depresja powraca/powróciła

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez kasztan 13 maja 2007, 17:28
poradź się o pomoc specjalisty... on napewno pomoże zapisze ci odpowiednie leki i po jakims miesiącu poczujesz się lepeiej... zapewnij sobie wsparcie rodziny podziel się z kims swoim problemem kto cię dobrze zna a jeżeli nie ma takiego kogoś to poprostu postaraj sie go znaleźć może mąż jakaś kuzynka... ważne aby ktoś miał na cieb ie oko jeżli próbowałaś sie zabić... :oops: :oops:
http://siemianswir.blog.onet.pl/
zapłodnij mnie szczęściem jak wiatr swym podmuchem zapładnia kwiaty...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
26 mar 2007, 15:11

Avatar użytkownika
przez laven 13 maja 2007, 20:45
Jeśli nie możesz na nikogo liczyć, jest jeszcze to forum. Pierwszy krok jaki powinnaś zrobić to pójść do lekarza. Nie musisz się niczego bać. Naprawdę rozumiemy Twój ból, wiele z nas również przechodzi(ła) przez te cierpienia. Mam nadzieję, że się Tobie uda. Lekarz pomoże Ci w odzyskaniu sił. Może psycholog także chętnie Cię wesprze. Nie musisz się bać. Wiem, że strasznie cierpisz, ale można się od tego uwolnić. Myślę, że Twoje dzieci chciałyby abyś zaczęła leczenie. Byś pewnego dnia mogła obudzić się spokojnie i nie martwić o nadchodzący dzień. A czy coś jest przyczyną tego, że ponownie cierpisz? Czasem trzeba przeboleć niektóre rzeczy, wybaczyć, zaakceptować. Opowiedz nam o wszystkim o czym byś chciała. Chętnie Ciebie wysłuchamy. Pozdrawiam serdecznie. I trzymam mocno kciuki aby wszystko się powiodło.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
219
Dołączył(a)
05 maja 2007, 23:18

depresja

przez AGNIESZKA1705 13 maja 2007, 21:00
witam ponownie dziekuje wszystkim ze jestescie jestem nowa a tyle dostalam otuchy tyle wsparcia niewiem co napisac ale jest mi troszke lepiej ze nie jestem sama nieznam was ale nas jest tyle z problemami to forum jest wspaniale jak was wysluchalam wyszlam na pole z dziecmi posprzatalam i wiele zrozumialam ze wiele ma gorszych problemow niz ja dlatego dziekuje za wszystkie wiadomosci jak znajde chwile czasu opowiem wam o moim zyciu pozdrawiam wszystkich nawet sie usmiechalam dzis a dzieci mi przyniosly kwiatki i prosily mamus usmiechnij sie troszke to bylo piekne

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:19 pm ]
napisze w skrucie. mialam 13 lat jak zmarla moja mama zostalam sama wychowywala mnie ciotka ale tylko dla kasy bylam u niej przez 12 niewolnica .wyszlam za maz majac 18 lat w pazdzierniku a w grudniu sie rozeszlismy zostalam w ciazy sama. mieszkalam nadal u ciotki bo bylam od niej uzalezniona brala mi wszystkie pieniadze jakie mialam zawsze mi wmawiala ze ja nie dam rady sama bylam zakompleksiona i bezradna ale postanowilam od niej sie wyprowadzic zamieszkalam w swoim mieszkaniu ciotka ze zlosci zabrala mi wszystkie meble gdyz ona je kupila zostalam z corka 5 letnia bez niczego w pustych scianach.poznalam chlopaka szukalam milosci i postanowilismy byc razem corka mowila do niego tatus zaszlam w ciaze i minelo wszystko gdy bylam 4 msc zostawil mnie a problem jaki byl to ze to nie jego corka trudno urodzilam synka dzis ma 8 lat corka ma 15 poszla rok wczesniej do szkoly znowu postanowilam szukac tej milosci poznalam wspanialego czlowieka starszego o 10 lat zaakceptowal moje dzieci moje jego mamy wspolnego synka ktury ma juz 5 lat zylismy sobie jakos pomagalismy ludziom niestety kiedys braklo pieniedzy i upomnial sie o swoje 20 zl niestety nie obeszlo sie bez bujki no i 16 msc aresztu zostalam sama z dlugami i najmlodzy mial 7msc jezdzilam do zakladu karnego sprzedawalam dorobek nasz by zyc wyszedl 4 lata temu wynagradzal nam dzieciom przedewszystkim ja poszlam do pracy on zalozyl firme przyjal ludzi kupilismy auto uzywane i zylismy sobie do 18-04-07 gdy bylam w pracy na drugiej zmianie dowiedzialam sie ze go zamkli bo wyrok byl 4 letni wyrok wydal mu sedzia ktury od trzech dni siedzi zostalam bez pieniedzy z kredytami dziecmi i wieloma sprawami kture nie zalatwie za niego nie place nic bo nie mam mam tylko zaliczke alimentacyjna na dwoje dzieci dlatego dopadla mnie w koncu depresja bo ile ja moge wytrzymac cora konczy gimnazjum zrezygnowala z wycieczek z komersu itp nie mam rodziny ani przyjaciol bo kazdy sie odsunal zrezygnowalam z pracy bo sasiedzi i moja niby rodzina chca mnie pozbawic dzieci ze ja pracuje a one sa bez opieki wiec zrezygnowalam z placzem z pracy bo nie mam co zrobic z najmlodszym nie mam nawet z kim porozmawiac do dzisiaj bo poznalam wsanialych ludzi to tyle omnie

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:20 pm ]
napisze w skrucie. mialam 13 lat jak zmarla moja mama zostalam sama wychowywala mnie ciotka ale tylko dla kasy bylam u niej przez 12 niewolnica .wyszlam za maz majac 18 lat w pazdzierniku a w grudniu sie rozeszlismy zostalam w ciazy sama. mieszkalam nadal u ciotki bo bylam od niej uzalezniona brala mi wszystkie pieniadze jakie mialam zawsze mi wmawiala ze ja nie dam rady sama bylam zakompleksiona i bezradna ale postanowilam od niej sie wyprowadzic zamieszkalam w swoim mieszkaniu ciotka ze zlosci zabrala mi wszystkie meble gdyz ona je kupila zostalam z corka 5 letnia bez niczego w pustych scianach.poznalam chlopaka szukalam milosci i postanowilismy byc razem corka mowila do niego tatus zaszlam w ciaze i minelo wszystko gdy bylam 4 msc zostawil mnie a problem jaki byl to ze to nie jego corka trudno urodzilam synka dzis ma 8 lat corka ma 15 poszla rok wczesniej do szkoly znowu postanowilam szukac tej milosci poznalam wspanialego czlowieka starszego o 10 lat zaakceptowal moje dzieci moje jego mamy wspolnego synka ktury ma juz 5 lat zylismy sobie jakos pomagalismy ludziom niestety kiedys braklo pieniedzy i upomnial sie o swoje 20 zl niestety nie obeszlo sie bez bujki no i 16 msc aresztu zostalam sama z dlugami i najmlodzy mial 7msc jezdzilam do zakladu karnego sprzedawalam dorobek nasz by zyc wyszedl 4 lata temu wynagradzal nam dzieciom przedewszystkim ja poszlam do pracy on zalozyl firme przyjal ludzi kupilismy auto uzywane i zylismy sobie do 18-04-07 gdy bylam w pracy na drugiej zmianie dowiedzialam sie ze go zamkli bo wyrok byl 4 letni wyrok wydal mu sedzia ktury od trzech dni siedzi zostalam bez pieniedzy z kredytami dziecmi i wieloma sprawami kture nie zalatwie za niego nie place nic bo nie mam mam tylko zaliczke alimentacyjna na dwoje dzieci dlatego dopadla mnie w koncu depresja bo ile ja moge wytrzymac cora konczy gimnazjum zrezygnowala z wycieczek z komersu itp nie mam rodziny ani przyjaciol bo kazdy sie odsunal zrezygnowalam z pracy bo sasiedzi i moja niby rodzina chca mnie pozbawic dzieci ze ja pracuje a one sa bez opieki wiec zrezygnowalam z placzem z pracy bo nie mam co zrobic z najmlodszym nie mam nawet z kim porozmawiac do dzisiaj bo poznalam wsanialych ludzi to tyle omnie

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:21 pm ]
napisze w skrucie. mialam 13 lat jak zmarla moja mama zostalam sama wychowywala mnie ciotka ale tylko dla kasy bylam u niej przez 12 niewolnica .wyszlam za maz majac 18 lat w pazdzierniku a w grudniu sie rozeszlismy zostalam w ciazy sama. mieszkalam nadal u ciotki bo bylam od niej uzalezniona brala mi wszystkie pieniadze jakie mialam zawsze mi wmawiala ze ja nie dam rady sama bylam zakompleksiona i bezradna ale postanowilam od niej sie wyprowadzic zamieszkalam w swoim mieszkaniu ciotka ze zlosci zabrala mi wszystkie meble gdyz ona je kupila zostalam z corka 5 letnia bez niczego w pustych scianach.poznalam chlopaka szukalam milosci i postanowilismy byc razem corka mowila do niego tatus zaszlam w ciaze i minelo wszystko gdy bylam 4 msc zostawil mnie a problem jaki byl to ze to nie jego corka trudno urodzilam synka dzis ma 8 lat corka ma 15 poszla rok wczesniej do szkoly znowu postanowilam szukac tej milosci poznalam wspanialego czlowieka starszego o 10 lat zaakceptowal moje dzieci moje jego mamy wspolnego synka ktury ma juz 5 lat zylismy sobie jakos pomagalismy ludziom niestety kiedys braklo pieniedzy i upomnial sie o swoje 20 zl niestety nie obeszlo sie bez bujki no i 16 msc aresztu zostalam sama z dlugami i najmlodzy mial 7msc jezdzilam do zakladu karnego sprzedawalam dorobek nasz by zyc wyszedl 4 lata temu wynagradzal nam dzieciom przedewszystkim ja poszlam do pracy on zalozyl firme przyjal ludzi kupilismy auto uzywane i zylismy sobie do 18-04-07 gdy bylam w pracy na drugiej zmianie dowiedzialam sie ze go zamkli bo wyrok byl 4 letni wyrok wydal mu sedzia ktury od trzech dni siedzi zostalam bez pieniedzy z kredytami dziecmi i wieloma sprawami kture nie zalatwie za niego nie place nic bo nie mam mam tylko zaliczke alimentacyjna na dwoje dzieci dlatego dopadla mnie w koncu depresja bo ile ja moge wytrzymac cora konczy gimnazjum zrezygnowala z wycieczek z komersu itp nie mam rodziny ani przyjaciol bo kazdy sie odsunal zrezygnowalam z pracy bo sasiedzi i moja niby rodzina chca mnie pozbawic dzieci ze ja pracuje a one sa bez opieki wiec zrezygnowalam z placzem z pracy bo nie mam co zrobic z najmlodszym nie mam nawet z kim porozmawiac do dzisiaj bo poznalam wsanialych ludzi to tyle omnie

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:25 pm ]
przepraszam nie wiem jak to sie stalo ze wyslalam 3 razy ale jeszcze sie gubie

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:25 pm ]
przepraszam nie wiem jak to sie stalo ze wyslalam 3 razy ale jeszcze sie gubie
DEPRESJA MNIE ZABIJA
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
13 maja 2007, 15:07
Lokalizacja
BIELSKO-BIAŁA

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez laven 13 maja 2007, 23:01
To bardzo smutna i wzruszająca historia. Tak wiele przeszłaś. Naprawdę nie wiem jak mogłabym Tobie pomóc. Samą rozmową nie utrzymasz siebie i dzieci. Sprawdzałaś może czy przysługują Ci jakieś zasiłki dla bezrobotnych? Pomoc społeczna? Cokolwiek. Nie wiem, niestety nie znam się na tym. Ewentualnie chałupnictwo, praca w domu. Sprawami Twojego mężczyzny myślę, że powinnaś się zbytnio przejmować, o ile nie jesteś za coś odpowiedzialna. Kiedy w końcu wyjdzie na wolność jakoś to pozałatwia. Naprawdę rozumiem dlaczego tak cierpisz. Naprawdę podziwiam Ciebie za to, że poradziłaś sobie z tymi wszystkimi pułapkami jakie przygotowało Tobie życie. Nie dziwi mnie fakt, że osłabłaś i załamałaś się tą sytuacją. To taki duży ciężar. W dodatku wychowujesz trójkę dzieci które bardzo Cię kochają. Jesteś naprawdę wielką kobietą. Bardzo bym chciała Tobie pomóc, ale nie umiem. :cry: Spróbuj spotkać się z lekarzem albo psychologiem. Pomogą Ci podnieść się psychicznie. Wtedy będzie Ci łatwiej wszystko ogarnąć. Pozdrawiam serdecznie. Będę mocno trzymać kciuki, aby wszystko się Tobie dobrze ułożyło. Mam nadzieję, że poradzisz sobie. Będzie dobrze. Uwierz w to.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
219
Dołączył(a)
05 maja 2007, 23:18

powracam do Was...

Avatar użytkownika
przez Neśka 03 lip 2007, 21:51
Byłam tu na forum zaledwie cieniem, ale pomogliście mi podjać walkę. Podjęłam psychoterapię grupowa i choć trwała ona zaledwie miesiąc pozwoliła mi uświadomić sobie kilka rzeczy. Podjęłam pracę, wmieszłam się w tłum ludzi, zaczęłam przeżywać chwile szczęścia. Nawet spróbowałam odbudować swoją dawną przyjaźć. Niestety to wszytsko trwało krótko - w pracy powtórzyłam ten sam schamat - izolowanie się. Pokonałam nerwicę w pewnych jej aspektach, jednak rezygnacja i poczucie beznadziei powróciło jak bumerang. Ludzie okazali się po raz kolejny nieuczciwi, niewrażliwi, po prostu okropni, a ja straciłam wiare w to, że mogę żyć normalnie. Straciłam wiarę i nadzieję, a plany stały się ponownie nierealne, bo przestałam chciec czegokolwiek. Tak, przestałam chcieć....
Odbudowanie przyjaźni nie udało się, bo druga strona nie wykazała zainteresowania. Praca zaczyna budzić we mnie lęk, pojawiły się znowu myśli, których nie potrafię powstrzymać. Czuję się nikim, czuję się samotna, inna, dziwna, beznadziejna. Jednak samotnosc jest najgorsza - to uczucie, że jesteś dla kogoś dopóki jesteś normalny, nie masz problemów i do czegoś Cię potrzebuje, ale Twoje uczucia, pragnienia, emocje nie są ważne. Tak właśnie się czuję - jakby nikomu nie zależało na moim istatnieniu, więc nie mam po co żyć.

To wraca, wraca ...... każdy dzień zlewa się z nocą.
Wracam do Was, bo pogubiłam drogi.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

Avatar użytkownika
przez Neśka 04 lip 2007, 09:04
Witaj Dżejem!

Cóż... terapię miałam wstępnie ustalona na 4 tygodnie, choć aby były efekty podobno trzeba tam spędzić co najmniej jedą "serię" tj. 3 miesiące. Zrezygnowałam sama po tych 4 tygodniach, choć powinnam zostać dłużej, ale dostałam pracę, a musiałam podjąc jakąś, bo jestem obecnie w kiepskiej sytuacji materialnej.

Wydaje mi isę, że znam przyczyny mojej izolacji, jednak zawsze próbowałam z tym walczyć, niestety na własną niekorzyść.
O borderline czytałam i jest to bliskie temu, co się ze mną stało...
Boję się jednak tego, że przypisując sobie jakieś "choroby" szukam dziury w cąłym. Mam wyrzuty sumienia, że nie potrafię się pozbierać, jak normalny człowiek, jak to się mówi "wziąc się w garść". Poza tym coś takiego jest nie do przyjęcia przez moje otoczenie, które ma inny obraz mnie, niz ja nosze w sobie. Totalny chaos, pustka i ambiwalencja.
Nie wiem po prostu kim jestem, co chcę, co czuję, co myślę, czego pragnę, mimo że zyję i staram się jakoś funkcjonować.
Opis wstępny BPD jest dokładnym opisem tego, jak wygląda moje życie, moje reakcje...choc wolałabym, aby tak nie było.
Ja już nie wiem, co mam z tym zrobić... :(

Dziękuję za odpowiedź, pozdrawiam serdecznie.
Poczytam jeszcze ten artykuł...
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

Avatar użytkownika
przez blackwitch 04 lip 2007, 11:25
Czesc Nesia! Przeczytałam tu dużo postów różnych osób i wielokrotnie jest tak że ktoś kto złapał już wiatr w żagle i wydawało mu sie że stanąl na nogi znowu wraca z deprechą. Można mieć marzenia że to wszystko kiedyś zniknie jak za dotknięceim czarodziejskiej różdżki, ale pradopodobne jest również to że to permanentna cecha naszej osobowści i nie da sie na to tak w 100% wpłynąć (czytałaś pewnie o borderline to wiesz- do mnie też to pasuje w wieluu aspektach). A jeśli tak to co wtedy? Skończysz z sobą? Nie! Trzeba sie chyba nauczyć czerpać z życia mimo wszystko, przeczytałam kiedyś że podstawa do wyjścia z depresji jest zaakecptowanie stanu w którym sie obecnie znajdujemy, że szarpanie się z tym na siłe, wmawianie sobie że jest inaczej niczego nie przynosi. Wiem że to trudno zaakceptować, ja tez jeszcze tgo nie potrafie (pewnie dlatego tu pisze), ale można się starac. Głowa do góry! Po burzy zawsze wychodzi słońce:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
21 lis 2006, 22:50

Avatar użytkownika
przez Neśka 04 lip 2007, 14:10
Dziękuję Wam za wsparcie....:*
Po dokładnym i dogłębnym przeczytaniu tego artykułu o borderline uświadomiłam sobie wiele rzeczy. Staram się pocieszac, że samo uśwaidomienie sobie uz wiele znaczy - przynajmniej w takich chwlach, jak ta, kiedy czuję, że to, co mnie dotknęło nie jest odosobnionym przypadkiem.
Wiem, że nie mozna się poddawać, ale sami wiecie, że sa dni, kiedy jest nam wszytsko jedno. Ja wtedy prowokuję los myslami i czynami, bo po prostu chcę zniknąć.
Zaraz po tym potrafię zmienić swoje nastawienie o 180 stopni i cieszyć się z życia, poczuć się dowartościowana po to, by znów dopuścić do siebie myśli o bezsensowności ludzkiego istnienia. No bo po co to wszystko? I tak wygląda moje życie - motam się między emocjami, nad którymi nie panuję i których nie chcę. Od gniewu i agresji do apatii, płaczu w poduszkę i wegetacji emocjonalnej.To tak bardzo męczy....

Twój optymizm podniósł mnie na duchu i tak bardzo się cieszę, gdy wiem, że ktoś sobie z tym radzi i że mu się to udaje... Ta nadzieja, że się może udac czasami jest zaraźliwa:) Dlatego trzymam za Ciebie kciuki, bo masz rację, że swój stan trzeba zaakceptować. Gratuluję, że choć z trudem to udaje ci się to.
Ja narazie nie potrafię, bo nie chcę tego zaakceptować, bo to nie jest "moje". Tak przynajmniej czuję...
Może to się kiedyś zmienie? Nie wiem.
Idę do pracy pooglądac kilka parszywych twarzy. Pozdrawiam :)
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

Avatar użytkownika
przez blackwitch 04 lip 2007, 17:49
Neśka, a pomyśłałas o terapii indywidualnej (bo z tego co czytam to leków nie bierzesz)? To jest na prawde pomocne. Mam nadzieje ze jeszcze troche pochodze i znikne z tego forum na dobre:) Co najwyżej bede wpadac zeby dodawac otuchy i świecić przykładem:) Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
21 lis 2006, 22:50

Avatar użytkownika
przez Neśka 05 lip 2007, 11:59
Blackwith...myślałam i ciągle myślę. Bo wydaje mi się, że byłoby to pomocne. Ale nie mogę się za to zabrać, bo moje wahania nastroju powodują, że raz wydaje mi się, że dam radę bez tego i że wiem wszystko, co chciałabym wiedzieć, a innym razem zapominam o tym, że może byc inaczej i myślę tylko o tym, jak zakończyć to cierpienie.

Ale mam nadzieję, że Tobie się uda, bo ja zdaję sobie sprawę, że to jest pomocna forma w leczeniu. Trzymam kciuki! :)

Dżejem, a wiesz, że to samo powiedziałam wczoraj swojemu chłopakowi. Po wielu "akcjach", jakich był śwaidkiem nie umiałam mu wytłumaczyć co mi jest. Dałam mu fragment artykułu do przeczytania, bo tam dokładnie pisze, co czuję. I powiedziałam... to, co tu przeczytasz to JA. Niezłe....

Dziękuję Wam:)
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

depresja powraca/powróciła

przez lusia21 19 lip 2007, 20:43
Witam, jestem tu nowa choc moj problem, czyli depresja to już drugi epizod w moim życiu. Zaczelo sie jakies 5 lat temu, wtedy jalkos bez leków udało mi sie wyjsc na prostą...następnie wmarcu 2005 roku nastapił gwałtowny nawrót... Doprowadziłam sie do takiego stanu, ze nie bylam zdolna oddychac. Zycie bylo wilekim ciezarem, na sercu jakby lezal ciezki głaz, bolaly mnie miesnie, a cialo przeszywał okropny ból. Ciagle napiecie i starch...niew iadomo przed czym...przed życiem, które dotychczas kochałam...to bezsensu, ale tak to wygląda-nagle wszystko sie wali i traci jakikolwiek sens. Zaczełam się leczyc (moj tato cierpiał na depresję, wiec lekarze podejrzewają ze jest to dziedziczne). Brałam przez poł roku fevarin, na początku 3x 50mg, poznij stopniowo zeszłam do 1 tabletki na dzien...Leczenie pod kontrola specjalisty itd... Udało się-wyszłam z tego. Oczywisice były gorsze i lepsze dni, ale zaczełam żyć pełnią życia, nawet bardziej wszystko potrafiłam docenić niż wcześniej...
2 mieisące temu umarł na raka mo tata...a ja jakieś 2 tyg temu zaczełam zauważać, że znowu nie radze sobie z życiem... Przeżywam podobne katusze jak wtedy, z tym że juz od 2 tyg biore fevarin 2x 50 mg bo zostały mi jeszcze tabletki z poprzedniego leczenia. Czy ten nawrót po 2 latach jest spowodowany tym co mnie spotkało?? czy to poprostu już zawsze tak będzie, że bez leków długo nie moge normalnie żyć??
Prosze o jakąś odp...
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
19 lip 2007, 20:22

przez kasia27 19 lip 2007, 21:55
witaj Lusiu, ja jestem tu kompletnie nowa i nie wiem czy potrafię ci udzielić kompetentnej pomocy, pewnie inni zrobią to lepiej,
Natomiast mi wydaje się, że śmierć taty i wszystkie emocje z tym związane sprawiają, że jesteś przygnębiona i smutna, że czujesz się niepewnie, i musisz przez to przejść, Najważniejsze, byś nie załamywała się, byś była dzielna, przecież tyle już osiągnęłaś i wyleczyłaś się już raz z depresji.

Wiem lusiu co czujesz, nawet nie wyobrażasz sobie jak mi jest ciężko po stracie rodziców, musimy jednak być silne, trzymaj się cieplutko

ps. To smutne , że tak niewielu ludzi odpisuje na słowa płynące z obolałego serca,
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
19 lip 2007, 19:20

przez lusia21 19 lip 2007, 22:35
Dziekuje Ci za te słowa... Wiem, że trzeba być silnym dal tych którzy zostali....ale czasami sie poprostu nie da. Mimo tego chce walczyć z tą chorobą dla taty...bo wiem, jak ona zawsze walczył ze swoją depresją, a pożniej z rakiem...Wiem też,że kiedy zachorował na raka to nie załamał się ani na chwilę mimo swojej słabości psychicznej-wiem, że to niezrozumiałe i trudno sobie to wyobrazić, ale może właśnie o to chodzi, że uroki życia i jego prawdziwy cud udaje nam się docenić dopiero jak go tracimy...
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
19 lip 2007, 20:22

przez aadoreen 20 lip 2007, 10:20
Hej Lusia.Ja własnie niedawno zakonzcylam leczenie depresji po raz trzeci.
Za każdym razem jakoś wychodze mam spokoj na mniej wiecej pol roku i od nowa koszmar.Znam doskonale ten lek przed zyciem i przed nie wiadomo czym.
CZlowiek chce zebygo nagle wjednyjm momencie nie bylo,by nie cierpiec.
I ja wlasnie znow zaczynam odczuwac ten stan.Boje sie ze bez tabletek juz nie bede mogla normalnie zyc ze tylko dzieki nim bede mogla zyc a ja tak nie chce:(Nie chce czwarty raz zaczynac tego koszmaru an nowo. Nie wiem co robic..
everything will be alright tomorrow
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
13 maja 2007, 19:27
Lokalizacja
Lublin

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do