Zdrada i jej konsekwencje

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

przez wiatr 07 mar 2007, 13:16
Czytając Wasze posty, uważam ,że temat jaki został zamieszczony jest bardzo delikatny, dotyka serduszka które zostało zranione, a czasm kilka serc , mam tu na myśli malutkie serduszka ( dzieci).
Jest mi bardzo trudno dobrać odpowiednie slowa, by nikt dodatkowo nie poczul sie zraniony,bo już cierpi. A tego bólu chyba nikt nie jest w stanie opisać. Osoba cieropiaca w 100% zna ten ból. A najgorsze to to ze nie zna czasu kiedy ono zniknie, odejdzie na zawsze w zapomnienie.Co nie jest wbrew pozorom latwe. RZadne chyba leki na świecie nie są w stanie tego bólu ukoić, jedynie po ich zarzyciu stajemy się jakby nie obecni.
Zdrada - niepotrafiłam i chyba nigdy nie potrafię zrozumięć osobę, ktora mówi, kocham cię. Nie zawsze mowi dlaczego i za co kocha.
Mówi będziemy zawsze razem. Ale nie mówi dlaczego.
Nie dokońca jakos przemawia do mnie,że mama ma córkę przygotować , czy teś uświadomiiś jej że chlopcy ,,mogą '' czy może im sie zdarzyć ,że zdradzą. Co to za życie, jeśli ja bym miala byc przygotowana przez moja mamę, ze tak może sie zdarzć. To chba nigdy bym nie chciała wyjśc za mąż. Co to za młżeństwo. A co z dziecmi. A jak,żeczywiscie dojdzie do zdrady przez któregos z partnerow ( o czym, co najgorsze dowiadujemy sie na końcu) acha, mam sobie przypomnieć słowa mamy. A gdzie odpowiedzialność, zaufanie,.
Bardzo sie czesto zdarza,ze już na starcie ktoreś z nas oszukuje, nie jest szczera co do wlasnej osoby, by nie stracic partnera. Brniemy dalej, a ta druga osoba nam ufa, calkowicie ufa i jest w stanie juz oddać się na cale życie. No i wlaśnie, co się dzieje gdy na świat przychodzi dziecko, malutkie dziecko do momentu aż ono osiągnie no niewiem 4,5 lat.Jak w tym czasie wygląda malżeństwo, co sie w nim dzieje.
Nieraz mężatki słyszą jesteś za gruba, chuda, i inne bzdety , to prawie tak jakby już byly przygotowane do uwierzenia ,że to prawda. Zatracaly wlasną wartość, godność i pewność siebie .A jak już dochodzi do katastrofy ( mam na myśli rozpad) to prócz tego wszystkiego , jakby tego było malo obwiniają się za doslownie za wszystko. I to one czują się winne. A środowisko w którym przebywają , bywa okrutne, karzą tej osobie pamietac jaka ona nic nie jest warta.
A więc jest to wszystko nie prawda. Nie jesteśmy za chudzi, glupi, niegramotni, bez warości. Wiem, zdaje sobie sprawę że to wszystko wymaga czasu, by się calkowicie pozbierać, Nie uznawać siebie za osobę slabą. Nie nie
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez Nelka 17 cze 2007, 19:45
Przeciez chyba wszystkie kobiety jako nastolatki sa przestrzegane przez matki, ze "chlopakom to jedno w glowie"... Zakladajac, ze to jest prawda i wszystkim kobietom jest to wiadome, to o co jest pozniej ten placz?



little Człowieku, czy Ty widzisz co napisałeś? Dlaczego my mamy się zgadzać na takie pomówienia?...dlaczego usprawiedliwiasz męską zdradę?...kto dał Ci takie prawo?...jak ktoś tu dobrze napisał ROZMOWA! jak cos dzieję się nie w porządku, tylko, że większość nie chce rozmawiać ze swoim partnerem, tylko przelewać żale na forach pod prasowymi artykułami!...czy ludzie nie dorośli, nie dojrzeli?...by odpowiadać za swe czyny?...chcesz zdradzać?...to bądź singlem i baw się ile dusza zapragnie...tylko nie rań osoby z która jesteś! - bądż szczery i się z nią rozstań.
Żyć, nie-umierać!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
12 maja 2007, 16:53
Lokalizacja
Wrocław

przez smutna48 18 cze 2007, 11:45
Popieram Cie Nelka i w duchu mam nadzieję ze Ci ktorzy tak perfidnie krzywdzą wykorzystują osoby z ktorymi są sami kiedyś za to zapłacą ze poznają jak smakuje ten bol a daję słowo ze potwornie !
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Nelka 18 cze 2007, 12:52
smutna48 Nerwica mnie bierze jak widzę takie teksty co napisał little wrrrr

Wiesz, wolałabym aby mężczyźni najpierw pomyśleli co robią, niż mieliby coś zrobić i później w przyszłości niby z tego powodu cierpieć - w sensie wszystko co złe komuś wyrządziłeś, wraca do Ciebie - wtedy tyle kobiet nie musiało by zaznać tego bólu.
Żyć, nie-umierać!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
12 maja 2007, 16:53
Lokalizacja
Wrocław

przez smutna48 18 cze 2007, 13:26
..........
Ostatnio edytowano 02 lip 2007, 12:09 przez smutna48, łącznie edytowano 1 raz
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Avatar użytkownika
przez Nelka 18 cze 2007, 13:59
smutna48 Tu już nawet nie chodzi o to, że mężczyźni myślą główką, zamiast głową...ale o odpowiedzialność, o odwagę...że duzo z nich zamiast odejść to prowadzi podwójne życie, bo wygodniej jest mieć żonę/dziewczynę, która się troszczy i kochankę.

Kurcze no...przecież nikt nie stoi z pistoletem przy głowie i nie karze się wiązać w pary....to nie jest obowiązkowe kochani!!!...a skoro zdecydowałeś się związać - z własnej, nieprzymuszonej woli - to do jasnej cholerci zachowuj się odpowiednio, albo skończ związek i nie rań!
Żyć, nie-umierać!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
12 maja 2007, 16:53
Lokalizacja
Wrocław

przez smutna48 18 cze 2007, 14:12
w tym sęk Nelka
Ostatnio edytowano 02 lip 2007, 12:10 przez smutna48, łącznie edytowano 1 raz
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Avatar użytkownika
przez Nelka 18 cze 2007, 16:48
Ehhh...my tu gadu - gadu...a zdrada jak była, tak pewnie będzie :(

Miejmy smutna48 nadzieję, że trafimy na odpowiednich przyszłych mężów ;)
Żyć, nie-umierać!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
12 maja 2007, 16:53
Lokalizacja
Wrocław

przez smutna48 18 cze 2007, 18:24
Niestety
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

przez MIŁKA_35 01 lip 2007, 17:27
Witam wszystkich.Ja chyba też mam PTSD,którego przyczyną była zdrada mojego męża.

Wyszłam za mąż 13 lat temu z wielkiej miłości.Nigdy nie przypuszczałam,że osoba,którą tak kocham sprawi mi tyle bólu.

Gdy dowiedziałam się o zdradzie przeszłam depresję,nie mogłam jeśc,spac,wychodzic do ludzi,nie chciało mi się z ludzmi rozmawiac.Gdyby nie córka,nie wiem jak bym funkcjonowała.Dla niej musiałam rano wstac z łóżka,ubrac się,życ.Wiedziałam,że sama sobie nie poradzę,rodzina i jej wsparcie nie wystarczy.Poszłam do psychiatry po leki przeciwdepresyjne.Pomagały,ale spałam po nich cały dzien i nie znikał problem(przyczyna dolegliwości),leczyły tylko objawy choroby.Mąż został z nami,wybaczyłam mu,ale nie zapomniałam.

Obiecałam sobie,że wybaczam pierwszy i OSTATNI raz.

Gdy pojawiły się oznaki drugiej zdrady postanowiłam sie rozwieśc.I tak zrobiłam.Jestem już rok po rozwodzie,ale chora jestem nadal.

Nie kocham już swojego męża,mogłabym związac się z kimś,ale moje obawy mnie blokują.Boję się nowego związku,że znowu się powtórzy scenariusz.Jak znowu zaufac mężczyznie,jak uwierzyc w siebie,jak się wyleczyc????
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
27 cze 2007, 20:46

Avatar użytkownika
przez blackwitch 12 lip 2007, 11:33
Droga Miłko! Wspólczuje Ci bardzo tego o czym napisałaś. Jestem młodą mężatką ale spotykam sie ze swoim mężem juz prawie 10 lat. Kiedy myślę o tym że mógłby mni zdradzać, zalewa mnie wsieklosc i smutek. Na razie nie mam tego porblemu i mam nadzieje ze mnie to nigdy nie spotka. Ale to co przyszło mi do głowy po przeczytaniu twojego postu to to że może warto wierzyc ze zycie pisze dla nas najmnie spodziewane scenariusze..., przeszłaś juz bardzo dużo, ktoś cie bardzo skrzywdzil teraz dodatkowo ponosisz tego konskwencje...alw trzeba wierzyc ze los porafi sie odwrocic w najmniej spodziewanym momencie. Zycze Ci i wierze ze dla Ciebie tez zaswieci słonce. Oby jak najprędzej. Pozdrawiam i sciskam:)
“You can't always sit in your corner of the Forest and wait for people to come to you... you have to go to them sometimes.” Winnie the Pooh
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
21 lis 2006, 22:50

przez kasia1982 15 gru 2007, 22:11
Moj tata zdradzil moja matke po 25 latach malzenstwa.Od kilkunastu miesiecy spotyka sie z inna,ktora przez caly czas go wykorzystuje.Cierpi cala rodzina.Jest naprawde beznadziejnie,wierze ze nadejda czasy ze bedziemy szczesliwi.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
29 paź 2007, 12:46
Lokalizacja
czestochowa

przez Pstryk 17 gru 2007, 19:05
kasia1982, trzeba trochę dystansu. Rozumie, ciężko się zdystansować, jeśli coś Nas dotyczy. Powiedz sama, jaki wpływ masz na to co się dzieje z Twoim ojcem. Jedyne co możesz zrobić to wspierać pozostałych członków rodziny. A to nie jest trudne. Wystarczy, jak okażesz swoje własne emocje w stosunku do sytuacji. Tymczasem dystans jest potrzebny aby dalej żyć, tym bardziej, że Twoje życie to inna bajka.
Pstryk
Offline

przez GOSIEŃKA 18 gru 2007, 01:08
Witam wszystkich. Mnie również dotknął problem zdrady.Jestem mężatką od 10 lat. Ponad rok temu pojawiły się u mnie pierwsze ataki nerwicy lękowej, bardzo mi wtedy pomógł mój mąż. Byłam mu bardzo wdzięczna i czułam się najszczęśliwszą żoną na świecie. Minęły niecałe dwa miesiące jak mo mąz z dnia n a dzień oświadczył mi że chce rozwodu, że się wypalił i już mnie nie kocha. Był to dla mnie okropny szok, w południe naszykował dla mnie obiad {ja byłam w pracy}a wieczorem zakończył 9 letnie małżeństwo. bardzo długo nie mogłam się z tym pogodzić, tym bardziej że twierdził że nikogo niema. Próbowałam ratować to małżeństo . ale czym bardziej się starałam to on mnie traktował jeszcze gorzej . Przez trzy miesiąće płakałam , poniżałam się ,a on nic , zimny i nieugięty, jak głaz.Najpierw mówił że chce się rozstać w zgodzie, a później zaczął mnie niszczyć.Po tych trzech miesiącach byłam wrakiem człowieka, psychicznie i fizycznie. zdecydowałam że to już koniec i wtedy mój mąż zaczął o mnie się starać. jednak zostałam , jak zaczęło się między nami układać to znów powróciła nerwica lękowa. Zaczełam terapię i znów wszysko zmierzało ku dobremu, odstawiłam leki i myślałam że już to mam za sobą, aż tu nagle się dowiaduję od mojej teściowej że on wtedy kogoś miał, wiedziała o tym cała jego rodzina tylko ja się dowiedziałam po roku. Jak to bardzo bolało, poczułam się bardzo zdradzona , oszukana , skrzywdzona. Ataki paniki i lęku znów się pojawiły, tylko że ze zdwojoną siłą. Znowu zawalił mi się cały świat, nie wiedziałam co mam zrobić. Za miesiąc mó syn miał I Komunię Sw, postanowiłam że przez ten czas będziemy razem, a pożniej odejdę. Na tydzień przed Komunią okazało się że jestem w ciąży i to przeważyło szalę że zostaję. Myślałam że wszystko się poukłada , że zapomnę , wciąż chodziłam na terapię ale nie umiem z tego wyjść.Wciąż żyję przeszłośćią, rozpamiętyję tamte chwile, mó stan psychiczny się pogarsza. Przez całą ciąże męczyłyły mnie ataki lęku. a teraz pod koniec nasiliła mi się depresja. Jestem już tym wszystkim bardzo zmęczona, najgorzej mnie w tym wszystki denerwuje to że nie żyję teraźniejszośćią tylko wciąż przeszłośćią, choć mój mąż się stara to niepotrafię mu zaufać, tak bardzo się boję znowu cierpieć. Zastanawiwiam się czy nie lepiej jest odejść, że możę wtedy jest łatwiej zapomnieć???????????..................
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
14 gru 2007, 19:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do