy sobie, to raczej powiadamia się służby. Ja bym to tak odebrała, ale wiadomo, mnie tam nie było :)
  6. Serio, dla niektórych ważne. Dla mnie też było (5 lat w terapii z jednym terapeutą...)
  7. Mój terapeuta kiedyś, w trakcie terapii, powiedział że rękę podaje tylko na pierwszej i ostatniej sesji - przywitanie, pożegnanie. Niestety u mnie nie zakończyło się podaniem ręki, bo ja się obraziłam że to koniec (mimo, że tak mieliśmy ustalone) i powiedziała, że mu ręki nie podam... :) Ale tak, podanie ręki na pożegnanie może być, przytulenie u mnie odpadało, bo już na tyle go znałam, że nawet nie pytałam :)
  8. Tak sobie czasem podczytuję i... Aurora88, jak już brałaś lorafen to pewnie wiesz, ale jak nie to uważaj z nim. W swoim czasie zaczynałam od paro, lorek był później i źle się to skończyło. Mam nadzieję, że jesteś silniejsza i naprawdę to będzie tylko w ciężkich chwilach. Pozdro.
  9. Cześć, takie krótkie pytanko macie już sesje w gabinecie, czy dalej na odległość?
  10. vik

    Fantazje na temat terapeuty

    I fantazje i sny... Pewnie, że trudno o tym powiedzieć. Kiedyś jednak powiedziałam i aktualnie nie mam z tym problemu. Opowiadam mu sny z jego udziałem, moje fantazje co mogłabym z nim robić... To już norma. Wydaje mi się, że oboje dobrze wiemy, że to się dzieje tylko w mojej głowie i nic nikomu w związku z tym nie zagraża. Zresztą dawno temu powiedział mi, że dobrze że o tym powiedziałam, bo mogłyby powstać jakieś napięcia, a on nie wiedziałby o co chodzi. Jak trzeba coś "wywalić" z siebie warto spróbować, niż potem żałować i mielić ten temat w głowie. Przynajmniej ja tak mam
  11. Oczywiście, że spotkania w formie wsparcia są jakąś pomocą. Choćby tylko wywaleniem z siebie tego czego nikomu innemu nie powiem. A nikomu innemu, bo nie mam takiej osoby. Takiej, która wie o mnie już tyle i która mnie taką przyjmie. Po prostu on jest jedyną osobą. A o tym, że rozwala mnie to czekanie na spotkanie, niepewność czy i kiedy nastąpi on wie. Tylko, że ja też wiem, że jestem tą w drugiej kolejności. A niestety ja to czekanie odbieram jako niechęć jego na sesję, brak zainteresowania.. i z jednej strony chcę mu wygarnąć, że go nie potrzebuję i rzucić to, a z drugiej chore przywiązanie nie chce go stracić. I zamiast otwierać się na innych, jego odrzucanie powoduje, że i ja odrzucam innych i zamykam się w sobie. Bo jego nie ma. @doi dzięki za odpowiedź...
  12. Ze "starym" mam tzw wsparcie psychologiczne czyli spotykam się z nim tak raz w m-cu... gorzej jak termin się przesuwa, bo nie będąc na kontrakcie muszę czekać na coś wolnego. No i jak coś się dzieje to nie mam możliwości kontaktu i wściekam się i miotam i nic nie mogę zrobić... Dlatego myślę o nowym, bo z nim mogłoby być normalnie czyli regularnie, ale czy możliwe jest odwiązać się bez kolejnego przywiązania? Mam obawy, że to taka "wada" przywiązywania się, bo w realu tego nie dostaję, ale... Fioła dostaję, tak zostawiona sama
  13. Jak myślicie, a może macie jakieś doświadczenia... Jest sens zacząć nową terapię w celu odwiązania się od dawnego terapeuty? Strasznie za "starym" tęsknię, przeżywam że nie mogę spotykać się z nim regularnie jak dawniej w terapii. Rozsądek mówi, że muszę o nim zapomnieć. A nie mogę Nowy terapeuta mógłby mnie wyleczyć od starego? A może to powinna być kobieta? A może tylko czas? A ja tak nie mogę bez tamtego!!!
  14. vik

    [Rzeszów]

    Cześć, jeśli ktoś tu zagląda... Nie wiecie może czy jest w Rz ktoś, kto prowadzi terapię w nurcie Gestalt?
  15. Źle mi jest, tesknię za terapeutą, jak głupia ciągle o nim myślę, nie umiem się odwiązać i muszę pojęczeć, źle mi, źle mi, źle, źle, źle.........
×