Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

CzarnaZebra

Użytkownik
  • Zawartość

    347
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Cześć wszystkim! Po długim czasie nieobecności, zaczęło mi brakować wsparcia i poczucia pewnej wspólnoty na tym forum. A więc, trochę bardziej ogarnięta, stabilniejsza i odrobinę mniej depresyjna, pragnę się ponownie przywitac ze wszystkimi, którym zawdzięczam dobre słowa, przydatne rady i towarzystwo w trudnych chwilach, a także przywitać nowe osoby, które zapewne poznam
  2. Nie dziwię się. Szkoda ze myslenie pojawiło sie za poźno. Niestety ale taka jest prawda - byliscie ostatnia szansą dla tego kotka Każdy powinien rozumieć, ze kociak nie poradzi sobie w zimie na dworzu, taki kotek jest jak 10-letnie dziecko, jakie on ma szanse?? Nie wiem czy to tak trudno zaopiekowac sie kociakiem nawet w sensie odstawienia do jakiejs fundacji, szczegolnie jak sie jedzie samochodem. Mam nadzieje, ze poradzisz sobie jakos z ta sytuacja - no i wnioski na przyszlosc porzadane. Dla uspokojenia sumienia chyba najlepiej wykonac kurs do schroniska i uratowac innego kociaka!
  3. Ja bym nie odwiedzala jednak. Za wcześnie. Wyjdzie, wróci do domu, będzie okazja pogadac.
  4. CzarnaZebra

    Moja depresja

    zazwyczaj leki robia z tym porządek po okolo miesiącu, dajcie ludzie szansę lekarzom :) Albo napiszcie coś więcej, to soboie pogadamy, to czasem pomaga.
  5. CzarnaZebra

    Jestem pechowy...

    ale niby gdzie ten żart? To przyklad sytuacji, kiedy czlowiek zrobi wszystko, żeby nic mu sie nie stalo - a sie dzieje. Dużo widziałam pijanych kolegów, nocowałam po imprezie u innych ludzi a inni ludzie u mnie, znajomi tak samo, i nigdy nikt sie na nikogo nie rzucał, a na pewno nie uderzył kobiety która nie chciała z nim isc do łóżka. A w tym wypadku, ponieważ to była impreza firmowa, chciałam szczególnie uniknąć przykrych spotkań w trakcie powrotu, złych przygod po drodze itp. kafka chodzi o mowę ciala, wyraz twarzy? trudno to zmienić, niestety...
  6. CzarnaZebra

    Jestem pechowy...

    Zgadzam się z Tobą. Pech, jako splot okoliczności, albo niespodziewane zdarzenia, których nijak nie można było wyeliminować, czasem po prostu kogoś prześladuje. Innym się to nie zdarza, a temu komuś tak. Taki przyklad: była impreza firmowa. W pewnym momencie ludzie spoza miasta, którzy mieli zły dojazd, postanowili wracać do domu,jeden kolega (dobrze mi znany) powiedział że on by gdzieś poszedł potańczyć. Ja też miałam ochotę, więc postanowiliśmy jeszcze się pobawic. Kolega, powiedzmy P., też mieszkal pod miastem, więc po krotkim ustaleniu powiedziałam mu, że może przenocowac potem u mnie na rozkladanym fotelu. Wybrałam znany sobie lokal, gdzie barman wita się ze mną po imieniu, pojechaliśmy tam samochodem ludzi ktorzy jechali do domu w tę stronę, a na powrot zamówilam taksówke, aby już nic na pewno złego nas nie spotkalo. Mój ówczesny chłopak zostal poinformowany o tym nocowaniu, na wypadek gdyby chciał do mnie przyjechac, żeby nie było zonka. No i nic nie miało prawa się zdarzyć, tak? Już u mnie w domu, w pewnym momencie zorientowalam się że P. wypil tyle że już mi zasypia w czasie rozmowy, rozłożyłam fotel, rzuciłam śpiwór i pomogłam koledze się tam dowlec. A on nagle zaczął mnie ciągnąć do łóżka siła, broniłam się, uderzyl mnie - mialam podbite oko Wtedy się jakby zorientował co zrobił i uspokoił, zasnal a ja zadzwoniłam po tego swojego faceta, bo się okropnie czułam, bałam sie i nie wiedziałam co robić. No i co to bylo, jak nie PECH?? Zrobiłam wszystko, żeby zapobiec przykrym wypadkom tego wieczora, a i tak wyszło jak wyszło. P. gdy wytrzeźwiał i sie o tym dowiedział zaczął mnie przepraszać na yle wylewnie i szczerze że postanowilam nie robić z tego dalszej sprawy... Niestety, nadal razem pracujemy... Nie byłam lekkomyślna, nie prowokowalam, a się stało. I tak co chwila pod górę, jakbym wzbudzała w innych agresję albo co.
  7. Nie mowię o prawnej stronie zagadnienia, tylko o etycznej. Prawnie, to autorka ma rację - podpisał sie pod tym, ma płacic. Ale to nie jest fair.
  8. Niekoniecznie. Lubisz obcym ludziom opowiadać o swoich chorobach? Ja nie. Drugi powód, to taki, że można uruchomić program "superbohater" i trudno się pozbyć takiego ratownika. Oczywiście jest różnica między prawdziwą troską a głupią zaczepką. W tym piewrszym przypadku wystarcza "miałam zły dzien". Nie lubię z kim popadnie omawiać swoich problemów, a po przyznaniu się do depresji na 90% przyjdzie moment kiedy rozmówcę trzeba będzie spławić bo nie chodzę do ludzi po to żeby się przy kazdej okazji otwierać. Niestety, mam taką twarz. Mogę ogólnie czuć się dobrze i przyjemnie spędzać czas, a o ile specjalnie nie kontroluję mimiki żeby wyglądać sympatycznie, robię sie ponura. A nie jestem jakąś hostessą żeby mnie obchodziło czy mam przyjemny wyraz pyska
  9. Nie czujesz, że to jest mocno nie w porządku - pozywać tego faceta o alimenty? Chciał pomoc, nie wyszło, zachowaj odrobinę godności w tej sytuacji. Wiem że to nawet gorzej, bo jak jest ojciec i jest wypłacalny, to fundusz nie będzie Ci płacil, ale ostatecznie jesteś odpowiedzialna za tę sytuację, należało przewidzieć pewne okoliczności zamiast działać pochopnie,byle tylko dzidziuś miał na papierku ojca. No chyba że to bylo z góry przemyślane (tatuś = płatnik).
  10. Witaj Doskonale Cie rozumiem - kocham pytanie: "dlaczego sie nie usmiechasz?". Zaczęłam odpowiadać możliwie niegrzecznie. Nie jestem towarzyska i miła.
  11. Hello pomóżcie mi plz... CHAD skrada się i strasznie się boję, nastrój skacze, nie umiem ogarnąć. Myślałam że wyleczyłam depkę, nie umiem się nawreet przyznać że nie. Nie wiem do końca czy to chad, nastrój mnie buja w ciągu paru godzin, nie wyrabiam. Od paru miesięcy, od dwóch tygodni wręcz dręczy. Nie mam żadnych związków, nie potrafię ogarnąć ich nawet, zawsze czuję że nastrój możże się za godzinę zmienić, co zwykle się dzieje. Boję się podjąć jakąkolwiek decyzję, a nawet nie boję się podejmować, o ile jest krótkofalowa. Ale nie umiem ogarnąć kolejnego dnia. Proszę, pomóżcie mi. Tutaj, albo gg 2185318
  12. Hello pomóż mi plz... CHAD skrada się i strasznie się boję, nastrój skacze, nie umiem ogarnąć. Myślałam że wyleczyłam depkę, nie umiem się nawreet przyznać że nie. Nie wiem do końca czy to chad, nastrój mnie buja w ciągu paru godzin, nie wyrabiam. Od paru miesięcy, od dwóch tygodni wręcz dręczy. Nie mam żadnych związków, nie potrafię ogarnąć ich nawet, zawsze czuję że nastrój możże się za godzinę zmienić, co zwykle się dzieje. Boję się podjąć jakąkolwiek decyzję, a nawet nie boję się podejmować, o ile jest krótkofalowa. Ale nie umiem ogarnąć kolejnego dnia. Proszę, pomóż mi. kom ******, pomieszało mi kontakty, proszę, odezwij sie
  13. No nie popisał się, fakt. Ale "pasztet" to ja znam jako określenie brzydkiej mordy, nie obyczajów
  14. Przepraszam, miałam zdecydowanie zły dzień. Może odpowiedź jest prostsza, tzn, po prostu zdecydowałaś się pochopnie na seks, mimo że nie byłaś na to jeszcze do końca gotowa, i teraz nie wiesz jak się wycofać, więc pojawia się przymus i dalsze problemy? Jeśli to taki pozytywny człowiek, to powinien zrozumieć, że chciałabyś powstrzymać się od tego na jakiś czas. 2 miesiące, to bardzo krótko - dla jednego wystarczy, dla drugiego absolutnie nie.
×