CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez hasselti 27 mar 2015, 13:12
Ludzie dostaje świra. :( nie wiem czy to moje urojenia, ale znów gorączkuje, nie zbadałam tego węzła nad obojczykiem, a miałam zgłosić się do hematologa bo mam coś z krwią, boje się, że to coś poważnego. Wtedy to już całkowicie życie by mi sie zawaliło. Nie mam sie komu wyżalić, mam sie ubrać i z mamą iść do lekarza, ale wzięłam za dużo benzo i mnie chwieje już, nie mam siły sie ubrać a muszę, mam temperaturę wysoką,siedze i płacze. Musze sie ubrać... trzymajcie kciuki żeby to nic poważnego nie było, bo chyba do wisły skocze
Można nie spać przez cały tydzień, przepłakać całą noc, stracić głowę z miłości i nikt niczego nie zauważy.
- Janusz Leon Wiśniewski "Miłość oraz inne dysonanse"
_________________________________________________________________________
ChAD - moje szaleństwo.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
26 wrz 2014, 13:55
Lokalizacja
Kuj-pom.

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 27 mar 2015, 15:38
Tańczący jesteś kolejną osobą o ktorej można chyba powiedzieć , że lamotrygina w pewnym sensie uratowała życie.
U mnie było podobnie. Owszem, teraz na lamo również zdycham , lecz to zdychanie nijak się ma do zdychania "sprzed" lamo.
Odnośnie terapii - bez trafionego leku, ktory powoduje przywrócenie przynajmniej części "normalności" nie ma tak terapia faktycznie najmniejszego sensu.
Przechodzilem prawie roczną grupową trzy razy w tygodniu i jej całkowita bezskutecznośc utwierdziła mnie tylko w przekonaniu, że nie ma już dla mnie ratunku i czas najwyższy na popełnienie samobójstwa...
Tak więc efekt tamtej terapii był całkowicie odwrotny od zamierzonego.
To był okres, kiedy idioci w kitlach diagnozowali mi "zaburzenia depresyjno-lękowe" i ładowali we mnie po kolei wszystkie SSRI nie wierząc że po nich jest jeszcze gorzej....
Dodatkowo dobijał mnie fakt, że z calej grupy byłem najbardziej zmiażdżony. I nie chodzi mi o licytowanie się. Z pozostałych terapeutyzowanych nikt nawet przez chwilę nie miał myśli samobójczych. Ja już mentalnie byłem sześć stóp pod ziemią.
Natomiast pozytywne skutki terapii którą odbywalem chyba przez dwa lata ( już w trakcie brania lamo) są nie do przecenienia.
Ciężko opisać w kilku zdaniach na czym tak naprawdę polega sukces terapii.
Może to, że dzięki niej w jakimś tam stopniu odzyskałem kontrolę nad swoim umyslem i emocjami?
Potrafię wyhamować w odpowiedniej chwili ten skrajny obłęd, ktory trwał nieprzerwanie przez kilka lat.
Potrafię jakimś nieznanym mi sposobem wyhamować atak ekstremalnie nasilonego lęku czy derealizacji.
Jednakże mogą to być efekty tylko i wyłącznie lamotryginy.
Nie będę się upierał. Bez lamo byłbym w głębokiej dupie na sto procent. Albo, co pewniejsze, byłbym w głębokiej jamie.
Macie rację (Tańczący i Widmo ), że każdy weteran ma swoje sprawdzone na sobie, skuteczne sposoby na przetrwanie czy też uczynienie swojej udręki bardziej znośną.
Pomimo, że naprawdę intensywnie cale życie żyłem sportem to teraz wysiłek fizyczny kompletnie mi nie służy.
Wielokrotne próby czy to biegania, grania w piłkę, treningu na worku, treningu na siłowni ( po kontuzji kręgosłupa na kick-boxingu to siłownia całymi latami była moim konikiem) czy też pływania zawsze kończą się poważną derealizacją, dezorientacją oraz lękiem co jest nie do przyjęcia. Nie potrafię zrozumieć tegoż mechanizmu. I boleję nad tym faktem jak cholera, ponieważ z kolesia o atletycznej budowie przeistaczam sie w oryginalną, szklaną butelkę z coca-coli.
Oczywiście dywaguję na ten temat. Może katecholaminy wydzielające się w trakcie wysiłku akurat u mnie powodują zmianę równowagi chemicznej w mózgu odpowiedzialną za wyżej wymienione objawy? Myślę tak, ponieważ leki typu reboksetyna ( Edronax), Bupropion ( Welbutrin), czy SNRI ( Wenlafaksyna) ktore dzialają poprzez modyfikację układu noradrenergicznego doprowadzały mnie do obłędu...
Zdrowy tryb życia kompletnie u mnie sie również nie sprawdza. Suplementy, zioła, negacja używek- a uwierzcie mi , że robiłem to wszystko jak najbardziej profesjonalnie - to wszystko krew w piach...
Możecie mnie ganić ale w moim przypadku najbardziej sprawdza się codzienna wieczorna porcja 2-3 browarów i ze dwa buchy...
Tolerancja nie wzrasta od wielu miesięcy. Samopoczucie wieczorne-fantastyczne. Oczywiście wiem, że to iluzja normalności, ale tą iluzją żyję.
Swiadomośc wieczornego , czasowego powrotu do normalności, do rozluźnienia myśli, szczęki i mięśni daję mi siłę na przetrwanie dnia i wywiązanie się z ciążących na mnie codziennych obowiązków.
Bo wiem , że wieczorem czeka nagroda w postaci chwilowej normalności.
Wczoraj na przykład z uśmiechem na twarzy towarzyszyłem żonie w wieczornych zakupach w markecie. Cudownie było gubić się w alejkach i nie potrafić odnaleźć żony. Cudownie ponapalać się na mijane dupcie i z zainteresowaniem przyglądać się towarom na półce. Cudownie rozśmieszać żone rubasznymi uwagami i komentarzami. Cudownie choć przez krótką, lecz jakże błogą chwilę ŻYĆ !
Uwielbiam ten ogromny dystans jaki pojawia się wobec samego siebie.
Bez problemu potrafię nie schlewać i nie naćpać się. Łapię ten delikatnie odmienny stan świadomości pozwalający mi zupełnie normalnie funkcjonowac i potem tylko go juz delikatnie pielęgnuję. Faza jest na tyle dyskretna, że absolutnie nikt niewtajemniczony nie jest w stanie po mnie niczego zauważyć.
Naprawdę probowalem całkowitej abstynencji przez kilka miesięcy. Absolutnie niczego pozytywnego nie wniosła. Fazy i nasilenie choroby nadal rządziły się swoimi nieodgadnionymi prawami.
Nie ma różnicy. Absolutnie żadnej.
Tylko tak potrafię trwać i zmagać się z wyniszczającymi demonami temidy i innych karkołomnych kłopotów.
Myślę, że rację mają Marwil i mój kolega Ander, że gdyby nie garb strasznych i nierozwiązywalnych trwających od kilku lat problemów to być może w bardziej stabilnym stanie mógłbym jakoś trwać i ułożyć sobie życie w sposób umożliwiający mi znośną wegetację do wczesnej starości.
Ale niestety....
I tu pojawia się paradoks. Kiedy przez kilka lat marzyłem o śmierci, o skutecznym samobójstwie, o raku czy wypadku samochodowym to los jakoś mi tego nie chcial zafundować.
Teraz, kiedy jestem przekonany, że mógłbym jednak jakoś dalej życ to los chce mi to zabrać.
Moja złość na ślepy los, Karmę, czy też Boga jest tak straszna, tak bardzo atawistyczna, że z wielką radością i w poczuciu odwetu na całym świecie bez problemu mógłbym rozpieprzyć pełnego pasażerów Air Busa w Alpach.
Najlepiej, żeby była to jakaś pielgrzymka ludzi bardzo dobrych, wierzących, lecących na przykład na czyjąś kanonizację. Albo lekarze bez granic, pomagający charytatywnie potrzebującym na calym świecie. Tak żeby Boga zabolało. Tak żeby jak najwięcej ludzi po czyms tak okropnym straciło w Niego wiarę.
Na wojnie nie bierze się jeńców.
Wojna to koszmar.
Dla wszystkich stron....
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1517
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Widmo 27 mar 2015, 16:01
Tańczący z lękami napisał(a): W moim przypadku jednak potrzeba było wielu narzędzi a i tak nie jest dobrze każdego dnia

Bardzo kluczowe stwierdzenie!!!
Wlasnie o to chodzi, ze nie tylko leki, nie tylko zdrowy tryb zycia ale jeszcze np. sport, ktory jest wentylem dla stresu sa wazne.
A i co z tego bedzie, kiedy los pograzy nas jakims w jakims nieszczesciu?

Ja dokladam do tego jeszcze zmiany w schematach funkcjonowania.
I nie koniecznie musi to byc psychoterapia. Sadze, ze wiekszosc dostepnych psychoterapii w Polsce nie jest dedykowana chadowca.
Do tego stwarza falszywe obietnice.
Korzysci, ktore odnioslem byly zwiazane raczej z ogolnymi sprawami, spojrzeniem na swoje funkcjonowanie w kluczowych dla mnie sprawach niz konkretnie z chadem.
Ale wlasnie te schematy, sposoby dzialania najbardziej wplywaja na to jak choruje.
Radzenie sobie z sytuacjami i momentami, ktore czesto wywolywaly i/lub potegowaly objawy chad uwazam za wazne.
Nie do konca mamy wplyw na to czy spadnie deszcz ale juz nauczyc sie jak stawiac szalas jest rzecza wazna :) (Joda ;) )
INTEL,
Co do sportu to juz pisalem, ze duze obciazenie i zmeczenie wywoluje obnizony nastroj.
Podobnie sport moze tez pobudzac. W ogolnosci dziala jednak pozytywnie ale warto zwracac uwage aby wykluczyc z niego
ten chadowy pierwiastek rywalizacji, nakrecania, przesadzania z wysilkiem na gorce a zamiast tego dbania o umiar
i dyscypline kiedy nadchodzi dolek.

-- 27 mar 2015, 15:16 --

INTEL,
Moze wiec powrot do lekkich treningow i garow ale bez napinki bylby wskazany?
Ale bez napinki. Brac tylko z tego to co fajne, nieobciazajace i przyjemne.
Przyznam, ze staram sie tak robic ze sportowaniem i przyznam, ze pierwszy raz w zyciu mam
frajde, ze nie musze sie spinac choc co rusz mnie nosi.
Bo najgorsze, kiedy cos ma nam pomoc i w sumie bylo przyjemne ale zaraz zaczyna sie nakrecanie
i zostaje pozerane przez gorke a pozniej dolek.
Trudno w chadzie podchodzi sie do sprawy hobby.
Offline
Posty
665
Dołączył(a)
10 mar 2012, 19:09

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Tańczący z lękami 27 mar 2015, 17:56
INTEL 1, zgadzam się z Widmo, odnośnie sportu. Każdy wysiłek powoduje wyrzut adrenaliny i noradrenaliny. Im cięższy tym ten wyrzut jest większy. Do tego jeśli wysiłek trwa pow 30 min dowala dość mocno kortyzol. Tak więc, tak jak kiedyś biegałem do oporu a później 2h po dopadał mnie LĘK! (i to /cenzura/ po sporcie) teraz 20min truchtem i przestałem patrzeć na zegarek, biegam lekko, spokojnie choć i tak się spocę. Wracam czuję się lepiej a wcześniej czułem się po sporcie gorzej. Aha największy wyrzut katecholamin jest w pierwszym tygodniu rozpoczęcia treningów, tak więc tym bardziej najlepiej zacząć od spacerów (z kijkami lub bez :mrgreen: ) Dobra robaczki idę na miasto zapodać 2-3 browarki i grzecznie wrócić do domu ;)
paroksetyna 15mg, mianseryna 5mg
doraźnie: co będzie pod ręką
zaburzenia lękowo-depresyjne, nerwica
Posty
1369
Dołączył(a)
21 lis 2012, 14:22
Lokalizacja
Poznań

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Depakiniarz 27 mar 2015, 19:00
Po nieprzespanej nocy zapodałem 200 kwety grubo po godzinie 14, wstałem o 17.12, wypoczęty...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1503
Dołączył(a)
30 lis 2013, 23:04
Lokalizacja
Trójmiasto

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Bode Miller 27 mar 2015, 21:02
Ja po sporcie czuje się lepiej. Takie są moje wrażenia "na gorąco", bo właśnie wróciłem z nordica :). To fizyczne zmęczenie jakoś mnie odpręża. Idąc każde kolejne kółko koncentruje się na tym ,żeby je przejść i nie myślę o żadnych problemach. Jako dziecko sporo trenowałem. Grałem w drużynie trampkarzy. Brałem udział w turniejach szkolnych(pływanie,pingpong), śmigałem zimą na nartach biegówkach. W Liceum często jeździłem na rowerze po różnych peryferiach odłączając się od świata zewnętrznego. Tak, więc pasja do sportu była u mnie zaszczepiona od dziecka i z perspektywy kibica od meczu Legia Panatinaikos w 96 r. i czynnego"sportowca".Oczywiście w trakcie epizodu ciężkiej i umiarkowanej depresji nie było mowy o treningach i porzuciłem sport na dłuższy czas. Teraz mam łagodny epizod i jakoś dymam. W niedziele oczywiście jedziemy dojebać Wyspiarzom :).
Bode Miller
Offline

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Metaxa 27 mar 2015, 21:18
a co to daje?
czy to normalne że ma się ochotę na alkohol?
tylko strach przed kacem mnie ratuje..
Nawet gdy zostaniesz sam, niech Cię nie przeraża nic,
po przekroczeniu życia bram z bliskimi łączy nić,
nawet gdy zostaniesz sam do końca swoich dni,
pamiętaj,o tym ze masz mnie, tego nie zmieni nikt.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
179
Dołączył(a)
26 mar 2015, 20:30
Lokalizacja
Warszawa

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Depakiniarz 27 mar 2015, 21:28
Normalne w jakim sensie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1503
Dołączył(a)
30 lis 2013, 23:04
Lokalizacja
Trójmiasto

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Metaxa 27 mar 2015, 21:37
biorę leki to mam ochotę się napić ale po 2-ch piwach kac jest okropny.
jak nie biorę leków to mi się nie chce pić..ale wtedy nic mi się nie chce...
i tak źle i tak nie dobrze.
Nawet gdy zostaniesz sam, niech Cię nie przeraża nic,
po przekroczeniu życia bram z bliskimi łączy nić,
nawet gdy zostaniesz sam do końca swoich dni,
pamiętaj,o tym ze masz mnie, tego nie zmieni nikt.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
179
Dołączył(a)
26 mar 2015, 20:30
Lokalizacja
Warszawa

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Depakiniarz 27 mar 2015, 21:39
Ja ostatnio testowałem benzo z alkoholem, Lorafen około 7 tabletek 1mg i 50 ml wódki, zabawa przednia, polecam, z większą ilością alkoholu w razie czego nie próbuj, bo się wywiniesz jak Whitney Houston.

A teraz zastanawiam się czy nie połączyć alkoholu z Tramalem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1503
Dołączył(a)
30 lis 2013, 23:04
Lokalizacja
Trójmiasto

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Metaxa 27 mar 2015, 21:45
tramal z wódką przerabiałam ze znajomym..
mi nic a on jakoś się źle poczuł...
ale trochę depakine+ketrel+malibu?
hmmm..
Nawet gdy zostaniesz sam, niech Cię nie przeraża nic,
po przekroczeniu życia bram z bliskimi łączy nić,
nawet gdy zostaniesz sam do końca swoich dni,
pamiętaj,o tym ze masz mnie, tego nie zmieni nikt.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
179
Dołączył(a)
26 mar 2015, 20:30
Lokalizacja
Warszawa

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Wolfx 27 mar 2015, 22:05
Metaxa, Witaj w świecie świrów ;)
Wolfx
Offline

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Depakiniarz 27 mar 2015, 22:27
Metaxa napisał(a):tramal z wódką przerabiałam ze znajomym..
mi nic a on jakoś się źle poczuł...
ale trochę depakine+ketrel+malibu?
hmmm..


Wóda nasili działanie ketrelu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1503
Dołączył(a)
30 lis 2013, 23:04
Lokalizacja
Trójmiasto

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez ardhexyd 27 mar 2015, 23:45
Boże, czemu my musimy tak cierpieć, za co, dlaczego ?
Sadyzm :|
ESCI-AMISU-ALPRA-MIANSE
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość: unikająca, zależna, cechy osobowości narcystycznej i niedojrzałej.
"Dobrych ludzi zmiażdżył walec czasu nowej generacji".
"Genetycznie kodowany strach, zaszczepimy Ci przez chrzest".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
03 mar 2015, 20:59
Lokalizacja
Varsovia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do