"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Nana13 15 lis 2012, 15:13
sokol48, no wlasnie tez zadaje sobie to pytanie :?
...potwory nie istnieją, ale ludzie tak...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
285
Dołączył(a)
01 lis 2012, 03:44

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Keji 16 lis 2012, 21:48
*uj z tym citalem...płaczliwa jakaś się po nim zrobiłam, emocjonalnie jak wykastrowany kot, fizycznie też, miałam dziś okazję do mini-randki, a czułam się po tym jak na ścięciu, chociaż było fajnie, jeszcze bardziej siebie nie ogarniam niż jak nie brałam tego leku -.- od ataków paniki mnie tylko benzo powstrzymuje
Keji
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez halenore 16 lis 2012, 21:50
Keji, może Cital akurat nie jest dla Ciebie. Długo bierzesz?
My mother said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Offline
Natręt Gramatyczny
Posty
4811
Dołączył(a)
12 kwi 2010, 21:32

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Keji 16 lis 2012, 21:56
4 tyg? 5? kurde, nie pamiętam, kiedy u psych byłam :P
Keji
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez eskat 17 lis 2012, 00:23
Bry wieczór wszystkim
Mój pierwszy post tutaj - by się trochę pożalić, może ktoś przeczyta i powie coś pozytywnego,
bo jakoś tak mi latwiej się wyżalić do ekranu niż drugiemu człowiekowi. Niezbyt to potrafię.
Coś o mnie - też mam depresję, z odchyłem w kierunku chad
z problemem zmagam się niemal dokładnie od roku. raz lepiej, raz gorzej
od paru tygodni gorzej.
Psych zalecił zejście stopniowe ograniczenie leków, od ostatniej wizyty to moje drugie podejście do tego zadania ale wychodzi tak sobie. Za pierwszym razem, po tym jak prawie rozstałem się z dziewczyną wróciłem do pełnej porcji po zejściu do 1/3. Od tamtego czasu - znowu próbuję ale wolniej. I znowu mi nie wychodzi.
Nastrój przez ten cały czas (z niewielkimi przerwami) mam fatalny, śpię większą część dnia, czas mi ucieka między palcami, nawet nie wiem kiedy. Proste rzeczy przychodzą mi z trudnością, z pracą się rozstałem (w dużym stopniu ona się rozstała ze mną). Zostały mi niewielie rzeczy na boku ale po zajmowaniu się nimi przez kilka godzin, jestem wykończony.
Po głowie zaczynają mi chodzić głupie pomysły, jak zrobić sobie krzywdę, czy zniknąć z życia. Albo przynajmniej ulżyć sobie żyletką. Nigdy tego nie robiłem, boję się bólu. Tak jak tego co się stanie gdy zrobię sobie coś większego.
Wykonanie prostych prac domowych przychodzi mi ze sporym problemem. Gubię się w trakcie robienia, przerwawszy na moment zapominam co robiłem.
Czytałem na forum o unikaniu czy prokrastynacji - w 100% ja. Zawalam kolejne rzeczy, nie odbieram telefonów, nie odpisuję na maile. Nie wiem jakiej pracy powinienem się podejmować, bo żadnej którą robię, nie robię dobrze. Albo niedokładnie albo nie w terminie albo wcale. Do tego dochodzi wypompowanie w trakcie dnia które zabija produktywność. Wiem że ludzie którzy muszą ze mną współpracować mają tego dość.
Mój związek z dziewczyną właśnie wkracza w kryzys. Nie mamy zbyt wiele czasu dla siebie, widujemy się coraz rzadziej. Ona prowadzi coraz bardziej aktywne życie, ja odwrotnie. Jesteśmy otwarci wobec siebie, nie mam do niej pretensji o to, że spotyka się ze znajomymi chociaż robię się zazdrosny o nią. Jednocześnie przestaję potrafić powiedzieć jej cokolwiek pozytywnego.
Wszystko przestaje mnie cieszyć. Przelew na konto - oznacza tylko konieczność zapłacenia rachunku, dobrze wykonane zadanie przypomina o wcześniejszych problemach, seks mnie nie cieszy. Czekolada czy kawa również. Lubię alkohol ale zrezygnowałem bo choć daje chwilową ulgę, to napędza większego doła.
Z równoległego tematu "depresja" chyba wszystko pasuje do mnie. Pesymizm, poczucie beznadziei, winy, wycofanie, brak chęci do wykonywania prostych czynności. Od roku fatalnie śpię (pierwsze leki były głównie na sen, na depresję przy okazji, je właśnie odstawiam; nie wiedziałem wówczas że to depresja). tylko apetyt dopisuje ale to zasługa leków. mimo to sam nie mam siły by coś jeść zrobić. Zmusiłem się do wyjścia do sklepu by kupić kilo tabliczek czekolady.
W tej chwili jestem tuż po wzięciu leków - odrobinę lepiej. Tylko sen nie chce przyjść, potrzebna będzie osobna tabletka. Męczy mnie myśl że niebawem leki się skończą. Jestem zapisany do lekarza ale najpierw nie pomyślałem że powinienem bo depresja się nasila, potem nie mogłem się dodzwonić, a teraz mam termin za 2 tygodnie. Dobija mnie to wszystko.
Czuję że powinienem o tym porozmawiać z kimś, choćby z dziewczyną ale czuję że ona ma dość moich problemów i one ją ciągną w dół. Przez ten rok zawsze była przy mnie gdy tego potrzebowałem ale czuję że ją męczę. Taki jest mój subiektywny odbiór.
Naprodukowałem się, nie wiem czy ktoś to wszystko przeczyta.
będę wdzięczny za każde pozytywne słowa.
dobranoc na ten moment
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
16 lis 2012, 23:45

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Aranjani 17 lis 2012, 01:01
nie dam rady
Aranjani
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez niewidoczny 17 lis 2012, 02:14
eskat, a byłeś na terapii/u psychologa? To bardzo złożone problemy...

-- 17 lis 2012, 02:14 --

Aranjani, z czym?
niewidoczny
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Nana13 17 lis 2012, 02:58
dzis przy myciu glowy wypadlo mi chyba z 1000 wlosow :( chyba czas zaczac zbierac na peruke :why: :why:
...potwory nie istnieją, ale ludzie tak...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
285
Dołączył(a)
01 lis 2012, 03:44

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez JOSE 2 17 lis 2012, 04:17
Co było powodem wypadania??? :great: Ja męczę mój organizm dosyć długo Depakiną i innymi lekarstwami, a włosy mam nadal :great: (61 latek mam).
Dawniej Rambo.
Offline
Posty
233
Dołączył(a)
13 lis 2011, 00:03

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Saraid 17 lis 2012, 09:12
na dziś nie daje już rady.
Saraid
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez eskat 17 lis 2012, 10:03
Psycholog? Myślałem o tym. Psychiatra mi sugerowal ale nie mogę się przełamać. Powiedzenie komukolwiek że mam problem z depresja jest juz dla mnie duzym wyzwaniem. Zdobylem się na to mając górkę wobec kilku osób z którymi pracuje. Szczera rozmowa z kimś - to dla mnie na razie za dużo. No i koszty... Niezbyt mogę sobie na takie wydatki pozwolić. Pewnie znalazlbym gdzieś na NFZ ale to zawsze problem...
Dzisiaj - po wczorajszej porcji leków i wyzalezniu się jest lepiej ale to nadal rownia pochyła...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
16 lis 2012, 23:45

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez fobos 17 lis 2012, 20:46
Jest źle. Chce mi się wyć. Mam już tego wszystkiego serdecznie dosyć. :cry: Już nie mam siły walczyć o każdy kolejny dzień. :cry:
"Przyszedł sen i zamknął za mną ciężką, ołowianą bramę. Po drugiej stronie snów nie było."

"Słowa niewypowiedziane są kwiatami ciszy."

www.edtadien.blogspot.com
Avatar użytkownika
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
06 lis 2012, 20:19

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez ( Dean )^2 17 lis 2012, 22:53
Jestem brzydki.
Najgorszy jest wiatr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1515
Dołączył(a)
03 kwi 2011, 20:06

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Pieprz 17 lis 2012, 23:03
( Dean )^2 napisał(a):Jestem brzydki.

a ja gruby i co z tego
Uwag, z racji problemów technicznych mam 2 konta, drugie jest do rozmów na PW.
Avatar użytkownika
Offline
Król Balu
Posty
16632
Dołączył(a)
28 mar 2012, 13:31
Lokalizacja
Trójmiasto

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do