Gwałt - koszmar, który trwa...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez korres1 13 lut 2007, 21:32
Iskierko, może spróbuj dochodzić swoich praw. Oskarż faceta, idź do miejsca, gdzie pomaga się zgwałconym kobietom, a tam powiedzą Ci co i jak masz robić. Po tym, jak koleś odpowie za to co zrobił, powinno Ci być odrobinę lepiej.
MAm jedno pytanie. Czy po tym, co się stało w dzieciństwie, nie jesteś ostrożniejsza? Oczywiście nie śmiałabym twierdzić, że ten ostatni gwałt to Twoja wina, ale sytuacji z zupełnie obcym facetem, no nie wiem, unikaj jak ognia. Dmuchać na zimne.
Może w tym wszystkim pomoże Ci facet, do którego się zbliżyłaś przez rok?
Ale kto będzie trzymał straż nad strażnikami?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

przez zgasła iskierka 13 lut 2007, 23:02
Byłam ostrożniejsza ,facet w pobliżu to panika lęk i strach ,po roku potrafiłąm zaufąc ,przytulic sie ,choć to nie było takie bezgraniczne przytulenie a teraz już nic nie potrafię zaprzepasciąłm to ....a facet eh...ma dosc ciągłych wachan nastroju
zycie to nie ustanna droga do śmierci ;(
Posty
12
Dołączył(a)
10 lut 2007, 21:14
Lokalizacja
uczen

Avatar użytkownika
przez Róża 14 lut 2007, 11:35
Nie potrafię nic mądrego wam napisać.Ale bardzo,bardzo wam współczuję.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez BEHEMOT 14 lut 2007, 13:23
Kochana Zgasła Iskierko tak bardzo ci współczuje bo wiem co przeżywasz...Tak bardzo chciałabym poczuć czyjąś bliskość a po tym wszystkim nie potrafię się do kogokolwiek zbliżyć...Momentalnie buduje wokół siebie mur strachu, bólu- tak rzeczywistego i namacalnego...Może to naiwne ale wierzę że kiedyś to się zmieni,chce wierzyć że tak będzie i TOBIE życzę tego z całego serca-zimnego, zamkniętego, ale jednak czującego.
,,Myte dusze pragną snu..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
31 paź 2006, 11:55
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Avatar użytkownika
przez korres1 15 lut 2007, 00:07
Iskierko, skoro boisz się facetów, to może zbliż się do kobiet? Istnieje coś takiego jak kobieca solidarność (nie mam na myśli oczywiście nic zdrożnego)
Ale kto będzie trzymał straż nad strażnikami?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

przez Halunia 15 lut 2007, 18:00
jestem zaskoczona. porady przez internet sa nadal aktualne, ale jak juz poradzam udac sie do poradni dla kobiet walczacych z przemoca, ktora dziala przy wiekszosci przychodni psychiatrycznych. ta poradnia nazywa sie jakos inaczej, ale ja powiedzialam, swojej pani psycholog i mnie tam skierowala, ale ja nic nie pamietam, dlatego togo XXX nie wskazalam, nie pamietam twarzy, tylko zapach, a to nic nie da! dlatego Marto jesli masz sile, zglos sie do takiej poradni, oni to zalatwia pocichu, bez rozglosu!

dziewczyny dbajcie o siebie!
chlopaki, zawsze odprowadzajcie dziewczyny!

dziekuje
buuuuuu..........
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
06 sty 2007, 20:54
Lokalizacja
Bydgoszcz

przez shadow_no 20 lut 2007, 00:48
Jak naprawić świat?
Dziewczyny, jestem z Wami całym sercem, tak bardzo chciałbym Wam pomóc. Nie potrafię.
Chciałbym, aby to wszystko co Was spotkało nigdy się nie wydarzyło. Gotów był bym zrobić WSZYSTKO, aby żadna z Was nie cierpiała. Tak wiele we mnie nienawiści, tak wiele żalu i smutku. Jeżeli Bóg istnieje, chciał bym z nim o tym porozmawiać. Poważnie.

Gratuluje zarazem każdej z Was. Żyjecie.
I żyjcie.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Avatar użytkownika
przez LadyInBlack 21 lut 2007, 21:54
nie potrafie wyobrazic sobie tego cierpienia ktore w Was jest :cry:
jestem z Wami calym sercem, nie dajcie sie, walczcie o siebie, o swoja wolnosc, godnosc, kobiecosc (meskosc w przypadky hyte), ktora tak ucierpiala.. nie pozwolcie zeby to, co sie stalo zniszczylo Wam reszte zycia.. macie takie samo prawo do szczescia i milosci jak wszysccy!! Trzymam mocno kciuki zebyWam sie udalo!!
"Wyszedł ślimaczek ze skorupki złudzeń a świat przydeptał go butem rzeczywistości.."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
23 sty 2007, 23:44

przez Martusia 01 mar 2007, 15:33
Przed wczoraj byłam u prawnika, powiedział, żeby mimo czasu zgłosić się na policję. Mówił, ze w takich przypadkach zazwyczaj wierzy się kobietom.
Poszlam. Złożyłam szczególowe zeznania...
I? nic! Już za późno.
Szkoda.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

Avatar użytkownika
przez korres1 02 mar 2007, 18:05
Martusia
Pomogło Ci to chociaż, że cokolwiek zrobiłaś?

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 6:08 pm ]
[quote="hyte"]korres1 dzieki za twoje slowa, wiesz mi w tym poscie nie chodzilo o sprzedawanie siebie(boze bron mnie od takich pomyslow, ale od wykorzystywaniu ludzi pod wplywem narkotykow)wiem ze nie wyrazilem sie jasno bo pisalem tojednym tchem po paru drinkach,ale musze przyznac ze to byl okropny czas w moim zyciu, ktorego nigdy nie zapomne,bo tamtej nocy przestalem byc slicznym chlopcem,a stalem sie ...jeszcze szukam !

troche pozno odpisuje, ale jakoś przeoczyłam tego posta. O sprzedawaniu siebie pisałam w przenośni, tj. chodziło mi o to, że człowiek daje sie wykorzystywac innym, nagina się do nich i ich pomysłów, bo nie chce być sam. Sprzedaje się w takim sensie, że przehandlowuje swoje potrzeby, a czasem zasady za to, żeby być z innymi, którzy ich nie podzielają...
Mam nadzieję, że nie masz mi za złe.
Ale kto będzie trzymał straż nad strażnikami?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

Avatar użytkownika
przez alusia 03 mar 2007, 00:28
Dziewczyny baardzo Wam współczuję....:(:(:( poniekąd wiem co to znaczy w drobnym tego słowa znaczeniu :(:( też kiedyś miałam takie koszmary ale naszczęście nie doszlo do skutku chyba zadziałała tu moja odwaga i spryt-to był niestety mój wujek :( nie dość że mam ojca alkoholika to jeszcze w rodzinie osoba która mnie chciała zgw... to tak bardzo boli, tak bardzo się jej boję, takze w pewnym stopniu rozumiem ten ból.....
Czymajcie się dziwczyny nie poddawajcie się proszę-walcze razem z Wami!!!!!!!!!!!!!
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

Avatar użytkownika
przez GRACJA 03 mar 2007, 15:07
Zrobiło mi sie gorąco jak to wszystko przeczytałam. Omówienie problemu z psychologiem. Pamietajcie-psychoterapia-to jest lekarstwo.pozdrawiam.
Ostatnio edytowano 13 mar 2007, 00:24 przez GRACJA, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

przez Martusia 06 mar 2007, 21:10
1- dwudziestokilku-letni kolega z pracy.
Przyszedł mnie odwiedzić, dłuższy czas rozmawialiśmy nt zupelnie bez podtekstów. Nagle, bez powodu podszedl do mnie i chwycił za włosy. Wyszeptał, że od dawna o tym myślał, że chciał to zrobić już wcześniej. Odchylił się ode mnie , przyjrzał się. Tak obrzydliwie na mnie patrzył.
Uderzył mnie w twarz. Za pierwszym razem nawet zabolało, potem, przy kolejnych razach juz ni czulam bólu.
Nie spodziewałam się jego odwiedzin. Zaczął się do mnie agresywnie dobierać. Próbowałam się bronić, aleon był silniejszy. Ze strachu nie moglam wydobyć z siebie głosu. Drżałam i zaciskałam nogi, by nie pozwolić mu zdjąć majtek. Zdenerwował się i nagle nabrał jeszcze więcej sił. Przytrzymywał mnie z ręce, przygniatał nogi, bym nie mogła się ruszyć.
Potem pamiętam jak już był we mnie. Pamiętam ten ból, fizyczny był silny ale do zniesienia. Bólu duszy do dziś nie potrafię ukoić.
Przestawal na chwilę , przyglądał mi się, uderzał. Chwalil się, ze wie jak uderzyć tak, by nie było widać śladów. Potem gwałcił dalej. Trochę to trwało, nie wiem ile dokładnie, ok. godzinę.
Myślałam, że po tym już pójdzie. Mówiłam mu, żeby się wynosil.
W tym momencie zadzwonił mój chlopak.
Poszłam do kuchni żeby z nim porozmawiać. Usiadłam owinięta kocem i widziałam jak krew płynie po moich nogach.
Usiadł na przeciw mnie z piwem i powiedział, ze jeśli pisnę Tomkowi słówko zrobi to jeszcze raz. Ja więc udawalam, ze jest ok, żeby nie poznał po głosie, ze coś się stało i szybko skończyłam rozmowę.
zapalił papierosa i po jakimś czasie wyszedł.

2.
Mój był pracodawca.
Mięliśmy pojechać do magazynu w innej miejscowości, ale powiedział, że czegoś zapomnial z mieszkania i musi po to pojechać. Ja c hciałam wejść do toalety. Spytał, czy pomogę mu wziąć kilka rzeczy.
Głupia, zgodziłam się. I to przesądziło.
Kiedy tylko weszłam zamknął drzwi na klucz.
Popchnął mnie na łóżko, tak, że upadłam twarzą na nie.
Uderzył mnie w głowę i pod rzebra co mnie wystarczająco oslabiło.
Jeszcze raz odwrócił mnie twarzą do ł.ożka, szarpiąc za włosy. Jedną ręką trzymał moje nadgarstki, drugą rozpinał rozporek. Próbowałam go uderzyć łokciem, wtedy chwycił mnie z twarz, tak bym patrzyła mu w oczy.Splunęłam na niego. Dostałam w twarz i jeszcze raz pod rzebra. Na chwilę straciłam świadomość. Gdy się ocknęłam, już mnie gwałcił. Miałam zdjęte spodnie, bieliznę, bluzkę i biustonosz podciągnięte do góry tak, że kiedy probowałam się wyrywać, urzywał ich żeby mnie podduszać.
Byłam bez szans.

Nie da się opisać jak czuje się kobieta po gwalcie, wie to osoba, która to przeżyła. Niestety jest ich za dużo.
Upokorzenie, ból, strach, złość.
Moja głupota i naiwność.
Trudno mi to ubrać w słowa.
Musiałam to z siebie wyrzucić.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

przez Pstryk 07 mar 2007, 22:54
Hej. Mój ojciec gwałcił mnie gdy miałam 10 i 11 lat. Pewnego razu matka przyłapała go w sypialni jak baraszkował ze mną pod kołderką. Weszła, zerwała ze mnie kołdrę i zlała mnie za to że "brzydko się bawię". Doszłam do wniosku, że ta powinno być. Co tatuś chciał to miał. I tak straciłam 15 lat życia. Rok temu wyszłam z zakładu psychiatrycznego. Gdy do niego szłam, 2 lata temu, tata wydziedziczył, wyrzucił za szmaty (dosłownie) za drzwi, przeklął itd.
Teraz, rok po terapii powiem jedno - warto spróbować wszystkiego w dążeniu do własnego świętego spokoju.
Pstryk
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do