Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

Avatar użytkownika
przez Werty 22 lut 2012, 15:53
Witam.
Może i wetnę się w już ustabilizowany wątek, ale miałbym do was pytanie, o samotność. Czy waszym zdaniem są ludzie z jakiś powodów nie przyciągający innych? Tak zupełnie bez powodu. Dam trochę swojej historii. Nie będzie to zbyt długie i mocno po łebkach (a przynajmniej postaram się, aby nie było).
Od kiedy pamiętam nie miałem zbyt dużego grona znajomych, na ogół "znałem" 2-4 osoby. O ile w ogóle w danym okresie czasu miałem obok siebie jakiś ludzi. Lwią część swojego życia spędziłem sam. Od wczesnego dzieciństwa, aż do teraz. Co ciekawe wcześniej nie byłem jakimś samotnikiem z wyboru, nie izolowałem się od ludzi dla zasady i świadomie (tak szczerze mówiąc miałem taki krótki epizod, gdy nerwica najmocniej uderzyła), nie mam problemów w nawiązywaniu kontaktów, żadnej nieśmiałości (chociaż czasami w pewnych konkretnych sytuacjach pojawia się trema np.w urzędzie). Nie czuję się introwertykiem ani ekstrawertykiem - na tej osi sam siebie widzę raczej pośrodku, ale z odchyleniami to w jedną to drugą stronę :D.
Nie wiem z czego to zawsze wynikało, ale nigdy nikt do mnie nie lgnął, nie przyciągałem ludzi... Raczej z konieczności i wyboru musiałem stać z boku. Za dzieciaka nikt nie przychodził po mnie, aby pograć w piłkę, a gdy nieco podrosłem nikt nie wyciągał na browara lub na czyjąś osiemnastkę. Nie piszę tego, aby się wyżalić czy coś w tym rodzaju. Czasami miało się jakiegoś "kumpla", a czasami nie, raz na jakiś czas na krótko raczej "wbijałem się w ekipę".
Z powodu tej swojej cechy nieprzyciągania ludzi zbudowałem swoje życie wokół hobby, zainteresowań i aktywności i obecnie poglądów które nie wymagają kontaktów z ludźmi, a przynajmniej zbyt rozbudowanego życia towarzyskiego. Ten stan rzeczy swego czasu przypieczętowały zaburzenia lękowo-depresyjne i jej główna manifestacja - fobia szkolna i konieczność kontynuowania nauki w trybie indywidualnym.
Niewiele pomogło w tym wszystkim życie jak mi się wydawało "na krawędzi" - ale tego tematu nie chcę ruszać.
Jeżeli już ktoś do mnie lgnie to często dlatego, że czegoś chce (wiadomo, norma, no ale...). Przez kilka lat od czasów gimnazjum kumplowałem się z człowiekiem, który podświadomie (a może i świadomie - nie wiem) mimo braterskiej otoczki stawiał mnie raczej w roli swojego rywala... Wiem, brzmi to dziwnie, ale na każdym polu chciał być ode mnie lepszy. Np. więcej wypić, więcej imprezować, więcej panienek zaliczyć, kupować lepsze ciuchy, więcej zarabiać itd itd. Chyba cieszyło go gdy podczas najcięższych stanów psychicznych i problemów z tego wynikających bardzo cierpiałem (a przynajmniej miałem takie wrażenie).
Kontakty z kobietami też miałem i mam raczej ubogie, co prawda umawiałem się z dziewczynami, ale było to bezowocne i daremne na ogół. Bardzo późno jak na dzisiejsze standardy po raz pierwszy przeżyłem jakiekolwiek zbliżenie z kobietą i oczywiście też było to raczej automatyczne niż barwne. Dzisiaj już tak zabagniłem w swoim życiu, że głupio mi nawet nawiązać relację z kobietą. Nie mógłbym wiele dać od siebie: piję alkohol, nie mam stałego zatrudnienia, brak wykształcenia, mieszkam z rodzicami, no i co gorsza to kim jestem i jaki jestem.
Były czasy kiedy przeciwko temu wszystkiemu mocno się buntowałem. Raz popadałem z nienawiść do ludzi i mizoginię, idąc przez rezygnację i smutek tym wszystkim, do skrajnego ubóstwienia ludzi (jak jakiś mistyk /cenzura/!).
Obecnie, pogodziłem się z tym jak jest. Co prawda męczy mnie dojmujące uczucie osamotnienia, ale nie załamuję się z tego powodu.
Szkoda tylko, że nie pogodziłem się z moim życiem znacznie wcześniej, zanim pojawiła się u mnie agresja, wszelkie frustracje, zanim zacząłem regularnie pić.

Sorry, że tak trochę chaotycznie, ale gdybym chciał się rozpisać to byłoby tego 5 razy więcej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
728
Dołączył(a)
10 maja 2006, 22:49

Samotność

przez avest 22 lut 2012, 15:53
Mam poglądy protestanckie, a więc u nas wolno stosować antykoncepcję itd.
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
04 gru 2011, 21:52

Samotność

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 22 lut 2012, 16:01
Rozumiem . Mam przyjaciela z Kościoła Zielonoświątkowców. Często za młodszych lat uczęszczałem do nich. Wspaniali ludzie z wielką wiara , ale u mnie zwyciężył ortodoksyjny Rzymski Katolicyzm.Pozdrawiam w Panu.
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9027
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

przez nextMatii 22 lut 2012, 16:01
Nic nie jest idealne
dobro nie istniało by bez zła...i
na odwrot....
Nie rozumiesz sensu stricto tego co pisze....
Paweł3...
Miłlosc sama w sobie jest wolnosci
a....akceptacja,przyzwoleniem....
Jesli uczucia z nas w nas płyna wolno...bez naporu,wtedy są prawdziwe.....
nextMatii
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez Abbey 22 lut 2012, 16:07
Werty napisał(a):Raczej z konieczności i wyboru musiałem stać z boku.
[...]
Jeżeli już ktoś do mnie lgnie to często dlatego, że czegoś chce (wiadomo, norma, no ale...). Przez kilka lat od czasów gimnazjum kumplowałem się z człowiekiem, który podświadomie (a może i świadomie - nie wiem) mimo braterskiej otoczki stawiał mnie raczej w roli swojego rywala... Wiem, brzmi to dziwnie, ale na każdym polu chciał być ode mnie lepszy. Np. więcej wypić, więcej imprezować, więcej panienek zaliczyć, kupować lepsze ciuchy, więcej zarabiać itd itd. Chyba cieszyło go gdy podczas najcięższych stanów psychicznych i problemów z tego wynikających bardzo cierpiałem (a przynajmniej miałem takie wrażenie).


Jakbym czytała o sobie... Najgorsza była przyjaźń z kimś, kto ciągnąć ze mną znajomość chciał się tylko dowartościować, że pisze wiersze, a ja nie, ona się odstroi, a ja nie, ona umie angielski, a ja dukam jak ciota... :roll:
Obrazek
All my life I’ve been so lonely
All in the name of being holy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8782
Dołączył(a)
26 gru 2011, 21:27
Lokalizacja
85°48',12''N 176°8',94'' W

Samotność

przez nextMatii 22 lut 2012, 16:12
Potraficie nawiazac z kims znajomosc bezinteresownie?
No chyba raczej jest to rzadkoscia
obie strony juz na wstepie czegos oczekuja jedna od drugiej......
Taka jakby tranzakcja.....?
Jej charakter zalezy tylko od tego
jacy jestesmy...tam w srodku....
nextMatii
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez czarna megi 22 lut 2012, 16:16
samotnosc- jestem samotna calymi dniami, nikt nie rozmawia ze mna, co depresja pogarsza mi sie, czuje sie odepchnieta przez innych, duzo w zyciu stracilam, i jestem zmeczona klopotami i tymi ciezkimi przejsciami. bardzo brakuje mi tak naprawde kogos z moglabym porozmawiac. nie koniecznie o chorobie, chcialabym poczuc sie znow potzrebna choc troche. ale im dalej jestem sama tym bardziej czuje ze nic z tego nie bedzie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
07 mar 2010, 13:42
Lokalizacja
lodzkie,Lodz,Rzgowska

Samotność

Avatar użytkownika
przez Abbey 22 lut 2012, 16:16
Nigdy nie przyjaźniłam się z kimś dla notatek czy dowartościowania, jak moi 'przyjaciele'. Ja po prostu chcę mieć kogoś, z kim mogę porozmawiać, wyjść czasem, ale to chyba nie są jakieś wielkie wymagania? No chyba, że akceptacja mojej osoby to trudne zadanie...
Obrazek
All my life I’ve been so lonely
All in the name of being holy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8782
Dołączył(a)
26 gru 2011, 21:27
Lokalizacja
85°48',12''N 176°8',94'' W

Samotność

przez nextMatii 22 lut 2012, 16:18
Akceptacja Vett działa we dwie strony....co dajesz na ile tyle otrzymujesz w zamian....
nextMatii
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez czarna megi 22 lut 2012, 16:19
Vett napisał(a):Nigdy nie przyjaźniłam się z kimś dla notatek czy dowartościowania, jak moi 'przyjaciele'. Ja po prostu chcę mieć kogoś, z kim mogę porozmawiać, wyjść czasem, ale to chyba nie są jakieś wielkie wymagania? No chyba, że akceptacja mojej osoby to trudne zadanie...

nie sa to wielkie wymagania, ale sama po sobie widze jak teraz ludzie gonia i tylko mysla o wlasnym dobru, nie innych, dlatego ja tez przestalam sie kontaktowac z takimi ludzmi i jestem sama,
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
07 mar 2010, 13:42
Lokalizacja
lodzkie,Lodz,Rzgowska

Samotność

Avatar użytkownika
przez Abbey 22 lut 2012, 16:21
Wiesz... Przyjaźniłam się z kimś zupełnie odmiennym. Akceptowałam to co lubi, jaka jest... I jakoś nie wyszło. Pomimo lęku przed ludźmi, wychodziłam z nią, poznawałam jej znajome, bo tak chciała. Jednak gdy powiedziałam jej, że kontakt z obcymi jest dla mnie udręką, nie zaakceptowała tego. Dalej wyciągała mnie do tych dziwnych koleżanek, a ja to znosiłam.
Dałam wiele, a mało dostałam...

-- 22 lut 2012, 15:22 --

Może ludzie są inni, może trafiłam na parszywy wyjątek (chociaż wątpię), ale nie otrzymałam zrozumienia. Do dziś mi to się odbija...
Obrazek
All my life I’ve been so lonely
All in the name of being holy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8782
Dołączył(a)
26 gru 2011, 21:27
Lokalizacja
85°48',12''N 176°8',94'' W

Samotność

przez nextMatii 22 lut 2012, 16:28
Vett akceptacja,jest trudną sprawa
rozminelyscie sie w oczekiwaniach
Tylko na jednej osobie świat sie nie kończy.....
nextMatii
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez czarna megi 22 lut 2012, 16:29
przez dlugi czas mojej choroby, nerwiy, depresji to pare lat juz, ciagle bylam sama i sama musialam miezyc sie z bardzo ciezkimi sytuacjami, jak stracilam wkoncu dzieci tez zostalam z tym sama, ci niby znajomi byli przez chwile, wtedy gdy potzrebowali cos ode mnie a jak ja podupadlam to znajomi odeszli, to jest bardzo przykre uczucie, i bolesne. do tej pory sama mecze sie ze soba, bo nie mam tak ze moge do kogos sie zwrocic i pomagac.jestem tylko czlowiekiem, zamknietym w domu :bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
07 mar 2010, 13:42
Lokalizacja
lodzkie,Lodz,Rzgowska

Samotność

Avatar użytkownika
przez Abbey 22 lut 2012, 16:32
Na jednej nie, ale gdy ten sam schemat się przerabia raz po raz, odechciewa się działać... Trzy razy zostałam nagle odsunięta; raz dla lepszego prezentu na urodziny, dwa razy dla 'lepszej'.
Teraz boję się przechodzić przez to kolejny raz...
Obrazek
All my life I’ve been so lonely
All in the name of being holy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8782
Dołączył(a)
26 gru 2011, 21:27
Lokalizacja
85°48',12''N 176°8',94'' W

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do