Obojętność/otępienie w depresji

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Obojętność/otępienie w depresji

przez refren 07 cze 2010, 23:40
Hej,
też miałam podobny stan. Problemy z myśleniem, kojarzeniem, pamięcią, nie ogarniałam co się dzieje wokół. Najboleśniejsze było uczucie pustki emocjonalnej, że życie straciło cały swój smak i nic nie sprawia mi przyjemności ani w ogóle nie daje się odczuć. Na szczęście jest to odwracalne, ale rzeczywiście czasem trudno to odblokować, mimo zmian leków. U mnie wyjście z tej pustki było niezależne od leków, to znaczy nie zmieniłam ich, a się udało. To znaczy dostałam takie, które pomagały na kojarzenie, dały jako taką przytomność. A za emocje wzięłam się w końcu sama. Znaczenie miał też upływ czasu w lepszym funkcjonowaniu. Ciężko przełamać jest błędne koło: ponieważ nic nie czujemy, wydaje się nam, że życie nas nie dotyczy, a ponieważ siebie skreślamy, nie ma nowych bodźców, które przełamałyby obojętność. Uczucia trzeba czasem intensywnie podstymulować, żeby przebić się przez mur. Trzeba spróbować wrócić do rzeczy: muzyki, książek, filmów, wspomnień które najintensywniej na nas działały. Na początku nic nie czuć. Ja się wkręciłam intensywnie w poezje nastrojową (na mnie akurat działa) i poczułam w pewnym momencie takie "coś" - malutką, bledziutką kropelkę uczucia. Przez następne godziny,dni, tygodnie próbowałam ją "poszerzać" stopniowo i się udawało. Na początku wg moich doświadczeń trzeba odblokować seksualność (myśli, wyobraźnię, odczuwanie) a potem przechodzić do innych "bledszych" uczuć . To taki krąg promieniowania, które się rozszerza. W centrum jest właśnie erotyka, a na obrzeżach np. melancholia, że deszcz pada.
Oczywiście na dłuższą metę ważna jest też motywacja do życia, wyznaczanie sobie jakichś celów. A są takie momenty, kiedy trzeba robić coś na siłę: na przykład spotykać się ze znajomymi, nawet jeśli nie sprawia to w tym momencie przyjemności, tylko jest wysiłkiem. Powoli, niezauważalnie ten wysiłek przynosi efekty.
Do końca jednak trudno mi określić, dlaczego po pół roku obojętności nagle okazało się, że to już ten moment, żeby z tego wyjść.
refren
Offline

Re: Obojętność/otępienie w depresji

przez rega35 18 lis 2010, 12:53
matko, a ja myślałam, że jestem jakaś dziwna, że tylko ja tak mam.......jak dobrze, nie być samej w tym piekle otępienia i obojętności :cry:
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
18 lis 2010, 12:46

Re: Obojętność/otępienie w depresji

przez LitrMaślanki 18 lis 2010, 13:29
rega35, jest nas wielu. A na tym forum to chyba nawet bardzo dużo osób ma taki objaw .
LitrMaślanki
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Obojętność/otępienie w depresji

przez monik1 20 lis 2010, 02:11
Witam.Mam ten sam problem od kilku lat,nie wiem czym to może byc spowodowane,zawsze sobie tlumaczylam ze przez to ze mam zmartwienia nie potrafie sie skupic na innej rzeczy,moze to jest to.3maj sie.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
20 lis 2010, 00:15

Re: Obojętność/otępienie w depresji

przez rega35 29 lis 2010, 13:58
Witam ponownie.... widzę, że jednak nie jestem sama. Chociaż tyle pocieszenia... Tylko ja kompletnie już sobie z tym nie radzę, to trwa już od kilku lat, teraz czuję, że po prostu nie mogę się nad niczym skupić. Kompletny brak zapamiętywania, koncentracji.... niedługo mam końcowe egzaminy i nie wiem, jak dam sobie radę. Czasem mam wrażenie, że jestem gorsza od innych. Czytam coś po kilka razy z rzędu i nie wiem co czytam, to jest nie do zniesienia. Jeśli znacie sposoby radzenia sobie w takiej sytuacji, proszę bardzo o kontakt. Podaję mój nr gg 8445805. Będę wdzięczna za jakieś podpowiedzi. Z góry dziękuję i pozdrawiam Was ciepło :)
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
18 lis 2010, 12:46

Re: Obojętność/otępienie w depresji

przez mnemonic 09 gru 2010, 00:04
Zacząłem palić marihuane w około 14 roku życia i dopóki robiłem to stosunkowo rzadko, wszystko było w porządku. Nie zauważałem jednak, że z czasem palę coraz więcej, by w końcu palić cały czas. Pewnego dnia stwierdziłem, że muszę to przerwać, bo odurzam się do nieprzytomności tylko po to, żeby znieczulić swój podły nastrój.

Zanim zacząłem palić miałem wręcz fotograficzną pamięć, zapamiętywałem wszystko co się wokół mnie działo. Potrafiłem patrzeć na siebie z dystansem i przede,wszystkim myślałem. W wieku 15 lat, czyli po odstawieniu marihuany moja pamięć to może 5% poprzedniej, 0% koncentracji, brak jakichkolwiek myśli, depresja, bezsenność. Miałem nadzieję, że mój stan otępienia minie, ale tak się nie stało.

Ciężko jest wyobrazić sobie stan po utracie pamięci osobie, która tego nie doświadczyła. Kiedyś dziwiłem się wszystkim dlaczego mają problemy z zapamiętaniem różnych rzeczy, bo ja pamiętałem niemal wszystko, mój mózg działał jak doskonały samouczący się program. Zaraz po odstawieniu palenia nie byłem nawet w stanie z nikim porozmawiać o tym, bo jak zaczynałem coś mówić to w połowie zdania zapominałem o czym mówiłem. To samo ze słuchaniem - nie mogłem się skoncentrować na tyle, żeby pod koniec czyjejś wypowiedzi pamiętać o czym on mówi, więc nie pamiętałem o czym ja mówię i o czym mówią inni, po takiej wymianie zdań i braku myśli w ogóle rozmowa się kończyła. To był tylko przykład na to jaki wpływ na życie może mieć, aż tak zła pamięć.

Po dłuższym czasie niepalenia mój stan się nie poprawił. Przestałem spotykać się z ludźmi, bo nie miałem o czym z nimi rozmawiać. Bycie samym również było nie do zniesienia, ponieważ towarzyszyło mi ogromne poczucie pustki i to nie z powodu odstawienia narkotyku, tylko stanu kompletnego otępienia, niemożności myślenia, bo nie miałem żadnych myśli. Ciągle myślałem, że mi ten stan przejdzie, ale tak się nie stało.

Swoje przygnębienie byłem w stanie jedynie rozpuścić w alkoholu. Tym sposobem dotarłem do wieku lat 19, kiedy znalazłem się w szpitalu z powodu zatoru w żyle głównej ręki.

Dzisiaj mam 31 lat. Jestem w stanie formułować myśli, ale pamięć i pustka w głowie pozostały prawie bez zmian. Pewnie wszyscy będą zdziwieni dlaczego nie byłem jeszcze u lekarza. Sam nie wiem dlaczego, chyba myślałem, że nie będzie w stanie mi pomóc. Proszę powiedzieć czy są jakieś leki na poprawę pracy mózgu i na pamięć? Może mój stan jest związany z krążeniem krwi w mózgu? W mojej rodzinie były bardzo częste przypadki udarów, miażdżycy i w ogóle chorób związanych z krążeniem.

Czy mam udać się do neurologa czy do psychiatry? Mam obawy czy ten drugi będzie w stanie mi pomóc.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
08 gru 2010, 23:58

Re: Obojętność/otępienie w depresji

przez brak uczuć 11 gru 2010, 21:17
Podpisuję sie pod tematem. Około 2 lata temu ( gdy brałam citabax - czy to przez niego?), potem odstawiłam lek, ale uczucia traciłam dalej. Dziś nie czuję już nic prócz pustki i okropnego cierpienia. Z pustka i lekiem się częśto budzę i ta pustka aż boli. Mój stan jest tragiczny. Wegetacja. 20 razy dziennie skarzę si,e rodzinie jak bardzo cierpię i jak bardzo czasem chciałabym juz umrzeć, byle to się skończyło. Nie wiem co mi jest? Depresja? Leki mi to zrobiły ( przez 6-7 lat nieprzerwanie brałam SSRI, a ostatnio czytałam, że badania na szczurach wykazały, że w przypadku długotrwałego brania leków SSRI następuję odwrażliwienie receptrorów serotoninych)? Schizofrenia prosta? Ostatnio lekarz stwierdził, że to stan pograniczny między zdrowiem, a schizofrenią. Mam na koncie także diagnozę "zaburzenia schizotypowe". Moje życię jest męką. Umysł przytępiały totalnie. Myslenie nieostre. Pamięć jakaś dziwna. Nie pamietam nic z książki, którą czytałam niedawno. Wszystko wyprute z jakichkolwiek emocji.Nawet wspomnienia. Antydepresanty nie działają. Próbowałam brać solian, ale nie mogę przez niego spać, mam jakieś utraty swiadomosci w nocy, coś jakby sny na jawie...no i boje się akatyzji, bo już miałam akatyzję bo solianie....nie wiem jak z tego wyjść...żeby poczuć znów smaki, kolory, zapachy, zacząć ostro mysleć...całymi dniami nie wiem co robić. Ze wzgledu na nasilone stany depresyjne nie mogę chodzić do pracy. W domu nic mnie nie interesuje . Ciżko z czytaniem książek czy oglądaniem filmów, bo bez emocji nie wciąga. Przez zanik uczuć rozstałam się ze wspaniałym chłopakiem, z którym planowaliśmy slub. W ogóle totalna tragedia. Nigdy nie przypuszczałam, e mozna tak ciągle cierpieć od rana do wieczora..Więcej w dziale 'zaburzenia osobowosci' w temacie "nic nie czuję".
brak uczuć
Offline

Re: Obojętność/otępienie w depresji

przez zdesperowany1 11 gru 2010, 21:23
przez 6-7 lat nieprzerwanie brałam SSRI, a ostatnio czytałam, że badania na szczurach wykazały, że w przypadku długotrwałego brania leków SSRI następuję odwrażliwienie receptrorów serotoninych

Tak i to jest wlasnie efekt terapeutyczny powodujacy ze czlowiek czuje sie lepiej niz przed braniem lekow czy w trakcie ich brania..;]
zdesperowany1
Offline

Re: Obojętność/otępienie w depresji

przez Anna Maria 12 gru 2010, 17:19
Albo jestem w totalnym "dole" albo tak jak dziś zobojętniona uczuciowo a to ten lepszy stan za który jestem wdzięczna bo lepiej to już chyba nie będzie
Anna Maria
Offline

Re: Obojętność/otępienie w depresji

przez brak uczuć 12 gru 2010, 18:35
Ja wlasnie tez. W tej chwili nie czuję nic i ciesze sie, ze nie czuje tego potwornego cierpienia i pustki
brak uczuć
Offline

Obojętność/otępienie w depresji

Avatar użytkownika
przez frustrated 29 lut 2012, 23:44
Kurde, co do otepienia, to widze ze to calkiem powszechny problem.

Ja jestem w tragicznym stanie, nie potrafie sie na niczym skupic, nie pamietam przeprowadzonych rozmow, czesto jak z kims rozmawiam czuje sie jak skonczony idiota, mam wieczna pustke w glowie. Dochodzi do tego ciagle zmeczenie i wrazenie jakbym byl pod jakims kloszem(chyba derealizacja)... Nie pamietam tez swoich mysli, to jest tragiczne, kazdy wniosek do ktorego dojde, wszystkie moje wazniejsze przemyslenia, po prostu znikaja. Potrafie nie raz myslec nad czyms przez dosc dlugi czas, a pozniej nachodzi mnie mysl "kurde, myslalem o czyms waznym..." i za nic nie moge sobie przypomniec o czym :| Przez to nie jestem wstanie dojsc do zadnych wnioskow, mysle ze jakby zniknelo to otepienie radzilbym sobie 100x lepiej w zyciu i problemy, ktore mi dokuczaja, w koncu by odeszly w niepamiec. Nie mowie juz o moich wspomnieniach, ktore sa bardzo ubogie i nie wywoluja we mnie zadnych emocji. To jest straszne, szczegolnie, ze wiem, ze przez ostatnie 2 lata przezylem dosc sporo. Jakby bylo malo dochodzi jeszcze wieczna pustka emocjonalna, nie pamietam jak to jest sie z czegos cieszyc, smutek czuje troche czesciej, na szczescie...(tak, tak dobrze widzicie - na szczescie) przynajmniej wtedy czuje, ze jestem jeszcze czlowiekiem. Przez to wszystko, nie umiem nawet walczyc o to na czym mi zalezy...

Zawsze myslalem ze depresja, czy inne podobne schorzenia opieraja sie glownie na wiecznym przygnebieniu i ze wystarczy, pojsc raz czy dwa do psychologa, ktore nastawi nas na pozytywne myslenie, a problem zniknie... jednak teraz wiem, ze to jest pieklo. W kazdym razie trzymajcie sie, niby nie ma sytuacji bez wyjscia ;)
zdrowymozg.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
343
Dołączył(a)
21 mar 2011, 03:35

Obojętność/otępienie w depresji

przez MadGregor 01 mar 2012, 13:24
frustrated, jak bym czytał o sobie.

Z powodu otępienia i zmęczenia właśnie zawaliłem drugi z kolei rok studiów. Gdybym się jeszcze potrafił tym przejąć...
U mnie oprócz naturalnych w tym stanie osłabionych funkcji psychicznych, które wymieniłeś- sam wiesz jakie uciążliwe i jak upośledzają funkcjonowanie- doszły jakby deficyty psychiki, nie potrafię ich określić, ale kiedy byłem zdrowy mógłbym je łatwo wskazać. Trochę jak w schizie, wiem, że jest coś nie tak, ale nie umiem tego określić. Pewnych spraw już nie dostrzegam, albo zubożała ich percepcja. Ja sobie "poradziłem" z problemami w ten sposób, że odsypiam, średnio 14 godzin dziennie od 3lat (w grudniu skończyłem 20) i kiedy muszę się ogarnąć by coś załatwić bardzo cierpię. Szukanie pomocy nie przyniosło rezultatów, bo już nawet nie potrafiłem się wyrazić.
"Nie jesteśmy żywi, więc nie możemy umrzeć.Ale nie jesteśmy też martwi.Za długo pożerało mnie pragnienie, którego nie można zaspokoić.Za długo głodowałem, czekając na śmierć i nie umierając.Niczego nie czuję.Wiatru na mej twarzy, ani rozpryskującej się bryzy, ani ciepła kobiecego ciała."
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
22 wrz 2010, 17:49

Obojętność/otępienie w depresji

przez kaczanov 01 mar 2012, 15:55
Brzmi znajomo. Kompletny brak motywacji, w pracy sie opier..lam, ide po najmniejszej linii oporu, niedlugo mnie chyba zwolnia bo sobie nagrabilem troche. Jestem przygnebiony samym faktem egzystencji, przemijaniem, znudzilo mi sie zycie a mam dopiero 24 lata, co za roznica czy zrobie tak czy srak, jakie to ma w ogole znaczenie...Czuje sie jak malutki nic nie znaczacy robal w machinie, nic mi sie nie chce, najchetniej sie polozyl spac na zawsze. Nie chce byc niewolnikiem, nie chce mi sie pracowac, nie chce miec rodziny, kredytu, wszyscy mnie wkur..iaja. Totalny bezsens, wszystko ch..j. Z drugiej strony jestem dosyc inteligentna jednostka i wiem ile moglbym osiagnac ale mi sie po prostu k..wa nie chce. Nie wiem jak z tego wyjsc, nie widze wyjscia ;/
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
10 lut 2012, 16:29

Obojętność/otępienie w depresji

przez smutasny 02 mar 2012, 02:23
Mam to samo co frustrated i georgi, idealnie pasuja do mnie przemyslenia i wnioski o ktorych zapominam, bylem juz u psychologa i za jakis czas ide do szpitala na głębsza diagnoze
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
04 lut 2012, 03:41

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do