Kiedy życie staje się egzystowaniem z dnia na dzień

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Kiedy życie staje się egzystowaniem z dnia na dzień

Avatar użytkownika
przez uspiony 16 wrz 2011, 09:44
Susannah, to uniezależnij się finansowo od rodziców i wypnij się na nich. Jeżeli mieszkasz na jakimś "zadupiu", gdzie nie ma prawie lekarzy to może lepiej wybrać się gdzieś, gdzie ludzi jest więcej?
Jedno jest pewne. Jeżeli nic nie zmienisz to wrócisz tu za jakiś czas z tym samym lamentem, a pamiętaj, że przybędzie Ci już lat.
Na własną rękę to można działać jak masz małe problemy, Twoje raczej na takie nie wyglądają, więc warto się kimś podeprzeć i szukać w nim oparcia i motywacji.

i taka ciekawa sentencja dla Ciebie. Zabierz z niej co najlepsze.
"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj."
Mark Twain

Pozdrawiam :)
Coś straciłem. Nie jestem do końca pewien co... ale wiem, że nie zawsze czułem się taki... uśpiony. Ale wiecie co? Nigdy nie jest za późno, żeby to odzyskać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
02 sty 2010, 18:16

Kiedy życie staje się egzystowaniem z dnia na dzień

przez Susannah 16 wrz 2011, 21:41
No właśnie jest wielki problem odkąd skończyłam szkołę. Praktycznie jestem w domu, znajomi ze szkoły rozjechali się po róznych uczelniach, nie miałam w ogóle bliższych znajomych, w LO tylko "cześć" i jakieś zdawkowe info wymieniane na tematy dt. szkoły, i tak dalej. Nie wychodzę na piwo, nie umawiam się,nie imprezuję. Żyję sama. Z rodziną mam fatalnie, najpierw był boom jak pojawiła się anoreksja,nazwana tym razem po imieniu, a nie dietą Susannah, to nagle wszyscy opiekuńczy, po szpitalu itp. Nagle wszyscy chcą mi kupić owoce i tak dalej. Im dalej od niskiej wagi,tym ciężej bo zaczyna się znowu "a co, nie masz pieniedzy?ja ci nie będę dogadzał,mogę cię olać"... Także zaczełam się bać przyszłości. Poza tym zmagam się ze swoimi demonami, nadal mam czasem wyrzuty sumienia odnośnie jedzenia,choć minęło od wyjścia ze szpitala pół roku. Powiem tak: gdybym nie chciała się uniezależnić, nie pisałabym tutaj. Naprawdę marzę o swoim życiu, gdy będę mogła żyć jak człowiek. Ale dlaczego ciągle mam pod cholerną górkę? M<oże mają rację,że nie osiągnę nigdy niczego.
Wszędzie mnie odrzucają. Ja już nie mogę patrzeć na oferty pracy, bo dołuję się i w ogóle wolę nie startować, nie pisać podań, życiorysów nie nosić. Bo po co? Skoro nie mam DOŚWIADCZENIA a zdobyć go nie mogę dzięki kochanemu pośredniakowi w mojej mieścinie. Nie wiem, czy ma sens życie takie jakie mam,bo to nie życie tak naprawdę. Bo co ja mam robić? 3 rok oglądać tv? Za 5 lat będzie tak samo. Nie mówcie tutaj,że nie staram się,etc.,że zależy wszystko ode mnie. Guzik prawda! Miałam okres dobry po 1 hospitalizacji, i co? I nic, tony podań,listów,rozmów. I jedno wielke g... w zamian.
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
13 sie 2009, 21:17

Kiedy życie staje się egzystowaniem z dnia na dzień

Avatar użytkownika
przez uspiony 17 wrz 2011, 09:47
Susannah jeżeli dochodziło do rozmów kwalifikacyjnych i było ich faktycznie trochę to spróbuj zastanowić się czy czasem Ty sama nie jesteś sobie na minus.
Może czas poszukać pracy gdzieś dalej o domu, np. w innym większym mieście? Nie wiem co konkretnie Cię interesuje, ale z doświadczenia wiem, że jeżeli nie masz jakichś super kwalifikacji i ma być to raczej praca na same utrzymanie to najlepiej przejść się samemu po mieście i popytać.

Co do rodziców to aż tak bardzo cenisz ich zdanie? Czy jak powiedzą Ci, że jesteś śmieciem to faktycznie nim chcesz być? Pomyśl?

To nie to, że się nie starasz, ale wygląda to na zasadzie: powysyłałam trochę CV, byłam na kilku rozmowach... nie ma odzewu to niestety, ale więcej tego robić nie będę. Wolę posiedzieć w domu na tyłku i słuchać jak starzy mówią jaka to ja jestem głupia, chora, walnięta.
Twoim problemem jest brak akceptacji ze strony rodziców. Mogę się mylić, ale także anoreksja jest częstą tego następstwem. Ja bym niestety na to nie liczył. Ludzie nie zmieniają się od taka, szczególnie jeśli sami tego nie chcą.
Jeżeli mówią Ci, że nie masz pieniędzy to powiedz im, że tak nie masz, ale chcesz pracować i czy mogą Ci jakoś pomóc. Jeżeli pomogą to świetnie, jeśli nie to czy w dalszym ciągu będą uprawnieni do tego, aby mówić Ci, że nie masz pieniędzy i jesteś nikim? Przecież nie byli Ci wstanie pomóc kiedy byłaś w potrzebie!!!!!!!

Nie najgłupszym rozwiązaniem byłoby też odezwanie się chociaż do kogoś z Twojej szkoły. Siedzenie w domu na pewno Ci nie pomoże, a wychodzą do ludzi rośnie prawdopodobieństwo zdarzenia się czegoś istotnego.
Coś straciłem. Nie jestem do końca pewien co... ale wiem, że nie zawsze czułem się taki... uśpiony. Ale wiecie co? Nigdy nie jest za późno, żeby to odzyskać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
02 sty 2010, 18:16

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Kiedy życie staje się egzystowaniem z dnia na dzień

Avatar użytkownika
przez zaqzax 17 wrz 2011, 19:08
moje życie jest chyba mniej barwne niż pseudożycie w facebookowej wersji The Sims.
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
631
Dołączył(a)
24 wrz 2007, 00:57
Lokalizacja
Europa

Kiedy życie staje się egzystowaniem z dnia na dzień

przez Susannah 17 wrz 2011, 20:00
uspiony napisał(a):Susannah jeżeli dochodziło do rozmów kwalifikacyjnych i było ich faktycznie trochę to spróbuj zastanowić się czy czasem Ty sama nie jesteś sobie na minus.
Może czas poszukać pracy gdzieś dalej o domu, np. w innym większym mieście? Nie wiem co konkretnie Cię interesuje, ale z doświadczenia wiem, że jeżeli nie masz jakichś super kwalifikacji i ma być to raczej praca na same utrzymanie to najlepiej przejść się samemu po mieście i popytać.

Co do rodziców to aż tak bardzo cenisz ich zdanie? Czy jak powiedzą Ci, że jesteś śmieciem to faktycznie nim chcesz być? Pomyśl?

To nie to, że się nie starasz, ale wygląda to na zasadzie: powysyłałam trochę CV, byłam na kilku rozmowach... nie ma odzewu to niestety, ale więcej tego robić nie będę. Wolę posiedzieć w domu na tyłku i słuchać jak starzy mówią jaka to ja jestem głupia, chora, walnięta.
Twoim problemem jest brak akceptacji ze strony rodziców. Mogę się mylić, ale także anoreksja jest częstą tego następstwem. Ja bym niestety na to nie liczył. Ludzie nie zmieniają się od taka, szczególnie jeśli sami tego nie chcą.
Jeżeli mówią Ci, że nie masz pieniędzy to powiedz im, że tak nie masz, ale chcesz pracować i czy mogą Ci jakoś pomóc. Jeżeli pomogą to świetnie, jeśli nie to czy w dalszym ciągu będą uprawnieni do tego, aby mówić Ci, że nie masz pieniędzy i jesteś nikim? Przecież nie byli Ci wstanie pomóc kiedy byłaś w potrzebie!!!!!!!

Nie najgłupszym rozwiązaniem byłoby też odezwanie się chociaż do kogoś z Twojej szkoły. Siedzenie w domu na pewno Ci nie pomoże, a wychodzą do ludzi rośnie prawdopodobieństwo zdarzenia się czegoś istotnego.


dochodziło do rozmów, bo byłam na nie kierowane z up, były to teoretyczne "propozycje stażów", to jest 6 spotkań w ciagu 3 lat... Na inne rozmowy chodziłam z ogłoszeń, np. znam j.,niemiecki dobrze i poszłam na rozmowę dt. pracy pracownika biurowego (wymagana dobra znajomość niemieckiego), tak samo starałam się o referenta z tym językiem. Bez szans.
Tak samo było z recepcjonistką i sprzątaczką w jednej osobie, tak jak również z dwoma ofertami dla kelnerek. Zawsze z kwitkiem. Tak samo było odnośnie pracy w Media Expert i innych takich.
Cóż, mówią mi że "każdy jest kowalem własnego losu" (rodzice), oczywiście pomóc nie pomogą a także nie mają znajomości jakie są widać wymagane do znalezienia i podjęcia pracy takowej. Mówiąc o rodzinie,mam na myśli ojca, matka ma schizofrenię i większość spraw niestety do niej nie trafia/nie dociera. Mam wrażenie,że wszystkie podania jakie złożyłam znalazły się od razu w koszu.
(Przykładem jest rozmowa telefoniczna, pytałam o możliwość stażu w x, mówią "proszę przyjść ze świadectwem, będzie dana osoba i spyta się pani", przychodzę, nawet nie rozmawiał ze mną ten ów ktoś tylko wyszedł po 10 minutach wielkiego czekania na jaśnie pana, i od razu na wstępie nie dopuszczając mnie do głosu "nie bierzemy stażystów, bo up nie ma środków". Dzwonię póxniej z ciekawości do urzędu,słyszę że środki mają jeszcze. Bez komentarza?
Cóż, szukam na terenie całego powiatu, jestem w stanie dojeżdżać do roboty. I co z tego>? Chcieć to ja sobie mogę...A z ludźmi ze szkoły nie mam kontaktu, poza tym nie rozmawiałam z nimi na tematy inne niż o szkole i zdawkowe. :?
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
13 sie 2009, 21:17

Kiedy życie staje się egzystowaniem z dnia na dzień

przez paradoksy 17 wrz 2011, 20:16
Susannah, czy Ty, bądź Twoi rodzice czy rodzina nie macie żadnych a ŻADNYCH znajomości w jakichś urzędach żeby chociaż od stażu zacząć?
dziwne że się nigdzie nie dostałaś..
paradoksy
Offline

Kiedy życie staje się egzystowaniem z dnia na dzień

przez Susannah 17 wrz 2011, 20:21
no nie, rodzice osiedlili się tutaj po ślubie ale nie pochodzą z tych rejonów.
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
13 sie 2009, 21:17

Kiedy życie staje się egzystowaniem z dnia na dzień

Avatar użytkownika
przez uspiony 17 wrz 2011, 20:30
Susannah faktycznie ciężko się to słyszy, no ale może spróbuj gdzieś dalej od siebie? Ważne, aby zacząć coś robić.
Coś straciłem. Nie jestem do końca pewien co... ale wiem, że nie zawsze czułem się taki... uśpiony. Ale wiecie co? Nigdy nie jest za późno, żeby to odzyskać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
02 sty 2010, 18:16

Kiedy życie staje się egzystowaniem z dnia na dzień

przez Susannah 17 wrz 2011, 20:41
No poza powiatem to nie ma szans, bo dojazdu bym nie miała. W granicach mojego powiatu wiele razy próbowałam,odpowiadałam na oferty, w tym miesiącu starałam się na kelnerkę w pobliskiej restaurancji (teraz wywiesili nowe ogłoszenie, szok. Zupełnie jakby jednej osoby na rozmowę nie mogli zaprosić...) oraz do pracy w myjni (tam akurat odpowiedzieli,że zapiszą sobie dane w razie gdyby potrzebowali- to dlaczego dają ogłoszenie,jeśli teraz nie potrzebują?)

-- 26 wrz 2011, 15:46 --

mój ojciec mnie oszukał i to jest chamskie.
łudziłam się
powiedział do mnie "no popraw się, bo jak pójdziesz do x. na studia to musiz jakoś wyglądać "
i co, teraz jestem gruba i nie jestem na studiach. kolejny zjebany rok.
podpuscił mnie wykorzystał moje marzenie pretekstem żebym tylko przytyła
teraz zostałam z niczym i dodatkowymi kilogramami które szczerze NIE SĄ mi POTRZEBNE bo nie miałam zagrożenia zycia wychodzac ze szpitala (45kg nie jest to az taka straszna niedowaga) czuje sie podle bo ktos zdeptał moje marzenie to o czym sniłam i co i nie dosc ze mi psychike zniszczył bo teraz powinnam brac seronil na depresje to jeszcze spaprał mi wyglad posługujac sie obietnicami
nie wygladam wcale lepiej twarz mam jak pączek znowu wielkie policzki i moja złosc na siebie
najsmieszniejsze ze moglam nie marnowac cholernych 3 lat moglam isc nawet na dworzec na poczatek i wypisac pozew o alimenty i nie ma bata, bo w prawie rodzic musi sie podzielic z dzieckiem chocby mala suma np 100-200zł i dodajac stypendium socjalne moglabym wreszcie miec swoje marzenie. jaka ja bylam glupia ludzac sie kiedy mowil mi ze nie ma obowiazku mi dac i on "nie ma z czego i nie da" (choc pracował co prawda nie zarabiał kroci ale nie mial oprocz mnie ZADNYCH dzieci na utrzymaniu i uwazam,ze dalby sobie rade spokojnie majac mniej o małą sumę)

-- 01 paź 2011, 16:48 --

Dostałam receptę na lek, sama nie wiem czy zrealizować. Boję się. Ale jestem w fatalnej rozsypce i może to mi by trochę pomogło jak sądzicie? Bo nie wiem... może pójść na jakiś oddział otwarty? Nie daję sobie rady

-- 07 wrz 2013, 23:07 --

paradoksy napisał(a):Susannah, czy Ty, bądź Twoi rodzice czy rodzina nie macie żadnych a ŻADNYCH znajomości w jakichś urzędach żeby chociaż od stażu zacząć?
dziwne że się nigdzie nie dostałaś..

Ok, trochę się zmieniło w moim życiu. W czerwcu 2012 dostała staż w firmie produkcyjnej, niestety nie było to dobre przeżycie ze zwględu na ludzi, któych tam spotkałam. OCzywiście, znalazło się kilka świetnych osób, ale większość utrudniała mi pracę. No i nie nadawałam się do produkcji, bo nie wyrabiałam norm, poza tym wszystko musiało być idealnie równo itp i później zbierałam opieprz od osoby z kontroli, że czemu wystaje tu to, a czemu nie pamiętam o tym itp. Może stres, może coś innego często się myliłam, zapominałam itp. PRzemęczyłam się 3 mce i nie chciałam przedłużyć, dostałam się wtedy na wszystkie kierunki studiów, na jakie złożyłam papiery. Jednak moi rodzice (mama schizofreniczka) byli bardzo przeciwni, bym szła do szkoły. Zobaczyli papiery z uczelni i "uuuu chyba nie zamierzasz iść do szczecina". Więc w końcu dałam za wygraną, nie poszłam. Spędziłam życie znów w domu z depresją.
Miałam ciężką jesień/zimę, 2 miesiące jeszcze były znośne bo odpoczęłam psychicznie od tej kierowniczki i nerwów. Późiej było tylko gorzej, zima była dlługa w tym roku jak wiecie i moje doły były coraz dłuższe. W marcu zaproszono mnie na rozmowę do tej samej firmy tylko na stanowisko w dziale transportu, poszłam, bardzo mi zależało, ale wiedziałam, że nie przyjmą mnie. Byłam w szoku, gdy się udało. Później spojrzałam na niektóre maile (poczta po dziewczynie, któa odeszła) i zobaczyłam, że oprócz mnie mieli 6 innych kandydatów, z lepszym doświadczeniem i wykształceniem (ja miałam tylko ten staż i praktykę w Niemczech). Tak trwała praca i było dobrze, do czerwca kiedy miałam atak kamicy żółciowej przewodowej i trafiłam do szpitala z żółtaczką. Zrobili mi ECPW i wyciągneli kamień, dostałam dietę i za 3 tygodnie planowy zabieg. Pech chciał, ze miałam operację gdy moja umowa prawie dobiegla konca (okres próbny) i bałam się, co dalej. PRzedłużyli mi umowę, rozmawiałam z dyrektorem. JEdnak od tamtej pory zaczęło się psuć, przyjęli kolejną osobę moim zdaniem zbędną i przez to pół dnia nie mam co robić... Tamta osoba jakby podkradła mi pracę. Dostałam propozycję innej pracy w moim mieście ale za niższą kasę, byłam na rozmowie. Ale wolałabym zostać tutaj, tylko że tak jak dawniej żeby było. Rozmwiałam z dyrektor, czy mogłabym mieć więcej obowiązków, Sądziłam, że pomyśli o mnie ambitna, bo mało kto prosi o więcej pracy... Ale ona powiedziała, że skoro tak to tamta może przejąć moje obowiązki. No i jestem w kropce, chciałam jej powiedzieć że tamtej pracy pewna nie jestem, bo tylko na zastępstwo umowa by była. Tutaj są fajni ludzie, no ok jest stres duży ale chciałabym pracować więcej jak na początku. Już się wdrożyłam i wolę nie zmieniać ale nie mam pewności, czy zostanę skoro dyrektor już tak mówiła... Umowa jest do końća września i nie wiem, co robić? Bo nie chcę zostać na lodzie, tam nie zaczekają na mnie a tu mi nie przedłużą... Sami widzicie. A co do szkoły, nie odważyłam się już 2 raz składać papierów, tracić kasę na zdjęcia i opłatę rekrutacyjną. Bo i tak nie wiem, czy na zaoczne będzie kasa, a rodzice są przeciwko.
Nadal jednak jestem samotna, w pracy tylko rozmowy o pracy, nie mogę poznać ludzi, nienawidzę weekendów bo muszę w domu siedzieć. Wychodziłam latem na rower, nad jezioro ale nadal sama jestem, nikogo nie poznałam, to pogłębiło moją samotność. Poznałam tydzien temu na internecie 26latka, pisal ze widział mnie jak spacerowałam, pamietam go, obejrzał się wówczas za mną. Pisaliśmy trochę i tydz temu miałam pierwszą w życiu randkę.
Było mi naprawdę dobrze, pierwszy raz w zyciu poczułam się szczęśliwa, ładna, mądra. Ale niestey się zmieniło. On najpierw powiedział, bym napisała mu i wybrała kolejne spotkanie, wybrałam zeszłą niedzielę ale amiast się pojawić o 15, napisał o 18.00 mimo że czekałam, że jest chory. W pon napisał, że ma anginę był u lekarza i ma nadzieję się spotkać jak wyzdrowieje, ma nadzieję że w weekend. JEdnak wczoraj napisał b krótko i już wiedziałam, że nic z tego. Że ma mnie głęboko.
Nasza rozmowa brzmiała tak:

x

wczoraj 17:18
Ja
:p
wczoraj 17:18
x
co tam
wczoraj 17:19
Ja
ładna pogoda dziś
x
bardzo
wczoraj 17:20
Ja
w czwartek też dużo pracy było
wczoraj 17:21
x
a dzis
wczoraj 17:23
Ja
dziś mniej niestety
wczoraj 17:23
a u Ciebie?
co robiłeś wczoraj
x
glownie spalem
wczoraj 17:24
Ja
nadal chory jesteś?
wczoraj 17:24
x
powoli przechodzi
wczoraj 17:25
Ja
to kiedy sie widzimy?
wczoraj 17:33
x
jak tylko bedzie lepiej ze mna
wczoraj 17:33
Ja
czyli?
wczoraj 17:33
x
nie wiem
wczoraj 17:34
Ja
cos długo chorujesz
wczoraj 17:35
x
ale czy to ode mnie zlaezy?
wczoraj 17:36
Ja
po prostu wydaje mi się to troszeczkę dziwne
wczoraj 17:37
ja w szpitalu krócej byłam
x
no ok skoro mi nie wierzysz
wczoraj 17:37
Ja
nie to że nie wierzę
wczoraj 17:38

ale myślałam że jakieś plany mogę porobić
wczoraj 17:40
SmyQ
nic na to nie poradze
wczoraj 17:40
Ja
ok
wczoraj 17:40
x
wczoraj 17:40
Ja
szkoda
wczoraj 17:40
chciałam po prostu wiedzie c
wczoraj 17:41
x
rozumiem
wczoraj 17:41
Ja
czyli raczej nie
wczoraj 17:41
x
mam nadzieje tak ale nie wiem jak bede sie czul
wczoraj 17:42
Ja
ok
wczoraj 17:42
bo nie wiem czy cos planowac czy nie
najwyzej napiszesz jutro jak się czujesz
wczoraj 17:43
x
to juz zalezy od Ciebie jesli chcesz to zaplanuj sobie cos
wczoraj 17:43
Ja
po prostu chciałabym wykorzystać ładną pogodę
wczoraj 17:44
ale skoro się źle czujesz
x
zobacze jutro
wczoraj 17:44
Ja
ok tylko napisz zebym wiedziała
wczoraj 17:44
bo wtedy tez czekalam
haha teraz to w ogóle Cię zapomniałam
wczoraj 17:47
x
wybacz ale ucikam bo glowa mi zaraz peknie
wczoraj 17:49
Ja
ok
wczoraj 17:49
x
no to pa

Poszłam dziś na rolki, bo zauwazylam ze był dostepny na gg przez 5 minut i nawet sie nie odezwał, po czym zmienił status. Wg mnie nic z tego nie b ędzie i tyle. Szkoda, kolejny raz widzę, że albo ktoś sobie ze mnie jaja robi albo nie wiem co? Nie umiem wierzyć ludziom, po tym co przeszłam w szkole itp. To piekło odcisnęło swój ślad i chciałabym mieć terapię, jednak w mojej mieścinie nie ma takich możliwości, jest na pewno w Szczecinie (100 km). Wróciłam do punktu wyjścia, moje życie nadal jest koszmarne, chyba całe będzie takie potworne, ciągle tylko w dupę dostaję, nic nie wychodzi. Zagubiłąm się w tym wszystkim, ostatnio często oglądam porno i zabawiam się sama.
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
13 sie 2009, 21:17

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do