czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

przez betty_boo 05 wrz 2008, 22:03
God's Top, bardzo podobaja mi sie Twoje odpowiedzi, sa takie doświadczone i wyważone.

sęk w tym ze ja codziennie pytam "jak minął dzień", "co robiłeś", "gdzie jezdziłes" (mąż ma firmę w domu i siłą rzeczy jestem na bieżąco z wieloma sprawami).

niestety nawet nie umiem patrzec na niego z miloscią, swego czasu bardzo mnie gasil i ubijal wszystkie tematy kwitujac:"nie znam jej", "nie wiem o kim/o czym mówisz" lub bagatelizujac to, co mówiłam, moja rodzine i znajomych. może nie potrafie mu tego wybaczyc że mnie tak traktował?

masz rację, mamy 2 odrebne swiaty, innych znajomych, hobby, gusta i wszystko. nie mamy dziecka, nic nas nie łaczy oprócz wspólnego dachu nad głowa i kilku sprzetów.

nawet najpiekniejsze wspomnienia w moim zyciu nie dotycza mojego meza.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

Avatar użytkownika
przez namiestnik 06 wrz 2008, 16:15
God's Top 10 - masz super dojrzałe podejście do tematu. Zapisuje sobie wątek z Twoimi jakże mądrymi i wnikliwymi odpowiedziami.


Ania77 - wiesz - czasami może najść zauroczenie. Często trudno to odróżnić od miłości. A faceci to zazwyczaj zdobywcy. Tak jak Twój mąż i niedoszły kochanek. Przy czym zdobywca to w przypadku niedoszłego byłaby na początku pozytywną cechą. A potem tak jak z mężem. Zdradzał by Ciebie z kolejną tak jak swoją żonę. To już chyba lepszy mąż. Tym bardziej, że kochanek być może był szarmancki i zdobywał Cię na zasadzie "Czego ona oczekuje? a bym zrobił to i to... dobra zrobie tej głupiej c.. to i to... czego się nie robi by dmuchnąć nową panienkę, powiem jej to i co... no i jeszcze o jej mężu - jak to jej nie docenia.....". Przykre to - ale taka może być prawda.

To normalne, że w takiej sytuacji będziesz tego nowego idealizować, a obecnego męża obciążać coraz to nowymi wadami. Nawet gdyby w rzeczywistości było odwrotnie.

Cóż - motylki w brzuchu nie wybierają. Można poczuć silne uczucie którego potem możemy mocno żałować.


Znam przypadki małżeństw tzw. otwartych. Żona ma kogoś, lub kogoś co chwilę, mąż też. Razem prowadzą dom i wychowują dzieci - jak dobrzy kumple mieszkający razem w akademiku z których każdy ma kogoś i nic w tym przecież dziwnego. Ale ukrywanie związku na boku.. to mi się bardzo nie podoba. Pomyśl czy chciała byś by mąż był taki wobec Ciebie. Popatrz, że dając mu podstawy do obawiania się zdrady powodujesz też pewne przykre dla Ciebie reakcje z jego strony.

Polecam terapię małżeńską. Zachęcam Cię do niej. Kiedyś się kochaliście prawda? Coś teraz w psychice się zmieniło... Warto wrócić do szczęścia.


Teraz coś BARDZO WAŻNEGO dla Ciebie Ania77. Potraktuj to co się stało jak badanie stanu małżeństwa. Coś musi w nim mocno nie grać? Oszczędź więc sobie i mężowi cierpień (założę, się, że facet widzi co się dzieje, choć niekoniecznie się do tego przyzna, niekoniecznie wie co zrobić) i zrób coś z tym. KONIECZNIE. Nie robiąc nic wyrządzasz szkodę sobie i jemu. A być może i dzieciom które się urodzą nim to wszystko się rozsypie lub przerodzi w tak zgorzkniały związek, że nie będzie miejsca na nie.

Zrób coś z tym proszę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

przez betty_boo 06 wrz 2008, 18:10
czesc namiestnik:)

masz rację, wiem że to jest diagnoza mojego małżeństwa i jej wynik.

co do "niedoszłego" to myślę że nie miał złych intencji, smutno mu było po prostu na emigracji...z dala od domu i kraju...wiem ze moze teraz jestem cyniczna ale mysle ze w polsce nie miałby ochoty lub sprzyjajacych warunków ku temu.

terapia - taki watek juz sie pojawil w naszym małżenstwie ale ja nie chce na nia isc. chodziłam na indywidualna i uwazam ze to wspanial rzecz, ale z mezem nie chce.
mysle ze on powinien chodzic sam (tak mówil mój terapeuta), jego problemem jest bardzo duza otyłośc i pare innych rzeczy.

niestety, wiem ze na terapii musiała bym powiedziec o tamtej osobie, ze predzej czy pózniej to by "wyszło" a nie chce tego ujawniac.

mysle ze tak jak mówisz maz czuje ze cos jest nie tak, nawet wprost zapytał czy z kims sie spotykam.widzi ze poswiecam wiecej uwagi innym ludziom i sobie niz jemu.

no i ten brak satysfakcji w pozyciu...jest to bardzo dobijajace..

pozdrawiam
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

Avatar użytkownika
przez namiestnik 06 wrz 2008, 19:23
Nie wiem czy musisz mu mówić na terapii o tamtej osobie. To powinna być terapia małżeńska. Są też spotkania takie tylko z terapeutą - i jednym z małżonków. To taka zasada - nie zawsze drugi wie wszystko. Tak czasami jest lepiej. Całkiem możliwe, że jak powiesz o tym terapeucie to on nawet zabroni mówienia mężowi o tym. I odpowiednio pokieruje dalej sprawę. A może odwrotnie. Uzna, że w waszej sytuacji i przy waszych charakterach lepiej wiedzieć. Ale to może trzeba się odpowiednio przygotować na to.

Niech chodzi sam. Ale to zupełnie co innego. Całkiem możliwe, że ma problemy sam ze sobą. Nawet bardzo możliwe. Ale coś jest też nie tak w związku i waszych wzajemnych relacjach. A nie zawsze umie się samemu w związku poprowadzić odpowiednią rozmowę.

Pozdrawiam.
Zrób coś z tym koniecznie. Nie skazuj siebie (i męża też) na nieudany związek. Skoro mąż nic z tym nie robi to zrób Ty. Nawet jeżeli będziesz musiała użyć argumentów które go zabolą by go przekonać - np., że może byś wolała kogoś innego bo on nie spełnia Twoich oczekiwać, a mimo to myślisz, że może dało by się jednak naprawić związek by wszyscy byli szczęśliwi. Jeżeli i on będzie chciał włożyć w to jakąś pracę i też naprawiać.
Jak otyły to nawet myśląc egoistycznie o sobie powinien zadbać - bo to przecież jego zdrowie. Ma Ciebie i ma dla kogo żyć. Powinien chcieć się podobać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 07 wrz 2008, 10:18
ania77 napisał(a):sęk w tym ze ja codziennie pytam "jak minął dzień", "co robiłeś", "gdzie jezdziłes" (mąż ma firmę w domu i siłą rzeczy jestem na bieżąco z wieloma sprawami).

niestety nawet nie umiem patrzec na niego z miloscią, swego czasu bardzo mnie gasil i ubijal wszystkie tematy kwitujac:"nie znam jej", "nie wiem o kim/o czym mówisz" lub bagatelizujac to, co mówiłam, moja rodzine i znajomych. może nie potrafie mu tego wybaczyc że mnie tak traktował?

Dawno, dawno temu, rola mężczyzny w rodzinie polegała na tym, by upolować mamuta. Im większego upolował, był tym lepszym kandydatem na żywiciela rodziny. Mimo, że mamuty wyginęły jakiś czas temu, to jednak podejscie do roli mężczyzny w rodzinie jako "myśliwego, który upoluje dość, by zapewnić rodzinie środki do życia", oparło się ewolucji. Piszę o tym dlatego, że całkiem możliwe jest , że mąż w taki właśnie sposób wyraża swoją miłość do Ciebie - stara się, by niczego Wam nie brakowało. I może stąd wynika jego nieumyślne zaniedbanie bezpieczeństwa emocjonalnego w Waszym małżeństwie.

A z drugiej strony jesteś Ty - kobieta. Kobiety poprzez wypowiedzenie tego, co "im leży na sercu", rozładowują stres, zdenerwowanie, starając się znaleść zrozumienie i wsparcie (nie ma się co obrażać - tak już jest i lepiej szukać rozwiązania tego, niż toczyć boje na stereotypy). Biorąc pod uwagę, że chyba nie ma wielu mężczyzn, którzy na dłuższą metę potrafią wszystkie słowa swoich partnerek zapamiętać, to sytuacja zdaje się bardzo skomplikowana. :roll:
Ale to tylko pozory ;) Wzajemne starania, doba wola obu stron mogą doprowadzić do kompromisu zadowalającego obie strony.

Najskuteczniejszą metodą do wypacowania takiego kompromisu jest szczera, choć na pewno nie łatwa rozmowa. Spróbujcie zadać sobie np. takie pytania: czy konieczne jest, by Twój mąż poświęcał aż tyle czasu pracy - może udałoby się oganiczyć ten czas (nawet i kosztem jego zarobków, ale z zyskiem dla jakości małżeństwa); co mężowi pzeszkadza w Waszym małżeństwie (poza pracą), co powoduje, że zaniedbuje sferę emocjonalną między Wami (może coś go blokuje ?); (jak domyślam się, tylko on pracuje zawodowo, ale mogę się mylić) - czy nie pomogłoby również, byś Ty pracowała zawodowo - nie tyle dla zarobków, ile dla kontaktu z innymi ludźmi, rozmową z nimi itd.

ania77 napisał(a):jego problemem jest bardzo duza otyłośc i pare innych rzeczy

Czy on rownież to postzega jako problem ? A co wg Ciebie zmienia w elacjach między Wami otyłość ? Pytam, by dowiedzieć się, czy czasem nie ulegasz zbytnio "tyranii szczupłych ciał" lansowanej w mediach - czy to na pewno wada, czy coś "niezgodnego z modą" ?
A niewykluczone też, że ta otyłość nie jest skutkiem np. złego odżywiania, ale spowodowana jest "zajadaniem stresu", wynikającego z Waszego oddalania się od siebie :-| ?

ania77 napisał(a):no i ten brak satysfakcji w pozyciu...jest to bardzo dobijajace..

Kobiety bardziej, niż mężczyźni do odczuwania satysfakcji w pożyciu potrzebują poczucia szerzej rozumianego bezpieczeństwa (w tym i poczucia zrozumienia). Dlatego tak długo, jak nie uda Wam się ułozyć relacji między Wami, tak długo tej satysfakcji możesz nie odczuwać. :roll:

Tak, jak napisał namiestnik, terapia bardzo może pomóc, ale pod tym warunkiem, że oboje chętnie, bez presji będziecie w niej uczestniczyli. Czy bedziesz musiała wyznać na niej o tamtej osobie, nie wiem.
Odradzałbym również stawiania sprawy "na ostrzu noża", a więc ranienia sugestią o tym, że moze byś wybrała kogos innego, jeśli on nie spełnia Twoich oczekiwań. Bo jeśli jego otyłość to symptom "zajadania stresu", to go ogromnie zranisz takimi słowami.

W każdym razie namawiam, nie dawaj za wygraną - powalczcie o Wasze małżeństwo. ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

przez betty_boo 07 wrz 2008, 19:32
hej. naprawde bardzo, bardzo wam dziekuję za rady i zrozumienie. postaram sie jeszcze dopowiedziec pare rzeczy dla jasnosci sprawy.

po pierwsze - normalnie pracuje zawodowo, nie boje sie pracy i rózniez mam wklad w utrzymanie domu.

po drugie - męza pozanałam juz otyłego wiec to nie ja "przysłuzyłam" sie do tej jego wagi, ja po prostu go takiego zaakceptowałam (moze byłam na tyle dojrzała że mi to nie przeszkadzało, a pewnie był w tym tez niestety jakis element litości nad nim...). oczywiscie tesciowa załozyla sobie ze ja powinnam go odchudzic i co chwila przynosci mi jakies cudowne diety dla niego! bezczelnosc!

po trzecie - cały czas czuję silna presje jego rodziny na siebie i na nas na bardzo wielu płaszczyznach (emocjonalnej, materialnej, macierzynstwa), itd, tak sie składa że oni sa czesto u mnie w domu i nawet wchodzili do mnie bez pukania, samemu sobie otwierajac dzwi. po prostu oni czuja sie tu u siebie (kiedys tu mieszkali), a ja nie.

po czwarte - chyba to wszystko dotarlo do mnie po mojej depresji i terapii.

po piate - praca jest chyba dla meza tematem zastepczym i ucieczka od wielu problemów i waznych spraw.

pozdrawiam serdecznie

---- EDIT ----

aha, nie wydaje mi sie żeby jego schudniecie miało cokolwiek poprawic, nawet gdyby stalo sie to z dnia na dzien. i tak nie zacznie mnie pociągac , bo chodzi tu o cos wiecej - sposób bycia, higiene osobista, dbanie o siebie (hobby, sport), osobowosc?
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

Avatar użytkownika
przez namiestnik 07 wrz 2008, 21:46
Betty - czy Ty to Ania77?

Anyway widzę, że jest wiele kwestii które trzeba poprawić w Waszym małżeństwie.

Czemu teściowie mają klucze do waszego mieszkania? Ja rozumiem - można komuś zaufanemu - choćby z rodziny zostawić na jakąś sytuację awaryjną. Ja też mam klucze kogoś z rodziny. Ale do głowy by mi nie przyszło iść i otwierać nimi drzwi nieproszony... Rozumiem - jak ktoś wyjedzie to wpaść od czasu do czasu i zobaczyć czy wszystko ok - ale też nie bez umówienia się.

Nigdy nie jest wina jednej strony. Zapewne macie wiele spraw które są nie takie. Polecam mimo wszystko terapię - ale nie własnej osobowości (tzn. nie tylko) ale małżeństwa.

PS. Rozwiązanie o którym myślałaś to nie rozwiązanie. Unieszczęśliwiłabyś siebie i jego jeszcze bardziej. Nie trwaj w tym - niech to będzie bodziec by coś zrobić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 08 wrz 2008, 00:02
(moze byłam na tyle dojrzała że mi to nie przeszkadzało, a pewnie był w tym tez niestety jakis element litości nad nim...).

Element litości?
i i tak nie zacznie mnie pociągac , bo chodzi tu o cos wiecej - sposób bycia, higiene osobista, dbanie o siebie (hobby, sport), osobowosc?

Czy trzeba byc chudym zgrabnym,dobrze zbudowanym żeby kogoś pociągać?........i ta osobowość:(<to takie ogólne pytanie>
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

przez betty_boo 08 wrz 2008, 13:19
po prostu chodzi mi o to że:
a) nie wyobrazam sobie nie umyc zebow conajmniej 2 razy dziennie
b) zawsze uzywam mydła, grzbienia i dezodorantu
c) jesli nie wchodze w jakkies spodnie to zastanawiam sie dlaczego a nie kupuje numer wieksze i tak dalej
d) chodze na spacer, basen, rower, uprawiam ogrodek, w moim zyciu cos sie dzieje, mam jakies zainteresowania, swoich znajomych, etc

napisałam o sobie, ale myślę ze wyraziłam sie dość jasno. chyba nie sa to jakies wygórowane wymagania w stosunku do faceta? (męża!!!)
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

Avatar użytkownika
przez namiestnik 08 wrz 2008, 14:21
Ale to się zmieniło w trakcie małżeństwa czy też z początku miłość i idealizowanie partnera przysłaniało to?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

przez betty_boo 08 wrz 2008, 17:54
to sie zmienilo w trakcie małżenstwa (z wyjatkiem otyłości która byla juz na poczatku)
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

Avatar użytkownika
przez namiestnik 08 wrz 2008, 18:31
To trudna sprawa. On o siebie przestał dbać. Czy wcześniej robił to dla Ciebie a teraz już nie? Czy sam ma jakieś kłopoty ze sobą? Normalnie człowiek sam dla siebie myje się i dba o zdrowie.

Narzekając tu nic nie wskórasz z tym. Ale ułożysz sobie co i jak. Musisz zbudować jakiś plan działania. Zrób coś z tym. Korzystając z innego z trzech wyjść opisanego przez God's Top 10 na pierwszej stronie niż to które chciałaś wcześniej wybrać.

Tak czy inaczej musisz coś zrobić z obecnym związkiem. Proponuje naprawę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

przez betty_boo 08 wrz 2008, 19:42
niestety, jest to dla mnie żenujace mówić 35 - letniemu wyksztalconemu i "swiatowemu" mężczyznie do czego slużą przybory higieniczne. wiele razy zwracalam mu uwagę ale sama świadomość że to ja mam mu przypominac o higienie odstręcza mnie od kontaktów.rozmawialam kiedys o tym z terapeutą, powiedział że mąz musiałby chodzić na terapię do mężczyzny i tam by to wszystko wyszlo.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

Avatar użytkownika
przez namiestnik 08 wrz 2008, 20:24
Wiesz - to zapewne nie wynika z tego, że on nie wie do czego te przyrządy służą.

Pamiętaj, że zwracanie uwagi a rozmowa to dwie różne rzeczy. Może on ma jakiś problem? Mówisz, że interesujesz się tym co robi - że pytasz go jak minął dzień. Ale to wiesz - są frazesy. Nigdy nie piszesz o rozmowie - zawsze o zwracaniu uwagi. Zrób coś z tym. Nie ustawiaj się w pozycji pokrzywdzonej której już nic nie pomoże. Jesteś jego żoną. On Twoim mężem - powinniście się zbliżyć do siebie nie tylko na płaszczyźnie cielesnej. Porozmawiaj z nim jak z człowiekiem. Umów się z nim na tą rozmowę - by nic - żadne pilne sprawy wam w niej nie przeszkadzały. Powiedz, że to ważna rozmowa - by odpowiednio się do niej przygotował. Takie są moje rady.

Jeżeli chcesz się rozwieść to faktycznie Ty dbaj o siebie, a on jak będzie chciał też niech idzie do terapeuty. Ale jeżeli jeszcze macie być razem to musicie coś ze swym związkiem zrobić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do