Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

lily994

Użytkownik
  • Zawartość

    86
  • Rejestracja

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. @doi hmm, wiem, ze jestem istota seksualna i zdaje sobie sprawę ze swojej atrakcyjności (było to poruszane na sesji). Nie zaglebialam się w to aż do tego stopnia ale myśle, ze warto skoro to mnie meczy i mam problem by to poruszyć na sesji. Myśle, ze boje się jego reakcji albo nawet tego co może sobie o mnie pomyśleć gdy powiem mu o tym śnie ale jesteśmy tylko ludźmi i mamy różne fantazje i to jest ok. Tu chyba tez wychodzą moje kulejące relacje damsko-męskie i strach przed byciem wykorzystanym a następnie porzuconym.
  2. @doi zacznę od tego, ze wybór mężczyzny-terapeuty był zamierzony. Nie byłam akceptowana przez rodziców, oczywiście głównie próbowałam przypodobać się ojcu ale gdy już to robiłam i osiągałam cele, które on mi podawał to i tak byłam odrzucana. Świadomie lub mniej przez różne etapy terapii chciałam przypodobać się terapeucie i być przez niego w pełni akceptowana. Zdarzało mi się mówić to co chciał usłyszeć ale zawsze to przechwytywał i przyznawałam się do ,,złego’’. Zaakceptował mnie i nie odrzucił. Sprawdzałam go jak ojca i trochę chciałam zeby się gdzieś potknął i żeby wyszło na jaw jaka to jestem zła i zasługuje na wszytko co najgorsze. Co złego w pożądaniu terapeuty ? Hmm, chyba nic. Chyba wbito mi do głowy( albo sama sobie wbiłam), ze to jest złe. On ma rodzine(nigdy nie rozbiłam bym związku), poza tym jest mężczyzna i nie powinno się rozmawiać o takich sprawach z ,,obcymi” (jest mi bliski i to mój terapeuta ale w takim sensie nie-rodzina). Nie twierdze, ze jest aseksualny i ja mam być ta czysta. Chyba zaczynam coraz więcej rozumieć skąd ten wstyd
  3. Tez miałam wiele tematów o których bałam się mówić ale z autopsji wiem, ze strach jest tylko na początku i tez im bardziej z tym zwlekam tym robi się większy. Tez usłyszałam, ze dobrze wspomniałam o tym temacie, bo on tez chciał o tym porozmawiać. Niby to wszytko wiem ale jak przychodzi co do czego to wiadomo jak czasem może być zablokuje się i koniec Wiąże się to z moimi problemami. Mam tak, ze jak widzę, ze komuś na mnie zależy i jestem z kimś blisko emocjonalnie to mam w głowie taki obraz, ze musi to mieć kontekst seksualny. Skoro ktoś się mną interesuje to tylko pod takim kątem. Wiem, ze to metafora ale jednak taki sen mnie trochę zawstydził? Sama nie wiem... Nie chce uprawiać z nim seksu, jest moim terapeuta i nim zostanie, nie kocham go ale bardzo szanuje i jest jedna z najważniejszych osób w moim życiu.
  4. @el33 tak, to wszytko co piszesz ma sens. Czuje się samotna, a terapeuta jest mi bliski emocjonalnie, pewnie dlatego mam takie sny. Narazie wyszły inne sprawy na sesji ale jak się trochę wszytko uspokoi to spróbuje z nim o tym porozmawiać, dzięki za odpowiedz @sandy_ zgadza się, to bardzo smutne ale jest tak a nie inaczej, jednak jak terapeuta łechce sobie tak ego to nie powinien być terapeuta. Niestety słyszałam wiele historii gdzie taki człowiek nadużywał swoich kompetencji i to jest dopiero smutne jak terapeuta wykorzystuje pacjenta do podbudowania własnej wartości siebie
  5. Cześć, Miewacie fantazje lub sny o zabarwieniu erotycznym ze swoim terapeutą? Mi zdarzyło się śnić klika razy ale nigdy nie rozmawialiśmy o tym na terapii. Niedługo jednak kończę terapie i nie chciałabym zostawić żadnych niedokończonych wątków lub nawet nierozpoczętych. Jednak taka rozmowa wydaje mi bardzo krępująca lub nawet nieodpowiednia i mimo, ze jestem w terapii dość długo i nie raz rozmawialiśmy o seksie (na początku bardzo ciężko ale z każda sesja było coraz łatwiej i mniej wstydu) to ten temat wydaje mi się nie do przejścia jestem w terapii poznawczo-behawioralnej
  6. @wyjdz_do_ludzi_pobiegajNa terapie chodzę od 2 lat, na grupowej bym nie dała rady otworzyć się przed wieloma osobami, bo nawet wciąż mam problem z moim jednym terapeuta
  7. Chodzę na siłownie, trening autogenny Shultza tez nie jest mi obcy. Z wysiłkiem fizycznym różnie bywa, czasem wysiłek zamiast mnie zmęczyć to jeszcze bardziej nakręca. Ale ostatnio miałam bardzo nerwowa sytuacje w pracy ale nawet nie pomyślałam żeby się pociąć tylko poszłam od razu poćwiczyć i w tym przypadku podziałało także mały sukces
  8. Dziekuje @shira123. Tez tak mi się wydaje ale tez boje się bardzo tego ze będę sama (w związku wiekszosc czasu w sumie byłam sama) i nikt mi nie pomoże jakby coś się stało. Jednak ta sytuacja mnie wykańcza i muszę się zebrać i to zrobić... dziekuje za słowa otuchy
  9. @Lilith powiem szczerze, ze przeszła mi taka myśl przez głowę. Byłam raz u psychiatry ale przestałam brać leki po 2 tygodniach, bo nie dałam rady. Teraz zatrzymują mnie głównie koszty (mieszkam za granica i psychiatra prywatny okropnie drogi), teraz nie mogę sobie pozwolić na taki wydatek. Jednak te myśli o cięciu robią się coraz bardziej natrętne i wiem, ze mogą przejść w gorsze... sama już nie wiem co zrobić
  10. Cześć, Wracam po dość długiej przerwie. Zazwyczaj wracam tu jak coś się psuje wiec znów jestem Właśnie zerwał ze mną chłopak, okazało się, ze praktycznie od samego początku nasz związek oparty był na kłamstwie. Muszę się wyprowadzić a nie potrafię się zebrać, żeby poszukać czegoś. Mieszkamy w jednym pokoju a w ogóle ze sobą nie rozmawiamy. Boje się wyprowadzić, bo chociaż go nienawidzę i nie mogę na niego patrzeć to on jest... jakby coś się stało to wiem, ze by mi pomógł. Poza tym nie lubię nowych miejsc o nowych ludzi, potrzebuje dużo czasu żeby się przystosować. Znów się tnę a był spokój na jakiś czas. Zasypiam z myślą o cięciu i z taka myślą się budzę. Od 2 lat jestem w terapii, bywa różnie ale zawsze przychodzi ten moment gdy wszystko mi się sypie i zaczynam we wszystko wątpić. Nie chce mi się po prostu żyć, bo gdy jest przez chwile dobrze to później i tak muszę to odpokutować. Nie ma to jak borderline
  11. Od 1,5 roku (czyli od kiedy znowu zaczelo byc ze mna zle) pisze praktycznie codziennie. Czasem to pomaga, bo zlewam wszytsko na papier i zamyka pamietnik-czuje ulge, a czasem boli, gdy opisuje jakies bolsne sytuacje. Luna* tez lubie wracac i porownywac swoje mysli czy zachowania. Czasem widze, ze cos mnie np. bardzo denerwowalo ale z perspektywy czasu to nabiera innego znaczenia.
  12. lily994

    Kontakt wzrokowy

    Gdy mowie o czym dla mnie mocno emocjonalnym to nie ma bata bym spojrzala na swojego T. Przy drugim spotkaniu gdy mialam opowiedziec o jakim trumatycznym przezyciu to zerknelam na niego i zobaczylam lzy w oczach co mi sie troche nie spodobalo, bo odczytalam to jak wspoczucie i uzalanie sie nade mna czego nie chcialam. On tez czasem cos notuje ale nie trwa to za dlugo, inaczej tez bym sie zdenerwowala jak Ty. Jesli cos denerwuje to warto to przegadac Masz racje... wiem, ze ten kontak wzrokowy bylby bardziej emocjonalny i dobry dla mnie, bo mam z tym problem i wstydze sie okazywania emocji. Jak patrze na szafke i buty to latwiej to wszystko co we mnie siedzi, ukryc. Tak jest. Zaproponowal, zebym sprobowala chociaz zerkac co jakis czas i sprawdzac jak mi z tym. Mysle, ze gdy to przecwicze to moze uda mi sie wyciagnac na wierzch te emocje to sie dusza w srodku. Dobrze wiedziec, ze nie jestem z tym odosobniona i Wy tez tak macie
  13. lily994

    List jako forma terapii

    Na pewno w liscie mozna wiecej przekazac, mozna sie zastanowic co sie tak naprawde czuje i nie dostaje sie od razu odpowiedzi. Taka bezpieczniejsza forma. niedawno przyznalam sie ojcu, ze chodze na terapie. Wczesniej wiele razy przepraszal mnie za zniszczone dziecistwo. Jednak gdy mu powiedzialam o swoich problemach i diagnozie stwierdzil, ze zawsze cos bylo ze mna nie tak i potepil to, ze odstawilam leki po krotkim czasie zazywania...Wspolczuje, ze Ci tak powiedzial. Jednak dobrze, ze Ci pomoglo, moze troche ulzylo. Tez nigdy sie nie skarzylam i nie miala odwagi przyznac sie, ze to co mi robia rodzice jest bardzo krzywdzace. Zawsze ich usprawiedliwialam. Jednak zaczelam teraz dostrzegac, ze w duzej mierze to wina sytuacji w domu.
  14. Niedlugo minie rok odkad zaczelam chodzic na psychoterapie. Uwazam, ze moj terapeuta jest swietny i nie wyobrazam sobie miec innego jednak ostatnio poruszyl ten temat. Unikam kontaktu wzrokowego. Potrafie przez 50 minut patrzyc sie na szafke lub swoje buty czy bawic sie kubkiem, gumka, cokolwiek mam pod reka. Jestem ciekawa jak jest z wami? Macie juz ta swobode patrzenia terapeucie w oczy? Jak dla mnie to chyba jeszcze zbyt intymne...
  15. lily994

    List jako forma terapii

    Na pewno nie zastapi ale moze w jakims stopniu pomoc zrozumiec co sie dzieje tam w srodku.
×