Terapia i duży opór z mojej strony

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Terapia i duży opór z mojej strony

Avatar użytkownika
przez niezapominajka_ 22 kwi 2013, 10:22
Na psychoterapię uczęszczam regularnie, raz w tygodniu od czterech miesięcy. Wiem, że nie jest to jeszcze czas po którym powinnam się spodziewać efektów, ale mimo wszystko jakieś odczucie, że ruszyłam do przodu powinno się już chyba pojawić. Jest jednak przeciwnie. Z każdym kolejnym spotkaniem czuję jakbym robiła krok w tył.

Moja psycholog określiła moje zachowanie jako "opór". Czyli inaczej mówiąc - niechęć do udziału w terapii. Tyle tylko, że decyzję o zgłoszeniu się do psychologa podjęłam własnowolnie, nikt mnie do tego nie zmusił ani nie nakłaniał. Zdawałam sobie sprawę, że nie będzie łatwo. Przyznanie się do własnych słabości, opowiadanie o swoich wewnętrznych ranach, wyciąganie z przeszłości wspomnień, które niczym zamknięte pod kluczem siedzą w mojej głowie ponieważ boję się je wypuścić przed samą sobą, a co dopiero przed inną, obcą osobą. Mimo to zdecydowałam się to zrobić. Na pierwszych dwóch spotkaniach opowiedziałam o sobie chyba najwięcej mimo, że byłam wtedy strasznie zdenerwowana. Z każdym kolejnym spotkaniem robiło się coraz "dziwniej". Pojawiało się więcej milczenia, w momencie gdy moja terapeutka milczała przez dłuższy czas, ja także się nie wyrywałam. W momencie, gdy wchodziłam do gabinetu i siadałam w fotelu także następowało to dziwne milczenie, trwające nawet do kilkunastu minut. W takiej sytuacji czułam zawsze, że powinnam odezwać się pierwsza, ale nie wiedziałam kompletnie na jaki temat. Czułam się przez to jak uczeń, który przyszedł na lekcję nieprzygotowany.

Mój opór przejawia się także w zdawkowych odpowiedziach. Z tym próbowałam walczyć, ale raczej z marnym skutkiem. Kiedy psycholog rzucała w moją stronę uwagi typu "Nie jest pani osobą aktywną" ja nie bardzo wiedziałam czy mogłabym odpowiedzieć coś więcej niż "Nie, nie jestem", ale zaczynałam mówić, by znów nie nastąpiło to uciążliwe milczenie, jednak było to raczej lanie wody niż jakieś konkrety.

Powyższe sytuacje opisałam w czasie przeszłym, ale taki schemat ciągnie się do tej pory. Poruszałam ten temat z terapeutką, jednak z naszych rozmów nie wynikło nic co pomogłoby mi się przełamać. Czuję się na tych spotkaniach, jakbym była osobą, która nie miała nic lepszego do roboty i przyszła sobie ot tak posiedzieć. I wiem, że jeśli nic z tym nie zrobię, to terapia nie przyniesie żadnych pozytywnych skutków. Kusi mnie coraz bardziej, by rzucić to wszystko w cholerę i mieć święty spokój, jednak zdaję sobie sprawę, że nie znajdę w sobie drugi raz tyle odwagi by ponownie podjąć terapię.

Nie napisałam powyżej co mi dolega, a myślę, że to istotna kwestia. Zmagam się z dystymią i szeregiem zaburzeń zwykle jej towarzyszących, m.in. socjofobią.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
07 mar 2013, 15:56

Terapia i duży opór z mojej strony

przez medela 22 kwi 2013, 13:02
Niezapominajka, Wiesz ten twój opis terapii , to jak bym czytała o sobie .Też siedzę i nic nie mówię, i z czasem jest coraz gorzej mi się otworzyć i powiedzieć cokolwiek. Zastanawiam się czemu to ma służyć, bo przecież Terapeuta jakoś "czuwa" (przynajmniej powinien) nad przebiegiem terapii. A jest gorzej i wcale to nie pomaga, parę razy próbowałam poruszyć tą kwestie, ale pewnie sama wiesz , że z terapeuta sensownie nie da się pogadać ( tylko np. Co to dla pani znaczy etc. Nawet w innych okolicznościach to by mnie bawiło... ;)
Może ktoś ma pomysł jak można ruszyć do przodu z takiej stagnacji.
Offline
Posty
282
Dołączył(a)
26 sty 2013, 15:04

Terapia i duży opór z mojej strony

Avatar użytkownika
przez Candy14 22 kwi 2013, 14:48
raz w tygodniu od czterech miesięcy.

przez te pierwsze miesiace czlowiek czuje sie zdecydowanie gorzej..rozgrzebywanie siebie nie jest przyjemne
. W takiej sytuacji czułam zawsze, że powinnam odezwać się pierwsza, ale nie wiedziałam kompletnie na jaki temat.

z jakiegos powodu chodzisz na te terapie....wywalaj co tam w Tobie siedzi. Moja terapeutka w ogole sie do mnie nie odzywala przez pierwsze miesiace poza jednym , moze dwoma zdaniami na sesje. To ja nadawalam , plakalam, wsciekalam sie i wywalalam co we mnie zalegalo latami.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Terapia i duży opór z mojej strony

Avatar użytkownika
przez znudzona-ona 22 kwi 2013, 17:30
dziewczyny, ale czy wy chodzicie do PSYCHOTERAPEUTÓW czy do jakichś psychologów. Nie każdy psycholog jest wykwalifikowanym terapeutą. Ja chodziłam na trzy różne terapie i na żadnej nie było opcji milczenia, które się przedłużało. terapeuta jest od tego, żeby pokierować pacjentem a nie po to żeby mu mówić "pani nie jest aktywna" i czekać na zmiłowanie. Drugą kwestią jest to, że pracy na terapii za pacjenta terapeuta nie zrobi i nawet jak czujemy wewnętrzny opór to musimy sobie uświadomić, że to jest czas dla nas, którego nie wykorzystamy dobrze jak nie będziemy nic robić.
Małgorzata. Pomagam w angielskim.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
688
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:33
Lokalizacja
podkarpackie

Terapia i duży opór z mojej strony

Avatar użytkownika
przez Candy14 22 kwi 2013, 18:56
znudzona-ona, ja akurat do terapeutki.. sadze ze gdyby w stanie w jakim do niej poszlam ona mnie prowadzila za reke to niewiele bym z tej terapii wyniosla. Jej mala aktywnosc zmuszala mnie do pracy bo przeciez nie bede siedziec godzine w milczeniu (chociaz raz zdarzylo mi sie przeryczec). Zreszta ona miala dar... nie odzywala sie ale jak juz sie odezwala to wywalala moj punkt widzenia do gory nogami i do mnie nalezalo przepracowac to i przetrawic.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Terapia i duży opór z mojej strony

Avatar użytkownika
przez znudzona-ona 22 kwi 2013, 18:59
Candy14, zgadzam się, że terapeuta nie ma robić za nas roboty, ale wg mnie taki co mówi "pani jest bierna" i po takim komunikacie siedzi i czeka na to, że pacjent nagle się zmieni w aktywnego to jest dupa a nie terapeuta. Powinien tak pokierować rozmową żeby się pacjent zrobił aktywny :)
Małgorzata. Pomagam w angielskim.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
688
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:33
Lokalizacja
podkarpackie

Terapia i duży opór z mojej strony

Avatar użytkownika
przez niezapominajka_ 22 kwi 2013, 19:03
Moja psycholog jest w trakcie uzyskiwania certyfikatu psychoterapeuty.
Przed podjęciem decyzji o terapii, zasięgnęłam informacji w internecie, by wiedzieć jak to mniej więcej wygląda. Trafiłam też na wątki o tytułach "Psycholog milczy", "Milczenie podczas psychoterapii". Dowiedziałam się z nich, że taki rodzaj milczenia jest charakterystyczny dla osób pracujących w nurcie psychodynamicznym. I ja właśnie na taką osobę trafiłam.
Przed terapią, jak każdy chyba, miałam pewne wyobrażenia. Myślałam sobie, że psycholog mnie w pewien osób poprowadzi, że z początku to ona będzie mówić więcej, będzie zadawać pytania, a ja stopniowo będę do niej dołączać aż całkowicie się otworzę.
Niestety, okazało się, że w rzeczywistości terapia wygląda inaczej. Mogłabym to porównać do matki, która uczy swoje dziecko chodzić i zamiast podtrzymując je pomóc mu postawić kilka pierwszych kroków, to ustawiła je na środku pokoju by samodzielnie przyszło do niej. Takie dziecko potknie się i przewróci się już po pierwszym kroku.

Nie chciałabym, by ktoś mnie opacznie zrozumiał. Nie staram się zwalić całej winy na psychologa. Doskonale zdaję sobie sprawę, że to ja postępuję źle i tak samo jak nie radzę sobie w życiu codziennym, tak i w gabinecie będę miała trudności. Pytanie tylko, jak je zwalczyć? Jak pokonać OPÓR?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
07 mar 2013, 15:56

Terapia i duży opór z mojej strony

Avatar użytkownika
przez znudzona-ona 22 kwi 2013, 19:10
niezapominajka_, nie mieści mi się w głowie, że terapeuta tak siedzi i czeka aż hokus-pokus i się pacjent zmieni w aktywną gadułę. A dlaczego czujesz opór? w końcu jesteście tylko we dwie, terapeutkę obowiązuje tajemnica zawodowa, to dlaczego masz opory? ale, szczerze mówiąc, ja bym chyba zmieniła terapeutą na pracującego w innym nurcie gdyby tak mi było nie po drodze z jego systemem pracy.
Małgorzata. Pomagam w angielskim.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
688
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:33
Lokalizacja
podkarpackie

Terapia i duży opór z mojej strony

Avatar użytkownika
przez Candy14 22 kwi 2013, 19:14
taki co mówi "pani jest bierna" i po takim komunikacie siedzi i czeka na to, że pacjent nagle się zmieni w aktywnego

to jest informacja zwrotna.. nie sadze zeby oczekiwala ze pacjent nagle zrobi sie aktywny ale zastanowi po co tam przyszedl... jezeli pomilczec to strata czasu obojga.
Takie dziecko potknie się i przewróci się już po pierwszym kroku.

a potem podniesie i bedzie probowac dalej... tego mozemy uczyc sie od dzieci
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Terapia i duży opór z mojej strony

Avatar użytkownika
przez znudzona-ona 22 kwi 2013, 19:16
Candy14, nie podoba mi się taki rodzaj pracy z człowiekiem, to moje subiektywne zdanie jest.
Małgorzata. Pomagam w angielskim.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
688
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:33
Lokalizacja
podkarpackie

Terapia i duży opór z mojej strony

Avatar użytkownika
przez Candy14 22 kwi 2013, 19:21
znudzona-ona, do kazdego trafia co innego :) Do mnie trafilo akurat to. Cale zycie bylam aktywna i bardzo samodzielna. Deprecha powalila mnie na kolana ale nie znioslabym gdyby terapeuta pochylam sie nade mna ze wspolczuciem i ulatwial cokolwiek. Sama pod jego okiem musialam sie podniesc po upadku.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Terapia i duży opór z mojej strony

Avatar użytkownika
przez niezapominajka_ 22 kwi 2013, 19:27
Ja tego nie odczuwam jako "opór". To fachowe określenie na bierność pacjenta używane przez psychologów. Ja po prostu nie potrafię wyrzucić z siebie wszystkiego co mi leży na sercu. Nigdy do tej pory nie zwierzałam się z takich rzeczy, nie opowiadałam o swoich uczuciach. Nikomu. Wiem, że obowiązuje ją tajemnica, ja nie czuję strachu przed tym, że komukolwiek mogłaby to wyjawić. Po prostu nie do końca jeszcze chyba potrafię się przyznać przed kimś jaka jestem naprawdę. A ona milcząc wcale mi tego nie ułatwia, bo jeśli ona milczy to i ja automatycznie się wyłączam i boję odezwać pierwsza. Kiedyś powiedziała mi, że z jej strony wygląda to tak, jakbym prowadziła z nią grę, kto kogo dłużej przetrzyma. Zwykle kończy się na tym, że ona odzywa się pierwsza, bo ja w takiej sytuacji tak zamykam się w sobie, że wolałabym przesiedzieć całą sesję w zupełnej ciszy, niż odezwać się pierwsza.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
07 mar 2013, 15:56

Terapia i duży opór z mojej strony

Avatar użytkownika
przez znudzona-ona 22 kwi 2013, 19:29
niezapominajka_, może rozważ zmianę nurtu terapii. albo daj sobie jeszcze czas żeby się oswoić z terapeutką i sposobem w jaki prowadzi terapię. Tutaj chyba nie ma innego rozwiązania.
Małgorzata. Pomagam w angielskim.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
688
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:33
Lokalizacja
podkarpackie

Terapia i duży opór z mojej strony

Avatar użytkownika
przez kaja123 22 kwi 2013, 19:37
Ja też na początku miałam takie sytuacje i bardzo mnie to stresowało. Gdy pojawiła się po raz kolejny zaczęłam coś mówić np: mam mętlik w głowie, nie potrafię mówić o sobie, irytuje mnie ta sytuacja że jest cisza a ja nie wiem co powiedzieć, jak jest dłużej cisza to mam coraz więcej objawów itp
Terapeutka wtedy mnie naprowadzała
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do