Drodzy Użytkownicy,


Zmieniamy się dla Was!

W związku z tym informujemy, że ze względu na prace techniczne forum będzie dostępne wyłącznie w trybie tylko do odczytu w dniach 21-28 maja.
Serdecznie zapraszamy Was do korzystania z nowej wersji forum.


Przepraszamy za wszelkie niedogodności.


Jednocześnie informujemy, że jakiekolwiek treści i zdjęcia dodane i edytowane w dniach 21-28 maja nie będą dostępne po starcie nowej wersji forum.

Pozdrawiamy ciepło,
Zespół abcZdrowie

czego się boimy? Lęk przed.................

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Jaki jest Twój lęk?

Ankieta wygasła 12 gru 2009, 14:25

boję się śmierci
46
21%

..zdrady
9
4%

przed bliskością- nie umiem okazywać uczuć
17
8%

dotyczący obrazu własnej osoby (związane z niską samooceną
32
15%

lęk przed nieznanym otoczeniem
17
8%

lęk przed chorobą i cierpieniem
62
29%

lęk przed przemocą w domu
1
0%

lęk przed niezaspokojeniem potrzeby akceptacji, osamotnienie w rodzinie
5
2%

lęk moralny ; lęk przed superego czyli własnym sumieniem; poczucie winy, wstyd;
22
10%

lęk anankasytczny; związany z poczuciem przymusu wykonywania czynności, pod wewnętrzną groźbą kary za ich niewykonanie;
5
2%

 
Liczba głosów : 216

przez krecik57 26 paź 2006, 13:06
Dzieki serdeczne za zainteresowanie , fajne jak ktos odniesie sie rozsadnie do sytuacji innych. Wiem ,ze tez chlone jak gabka i to nie zawsze robi dobrze . Ale jednak z drugiej strony pociesz ,bo czujesz ,ze nie jestes sam . Na hormony mam dlugie zeby ,ale teraz jestem tak daleko przestraszona ,ze pozre wszystko .Podobnie bylo z maja mama i arytmia .Mysle ,ze te FAJNE sprawy dostalam w spadku . Przechodze brutalny etap w moim zyciu ,jest mi zle ,jestem nieszczesliwa ze soba ,placze godzinami i zamykam sie w pokoju , nie chce widziec rodzina i znajomych ---moim marzeniem jest spokojne serce bez arytmii !!! A tu staje sie odwrotnie z dnia na dzien jest jej wiecej . Jestem zaniedbana i nic nie warta !!! Pisze na niepolskiej klawiaturze i te ogonki nie wychodza ,ale mozna sie domyslec. Pozdrawiam Ciebie i Was wszystkich . Jestescie bardzo dzielni :!: [/u][/b]
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
19 paź 2006, 13:07
Lokalizacja
Europa

przez ania30 26 paź 2006, 14:09
A czy robiłaś sobie badanie na poziom magnezu ? bo często kolatania serca wystepują w jego niedoborze
życie jest piękne
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
07 cze 2006, 18:48
Lokalizacja
polska

Avatar użytkownika
przez Eva 26 paź 2006, 14:14
Kreciku ja podobnie jak ty jestem weteranką w chorobie ..ale nie żebym do niej tak przyrosła tylko dlatego że mi nikt prędzej nie uświadomił czym jest nerwica. Mam ja od 20 lat ..przez 15 codziennie brałam jakieś leki i czekałam kiedy bedę zdrowa. Czas uciekał a ja dalej tkwiłam w swoim stanie nieświadomości. Podobnie jak Ty teraz myślałam i uciekałam przed wszystkim ... Jak poznałam ludzi i ich opisy choroby ..owszem chłonełam to wszystko ,ale uważnie czytałam gdzie jest ten cudowny środek który pozwala wyzdrowieć :) I pewnego razu dostałam olśnienia bo ten środek był zawsze bardzo blisko! Ja sama jestem nim ! nasze nastawienie do Siebie ,do życia do wszystkiego co nas otacza ..nasza siła wewnętrzna to jest ten środek. Zmieniłam się ,od 5 lat nie biorę żadnego leku i powiem Ci że czuję sie bardzo dobrze ..ale przez 15 lat bardzo żadkiego wychodzenia samej z domu ..pozostał mi jeszcze lęk przed pokonaniem tej przeszkody. Gdy nie bede odczuwała już paniki przy samodzielnym wyjściu z domu mogę powiedzieć że udało mi się wygrać z nerwiczka. Czasami żałuje zmarnowanych lat ,bo wiem że je straciłam ,ale przedemną jeszcze wiele cudownych dni...mam "dopiero" 43 lata. Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez kika 27 paź 2006, 20:19
Witam... Chcialabym napisac jak milo, ze ktos ma tak samo jak ja, ale nie jest to wcale mile i wiem jak sie cierpi... nic nie lubie zwiazanego z samolotem, no, moze troche ladowanie bo wiem ,ze juz zaraz koniec... Dosyc duzo latam , przezylam dlugie "rejsy' i mam wrazenie, ze zamiast byc lepiej, przyzwyczajac sie ...to jest coraz gorzej, a niedlugo czeka mnie lot 18to godzinny i chyba tego nie przezyje... mam wrazenie , ze zaraz dostane wylewu lub zawalu tak mi serce wali, zaczynam dostawac jakiegos odretwienia... normalnie szok... Zaczelam szukac pomocy u lekarzy, mam cudowna pania kardiolog i twierdzi, ze dam rade, ze nie jest zle, a jestem wysoko cisnieniowcem, wiec to juz wogole mnie dobija....karzda minuta w tej "puszce" jest dla mnie smiercia..... -kika...
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
17 paź 2006, 00:40
Lokalizacja
gdansk

przez __aga__ 28 paź 2006, 01:57
Natomiast ja, jako ze borykam sie z nerica lękowa , teraz bardziej fobiami, balam się samolotu i to jak :shock:

Sytuacja zmusila mnie, ze musialam poleciec samolotem.

I ku mojemu zdziwieniu pokochalam to :P
Boje sie już bardziej autobusu, taxowki, a samolotu nie, Dziwen, nieprawdaż:)

[ Dodano: Sob Paź 28, 2006 1:02 am ]
kika napisał(a):Witam... Chcialabym napisac jak milo, ze ktos ma tak samo jak ja, ale nie jest to wcale mile i wiem jak sie cierpi... nic nie lubie zwiazanego z samolotem, no, moze troche ladowanie bo wiem ,ze juz zaraz koniec... Dosyc duzo latam , przezylam dlugie "rejsy' i mam wrazenie, ze zamiast byc lepiej, przyzwyczajac sie ...to jest coraz gorzej, a niedlugo czeka mnie lot 18to godzinny i chyba tego nie przezyje... mam wrazenie , ze zaraz dostane wylewu lub zawalu tak mi serce wali, zaczynam dostawac jakiegos odretwienia... normalnie szok... Zaczelam szukac pomocy u lekarzy, mam cudowna pania kardiolog i twierdzi, ze dam rade, ze nie jest zle, a jestem wysoko cisnieniowcem, wiec to juz wogole mnie dobija....karzda minuta w tej "puszce" jest dla mnie smiercia..... -kika...


Musze Cię uspokić:)

Ja także balam się ciśnienia, a nawet, zę mi szkoło popęka :P
Ale zmiany cisnienia są bardzo niewielkie, nic Ci się nie stanie :!:

Mnie na przykład uspokioło jak samolot startował (skok cisnienia) lądował:)

To wcale nie jest straszne.
Musisz tylko odpędzić od siebie myśl o tym, że nie ma alternatywy "naglego wyjścia na zewnatrz"
Ja takze bardzo się balam, ale na mysl o spotkaniu z ukochana osoba, przezwycięzyłam to, strach przed lataniem, a co więcej, polubilam to:)

Glowa do gory:) Zreszta co ma byc to bedzie:) A bedzie dobrze:)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
28 paź 2006, 01:49

Avatar użytkownika
przez TOFIK 28 paź 2006, 10:45
mnie dobija że nie da się zatrzymac i wysiąść. wszędzie da się tak zrobić. w samochodzie, pociągu czy autokarze itd. a w samolocie nie. ale w końcu się wybiorę w lot. krótki na początek. może do gdańska :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
18 wrz 2006, 16:45
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez telimenka 29 paź 2006, 15:04
a ja.. co dziwne - uwielbiam to! Nawet moja kolezanka stwierdzila, ze przeciez powinnam sie tego bac.. a tu szok :) Uwielbiam ten moment gdy samolot nagle przyspiesza... pare sekund i juz unosze sie nad ziemia - cudowne uczucie. Radosc z mozliwosci podziwiania wszystkiego z gory i piekno tego co widze - to jest silniejsze niz strach przed katastrofa, ktory chyba jednak kazdy w jakis sposob odczuwa...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez Lil 02 lis 2006, 15:56
uwielbiam latanie :D
najwazniejsze to przyjac latanie jako przygode:) 'frunac jak ptak' wysoko, zdala od problemow dnia codziennego, czytac cos sobie, wypic kawke, pogadac z kims obok. podrozowanie jest takie przyjemne, a dzieki samolotom wszedzie mozna szybko dotrzec. powodzenia :smile:
mój dzień toczy się złotym kołem by wpaść w czeluść nocy
Avatar użytkownika
Lil
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
18 paź 2006, 12:58

przez Angelika 03 lis 2006, 00:09
Witaj!!!
Lubie latac ale boje sie katastrofy i nie ufam za bardzo tym maszynom poniewaz nigdy nie da sie przewidziec awarii badz jakiegos niespodziewanego zaklocenia calego systemu sterujacego programem odpowiadajacym za kontakt pilota z wieza.Slyszeliscie o przypadku kiedy ludzie po prostu zamarzli w samolocie bo klimatyzacja sie zepsula a poniej siadl caly system i sie rozbili.Mialam pare razy awaryjne ladowanie a wiec przezylam groze chwili na wlasnej skorze.Ludzie byli spanikowani.
Angelika
Offline

przez kasia_28 06 lis 2006, 17:21
Witam :smile:
ja niedawno dołączyłam do Was i tak przeglądam sobie posty na forum zanim zabiore głos, ale akurat temat samolotu mnie "zatrzymał"...
Od dawna pasjonuję się samolotami pasażerskimi a moim wielkim marzeniem jest zdobyć licencję pilota samolotów pasażerskich, no... na początek wystarczyłaby licencja na pilotowanie samolotów ultralekkich ;) ale nie o tym tu mowa....
Nie zastanawiałam się od momentu zachorowania na nerwicę czy poleciałabym samolotem - wcześniej latałam i sprawiało mi to wielką frajdę, chociaż zazwyczaj lądowanie odbywało się z głową między kolanami :lol:
I wiecie, że teraz sobie myślę, że ta cholerna nerwica uniemożliwiłaby mi wejście do samolotu?????
Mogę myśleć o lataniu, przypominanie sobie "starych" lotów nie powoduje we mnie strachu, tylko wręcz przyjemność, ale właśnie chyba ten paraliżujący lęk przed stratą panowania nad sytuacją i przed niemożnością wyjścia z samolotu zablokowałby mnie tak, że w ogóle bym do niego nie weszła....
Kurczę, szkoda..... :cry:
Ale skoro już wzięłam się za siebie i walczę z tym świństwem, to nKIEDYś JESZCZE POLECę, A JAK TO ZROBIę NIEZWłOCZNIE WAM NAPISZę :P :P :P :P
Nie pozwolę, żeby coś, co siedzi w mojej głowie i próbuje mną rządzić pieprząc przy okazji moje życie zawładnęło nim do reszty i odarło do końca z nadziei, marzeń, radości!!!!!!!!!!!!!!!!!
Polecę odwiedzic przyjaciółkę w Londynie - tak właśnie zrobię.
Teraz sobie pomyślałam, że to niezły pomysł i włażę na www.ryanair zabukować bilet dla mnie i mojego facecika - ale będzie miał niespodziankę!!!!!!!!!!
Trzymajcie się i trzymajcie za mnie kciuki, proszę :smile: :smile:
Pozdrawiam
Offline
Posty
97
Dołączył(a)
03 lis 2006, 11:08

przez Mamusia 08 lis 2006, 21:29
tez mam lek jak ide po zakupy i wtedy zabralabym cala rodzine ze soba ale nieraz jest ok to czuje sie wolna jak ptak jutro ide do detysty ciekawe jak to zniose /
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
08 lis 2006, 16:19

przez Aga1 08 lis 2006, 22:47
Kochane jest na te leki tylko jedna rada - leczyc sie i koniec - szkoda zycia. Pisalam juz tu na forum kilka razy przez co przechodzilam.Trwalo by to nadal gdyby nie leczenie u psychiatry. Moje zycie zmienilo si e o 360 stopni. Jezdze autobusami, chodze sama gdzie chce i kiedy chce. Nie mam watowych nog , uczucia ze robi mi sie slabo itp. Dzis zaczelam psychoterapie. Wierze ze pozbede sie tej nerwicy raz na zawsze. Nie badzcie bierne i walczcie z nia bo naprawde moze sie zmienic Wasze zycie. Pozdrawiam, :idea:
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

Avatar użytkownika
przez gusia 09 lis 2006, 03:03
Aga super czyta sie to co piszesz,naprawdę...gratuluję :P
Aga1 napisał(a):Trwalo by to nadal gdyby nie leczenie u psychiatry.

No ja już prawie półtora roku się leczę,zmieniłam dwóch lekarzy,leki...a blokada pozostała :?
Wiem psychoterapia...myślę o tym...
Chciałam w zasadzie tylko pogratulowac prawie wygranej.
Pozdrawiam gusia
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

przez Aga1 09 lis 2006, 17:29
Gusiu ja lecze sie od marca .W czerwcu zaczelam jezdzic autobusami.Teraz jak oisalam chdze sama i nie mam zadnych lekow. Byc moze nie trafilas na odpowiednich lekarzy. Ja biore seroxat. Pierwsze 2 tygodnie byly dla mnie bardzo ciezkie, ale teraz jest cudnie. Z tego co rozmawialam z lekarka i psychoterapeutka gdy ma sie silna nerwice korzystac w tym samym czasie z lekow i psychoterapii. Przynajmniej one to stosuja i naprawde maja efekty. Pozdrawiam i zycze pozbycia sie lekow. :twisted:
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 26 gości

Przeskocz do